• Wpisów:98
  • Średnio co: 18 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 16:38
  • Licznik odwiedzin:12 052 / 1790 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
WAŻNE !
Nie będę już dodawać na pingera dalszych o Zaynie ani wgl, bo nie chcą mi się dodawać dłuższe imaginy tylko takie max 20 linijek : C Przepraszam :C
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Złapałam Louisa za rękę i wyciągnęłam na korytarz. Akurat szedł Hazz. Stanęłam obok nich i zaczęłam.
J : Wiem, ze jesteście w sobie zakochani i weźcie o tym pogadajcie i nie, nie jestem nienormalna drogi Harry. Macie porozmawiać o tym tu i teraz, a ja idę do pokoju. Jak wrócicie to chcę słyszeć co ustaliliście.
Oboje patrzyli na mnie jak wół w namalowane wrota, a ja po prostu wróciłam do pokoju i zamknęłam drzwi.
Nie obyło by się bez wyjaśnień Zaynowi. Powiedziałam, że chłopcy mają nie załatwione sprawy, które muszą rozwiązać, a ja im pomagam. Chłopak kiwnął głową na "ok" i złapał mnie w pasie i posadził na swoich kolanach, po czym gorąco pocałował.
Po romentycznej chwili poszłam do kuchni napić się i odruchowo zerknęłam przez okno. Natychmiastowo wyplułam ciecz z buzi i omal się nie przewróciłam, gdy zobaczyłam......

KONIEC CZĘŚCI 25 ♥ ; )
  • awatar marcik69: alee boskie *.* kiedy następna część ? ♥
  • awatar Gość: kiedy następna część ? ;*
  • awatar Gość: *fajne!*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Był zmartwiony i to było widać i czuć na kilometr, ale jednak czułam od niego buzujące szczęście.
Wydaję mi sie, że on nie potrafi zacząć, więc pomogę.
J : No chciałeś pogadać.. o czym ?
H : Bo wiesz mój kolega... ma taki problem.
J : Dawaj.
H : Bo on ma inną orientacje niż Ty... my... i zakochał się w swoim przyjacielu, który jest hetero i... nie może o nim zapomnieć co ma zrobić ?
J : Sądzę, że on powinien ujawnić swoje uczucia swojemu przyjacielowi...
H : Ooo dzięki ! - krzyknął, a następnie powiedział to samo normalnie i uśmiechnął się mówiąc, że powie mu.
Oczywiście domyślałam sie, że chodzi o niego i Louisa. Ale nie byłam w stu procentach pewna.
Harry wstał i powoli odchodził. Nie wiem co we mnie wstąpiło. Chwyciłam go za nadgarstek i szarpnęłam. On odwrócił się w moją stronę.
J : Chodzi o Ciebie i Louisa ?!
Chłopak spojrzał na mnie jak na idiotkę i wyrwał się mówiąc, że jestem nienormalna i poszedł do pokoju.
Nie ukrywam... te słowa mnie uraziły. Zabolało mnie to... bo Harry to mój przyjaciel.
Poszłam do pokoju... szybkim krokiem, minęłąm Harrego i wbiłam do pomieszczenia trzaskając drzwiami.
 

 
Zajęcia miały trwać 4 godziny, a więc zrobiłam obiad, schowałam go, a potem miałam w planach odgrzanie, przebrałam się w to
http://urstyle.pl/styl/Dominikaaa/stylizacja/stylizacja-3762/
Ubrałam cieplejsze rzeczy, ponieważ była już jesień.
Pojechałam na trochę do Mani. Nie gadałyśmy długo, ponieważ musiałam wracać do ciamajd, bo znając życie nie znajdą obiadu albo nie będą potrafili go odgrzać...
Rozmawiałyśmy o mnie o Zaynie o Mani o dzieciach i takie tam... Było fajnie, ale niestety czas szybko upłynął.
Przypomniało mi sie jeszcze, że muszę porozmawiać z Haroldem.
Pożegnałam sie z przyjaciółką i wsiadłam do samochodu. Jechałam jak najszybciej mogłam.
Dotarłam na miejsce. Nie ździwiło mnie to, ze chłopców nie było jeszcze w pokoju. Czekałam z niecierpliwością.
W końcu przyszli.
Obiad był oczywiście podgrzany. Wszyscy zasiedli do stołu oprócz Harrego. On został przy drzwiach i pokazywał gest, abym podeszła. Tak uczyniłam, a następnie oboje poszliśmy do kawiarni na terenie restauracji. Usiedliśmy do jednego ze stolików i zamówiliśmy... shaky.
Harry miał dziwną minę... zmieszaną.
 

 
Już wykręcałam numer gdy nagle podszedł do mnie Hazza i zaczął
H : Muszę z Tobą pogadać, ale jak wrócę...
Nic więcej nie mówiąc po prostu wyszedł...
Cały czas myślałam nad tym co powiedział mi Harry... minęło już 5 godzin, a jego nie ma. Byłam strasznie spięta i rozkojarzona. Bałam się tej rozmowy, nie wiedziałam co mnie czeka.
Jego mina była bardzo poważna. Mówiąc to nie okazywał żadnych uczuć.
Nie mogłam się skapnąć czy to dobra wieść czy zła.
Miejsce na kanapie obok mnie zajął Niall. Dał buziaka w policzek i zapytał jak się czuję, mianowicie " Jak się czuję młoda mamcia ? ". Odpowiedziałam, że dziwnie. Jemu mogłam powiedzieć wszystko i powiedziałam o akcji z Harrym. Ten rzekł, bym się nie martwiła to na pewno nic złego. Ponownie dał mi buziaka w policzek przyjacielskiego oczywiście i powiedział, że idzie się uszykować, bo za chwilę idą na ćwiczenia. Zapytałam o Harrego. Dowiedziałam się, ze będzie czekał za nimi pod salą gdzie ćwiczą. Dzisiaj zajęcia z choreografami.
Wiedziałam, że to kolejne godziny walki z rozmyśleniami.
Ni się obejrzałam chłopcy wychodzili. Dałam Zaynowi buziaka w usta, reszcie w policzek i poszli.
 

 
Przepraszam, że części dzielę na części, ale tylko tak mogę dodać ;//
 

 
Ze sobą miał kwiaty i czekoladki.
Ja powiedziałam to co miałam, czyli że oboje chcą dać sobie szanse i żeby pogadali, a potem się ulotniłam i dałam im pogadać.
W końcu miałam wolne... poszłam wziąć prysznic i usiadłam na kanapie koło Nialla i przytuliłam się do niego, bo Zayn, Harry i Louis się wygłupiali.
A ja i Niall oglądaliśmy jakiś dramat. Oboje lubiliśmy wiele tych samych rzeczy... fajnie mieć takiego przyjaciela.
Niestety zazdrość mojego chłopaka czasem mnie denerwuje... podszedł i po prostu usiadł między mnie, a Nialla i przytulił mnie. Odsunęłam się od niego i poszłam się położyć.
Z : Ej co jest ?
J : Oglądałam film...
Z : A czemu nie przytulisz mnie, a Nialla tak ?
J : Bo ty się bawiłes z chłopakami, nie moja wina, że ja i Niall mamy wspólne zainteresowania...
Z : Obrażam się.
J : Śpisz na podłodze... - uśmiechnęłam się.
Z : Ej noo..
Chłopak zaczął mnie łaskotać. Mówiłam, żeby przestał, a ten swoje i dostał w łeb.
Z : Za co ?!
J : W ciąży jestem.
Z : A no tak... przepraszam. - pocałował mnie.
Nie długo później wszyscy poszliśmy spać.

~*~

Gdy wstałam od razu ubrałam się i pojechałam do lekarza... Po wyjściu dowiedziałam się, że jestem w drugim tygodniu ciąży.
Wróciłam i pochwaliłam się wszystkim i zadzwoniłam do Mani i Marty.
Najtrudniejsze ? Zadzwonić do rodziny.
Już wykręcałam numer gdy nagle podszedł do mnie Hazza i zaczął......


KONIEC CZĘŚCI 24 <3
 

 

D : Wiesz co ? Myślę, że jesteś osobą wartą zaufania, a więc... podoba mi się i fajnie byłoby z nim chodzić... chociaż na próbę, ale jakos nie mam odwagi się mu zapytać...
J : Załatwić ?
D : A to nie problem ?
J : Żaden...
D : Ooo dziękuję jesteś wspaniała.
Dziewczyna przysunęła się i przytuliła mnie po przyjacielsku, a potem zapytała co u mnie.
Powiedziałam jej, że spodziewam się razem z Malikiem maluszka i takie tam...
Gadałyśmy dosyć długo. Pożegnałam się z koleżanką przytulaskiem i powiedziałam, żeby jutro do mnie wpadła. Zgodziła się, a ja wyszłam i poszłam do idiotów, bo pewnie jeden już siedzi bez ręki, drugi bez głowy, trzeci bez palca...
Przekroczyłam próg naszego pokoju i... wszyscy byli cali na szczęście.
Usiadłam obok nich i myślałam co mam powiedzieć Liamowi. Poszłam do kuchni napić się, a następnie miałam na celu rozmowe z Liamem.
Na moje szczęście ten akurat szedł do kuchni. Chwilę staliśmy opierając się o blat...
- Słuchaj... - powiedzieliśmy oboje równocześnie.
J : Dobra to najpierw ty...
L : Jesteś moją przyjaciółką nie ? I mogłabyś mi pomóc ?
J : No jasne... dawaj.
L : Bo ta Danielle, bardzo mi się podoba, ale nie wiem jak jej to powiedzieć, bo wiesz... chciałbym coś więcej niż przyjaźń rozumiesz ?
J : Hahahahha.
L : Co ?
J : Ona dzisiaj powiedziała mi to samo... no podobnie. Więc nieoficjalnie jesteście parą.
L : Serio ?
J : Noo... chodź ze mną do niej.
L : Okok.
Liam pierwszy wyrwał się do wyjścia, zanim wyszliśmy zwróciłam mu uwage co do ubioru. Natychmiast się opamiętał i poszedł przebrać.
Na mój rozkaz założył to
http://stylizacje.pl/userStore/lookPhotos/81/82/8281.jpg
I poszliśmy.
 

 
Nudziło mi się. Ubrałam się w to
http://urstyle.pl/styl/Qukiteka/stylizacja/chce/
i wyszłam. Nikt nie zauważył tego. Postanowiłam zrobić miśkom niespodziankę i pojechałam do Nando's kupić trochę jedzenia.
Zakupiłam 6 porcji dużych frytek, zapiekanki, hamburgery, cheeseburgery i wiele innych produktów.
Trochę upchnęłam w plecak, który miałam ze sobą, a trochę w osobną torbę z restauracji.
Z powrotem zasiadłam za kierownicą i wróciłam do głuptasków.
Torbę z fastfoodu schowałam za siebie, a plecak wniosłam normalnie.
Zayn tylko spytał gdzie byłam odpowiedziałam, że przejść się.
Bez zbędnych pytań usiadł na miejsce z resztą, bo oglądali jakiś mecz, a ja poszłam do kuchni i rozłożyłam jedzenie na talerze. Nie każdemu z osobna, ale z zasadą " kto pierwszy ten lepszy ".
Zaniosłam im na stół, a oni spojrzeli na mnie jak na bożka.
J : Co ojca poznaliście ? Jedzcie.
Cała czwórka zabrała się do jedzenia, a ja wcisnęłam się obok nich i robiłam to samo.
Oczywiście nie zapomniałam o Liamie i zostawiłam mu jedzenie szczelnie zamknięte w pudełku, by nie ostygło za szybko.
Długo na piątego członka zespołu nie czekaliśmy.
Wszedł, a ja dałam mu jedzenie. Usiadł i zaczął wsuwać. A reszta zmywała naczynia i wycierała.
Ja natomiast poszłam do Dani. Chciałam zapytać jak jej się podoba Li.
J : Hej Dan. Jesteś wolna ?
D : Jasne, wchodź.
Weszłam do pokoju Danielle, który był nieco mniejszy od naszego i usiadłam na kanapie.
Nie obeszło, by się bez prezenciku z mojej strony. Dałam jej czekoladki.
D : Oj nie trzeba było...
J : Oj trzeba...
Uśmiechnęłam się, a dziewczyna usiadła koło mnie.
J : No to jak tam z Li ?
 

 
błyszczało się. Było czysto...
To było dziwne. Zmierzyłam każdego wzrokiem i otworzyłam szafe z której wyleciała kupa śmieci i skulonych ubrań.
J : Wszystkie śmieci do śmieci i ubrania do prania !
Stałam w miejscu, a chłopcy wykonywali dane czynności. Gdy zrobili wszystko usiedliśmy na kanapie.
Lou : A słyszałem, że byłaś w szpitalu... co Ci ? - zapytał troskliwie.
J : A wiesz... tak sobie dziecko z Malikiem zrobiliśmy.
Lou : Hahaha... a tak na prawdę?
J : No mówię... w ciąży jestem.
Niall : Ooo będę wujkieeem.
Chłopcy przytulili mnie i zaczęli tańczyć. Hazz zdecydował, że będzie go/ją uczył jak obchodzić się z kotami, Louis nauczy jak się dobrze ubierać, a Nialler... żeby dużo jadła/jadł.
hahaha ah... Ci chłopcy..
Lou : A który mies ?
J : Nie wiem. Jutro jadę na badania.
Wstałam i poszłam zrobić sobie coś do jedzenia. Były to kanapki z dżemem truskawkowym... ubóstwiam.
Usiadłam z powrotem na swoim miejscu. Kiedy się tak zajadałam spojrzałam na Nialla, który wlepiał gały w moje kanapki.
J : Chcesz jedną ?
Niall : Nie... najedz się. - mówił z bólem.
J : No bierz !
Nialler wziął kromkę chleba i zjadł za jednym razem. Spojrzałam na niego i przewróciłam oczyma.
 

 
Gdy dojechaliśmy i doszliśmy do pokoju ujrzałam zajadającego się czymś Niallerka, Louisa i Harrego, którzy się gonili i wieeelki bałagan.
Weszłam i krzyknęłam na nich. Ci stanęli przede mną na baczność.
J : Gdzie Liam ?
Lou : Z Dan.
J : Dobra. Sprzątać mi tu ! Ale już !
Hazz : Ale to nie fair, bo Liam... - przerwałam
J : Nie obchodzi mnie to ! Sprzątać ! Wrócę za 10 minut i ma się błyszczeć.
Odwróciłam się i zamknęłam za sobą drzwi. Zaraz po moim wyjściu słyszałam łomoty, krzyki...
Uśmiechnęłam się do siebie i poszlam do ogrodu. Usiadłam sobie na huśtawce i rozmyślałam nad wszystkim co się zdarzyło ostatnimi czasy.
Z rozmyśleń wyrwał mnie Maliczek. Chwycił mnie za rękę i pociągnął do pokoju. Nie minęło nawet 10 minut...
Weszłam do środka i...
 

 
Ejjj nie mogę dodać 24 części imagina o Zaynie ; /
Ostatnio pinger mi się często psuję ; /
Jeżeli jest tu ktoś kto posiada facebooka i czyta mojego imagina, a długo się tutaj nie pojawia (A piszę codziennie + wyjątki) to jest na fb na stronie Polish Directioners - ta stronka ma ponad 7.000 lajków, więc nie trudno ją znaleźć. POzdrawiam ; ) : *
 

 
Obudziłam się w białej sali. Zalatywało szpitalem... tak to szpital.
Panowała grobowa cisza. Obok mnie siedział szlochający Zayn. Trzymał moją dłoń jakby była jakimś skarbem. Obwiniał siebie za wszystko i bezustannie przepraszał.
Z moich oczu pociekły łzy. Dokładniej łzy żalu. Kiedy patrzyłam na takiego Malika. Nadal mam jakieś tam wyrzuty i chętnie wyrzygałabym mu wszystko... ale nie jestem w stanie. Nie, nie chodzi o to, że jestem w szpitalu tylko o to, że widzę jak bardzo go krzywdzę.
Delikatnie ruszyłam palcem od ręki. Chłopak wzrok skierował na moją twarz. Szybko odwróciłam ją w drugą stronę, by nie widział, że płaczę.
On delikatnie odwrócił moją głowę w swoją stronę. Uśmiechnął się szeroko, bo podejrzewał z jakiego to powodu i miał nadzieję, że będzie dobrze.
Z : To znaczy, że... przeze mnie płaczesz ? Bo... ja płaczę?
J : Nie wcale nie. - wytarłam oczy.
Z : Ehh no mniejsza z tym. Nie długo powinien przyjść lekarz z wynikami.
J : Aha ok, dzięki.
Z : Bo wiesz.. przepraszam Cię, to moja wina i nie powinienem tak reagować, ale byłem zazdrosny... proszę zostań ze mną.
J : Podejdź na chwilkę.
Mulat zbliżył się powoli do mnie i nachylił, a ja podarowałam mu soczystego buziaka w usta.
Z : To znaczy, ze zostaniesz ?
J : Taak. - zaśmiałam się.
Chwilkę później do sali wszedł lekarz i poprosił Zayna o opuszczenie sali. Stanął obok mojego łóżka i spoglądał raz na mnie raz na swoje kartki z wynikami...
L : Panna Natalia tak ?
J : Tak... - rzuciłam niepewnie.
L : No więc... ym... pani... pani jest w ciąży...
J : C-coo ?
Lekarz tylko przytaknął i opuścił sale. Urwałam kabelek, który przewodził lekarstwo do mych żył. Skuliłam się i płacząc patrzyłam w okno. Cieszyłam się, ale jestem za młoda i... Zayn może tego nie przyjąć. Strasznie się o to boję. Nie poradzę sobie sama. Rodzice mnie przygarną, ale Zayn to Zayn i musi być...
Doktor najwyraźniej nie rozmawiał z Malikiem, bo ten po wkroczeniu do sali zapytał co mi jest. Otarłam oczy i powiedziałam, że nic poważnego.
Z : No, przecież widzę... mów.
J : Nie no na prawdę nic.
Z : Gdyby nic to byś nie płakała...
Nic nie mówiąc rzuciłam się na Zayna i zaczęłam płakać. Chłopak był zupełnie zdezorientowany, ale pomimo to przycisnął mnie do siebie i gładził moje plecy.
Z : Powiedz mi co CI jest...
Usiadłam z powrotem na łóżku i chwilę myślałam jak mam to powiedzieć. Właśnie teraz przed oczyma stanęły mi wszystkie reakcje jakie chłopak może pokazać i nie były za dobre.
J : Bo ja.. ja.. jestem w ciąży.
Zayn zrobił wielkie oczy, wstał i szedł powoli tyłem ku drzwiom mówiąc przy tym " O nie... ja w to nie gram wybacz...", a następnie zniknął za ścianą.
Właśnie takiej reakcji się bałam...
Ból przeszywał moje serce na wylot. Zaczęłam płakać... więc chisteryzować.
Za chwilę już nic nie widziałam przez mgiełkę od łez. Jakaś postać weszła do mojej sali po fryzurze mogłam stwierdzić, iż był to Zayn.
Mocno otarłam oczy i ujrzałam jego twarz, a na niej szeroki uśmiech. Podszedł do mnie i baardzo mocno przytulił. " Przepraszam nie chciałem Cię tak wystraszyć. " - rzekł i ścisnął mnie jeszcze mocniej.
J : Idiota...
Z : Też Cię kocham. - rzekł i złożył na moich ustach pocałunek.
Czułam się dobrze, a więc Zayn zawołał lekarza. Ten powiedział mi, że mam iść na parę innych badań i mogę iść. Tak zrobiłam, a potem pojechałam do domu po rzeczy i opowiedziałam wszystko przyjaciółce. Ta cieszyła się, ale trochę zesmutniała kiedy dowiedziała się, że wracam do chłopaków.
No więc wzięłam rzeczy i pojechałam razem z Zaynem do X Campa.
Gdy dojechaliśmy i doszliśmy do pokoju ujrzałam............



KONIEC CZĘŚCI 23 <3
  • awatar Gość: *Świetny wpis // zapraszam !* http://onedirection.poland.pinger.pl/
  • awatar Gość: Następna część !! <3 :*
  • awatar Gość: daaaleej ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Gdy siadałam w oddali zobaczyłam jakiegoś przewracającego się mężczyznę. Podbiegłam szybko. Kiedy byłam w dobrej odległości, by zobaczyć twarz leżącego skapnęłam się, że to.. Louis!
Pobiegłam jeszcze szybciej i upadłam na kolana koło niego. Był przytomny. Miał głębokie rany na ręce. Rozglądałam się dookoła... nie było niczego czym mogłabym związać rane.
Zdjęłam bluzkę i obwiązałam kończyne Lou. Położyłam się koło niego i w płaczu zapytałam, dlaczego to zrobił... dlaczego chciał umrzeć.
Po związaniu ręki jego stan był w miare dobry, na tyle, że nie trzeba było jechać do szpitala.
L : Ja po prostu mam wszystkiego dość !
J : Proszę powiedz mi...
L : Hmm... no okej, ale proszę załóż moją bluzkę, widzę, że się trzęsiesz.
Szatyn zdjął z siebie swoją pasiastą bluzkę i wręczył mi ją. Wsunęłam ciuch na swoje chłodne ciało i oczekiwałam na wyjaśnienia chłopaka.
L : No więc... to jest tak, że ja.. ja nie kocham Ciebie... nie zakochałem się w Tobie... przepraszam. Ale ja kocham... a nie ważne... to nie ma sensu i tak mi nie pomożesz.
J : Powiedz mi ! Louis !
L : Ym... no, bo ja... ja ja nie będę owijał w bawełnę ! Ja kocham Harrego !
Z oczu chłopaka zaczęły wypływać łzy. Nie pojedyncze, lecz całe stada.
Mocno przytuliłam przyjaciela, nic nie mówiąc. Nie chciałam obiecywać mu, że pomogę, bo to nie jest pewne...
L : A jak mnie znalazłaś ?
J : Bo ja.. szukałam Ciebie wszędzie. Strasznie się bałam o Ciebie. Pokłóciłam się z Zaynem i.. jestem. Na prawdę mnie przestraszyłeś...
L : Przepraszam i przepraszam, bo to pewnie przeze mnie się pokłóciłaś z Zaynem.
J : Nawet jeśli z twojego powodu to nie ma znaczenia ! Pokazał, że jest palantem !
Po chwili siedzenia nad stawem, oboje podnieśliśmy się i zmierzaliśmy ku mojemu samochodowi.
Louis bez koszulki, a ja w jego bluzce.
Dojechanie do hotelu zajęło nam z max 5 minut.
Weszliśmy do pokoju. Ja chwyciłam tylko jakąś inną bluzkę i poszłam do łazienki. Przebrałam się i zaczęłam pakować swoje ciuchy.
Z : Co ty robisz ?
J : A co nie widzisz ?
Z : Jesteś nienormalna !
J : Ahh tak ? To nie będziesz musiał już mnie znosić.
Na początku starannie wkładałam ciuchy, ale potem upychałam się byle jak... byle już stąd wyjść.
Zatrzymać próbował mnie jeszcze Liam, Louis, Niall i Harry...
Tym razem byłam zmuszona odmówić Niallowi. Chociaż to bardzo bolałoo... ale ja tu nie jestem potrzebna.
Chwyciłam moją torbę i dałam buziaka w policzek każdemu oprócz Zaynowi.
Oczywiście trójka z nich pobiegła za mną, a mianowicie Niall, Louis i Harry. Liam i Zayn zostali.
Ci przez cały korytarz namawiali mnie żebym została, ale ja nie miała ochoty.
Włożyłam walizkę do bagażnika i jeszcze raz żegnałam się z chłopakami.
Siedząc już za kierownicą spoglądnęłam w okno pokoju. Stał w nim odwrócony tyłem Zayn, a przed nim Liam, który najwyraźniej na niego krzyczał.
Mulat odwrócił się i spojrzał na dół. Szybko odwróciłam wzrok... jednak nie na długo. Coś mnie podkusiło, żeby spojrzeć.
Zayn stał w oknie i patrząc na mnie ocierał łzy. Nie było mi go żal. To jego wina.
Przekręciłam kluczyk i pojechałam do domu.
Gdy weszłam ujrzałam Martę, która oglądała sobie telewizję.
Kiedy mnie zobaczyła strasznie się ździwiła, a jednocześnie ucieszyła.
Powitała mnie przytulaskiem i zapytała czemu tak wcześnie jestem. Opowiedziałam jej całą historię. Ona powiedziała tylko, że nie może mi nic poradzić.
Lekko zawiedziona usiadłam na kanapie obok Marty. W domu był mega porządek.
Czułam się upokorzona, zgardzona i osamotniona. Chociaż miałam pełno osób, które mnie kochają i lubią, ale... mi zależy tylko na tej jednej.
Rozważałam wyprowadzenie się stąd... Ale jak na razie postanowiłam ponownie wziąć prysznic.
Znów ubrałam się w piżamę i powiedziałam Marcie, że idę spać.
Ułożyłam się wygodnie na łóżku i... chowając głowę w poduszkę zaczęłam płakać...
Chciałam być silna, ale ja na prawdę pokochałam tego idiote...

~*~

Nie spałam calusieńką noc... Oczy miałam megaa spuchnięte i obolałe.
Nie miałam zupełnie chęci do życia. Podniosłam się, umyłam zęby, przemyłam twarz i ubrałam to
http://urstyle.pl/styl/Lolaa21/stylizacja/takiee-kolorowe-d/
Moje oczy cały czas były czerwone i spuchnięte. Marta jeszcze spała.
Była 080. Poszłam na dół i zrobiłam sobie płatki.
Gdy zasiadłam i planowałam je zjeść, zadzwonił dzwonek do drzwi.
Podeszłam zamulonym krokiem i otworzyłam. Za nimi klęczał Zayn.
J : Czego chcesz ?
Z : Ymm.. mogę wejść do mojego domu ?
J : Właź.
Poszliśmy do kuchni. Malik stał i patrzył się na mnie.
J : NO co chcesz ?!
Z : Przepraszam... - powiedział załamującym się głosem.
J : Pff.. znowu ?
Z : Proszę wybacz.
Tym razem już po jego twarzy spływały łzy. Moje serce się krajało, ale nie miałam najmniejszego zamiaru przyjąć przeprosin.
J : Mam dobrą wiadomość...
Z : Wybaczasz ? - zapytał z nadzieją.
J : Nie... wyprowadzam się z powrotem do rodziców.
Z : C-co ?
J : To co słyszysz !
Niestety teraz nie wytrzymałam. Odwróciłam się i zaczęłam płakać. Malik przytulił mnie delikatnie z tyłu, ale ja go odepchnęłam, a po chwili zrobiło mi się słabo i bezsilnie upadłam. Ostatnie co słyszałam to przeraźliwy krzyk Malika...

KONIEC CZĘŚCI 22 <3
  • awatar Gość: Proszę dalej <3
  • awatar Gość: Daaaalej proszę proszę proszę!! :) :****
  • awatar Gość: kocham to
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (14) ›
 

 
To wszystko, bo po prostu nie wiem jak to powiedzieć, bo ja kocham Harrego.
Wstyd mi to przyznać, że jestem popaprańcem, który zranił swoją dziewczynę, rani następną, a tak na prawdę kocha kogoś kto nie odwzajemnia tego.
Co za zasrane życie !
Kopiąc w pierwszy lepszy murek uświadomiłem sobie, że przecież nie muszę tego ciągnąć dłużej...

*Oczyma Natalii*

Po obejrzeniu filmu jak zawsze poszłam się umyć i w mojej ciepłej piżamce usiadłam na kanape i włączyłam lapka, po czym weszłam na twittera.
Na nim znalazło się pełno propozycji. Ze ludzie chcą video diary itd.
Przedstawiłam chłopakom pomysł. Obecni się zgodzili, ale nie mogliśmy nakręcić video diary, ponieważ nie było ani Lou ani Liama...
No właśnie... gdzie jest Lou ? - zapytałam.
Z : Pewnie gdzieś łazi.
Zerwałam się z kanapy i szybko podeszłam do okna. Nigdzie nie było chłopaka. Podeszłam do drugiego... również go nie widziałam.
Pomyślałam, ze przez moje odrzucenie może sobie coś zrobić. Nic nie mówiąc założyłam na siebie szlafrok i buty, a następnie w piżamie poszłam na teren ogrodu.
Przejrzałam wszystkie kąty i zakątki i,... nic.
W panice wbiegłam do hotelu i zapytałam recepcjonistki czy go nie widziała. Powiedziała, że widziała jak wychodził do ogrodu i może przysiądz, że nie wracał do hotelu.
Usiadłam pod ścianą i się skuliłam. Wiem, że Lou to nie małe dziecko, ale strasznie się o niego martwie. Możliwe, że poszedł się gdzieś przejść, ale pomimo to strasznie się o niego bałam.
Poszłam do pokoju i założyłam to
http://urstyle.pl/styl/NaszaKasza/stylizacja/dla-kate-11/
Chłopcy obserwowali każdy mój ruch. Gdy byłam przy drzwiach i ponownie chciałam opuścić pokój za nadgrastek chwycił mnie mój ukochany.
Z : Co się stało ?
J : Bo.. ja się martwie o Louisa.
Z : Przecież to nie jest dziecko, wróci... - powiedział jakby Lou był dla niego obojętny.
J : Słucham ?! Może i nie jest, ale ja się martwie i mam powód ! Zostaw mnie !!
Z : Jak chcesz to do niego idź ! Powodzenia ! - krzyczał z pogardą.
Wyszłam trzaskając drzwiami. Z oczu pociekły mi pojedyncze łzy. Miałam ochotę wybuchnąć płaczem. Ale rzekłam do siebie w duchu " Bądź silna. Nie daj się żadnemu palantowi". Natychmiast wytarłam łzy, a moja twarz skamieniała i poszłam przed siebie.
Wsiadłam do samochodu i jeździłam po okolicach...
W końcu stwierdziłam, że to nie ma sensu. Zatrzymałam się koło pobliskiego stawu i kierowałam się w jego stronę, by pomyśleć nad wszystkim.
Ale niestety się to nie udało... gdy siadałam.............


KONIEC CZĘŚCI 21
  • awatar Gość: Dawaj następną część !! :*
  • awatar Gość: Czekam na kolejną część <333
  • awatar Gość: Suuper <3 proszę napisz dzisiaj kolejną część ;**
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Był to telefon od Dani. Zapytała czy Liam mógłby do niej przyjść. Od razu zapytałam Li.
Zgodził się. Przekazałam to Dani która bardzo się ucieszyła i powiedziała, że zaraz
zadzwoni do niego.
Oni się umówili. Liam wyszedł nie długo po telefonie.
Niall i Harry poszli się przejść, Louis poszedł... gdzieś sam. A ja zostałam sama z Zaynem.
Oboje usiedliśmy na kanapie i ogladaliśmy jakiś nudny film.
z upływem czasu zaczęliśmy się od siebie tulić, a następnie całować i... przenieśliśmy się na łóżko.
Było gorąco.

*Oczyma Marty*
Jestem wdzięczna Natce, że ponownie mnie przyjęła. Właśnie siedzę i oglądam telewizje.
Tęsknie za Harrym, ale nie mam zamiaru do niego dzwonić i... wgl psuć mu życia.
Nie wiem czy on wgl cokolwiek do mnie czuje.
Ciekawe co robi teraz Natalia i chłopcy...

*Oczyma Natalii*
Ja i Zayn ubralismy się w ciuchy, które jeszcze przed chwilą leżały na podłodze i powrócilismy do oglądania
filmu. Tym razem juz od początku do siebie wtuleni.
Zayn jest cudowny. Dba o mnie jak nikt.

Nie siedzieliśmy długo sami, ponieważ po 15 minutach do domy wparował Nialler i Hazz.
Usiedli koło nas i zapytali co robiliśmy. Odpowiedziałam, że własnie to.
Harry : Jasne jasne. - usmiechnął się zadziornie.
J : Harry zboczeńcu...
Wszyscy zaczęliśmy się śmiac.
Za chwilkę miał być fajny film. Mieliśmy zamiar oczywiście go obejrzeć, a więc poszłam zrobić pop corn.

*Oczyma Louisa*
Przechadzam się po ogródku Campu i rozmyślam nad wszystkim. Dookoła szaro i ponuro.
Żal mi Mani i.. nadal żywię do niej jakieś uczucie, ale kocham kogoś o wiele bardziej...
i nie mogę znieść myśli, że okłamałem Natalię, bo tak serio jej nie kocham... znaczy kocham, ale jako
przyjaciółkę/siostrę. To wszystko, bo po prostu nie wiem jak to powiedzieć, bo ja kocham.......

KONIEC CZĘŚCI 20
  • awatar Mrs.Carrot: Kogo wreszcie kocha Lou ? o,O :D <3 Pisz dalej Skarbie ! ;D <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
L : Słuchaj, bo ta osoba w której się zakochałem to... głupio mi to mówić, ale Tobie mogę.
J : No więc ?
L : To... Ty.
J : Co?!
L : Ym.. nie gniewaj się proszę. Ja tylko Ci mówię...
J : Ehh Lou wiesz, że jestes z Zaynem...
L : No wiem, ale proszę nie psujmy naszej przyjaźni.
J : Nie martw się.
Przytuliłam chłopaka i poszłam do reszty. Usiadłam Zaynowi na kolanach i gadaliśmy wszyscy, ale Lou chyba nie miał ochoty. Po prostu wyszedł. Nikomu nie miałam zamiaru mówić o naszej rozmowie.
Było już dosyć późno, a więc poszłam się wykąpać, a po mnie chłopcy. Następnie wszyscy ułożyliśmy się wygodnie na łóżkach.
Wtuliłam się w Zayna i poszłam spać.

~*~

Ranek jak poranek. Przyszykowałam śniadanie chłopakom... sama coś zjadłam, pożegnałam się z nimi i ubrałam to
http://urstyle.pl/styl/Aneczkax33/stylizacja/kocham-lato/
Nudziło mi się, a więc poszłam przejść się po hotelu. W trakcie spaceru wpadłam na... Danielle.
J : Hej ty jesteś Dan tak ?
D : Tak, tak. Znamy się ?
J : Chyba nie, ale skoro jesteśmy tutaj obie to może wyskoczymy na kawe ?
D : Nudzi Ci się tu ?
J : Strasznie...
D : Hehehe dobra chodźmy.
Razem z Danielle udałam się do kawiarni zamieszczonej na terenie Campu. Przedstawiłam jej się i gadałyśmy o różnych rzeczach... między innymi kim jestem i jak się tutaj znalazłam.
Gdy wiedziałyśmy o sobie już wystarczająco wiele i zajadałyśmy się ciastem, postanowiłam rozpocząć temat o Li.
J : Hmm.. jesteś singielką ?
D : No niestety tak.
J : A słuchaj.. znam takiego jednego fajnego chłopaka... nazywa się Liam i... chyba wpadłaś mu w oko.
D : Ym... a masz może jego zdjęcie ?
J : Mam mam. - powiedziałam uśmiechając się i pokazywać zdjęcie Li z telefonu.
D : No mogę się z nim umówić. Wygląda na fajnego. Dałabyś mi jego numer ?
J : No jasne.
Zapisałam numer na kartce, a ona podała mi swój, bym mu przekazała. Przy okazji i ja podałam jej swój numer gdyby zmieniła zdanie lub chciała by gdzieś wyjść kiedyś.
Dan okazała się bardzo fajną osóbką.
Kiedy wracałam do pokoju była już 140, a chłopcy wracają dzisiaj o 14:30.
Wzięłam się za obiad, a dzisiaj robiłam zupę pomidorową, a na drugie danie kotlety z ziemniakami.
Chyba każdy to lubi...
Przyszli i wszyscy usiedli na kanapie czekając na obiad. Długo nie czekali.
Gdy posiłek się skończył Harry i Lou poszli pozmywać.
J : Ej Liam cho no tu na chwilkę.
Liam podszedł do mnie nie wiedząc o co chodzi, a ja podałam mu karteczkę z numerem telefonu.
Li : Co to ?
J : Numer do Dan.
Li : Coooo ? O ja dziękuję !
Chłopak usiadł koło mnie i mocno do siebie przycisnął.
Z : Ej ona jest moja ! Idź do Dani. - wytknął język
Zayn od razu władował się kolo mnie i wyrwał z objęć Liama przytulając do siebie.
Mój kochany zazdrośnik...
Zadzwonił mój telefon... podeszłam i odebrałam. Był to telefon od......

KONIEC CZĘŚCI 19 )
 

 
Wtedy przyszli chłopcy, którzy powiedzieli mi, że padają z nóg.
Szybko wstałam i się ogarnęłam, by chłopcy mogli usiąść. Oni usiedli, a ja poleciałam przygotować coś do jedzenia.
Zrobiłam pierogi leniwe z cukrem i cynamonem. Smakowało im na szczęście.
Oczywiście zasiadłam koło nich i jedliśmy wszyscy razem. W sumie były nawet dobre.
Po posiłku Zayn spytał czy się przejdziemy. Zgodziłam się rzecz jasna.
Nie widziałam jeszcze całego Campu. W sumie był to tylko wielki hotel z ogródkiem.
Poszliśmy do tego ogródka i usiedliśmy sobie na dwuosobowej huśtawce.
Malik objął mnie jednym ramieniem i huśtaliśmy się w ciszy.
Dopiero wtedy przypomniało mi się, że muszę poważnie porozmawiać z Louisem.
Powiedziałam Zaynowi o co chodzi, on powiedział, że mam iść jak najszybciej.
Tak zrobiłam. Poszłam lekko poddenerwowana do pokoju.
J : Louis chodź na zewnątrz musimy pogadać.
L : No ok.
Louis wstał powoli i szedł w moją stronę. Następnie razem wyszliśmy do ogródka i ponownie zasiadłam na huśtawce, ale tym razem z Louim.
J : Słuchaj, bo... Kasia mi powiedziała, że powiedziałeś jej, że nie jest dla Ciebie ważna i kochasz kogos innego. To prawda ?
L : Nie będę Cię okłamywał... to prawda.
J : Ale... kogo kochasz ?
L : Ym..nie ważne. Ja już idę.
Louis wstał i poszedł, a ja skuliłam się i myślałam nad tym. Obiecałam Mani, że z nim pogadam i... załatwie co nieco, ale w takiej sytuacji nic nie mogę zrobić. Czułam się bezradna. Czułam ból jaki doświadczała Mania. Skulona zaczęłam cicho szlochać...
Dookoła nikogo nie było. Twarz schowałam w dłonie i oparłam się o kolana.
Poczułam na sobie ramie.. które mnie obejmowało.
Myślałam, że to Zayn, ale sie myliłam. Gdy spojrzałam na właściciela ręki ujrzałam Nialla.
N : Nie płacz.. nie wiem co się stało i nie chcę, żebyś mi opowiadała, bo to zdołuje Cię jeszcze bardziej.
Chłopak przysunął się do mnie i przytulił starając uspokoić.
W sumie Nialla nie znałam dobrze. Wiedziałam tylko, że lubi jeść i jest miły. Teraz pokazał mi również, że jest troskliwy i wrażliwy.
Nie próbowałam wyrwać się z uścisku chłopaka. On nawet bez słów potrafił mnie pocieszyć.
Od razu go pokochałam... jako przyjaciela oczywiście.
Wydawał się taki delikatny. Blond włoski, niebieskie oczka jak aniołek. I trochę krzywe ząbki... one dodawały mu słodkości.
Zaczął kropić deszcz, a więc poszliśmy razem do pokoju. Ja poszłam do łazienki i się w niej zamknęłam. Nie chciało patrzeć mi się na twarz Louisa ani opowiadać innym czemu płacze...
Chłopcy po 30 minutach siedzenia w łazience starali się mnie z niej wyciągnąć. Jednak ja ciągle zwlekałam.
N : Prooszę Natalia no.. głodny jestem.
Mogłam odmówić wszystkim, ale nie Niallowi. Tak jak mówiłam jest najbardziej wrażliwy.
Wyszłam chowając twarz w rękawy, by nikt nie zauważył mojej spuchniętej od płaczu twarzy.
Niestety nie udało mi się ukryć łez.
Musiałam wszystko opowiedzieć Zaynowi. Ten pocałował mnie w czoło i przytulił. Staliśmy tak chwilkę w siebie wtuleni.
J : Sorki, ale Niallerek jest głodny.
Z : On jest ważniejszy ode mnie. - rzekł z przerażeniem.
J : Nie no coś ty. Ale nie umiem mu odmawiać. - uśmiechnęłam się i pocałowałam Malika.
Odwróciłam się w stronę blatu i zabrałam się za robienie kolacji.
Po przygotowaniu zaniosłam na stoliczek i rzekłam, że jak zdjedzą wszystko to dostaną niepodziankę. Oczywiście zjedli w mgnieniu oka.
Li : No więc gdzie niespodzianka ?
J : W lodówcę.
Wszyscy pobiegli do lodówki. Tam na każdego z nich czekała miseczka z truskawkową galaretką z bitą śmietaną i twixy.
Każdy z nich dał mi buziaka w policzek, podziękował, a następnie zajął miejsce przy stole.
Gdy Zayn, Liam, Niall i Harry pałaszowali do mnie podszedł Lou po drodzę odstawiając swój deser.
L : Słuchaj, bo ta osoba w której się zakochałem to........
 

 
Strasznie się bałam...
Lada chwila byłam na miejscu.
Tyle ile sił w nogach pobiegłam do pokoju chłopców. Bez pukania wpadłam jak narwana.
I tam siedział mój biedny płaczący Maliczek. Wszyscy siedzieli cali i zdrowi obok.
Podeszłam do niego i mocno przytuliłam pytając co się stało.
Z : Bo.. bo.. bo ja tęsknie. Nie zostawiaj mnie. - łkał.
J : Hahaha oj Zayni. Nie masz 5 lat. Jesteś w programie, nie mogę być z Tobą.
N : A jakbyś mogła to byś została ?
H : No... on cały czas siedzi smutny.
Li : No właśnie.. weź zostań.
J : Eh.. jak dzieci. Okej. Ale wy idziecie zapytać się czy mogę.
Nie spodziewałam się takiej reakcji. Wszyscy oprócz Zayna wybiegli i już po przekroczeniu drzwi krzyczeli " Simon Simon Simon !! "
To było dosyć śmieszne.
Usiadłam na kolanach Zayna i mocno go przytuliłam.
J : Naprawdę tak tęsknisz ?
Z : Bardzo, bardzo.
Nic nie mówiąc pocałowałam chłopaka w usta. Kochałam go tak bardzo...
Nagle do pokoju wbiegła banda krzykaczy.
N : Simon pozwooolił !
Wszyscy wlecieli na mnie i na Zayna. Po chwili w szóstkę leżeliśmy na podłodzę i śmialiśmy się z naszej głupoty... a raczej ich.
Powiedziałam, że jadę po swoje rzeczy i wrócę. Tak też uczyniłam.
Pojechałam do domu i wzięłam pare ciuszków.
Kiedy pakowałam potrzebne mi rzeczy moim oczom rzuciło się zdjęcie moje i Marty z dzieciństwa. Coś mnie ukuło.. w serce... mocno.
Chwyciłam telefon i zadzwoniłam do przyjaciółki.
J : Marta ? Chodź do mojego domu. Ale szybko.
Nie pozwalając jej nic powiedzieć rozłączyłam się i powróciłam do pakowania walizki.
Za nie całe 15 minut od telefonu w domu rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi. Byłam przekonana, że to Marta i... nie myliłam się.
J : Marta słuchaj. Wejdź. Wykąp się. Możesz tutaj zamieszkać. Zostawię Ci pieniądze i jak Ci nie starczy to dzwoń do mnie. Ja będę z chłopakami na X-Campie. Zastanów się nad tym co zrobiłaś i co musisz zrobić, by to naprawić. Tylko proszę... nie przepraszaj mnie tylko przeproś tego kogo zraniłaś najbardziej - Harrego.
M : Dziękuję Ci.
Przyjaciółka przytuliła się do mnie i szybko odsunęła. Pomachałam jej tylko i wyszłam.
Nie długo potem ponownie znalazłam się na X-Campie.
Moje ciuchy jakoś się zmieściły. Musiałam spać z Malikiem na jednym łóżku... nie przeszkadzało mi to ani troszkę.
Wykąpałam się i położyłam obok Zayna. Szliśmy spać dosyć wcześnie, bo chłopcy musieli wstać rano na próbę.
Nie znam za dobrze Liama i Nialla... w sumie Harrego i Lou też nie, ale od razu pokochałam tych idiotów.
Zasnęłam wtulona w tors mojego wrażliwego skarba.

~*~

Wstałam jeszcze przed chłopcami. Oni mieli swoją kuchnie i sami musieli sobie gotować. Mieli wszystkie składniki jakie chcieli, ale musieli sobie jedzenie przygotować sami.
Wzięłam wszystko co najlepsze i wszystko co lubią chłopcy i przyszykowałam.
Chodziłam sobie luźno w mojej piżamce. Chłopcy jeszcze śpią.
Na śniadanie zrobiłam im... jajecznice, parówki i kanapki, a do tego herbatke.
Kiedy wszystko było gotowe, rozłożyłam na mały stoliczek przy którym jadano.
Kolejną czynnąścią którą wykonałam było obudzenie chłopców. Było trudno, ale jakoś się udało...
Każdego z nich lekko szturchnęłam i dałam buziaka w policzek. Nadszedł czas na Zayna.
Usiadłam na niego i pocałowałam jego usta... od razu wstał.
Głodomorki zasiedli do stołu, a ja wzięłam ciuchy i poszłam się przebrać.
Założyłam to
https://fbcdn-sphotos-d-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/602011_212305648911203_2145808941_n.jpg
I usiadłam koło chłopaków, by coś przekąsić. Nie wiele zostało, ale ja dużo nie jadłam także było okej.
Nadeszła pora ćwiczeń chłopców, więc musieli iść. Każdego z osobna pożegnałam buziakiem w policzek i poszli.
Ja usiadłam sobie na kanapie i włączyłam telewizor. Na szczęście Camp był wyposarzony w dekoder i wifi...
Gdy leciały reklamy weszłam sobie na TT i tweetnęłam.
" Dzisiaj ćwiczenia zespołu One Direction. Wspierajmy A może wymagacie czegoś od jeszcze zielonych gwiazd ? Jestem ich przyjaciółką... dziewczyną Zayna. Postaram się załatwić co chcecie )) xx "
Wyłączyłam laptopa i powróciłam do oglądania telewizji.
Siedziałam i trochę się nudziłam, aż do godziny 170. Wtedy przyszli chłopcy, którzy powiedzieli mi, że.......


KONIEC CZĘŚCI 17 <3 : )
  • awatar Gość: suuper ;* czekam na następną <3
  • awatar Gość: kiedy następna część ? ;>
  • awatar Mrs.Carrot: No daleeej ; ) :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Przepraszam ? - usłyszałam za sobą.
Gdy odwróciłam się ujrzałam zaspanego i smutnego Niallerka.
J : Co się stało ?
N : Nie mogę spać.
J : No chodź koło mnie.
Tak. Znam Nialla Horana i... całe 1D. Jestem ich najlepszą przyjaciółką. Jeżdżę z nimi w trasy itd. Nie, nie jestem z Niallem tylko po prostu on jest jak takie malutkie dziecko i.. nie mogę mu odmówić ani zostawić bez pomocy w nawet tak durnej sytuacji jak problem z zaśnięciem.
Władował się koło mnie i mocno przytulił i poszedł spać. Ja uczyniłam tak samo.

~*~

Obudziło mnie słoneczko rażące mnie w oczy przez szparki w roletach. Delikatnie uwolniłam się z uścisku blondyna i zeszłam na dół zrobić sobie i chłopakom śniadnie. Wszyscy spali... W wolne mieli zwyczaj wstawania późno.
Wzięłam się za robienie kanapek, parówek, sałatek i wszystkiego co mogłam zrobić na śniadanie.
Po godzinie pracy wszystko było gotowe i poukładane na odpowiednich talerzach bądź miskach.
Każde "danie" z osobna czymś przykryłam, by nie wystygło, a następnie poleciałam się ubrać.
Cicho wkroczyłam do mojego pokoju i otworzyłam szafe, a z niej wyciągnęłam ciuchy.
Poszłam do łazienki na dole, żeby nie obudzić Niallera.
Ubrałam to
https://fbcdn-sphotos-h-a.akamaihd.net/hphotos-ak-snc6/285764_212304788911289_1730026511_n.jpg
I poszłam zrobić herbatę, gdyż wiedziałam, że nie bawem chłopcy wstaną.
Zrobiłam te herbaty i wszystkie talerze z pokarmem przełożyłam na stół gdzie zazwyczaj spożywamy posiłki.
Nie myliłam się. Zdążyłam zanieść ostatnie danie, które było jeszcze na szczęście ciepłe i chłopcy już schodzili zamulonym krokiem.
Każdy z nich dał mi na dzień dobry buziaka w policzek.
Brakowało tylko Louisa.
Poszłam na górę do jego sypialni, a chłopcy dorwali się do jedznie, rzecz jasna Niall najpierwsiejszy.
Przeszłam przez próg sypialni Lou. Spał sobie smacznie.. tak słodko wyglądał.
Żal było mi go budzić, ale zjedzą mu całe śniadanie.
Podeszłam do niego bliżej i lekko szturchałam zachęcając go do wstania jakimiś miłymi słówkami.
Ten podniósł się z trudem na łokciach.
L : Co ??
J : Dalej, bo Ci śniadanie zjedzą.
L : No i ??
J : Nie chcę, żebyś był głodny.
L : Fajnie. - glebnął się z powrotem na łóżko.
Spojrzałam na niego krzywo.
J : Skoro tak się do mnie odnosisz... byle jak i bez szacunku to mam Cię w dupie.
Odwróciłam się i kierowałam się w stronę drzwi. Nagle Lou złapał mnie w pasie i rzucił na swoje łóżko.
J : Ejj ogar !
L : No przepraszam... - uśmiechnął się.
J : Okej okej, ale wychodzę.
Wstałam poprawiłam włosy i ponownie kierowałam się ku wyjścia na przedpokój.
Znowu Lou mnie zatrzymał.
L : Wynagrodzę Ci to spacerkiem ok ?
J : Okok. Po śniadaniu ?
L : Dobra.
Oboje zeszliśmy na dół... jak się spodziewałam śniadania już nie było, a chłopcy zmywali.
J : Mówiłam !
L : Dobra zjem coś jak będziemy na spacerku.
N : Ooo idziemy na spacer ?!
L : Tak. Ja i Bella idziemy na spacer.
Z : Ej nooo. - zesmutniał.
J : Cicho ! Idę z Louim i będziemy jakoś o 170.
N : C-c-coo ? A obiad ?!
L : A co to twoja gosposia ?! Sam sobie zrób Horan.
N : Ale ja nie umiem. - po policzku spłynęła mu pojedyncza łezka.
Podeszłam do Niallera i mocno przytuliłam mówiąc, że wrócę wcześniej. Lou był trochę zły, bo miałam spędzić z nim dzień, ale nie potrafie patrzeć na łzy Nialla.
Poszłam na górę przebrać się w coś odpowiedniejszego, czyli to
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=215737875234647&;set=pb.134006936741075.-2207520000.1363187025&type=3&theater
Gdy zeszłam na dół, chłopcy oniemieli.
J : CO ? Tak źle ?
All : Woow.
H : To wy nie idziecie chyba na spacer...
J : Idziemy, ale muszę wyglądać elegancko jako wasza przyjaciółka. - uśmiechnęłam się.
Pomachałam chłopakom i wyszliśmy.
Pojechaliśmy do parku. Dzisiaj było dość mało ludzi, ale i tak nie obeszło się bez fotek i autografów ze strony Louisa.
W końcu udało nam się wyrwać w jakieś bardziej odosobnione miejsce.
Chodziliśmy sobie i gadaliśmy, wygłupialiśmy i takie tam...
Trochę się zmęczyliśmy, a więc kupiliśmy lody ja czekoladowe, a Lou truskawkowe i usiedliśmy na pobliskiej ławce.
Oczywiście nie zdarna ja ubrudziłam sobie nos od loda.
Lou przetarł mi go delikatnie swoimi palcami, a potem.. tak jakoś wyszło, że.. nasze usta były razem... złączone w pocałunku.
Szybko oderwałam się od chłopaka choć to było cudowne. Usiadłam sztywno na ławce, Louis tak samo.
L : Ym.. idziemy do domu ? Pewnie Niall jest głodny.
J : Tak.. oczywiście.
Oboje skrępowani sytuacją wsiedliśmy do samochodu i udaliśmy się do domu. Louis się nie mylił Nialler siedział skurczony na kanapie trzymając się za brzuch, a gdy mnie ujrzał podbiegł i padł na kolana po czym przyczepił do mojej nogi i prosił, żebym mu coś ugotowała.
Na szczęście pomyślałam o tym i w drodze powrotnej kupiłam każdemu coś z Nando's.
Niallerowi jakiś mega wielki zestaw. Wręczyłam każdemu coś, ale nie Niallowi. Ten patrzył na mnie z nadzieją.
J : Hahaha no masz. - wystawiłam rękę z zestawem w jego stronę.
N : Oooo dziękuję. Kocham Cię ! - ponownie przytulił się, lecz do mnie nie do nogi.
Wszyscy usiedli na kanapie, a ja poszłam do góry wziąć szybki prysznic i założyć coś wygodniejszego, czyli to
https://fbcdn-sphotos-h-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/58801_212305725577862_114955751_n.jpg
(bez czapki i słuchawek)
Ponownie zeszłam na dół i zajęłam miejsce koło chłopców... a dokładniej pomiędzy Niallem, a Zaynem.
Wtuliłam się w Nialla i oglądałam jakiś film razem z nimi. Nie krępowało mnie to, ponieważ to... codzienność.
Nie tak jak pocałunek... rozumiem w policzek, nosek, czoło... ale usta ? - przyjaciel ? Nie za bardzo.
Film się skończył, niestety zaczął następny no więc oglądałam. Ni się obejrzałam, a już była 20;00. Wczesna pora, ale pomimo to poszłam się położyć spać.

~*~

Obudził mnie przerażony Nialler, który skakał po moim łóżku.
J : Co jest ?!
N : Chodź chodź na dół szybko !!
Złapał mnie za rękę i niestety musiałam iść za nim. Kiedy byliśmy na dole, zobaczyłam chłopców wpatrujących się w telewizor z niedowierzaniem.
Podeszłam bliżej i na ekranie ujrzałam zdjęcie moje i Louisa z wczoraj jak... się całujemy z dopiskiem "Czyżby przyjaciółka zespołu stała się dziewczyną jednego z członków ?"
Nic nie mówiąc uciekłam na górę i zamknęłam się w moim pokoju na klucz.
Chłopcy się dobijali... każdy po kolei i każdy miał jakiś swój własny pretekst, żebym tylko wyszła.
Odpuściłam. Postanowiłam wpuścić do środka tylko tego, który teraz stoi przy drzwiach... na moje nie szczęście był to Louis.
Powiedziałam, że jak przyjdę to możemy gadać, a szłam się przebrać. Założyłam to
https://fbcdn-sphotos-h-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/600105_211859775622457_1563952549_n.jpg
I usiadłam koło Louisa.
Ten przytulił mnie i zaczął :
L : Ej.. mała nie smuć się. Nie wstydź.. bo nie ma czego.
J : Tsa.. pewnie nie chcesz mnie znać...
L : Nie no wcale.. - rzekł ironicznie. Wiesz tak myślę, że...
J : Tak ?
L : No skoro... już wszycy traktują nas jak... parę to może... zostniemy no wiesz... parą ?
Odsunęłam się od Louisa i spojrzałam mu głęboko w oczy.
L : Taa.. rozumiem. Ym... tego nie było.
Wstał zdołowany i kierował się ku drzwiom, jednak ja złapałam go za rękę i odwróciłam w swoją stronę po czym namiętnie pocałowałam.
Louis na chwilę przerwał pocałunek, by się upewnić czy to znaczy TAK.
J : Oczywiście, że znaczy głuptasie !
Po tych słowach powróciliśmy do poprzedniej czynności...

KONIEC ;-)
  • awatar Gość: OMG Jaki zajebisty ;* pamiętaj na jutro dla mnie imagin z Hazzą ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Siema odebrałam. łat du ju łont ode mnie ? - powiedziałam znudzonym głosem, po odebraniu telefonu od nieznajomego numeru.
Dopiero po chwili zorientowałam się, że to Harry Styles !
Pewnie zastanawiacie się skąd on ma mój numer, a po za tym po co do mnie dzwoni ?!
O tuż byłam wczoraj na ich koncercie i miałam vipa i przepustkę za scenę.
Byłam jak zawsze ostatnia w kolejce, a po za tym nie chciałam się zachowywać jak reszta... Dzikie, szalone, nieogarnięte. To była jakaś masakra. Jedna pchała drugą... lol.
Jako ostatnia podeszłam po zdjęcie i autografy. A potem chłopcy mieli chwilę wolną, a Harry chciał sobie porozmawiać ze mną w ten wolnej chwili. I tak gadaliśmy sobie i poprosił mnie o numet, a więc mu podałam.
Szczerze nie miałam żadnej nadziei na, że zadzwoni... a jednak.
H : No mówiłem, że zadzwonie. Spotkamy się... dzisiaj ?
J : Jasne. Czemu nie. O której i gdzie ?
H : Hmm.. może być o 150 koło... Nando's ?
J : Okok.
H : Będę ubrany w kombinezon zapięty po sam czubek głowy i będe siedział na trzeciej ławce o drzwi Nando's.
J : Dobra. To ja się idę szykować. Narka.
Rozłączyłam sie i w panice pobiegłam szukać sobie ubrań. Z moich ust wypływało tylko " Nie, to nie, tamto nie, to za brzydkie, to za długie, to za krótkie, to za małe, to nie na okazje " itd.
W końcu znalazłam ciuchy idealne na randkę. A mianowicie
http://i2.pinger.pl/pgr93/b1bdd1e9002bc2e04e342e08/4.jpg
Uszykowana wyszłam z domu i podąrzyłam w stronę restauracji... Gdy byłam na miejscu rozejrzałam się dookoła. Po chwili dostrzegłam na trzeciej ławce od Nando's chłopaka w kombinezonie po sam czubek głowy. Podeszłam do niego. I zapytałam niepewnie czy to... Harry. Odpowiedział twierdząco, po czym wstał i chwycił mnie za dłoń.
Ciągnął mnie do jakiegoś cichego, odosobnionego parku.
Tam odpiął troche swój kombinezon, bynajmniej było widać mu głowę.
Jeszcze raz grzecznie się przedstawiłam. Harry chciał, żebym opowiedziała mu o... sobie.
No więc zaczęłam.
J : No więc mam 18 lat i mieszkam sama tutaj. W Londynie. Dwa dni po skończeniu osiemnastych urodzin wyprowadziłam się, ponieważ nie chciałam stanowić zbędnego ciężaru dla taty. Dosyć, że chce i wysyła mi pieniądze. Bardzo go kocham. Zawsze mnie wspiera. Mieszkałam z nim odkąd skończyłam 13 lat, bo moja mama wcale o mnie nie dbała. Byłam jej potrzebna wtedy kiedy nie miała z kim zostawić młodszej siostry lub samej nie chciało jej się sprzątać.
Wiem, że to normalne, ale u mnie było tak, że robię to co chce młodsza siostra, a moje zdanie tak jak to mama powiedziała " Twoje zdanie w dupie ! ".
Uczyłam się wspaniale, cały czas miałam paski i wyróżnienia. W całej podstawówce miałam zaledwie dwie jedynki, które migusiem poprawiłam. Siostra w drugiej klasie nic nie umiała miała same jedynki, ale i tak była najlepsza...
Nasi rodzice nie byli razem i pewnego dnia gdy tata przyjechał, by wziąć mnie i siostre na weekend... coś we mnie pękło. Kiedy byłam z nim sama, powiedziałam mu wszystko, że mam ich dosyć, że nigdy nie ma czasu i pieniędzy na mnie, a na Zuzę zawsze. Tata zawalczył o moje prawa i.. wygrał. Siostra mieszka z mamą, a ja sama. Nie chciałam po prostu ciążyć taty, tym bardziej, że ma już swoją narzeczoną i córeczkę.
H : Ooo trochę smutne, ale to fajnie, że jesteś samodzielna.
J : Czy ja wiem czy takie smutne ? Teraz mam lepsze i to o wiele życie.
H : No w sumie... to może skończmy ten temat i chodźmy na shake w ukryciu ok ?
J : Eh.. w ukryciu ? To ja wolę iść do domu.
H : Ej no... chodź..
J : Czy to ma jakiś sens ?
H : No dobra. Nie w ukryciu. Ale chodź.
Ponownie złapał mnie za rękę i poszliśmy w głąb parku. Tam stała jakaś mała budka z lodami i shake'ami itd.
Nie wiem czemu, nie wiem skąd, nie wiem po co, ale stała. Poszliśmy do niej zamówiliśmy shaky i usiedliśmy na polanie.
Wsam raz na zachód słońca. Chłopak przysunął się do mnie i cały czas nie odrywając wzroku od słońca z uśmiechem na twarzy objął mnie jednym ramieniem. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Harry to bardzo miły gość. Nie wydaje sie być taki jak mówią.. podrywacz, bezczelny, chamski... jest zupełnie na odwrót.
Potem Hazzold odprowadził mnie do domu, ale nie chciałam zostać sama tak więc zapytałam czy mógłby do mnie jeszcze wejść.
Powiedział, że owszem, bo mają wolne aż pięć dni.
No więc weszliśmy do środka. Powiedziałam, że się przebiorę i przyjdę, a on może się rozsiąść i włączyć telewizor.
Pobiegłam na górę założyć coś wygodniejszego, czyli to
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=215737821901319&;set=pb.134006936741075.-2207520000.1363101915&type=3&theater
Przebranie się zajęło mi średnio 15 minut. Zeszłam na dół. Loczuś oglądał sobie jakiś serial, a ja poszłam do kuchni przygotować coś do jedzenia.
Na szybko przyrządziłam naleśniki z truskawkami i bitą śmietaną. Gwałtownie odwróciłam się z talerzem naleśników w ręce i wpadłam na Hazze. O mało co nie straciłam tych pyszności.
H : Przepraszam.. chciałem pomóc, ale chyba się spóźniłem. Wybacz...
J : Nie no spoko to ty tu jesteś gościem.
Uśmiechnął się i odebrał ode mnie talerz, a ja chwyciłam kubki z kakao.
Usiedliśmy na kanapie i włączyliśmy... jakich komedio dramat.
Miło się oglądało, tym bardziej w obięciach przystojnego i mega utalentowanego chłopaka z wielkim serduszkiem.
Nawet nie zauważyliśmy kiedy wybiła godzina 220.
J : Ojć przepraszam nie powinnam Cię tak tu trzymać.
H : Nie no spoko. Nic się nie stało. I tak nie mam co robić. - uśmiechnął się.
J : No to w takim razie może zostaniesz... na noc ? Tak trochę głupio mi pytać, bo widzimy się drugi raz, ale czuję, że jesteś... fajny.
H : W sumie nie szkodzi mi. Ty raczej psychofanką nie jesteś. No więc okej. Będzie fajnie. - ponownie wysłał mi swój zniewalający uśmiech.
To trochę głupie, bo nie znam Harrego zbyt dobrze... znaczy ja jego dobrze, bo jestem Directioner, ale on mnie prawie wcale.
No cóż.. raz się żyję.
Poszliśmy na górę do pokoju w którym śpią goście, gdy do mnie przyjeżdżają.
Loczkowi się spodobało. Miałam jakąś koszulkę taty, a więc dałam ją chłopakowi i miałam jakieś spodenki do spania.
Były trochę za duże na Harolda i wyglądał z lekka śmiesznie, ale ładnemu we wszystkim ładnie.
Ja włożyłam moją ulubioną piżamę, czyli o taką :
http://images.sklepy24.pl/76202728/9322/large/bawelniana-pizama-damska-z-myszka-mickey-010.jpg
Harry przyszedł do mojej sypialni i ułożyliśmy się na łóżku, a potem włączyliśmy telewizor.
Leciał fajny film, ale niestety reklamy... tak więc wzięłam laptopa i Hazz wszedł na TT i dodał twitta.
" Nocka z przyjacielem płci przeciwnej. xx Kocham ! "
Na widok posta uśmiechnęłam sie do siebie.
Film się zaczął i odlożyliśmy kompa na bok. Jednak po obejrzeniu filmu znów weszliśmy na TT.
Ale nigdzie nie było twitta.
H : Eh.. znowu modest. Jak oni mnie kontrolują... - zesmutniał.
J : A Larry to...to prawda czy...
H : Nie to nie prawda. Haylor to też nie prawda i to z Caroline też. Po prostu robię co mi karzą. Tylko proszę nie mów nikomu, że Ci powiedziałem.
J : Dobrze. Nie martw się.
By pocieszyć chłopaka przytuliłam się do niego i wróciliśmy do oglądania filmu.
Moje oczy robiły się ociężałe... coraz gorzej mi się oglądało program.
Nagle... zasnęłam.
*Następnego dnia*
Obudziłam się z głową na torsie Hazzy. Najwyraźniej wczoraj i on zasnął.
Delikatnie i powoli wstałam, by nie obudzić chłopaka, a jednocześnie chciałam się ogarnąć za nim się obudzi i zrobić śniadanie.
Chwyciłam moje ubrania i na palcach szłam do łazienki. Nagle za mną usłyszałam lekko zachrypnięty głos loczka.
H : A buziak to mi się nie należy ?
J : A za co ?
H : Za to, że wstałem !
Zaczęłam się śmiać i podeszłam wolnym krokiem do loczka i podarowałam mu buziaka w policzek, a następnie oberwał z poduszki. Niestety nie zdąrzył mi oddać, gdyż szybko wbiegłam do łazienki i się zamknęłam. Ubrałam to
https://fbcdn-sphotos-e-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/66970_217950751680026_370786766_n.jpg
i czekałam, aż Harry skończy czatować na mnie.
W końcu odpuścił.
Wszedł do łazienki, a ja poszłam zrobić nam śniadanie.
Zjedliśmy je i Harry nalegał, abym pojechała z nim do niego.
Poszłam wziąć przysznic, włożyłam z powrotem mój ubiór i razem z Harrym udałam się do jego pięknej willi.
Wysiedliśmy z auta. Chłopak zamknął je i... uciekł. Zaczęłam biec za nim. Jednak nie zdąrzyłam, bo utrudniały mi to szpilki.
Weszłam do willi. Po kociarzu ani śladu. Ale za to pełno karteczek dookoła. A na nich strzałeczki, którymi się kierowałam.
W końcu doszłam do celu. A mianowicie ogordu... w nim obok basenu, leżał wielki bukiet róż.
Chwyciłam je i stanęłam obok stoliczka na, którym położyłam bukiet.
Ni stąd ni zowąt nadleciał Harold i w mgnieniu oka oboje bylismy w basenie.
Najpierw po wynużeniu zaczęłam się śmiać, a potem pocałowałam loczka. Ale nie w policzek...
H : To znaczy...
J : Tak.. codziennie, aż Ci się nie znudzi będziesz dostałam buziaczki na powitanie dnia.
Oboję zaczęliśmy się śmiać i ponownie złączyliśmy nasze usta w namiętnym pocałunku...


KONIEC <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Mania : On powiedział.. że już mnie nie kocha. Że zakochał się w kimś innym. Że ja byłam tylko krótkim zauroczeniem.
J : Ale jak to ?!
Mania : Nie wiem.
J : Słuchaj jutro tam pojadę. Jedziesz ze mną ?
Mania : Niee...
J : Dobra ja już muszę lecieć. Paaa.
Pocałowałam przyjaciółkę w policzek i rzekłam, by się nie martwiła, po czym opuściłam jej dom.
Trochę się bałam. Nigdy nie śpiewałam przed kimś od kogo zależą moje marzenia... no nie licząc X-Factora. Byłam ubrana tak :
http://i.pinger.pl/pgr302/218e7f77001be1864da0ca45/str%C3%B3j%203.JPG
Odpowiednio na porę i na okazję.
Jechałam wolno samochodem, gdyż miałam jeszcze czas. Gdy dojeżdżałam do danej ulicy rozglądałam się dookoła. Nie byłam za bardzo zorientowana...
W końcu znalazłam studio. Byłam chwilkę za wcześnie, a więc zameldowałam się i usiadłam w poczekalni i zadzwoniłam do Zayna.
J : Hej Skarbie. Co u Ciebie ?
Z : Hej. Wszystko.... Horan zamknij ryj tam ! Wszystko okej.
J : Hahaha na pewno ?
Z : Tak... nie martw się.
N : Powiedz, żeby mi ziemniaki przywiozła !
J : CO ??
Z : Horan chce żebyś przywiozła mu ziemniaki.
J : Hahha okej. Jutro Cię odwiedze o 140. Kocham paaa.
Z : Ja Ciebie też. Papa i powodzenia.
Rozłączyłam się i siedziałam na krześle. Z nudów zaczęłam rozglądać się dookoła, szukając czegoś wartego zainteresowania. I zauważyłam pewne zdjęcie...
Podeszłam do niego nie pewnym krokiem, by się przyjrzeć, ale gdy byłam już w odległości, gdy mogłam zobaczyć co tam jest... zostałam zawołana do środka pomieszczenia, w którym znajdował się Simon i Pan Smith.
Przedstawiłam się grzecznie. Bez zbędnych skropułów Smith kazał mi coś zaśpiewać. Wybrałam piosenkę My heart will go on. To chyba zna/kojarzy każdy.
Stwierdził, że mam świetny głos. Cieszyłam się bardzo. Zadzwoniła do mnie mama. Przeprosiłam i poszłam szybko odebrać.
J : Mamo jestem w studiu nie mogę gadać.
M : Aha aha okej. To wpadnij jutro. A jak się nazywa ten od studia ?
J : No wpadnę, a on się nazywa James Smith...
M : J-jak ? A dobra dobra... to ja nie przeszkadzam.
Mama się rozłączyła... to było trochę dziwne, ale... ona wgl jest dziwna czasem, a więc się nie przejęłam.
Resztę dnia spędziłam w studiu. James miał już przygotowany utwór i melodie... potrzebował tylko mnie.
O godzinie 200 wyszłam ze studia i pojechałam do domu.
Zrobiłam sobie herbatkę i z kubkiem w ręku usiadłam na kanapie i przeglądałam fb.
Nagle zadzwonił mój telefon... To Zayn.
Odebrałam. Zayn przez płacz powiedział, żebym szybko do niego przyjechała i się rozłączył.
Nie próbowałam do niego dzwonić ponownie... tylko zerwałam się z kanapy i przebrałam się ( http://i.pinger.pl/pgr462/3430baa3000e74d64d5d36dd/ ) i pomknęłam do "X-Factor Camp".
Strasznie się bałam...


KONIEC CZĘŚCI 16 ) <3
 

 
Trochę mnie to rozpraszało, ale dało się znieść. Nagle dostałam sms-a od Simona.
Powiedziałam chłopcom i stanęłam na poboczu.
Wysiadłam i chwyciłam urządzenie zwane komórką w dłoń.
Lekko podenerwowana otworzyłam wiadomość.
" Jutro godzina 140 studio "MNJ" zapoznasz się z producentem i nagracie pierwszy utwór. Pozdrawiam. Wujek Simon "
Zaczęła skakać z radości. Zayn wysiadł z samochodu i zapytał co napisał. Powiedziałam mu i rzuciłam na szyję.
Z powrotem wsiedliśmy do samochodu i kierowaliśmy się w stronę miejsca gdzie odbywa się X-Factor.
Nie jechaliśmy zbyt długo. Chłopcy chwycili swoje walizki i weszliśmy do budynku.
Tam dowiedziałam się, że te całe warsztaty mają być tylko 30 km stąd. No więc gdy wyjeżdżali już specjalnym autokarem X-Factora ja wsiadłam do samochodu i pojechałam za nimi.
Byliśmy równo. Razem weszliśmy do pokoju chłopców.
Pomogłam im wszystkim się rozpakować, a następnie każdemu dałam buziaka w policzek na pożegnanie. Oczywiście Zayn dostał meega buziaczka tyle, że w usta.
Powiedziałam, by na siebie uważali i, że będę ich odwiedzać. Pomachałam i wyszłam.
Strasznie się o nich martwiłam. Są trochę... nieporadni. Jeszcze nie bardzo dojrzali, ale wierzę w nich.
Ponownie zasiadłam za kierownice i pojechałam do domu. Posprzątałam cały bałagan po chłopcach założyłam to
http://akrobatka.pl/images/foto/italianfashion/11521_01.jpg
Czyli moją piżamkę, zrobiłam herbate i wzięłam ciasteczka i włączyłam telewizor.
Akurat leciały moje ulubione programy.. jeden po drugim.
Myślałam, że w ciszy będzie fajnie, jednak jest jakoś nudno... ale nie chcę mi się siedzieć z nikim innym tylko z Zaynem... Odwiedzę ich dopiero pojutrze... co ja będę robić w tym czasie ?
No cóż... kontynuowałam oglądanie telewizji. Była już 180, a więc poszłam wziąć prysznic i założyłam z powrotem piżamkę i wygodnie ułożyłam się w łóżku.
*Oczyma Marty*
Szwędam się tu i uwdzie... nie mam gdzie się podziać. Natalia mnie wyrzuciła, Harry tak samo. Rodzina w Polsce. A ja ? A ja tutaj. Dopiero teraz zrozumiałam co tak na prawdę znaczy samotność. Jak mogłam być na tyle głupia... Harry o mnie dba, jest ze mną, a raczej był, a ja tak postąpiłam...
*Oczyma Natalii*
Nie mogę zasnąć. Martwie się o Martę. Pomimo, że wszystkim wyrządziła dużą krzywdę to i tak jest moją przyjaciółką, ale nie... musi się nauczyć. Jak będzie w stanie przeprosić mnie, Harrego, Manie i Louisa to wtedy pogadamy.
Po 30 minutach walki z ułożeniem się w końcu zasnęłam.
*Następnego dnia*
Wstałam późno. Żeby mieć czas dla siebie, szybko się ogarnęłam.
Przygotowałam sobie śniadanie i samotnie zasiadłam na kanapie. Już tęskniłam za tym leniwcem.
Pojechałam do moich rodziców, ale jak się spodziewałam ich nie było. Miałam klucz, a więc weszłam i zostwiłam liścik, żeby do mnie zadzwonili.
Poszłam na chwilę do Mani.
Właśnie ona mi otworzyła.
J : Hej gadałaś z Louim ?
Mania : No gadałam i.... - rzekła przez szloch
J : I CO ?!
Mania : ...................


KONIEC CZĘŚCI 15 )) <3 / Najla
  • awatar Mrs.BadBoy: Dalej !
  • awatar Gość: Pisz daleeej <3 Prooooszę :*
  • awatar Gość: bosz to jest boskie proszę szybciutko następną część ^^ :3 to mój mały narkotyk <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
M : Wczoraj na tej imprezie... Lou całował się z Martą... wiem, że po pijanemu, ale jak można komuś zrobić takie coś ?!
Tuliłam się do przyjaciółki i rozmyślałam nad tym jaką jestem świnią. Zrobiłam to samo..
Delikatnie się od niej odsunęłam i pojechałam do domu.
Weszłam tak bez przywitania i wytłumaczenia... po prostu weszłam złapałam Zayna za rękę i wzięłam w odosobnienie.
Z : Ej co jest ?
J : Zayn.. ja.. ja.. wczoraj się tak upiłam i.. i.. pocałowałam Nialla. Ale to naprawdę nie chcący. To.. to.. przepraszam.
Przytuliłam się do niego płacząc. Jego reakcja była zupełnie inna niż się spodziewałam. Owszem zasmucił się, ale zamiast mnie odepchnąc, ten przycisnął mnie do siebie i gładził po włosach mówiąc, że to tylko głupi pocałunek i jeszcze przez alkochol, a on ma pewność, że kocham tylko jego. Starał się mnie uspokoić i jakoś... udało mu się.
Weszliśmy do pokoju gdzie przebywali wszyscy.
Krzywo spojrzałam na przyjaciółkę - Martę i usiadłam koło Malika, dalej się do niego tuląc.
Czułam, że ktoś przeszywa mnie wzrokiem... jednak nie wiedziałam kto.
Nie miałam najmniejszej ochoty odrywać się od Malika. Jednak kiedy zobaczyłam jak Marta beztrosko całuje Harrego szlag mnie trafił !
Wstałam i zaczęłam krzyczeć.
J : Co ty robisz ?! Jesteś zwykłą... nie wyrażę się ! Najpierw całujesz Lou i łamiesz serce Mani, a teraz udajesz głupią czy taka jesteś ?! Hę?! Ja współczuję Harremu takiego wyboru ! Wiesz co ?!
Wynoś się ! Nie chcę Cię tutaj widzieć !
Wychodzę do miasta jak wrócę Ciebie tu nie ma !
Pośpiesznie wyszłam trzaskając drzwiami. Po wyjściu w kieszeni znalazłam jednego papierosa.. pewnie Malika. Nie chciałam tego zaczynać, ale musiałam. Zapaliłam i zaciągnęłam się pożądnie.
Nagle ktoś złapał mnie w pasie i przytulił. To był Malik. Wyrwał mi z ręki trutkę.
Z : Miałaś tego nie zaczynać !
J : A ty to skończyć !
Z : Eh.. mała co Ci ?
J : Nic.. po prostu nie mogę patrzeć jak ona krzywdzi innych. Ja jestem szmatą, ale Ci powiedziałam wszystko. Wytłumaczyłam...a ona ? Pff.. - rzekłam ponownie zabierając papierosa Zaynowi.
Z : Oddaj to ! - krzyknął i wyrwał mi z powrotem papierosa. Słuchaj ten pocałunek nic nie znaczył... pewnie Marta nie wiedziała co robi.
J : Ooo a teraz ją bronisz ?! A żebyś wiedział, że wiedziała, bo ona akurat jak się okazało NIE PIŁA ! Widziałam, bo jej szklanka była czysta, a jak z nią rozmawiałam nie czułam zapachu alkocholu.
Z : Ale to ich życie... nic nie poradzimy.
Wyrwałam się z obięć chłopaka i poszłam w stronę rynku. Niestety nie miałam chwili spokoju. Kochałam Zayna, ale on nie dawał mi pięciu minut wolności !
Usiadłam na pierwszej lepszej ławce, a on zaraz obok.
Z : Chodźmy do domu. Muszę się spakować. Pomożesz mi ?
J : Eh.. dobra. Ale tylko, dlatego że nie będę Ci potem dowozić ciuchów !
Z : Dobra, dobra. - rzekł i usmiechnął się
Wstaliśmy i szliśmy w stronę domu. Zayn patrząc przed siebie z uśmiechem chwycił mą dłoń.
Weszłam do domu. Marty nie było, a Harry siedział załamany.
Usiadłam koło niego i przytuliłam.
J : Ona nie była Ciebie warta. Proszę nie płacz.
H : Ale.. dlaczego ? Czy ja... A może.. a jeżeli.. A co jeśli jestem po prostu do bani ?!
J : Nie jesteś, nie mów tak. Masz mnie, Zayna i resztę. My Cię nigdy nie zostawimy. - powiedziałam i pocałowałam loczusia w policzek.
Wstałam i przeszłam obojętnie obok Zayna. Ten jednak był troszkę zazdrosny o buziaka dla Hazzy, ponieważ on dzisiaj go nie dostał w ogóle. Gwałtowanie odwórciłam się i z uśmiechem na twarzy podeszłam do Zayna i pocałowałam go w usta.
Jego twarz się rozpromieniła, a ja poszłam na górę spakować chłopaka.
W jego walizce po spakowaniu znajdowało się chyba 15 koszulek, 10 par spodni, 7 par butów i inne rzeczy.
Zeszłam na dół z walizką, a tam siedziała już reszta ze swoimi walizkami.
Ani Mani ani Marty nie było. No cóż... Manie mogę zawieść potem.
J : Dobra chłopcy idę się przebrać i jedziemy, bo za 1,5 godziny 16:30 !
Ubrałam to
http://spirka.pl/demot/mieta%20serceW.jpg
I zeszłam na dół. Chłopcy żartobliwie gwizdali.
Włożyłam me czarne szpile i powiedziałam, by zanieśli walizki, a ja zaraz wyjdę.
Wszyscy wyszli grzecznie, a ja powyłączałam telewizory, światła i wszystko inne. Gdy wyszłam z domu wszyscy już siedzieli i czekali na mnie.
Zasiadłam za kierownice i ruszyliśmy.
Podczas jazdy wszyscy wariowali. Trochę mnie to rozpraszało, ale dało się znieść. Nagle dostałam sms-a od..........



KONIEC CZĘŚCI 14 )) <3
  • awatar Mrs.Carrot: świetne pisz daleej Skarbie ;* ;)
  • awatar Gość: Super naprawde zajebiście sie czyta gratuluje:*
  • awatar Gość: Musisz pisać dalej :* Świetne opowiadanie :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Niestety przerwała nam Mania, która płakała.
Oderwałam się od Zayna i podbiegłam do dziewczyny.
J : Mania kotku, co się stało ?
Mania : Bo.. bo...
Kasia nie dokończyła i uciekła. Pobiegłam za nią, ale ciemność utrudniała mi znalezienie jej.
Zamierzałam jutro jechać do niej do domu. Dzisiaj nie mialam jak...
Strasznie się o nią martwiłam i uważałam, że jestem najgorszą przyjaciółką na świecie. Jednej ukradłam chłopaka, a druga uciekła i nawet nie mogę jej pomóc.
Wróciłam zawiedziona do środka domu i pobiegłam na górę. Wzięłam zimny prysznic, przebrałam się w piżamę i nie zważając na bawiących się na dole gości, poszłam spać.
*Następnego dnia*
Obudziłam się, a obok mnie leżał Zayn, który chyba jeszcze nie wytrzeźwiał. Wstałam, nałożyłam szlafrok i zeszłam na dół.
Okazało się, że nie tylko ja jestem rannym ptaszkiem. Siedział tam Niall.
Gdy mnie zobaczył wstał i chciał iść do łazienki. Jednak zatrzymałam go, by z nim pogadać.
J : Słuchaj... wczoraj się niż nie wydarzyło...
N : Ale jednak wydarzyło..
J : Proszę Cię...
N : No dobrze. Nic nie było i.. nie będzie. - powiedział z jakby... trudem.
Zrobiłam większe śniadanie, czyli mn.i. swa stosy kanapek, naleśniki, parówki, jajecznice itd.
Gdy było gotowe wszyscy wstali.
Koło posiłków leżały po dwie tabletki przeciwbólowe.
Zasiedliśmy do stołu i zajadaliśmy się daniami. Na szczęście wszystkim coś przypadło do gustu.
J : Niall... masz dziewczyne ? - zaczęłam rozmowę.
N : Ym... nie, nie mam.
J : Mhm. A ty Liam ?
L : Nie, ale.. podoba mi się taka tancerka z X-Factora. Próbowałem ją gdzieś zaprosić, ale... nic z tego. - spuścił głowę w dół.
J : Ugh.. Natalia to załatwi !
L : Serio ?!
J : Jasne ! W końcu jesteśmy przyjaciółmi. Jak będziemy was zawozić na miejsce... bo ja was zawiozę to z nią pogadam.
L : O jaa ! Dziękuję Ci ! - zerwał się i mnie przytulił.
Chłopcy mieli być w X-Factorze dopiero o 16:30, a była 100. A więc poszłam na górę założyłam to
http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/bloxlite/f640x640/76/34/85b2c3b9f2.jpg
i bez słowa wyszłam z domu. Jechałam do Mani. Nie pokoiło mnie cały czas jej wczorajsze zachowanie.
Jestem własnie pod jej domem. Nacisnęłam biały przycisk i natychmiast mi otworzono.
Weszłam do środka i kierowałam się ku jej pokojowi.
Siedziała tam. Smutna. Płakała.
Nic nie mówiąc weszłam do pomieszczenia i przytuliłam mocno przyjaciółkę.
M : Nie wierzę...
J : W co ?
M : ................



KONIEC CZĘŚCI 13 <3
  • awatar Gość: Dalej :D
  • awatar Gość: Super dawaj dalej :)
  • awatar Gość: Musisz pisać dalej :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Simon : Słuchaj... muszę z Tobą poważnie porozmawiać. Nie da się ukryć, że głos masz zniewalający i ja nie mogę tego tak zostawić. Co byś powiedziała gdybym Ci powiedział, że mogę załatwić Ci przepustkę do sławy ?
J : Ym.. no było by.. cudownie, ale jak ?
Simon : Mój kolega jest producentem. Polecić Cię mu ?
J : No jeżeli dla pana to nie problem...
Simon : Proszę.. mów mi wujku. - uśmiechnął się.
J : hahaha no dobrze wujku.
Simon : Daj mi swój numer, a dam Ci znać co i jak.
J : No dobrze.
Zapisałam mężczyźnie na kartce cyferki, pożegnałam się i pobiegłam do Zayna.
Podczas drogi powrotnej przedstawiłam mu plan wujka Simona. Ucieszył się i to bardzo.
Wziął mnie na ręce i kręciliśmy się w koło. We włosach czułem lekki podmuch wiatru. O mało się nie przewróciliśmy...
Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do mnie po rzeczy, a potem do Zayna.
Powiedziałam rodzicom o planie "wujka" Simona. Oni również się ucieszyli. Ale powiedziałam, że dopiero jutro przedstawi mi szczegóły.
Pożegnałam się z nimi i pojechaliśmy do Zayna. Mieliśmy dokładnie 1,5 godzinki, by przygotować dom na przyjęcie. W sumie wystarczyło kupić tylko jedzenie, ponieważ Zayn był bardzo schludny i miał bardzo czysto.
Tak zrobiłam. Szybko poszłam do sklepu na przeciwko i przygotowałam różne łatwe i szybkie potrawy. Oczywiście w planach mieliśmy zamówienie pizzy, ale to dopiero jak przyjdą goście. Nie zabrakło również alkocholu. Wódki, szampany, wina i piwa... Nie jestem fanem pijaństwa, ale... skoro jest impreza to czemu nie ?
Wszystko było gotowe średnio 15 minut przed czasem, co oznaczało, że musiałam się pośpieszyć z przygotowaniem samej siebie.
Szybko wzięłam walizke w której znajdowały się moje ciuchy i wybrałam pierwszą lepszą sukienkę i szpilki i zrobiłam nie dbałego kłosa. Padło na tą sukienkę
http://papilot.mykmyk.pl/img/660/0/11778886.JPG
Następnie zeszłam na dół. Zayna zamurowało.
Z : Wooow.
J : Weź zamknij się! - krzyknęłam śmiejąc się i rzucając chłopakowi na szyję.
Za chwilę rozlekł się dźwięk dzwonka do drzwi. Poszłam i otworzyłam.
Za nimi stali wszyscy, czyli Marta, Harry, Louis, Mania, Niall i Liam.
Usiedliśmy na kanapie. Ja wstałam i włączyłam muzykę. Najpierw gadaliśmy, ale alkochol zaczął działać. Zaczęliśmy tańczyć itd.
Zamówiliśmy pizze i było super.
Niespodziewanie Zayn podszedł do mnie i pocałował.. gorąco.
Wszyscy byliśmy upici w trzy dupy...
Zayn poszedł do łazienki, a ja do kuchni, by się napić. Tam stał Nialler.
Podszedł do mnie... nieświadomi swoich czynów zaczęliśmy się całować... nawet nie wiem kiedy.
Odepchnęłam lekko chłopaka od siebie i pobiegłam na górę.
Usiadłam na łóżku. Za chwile obok mnie pojawił się Zayn.
Wpatrywał się we mnie i powoli się zbliżał... w końcu złączyliśmy się w pocałunku. Usiadłam na jego kolanach i zaczęło robić się coraz goręcej.
Niestety przerwała nam Mania, która............



KONIEC CZĘŚCI 12 )) <3