Wpisy użytkownika Mrs. Potatosowa z dnia 26 stycznia 2013

Liczba wpisów: 5

mrspotatoxdd
 
Widziałam pełno bladych twarzy wokół mnie.. byli to zmarli ludzie. Harry stał
koło mnie.
J : Niall...
Niall : Tak ?
J : Czy ty też widzisz tych wszystkich ludzi ?
Niall : Tu nikogo nie ma..
J : Ależ są, są tu wszyscy zmarli...
Niall : Po tym zjawisku.. mogę Ci... ale nie.. to nie możliwe !
J : Chwyć mnie za rękę, a Ci pokażę.
Chłopak złapał mnie za rękę. Ogromny strumień światła wyszedł mu z oczu. Znaczyło to,
że on wszystko widzi... Puściłam jego dłoń.
J : Widziałeś?
Niall : Ale jak to?
J : Widziałeś?
Niall : Tak, obok nas stał Harry.
J : Tak.. ja widzę go cały czas. Mogę z nim rozmawiać i nie tylko z nim.. z każdym zmarłym.
Niall : Nie mówmy nikomu o tym dobrze ? Powiemy tylko najlepszym przyjaciołom ok?
J : Tak..
Niall : Chodźmy do restauracji..
J : Ale ja nie chcę.
Niall : No więc chodźmy do domu.
Bez wachania chwyciłam chłopaka za rękę i poszliśmy do niego.
Przy Horanie czułam się bezpiecznie, ale nie byłam pewna co do jego uczuć.
Choć Harry cały czas chodził za mną i mówił, że on mnie na prawdę kocha nie wiedziałam co zrobić.
Gdy dotarliśmy na miejsce obejrzeliśmy kilka filmów. A potem.... zasnęłam. Czułam tylko jak
ktoś przenosi mnie i kładzie delikatnie na łóżku i słyszałam zamykanie drzwi. A potem usnęłam, ale
jak się okazało nie na długo. Obudził mnie Harry. Który szeptał mi do ucha moje imię. Zapytałam go
o co chodzi, a on powiedział, że mam iść za nim tak, by nikt mnie nie usłyszał. Szłam powoli z
chłopakiem.. prowadził mnie do sypialni Nialla. Blondyn miał lekko uchylone drzwi. Harry cały czas
stał ze mną. Tak jak kazałm mi Hazza zerknęłam na Horanka. Widziałam jego zapłakaną twarz i słyszałam jego
szlochanie. Myślałam, że to z powodu utraty przyjaciela. Ale wsłuchałaś się w to co mówił chłopak w szlochu.
" Gdybyś wiedziała.. gdybyś wiedziała jak bardzo Cię kocham... nigdy bym Cię nie zostawił. Jesteś moim
szczęściem. Dlaczego muszę być tak beznadziejny ?! "
Hazza szepnął mi do ucha, bym weszła do pokoju Nialla i z nim pogadała. Tak więc zrobiłam. Otworzyłam drzwi i
powoli weszłam.
J : Wcale nie jesteś..
Horanek szybko wytarł oczy.
Niall : Słyszałaś wszystko ? - zapytał zmartwiony
J : Taak. Ale nie mam pojęcia o kogo chodzi.
Niall : O Cie... Nadię. Pamiętasz mówiłem Ci o niej.
J : Niall kłamiesz mnie.
Niall : Wcale nie..
Chłopak trzymał w ręku zdjęcie do, którego szlochał. Podeszłam do niego zdecydowanym krokiem i wyrwałam zdjęcie
z rąk.
J : Niall ! Przecież to moje zdjęcie !
Niall : Tak.
Weszłam na łóżko blondyna i namiętnie go pocałowałam.
J : Niall możesz mi coś obiecać?
Niall : Co ?
J : Nie zostawisz mnie ?
Niall : Nigdy, przenigdy !
Wtuliłam się w chłopaka i tak zasnęliśmy. Wcześnie rano obudził nas telefon od Malika, który powiedział, że
mamy jak najszybciej przyjechać. Oczywiście szybko się ubraliśmy i zjedliśmy byle co. I pojechaliśmy do Zayna.
Weszliśmy bez pukania do jego domu i zapytaliśmy o co chodzi. A on zdenerwowany powiedział, że .........


KONIEC CZĘŚCI 12 :))
 

mrspotatoxdd
 
A on zdenerwowany powiedział, że kiedy poznałam go z Moniką to... w między czasie się przespali... i
Monika jest w ciąży.
J : CO ?!
Zayn : Ja nie wiem co mam robić, bardzo się cieszę, ale rodzice...
J : Kochany, rodzice powinni zaakceptować twój wybór.. powiedz im jak najszybciej.
Zayn : A rodzice Moniki ?
J : Ja ich znam. Oni są w porządku nie powinni być bardzo źli. Gdzie ona jest ?
Zayn : W sypialni.
Pobiegłam na górę do sypialni Zayna. Po zachowaniu Zayna myślałam, że zobaczę płaczącą i rozpaczającą
Monike. Ale gdy weszłam zastałam ją siedzącą przed komputerem i oglądającą ciuszki dziecięce..
J : Hej kochanie... słyszałam, że jesteś w ciąży.
Monika : Taaak. Tak bardzo się cieszę.
J : A czemu Zayn ..... - przerwała mi
Monika : A on panikuje odkąd się dowiedział. Powiedziałam mu, że jeżeli nie chce to nie musi być ze mną i
nie musi opiekować się dzieckiem, nie będę wymagała od niego alimentów. Ale on nic nie powiedział i poszedł na dół.
J : On się cieszy, ale nie wie jak zareagują jego i twoi rodzice.
Monika : Na prawdę się cieszy ?
J : Taak.
Odwróciłam się w kierunku drzwi, by zawołać Zayna, lecz moim oczom ukazał się jakiś duch.. Chciałam do niego
podejść, lecz zniknął. To był duch mężczyzny.. wysokiego o czarnych włosach.
Widziałam już gdzieś go, ale nie wiedziałam gdzie. Zignorowałam to zdarzenie i poszłam po Zayna.
J : Monika myśli, że chcesz od niej odejść. To jest jej jedyne zmartwienie, ona bardzo się cieszy z dziecka.
Idź do niej.
Zayn : Nooo... dobra.
Zayn poszedł do Moni, a ja i Niall poszliśmy do mnie. Tajemniczy mężczyzna nie dawał mi spokoju. Cały czas myślałam kto to
może być.
W końcu byliśmy już u mnie. Oznajmiłam rodzinie, że wróciłam i idę do siebie.
Usiedliśmy z Niallem na moim łóżku i opowiedziałam mu o tym gościu, który nawiedził mnie u Moni.
Nie myślałam, że Niall będzie takim dobrym słuchaczem. Czułam, że mogę mu się zwierzyć ze wszystkiego.
Po opowiedzeniu mu mrocznej historii włączyłam lapka, a on poszedł po picie dla nas.
On wyszedł, a ja usłyszałam ciszy szmer za mną. Nie odwracając się zapytałam.
J : Kochanie zostawiłeś coś?
Nikt mi nie odpowiedział odwróciłam się i ujrzałam tajemniczego mężczyznę. Kim ty jesteś ?! - Zapytałam.
On odpowiedział, że mam mu podać rękę. Tak też zrobiłam. Poczułam jakąś dziwną siłe, która przenika przez całe moje ciało,
a potem ? Potem ukazała mi się jakaś historia... wtedy nie było mnie jeszcze na świecie. To co było w niej zawarte
bardzo mnie przeraziło. Był tam ...............


KONIEC CZĘŚCI 13 :)))
 

mrspotatoxdd
 
Był tam ten mężczyzna. Tylko, że młodszy. Zaprowadził mnie na jakąś łąkę.
Tam bawiły się dzieci. Była to moja mama.. właśnie z nim.. ale jako dzieci.
Kim ty dla niej byłeś ? - zapytałam. Nic nie odpowiedział.
Za chwilę usłyszałam ich rozmowę.
Mama : Braciszku podasz mi łopatkę ?
Braciszku ?! Przecież ona nie ma rodzeństwa ! Kłamała mnie ! Ale czemu umarłeś?
Duch - wuj powiedział tylko, że mam patrzeć dalej.
Zrobiło się ciemno. Była noc. Mama i jej brat poszli już spać. Dostrzegłam , że do domku
zmierza jakiś mężczyzna z siekierką. Potem zobaczyłam, że wyprowadza wuja z domu i mówi
by był cicho, bo zabije jego siostrę - moją mamę. Więc milczał. On zaprowadził go do lasu.
Duch prowadził mnie za nimi. Poszli do jakiejś chatki. Tam było pełno ciał dzieci bez
głów. Chory psychicznie mężczyzna posadził mego wuja na łóżku i powiedział, że ma się
nie ruszać to nie zaboli. I nagle... widziałam tylko jak głowa mojego wuja przyturlała
się pod moje nogi. Rozpłakałam się, a duch przytulił mnie do siebie. I pocałował w głowę.
Następnie powiedział, że mam przekazać mamie i babci, że nie uciekł od nich tylko został
uprowadzony i zabity. Oczywiście zgodziłam się. Mój wuj zobaczył jakieś światło.
Nie wiem skąd, ale wiedziałam co to za światło. Powiedziałam mu, że ma przez nie przejść
ono pozwoli żyć mu w spokoju. Tak więc zrobił. A ja ? Ja obudziłam się. Ale nie w domu tylko
w białej sali.. a obok mnie siedział na krześle trzymający mnie za rękę i płaczący Niall.
Niall : Gdybym nie wyszedł po to cholerne picie.. może by Ci się nic nie stało... A teraz ?
Teraz możesz się już nigdy nie wybudzić. Już nigdy do mnie nie wrócić. Nigdy.... - przerwałam mu
J : Niall zamknij się i mnie pocałuj !
Niall : Tyy .. ty żyjesz !!! - zaczął krzyczeć, a następnie obdarował mnie soczystym buziakiem.
J : Kiedy mnie wypuszczą opowiem Ci co się stało. A teraz skocz mi po picie ok?
Niall : Już lecę.
Chłopak wyszedł. Na sali byłam sama.. tak jakby. Stał koło mnie duch Harrego.
J : Czemu Cię ze mną tam nie było ?!
Harry : Nie mogłem tam być. Twój wuj musiałby mnie tam zabrać.
J : Harry.. głupio mi to mówić, ale ja nie wiem jak umarłeś.. Co się stało ?
Harry : Napewno nie był to wypadek i nie obwiniaj za to siebie. Sam sobie krzywdy też nie zrobiłem...
Chłopak oddalił się i zobaczyłam jak po policzku płyną mu pojedyncze łzy.. a potem zniknął.
Niall : Kochanie mam dla Ciebie picie !
J : Niall skarbie.. był tutaj Harry.. rozmawiał ze mną...
Niall : I co powiedział?
J : Że jego śmierć to nie wypadek.. ale sam siebie nie skrzywdził..
Niall : Czyli, że .. ktoś go zabił ?
J : Tak .. - odpowiedziałam i rozpłakałam się.
Niall : Nie płacz kochanie. Ale kto go zabił ?
J : Nie wiem, nie powiedział.
Niall : Kochanie dowiemy się choćby nie wiem co ! Obiecuję Ci to. Ale proszę nie płacz już.
Na prośbę chłopaka wytarłam sobie oczy i przestałam płakać. Po czym wzięłam łyk wody i zasnęłam.
Miałam sen... okropny sen... Widziałam w nim ........



KONIEC CZĘŚCI 14 :))
 

mrspotatoxdd
 
15 część jest wyjątkowo krótka, ponieważ bardzo boli mnie głowa. Przepraszam : c :*



Widziałam w nim śmierć Harrego i był tam człowiek, który go zabił, ale nie widziałam jego twarzy.. ani
nic.. wszystko było zamazane. Widziałam tylko jak zabójca zepchnął Hazze w wieżowca na, którym siedział
Szybko się obudziłam. Obok siebie ujrzałam Hazze i śpiącego Nialla.
J : Harry miałam okropny sen..
Harry : Tak było na prawdę.
J : Co ty robiłeś na tym wieżowcu ?
Harry : Kiedy powiedziałaś, że nie chcesz być ze mną ani z Niallem, pojechałem tam... w tym miejscu
zawsze mogę się zrelaksować... nie wiem czemu.. Nagle podszedł do mnie ktoś... i zepchnął mnie.
J : Kto to był ?
Harry : Powiem Ci tylko.. nie ufaj nawet najbliższym... Tobie również grozi niebezpieczeństwo.
Po tych słowach Harry zniknął.. tak bardzo się bałam.. ktoś bliski nam. Byłam przekonana, że to
ktoś z chłopców, ale wiedziałam, że na pewno nie Niall.
Całą noc nie mogłam zasnąć. W końcu zasnęłam... znowu śnił mi się ten koszmar, ale trochę wyraźniejszy
chociaż wciąż nie było widać twarzy...
*1 tydzień później*
Jestem już w domu.. nadal dręczy mnie ten sen. Jest coraz to wyraźniejszy. Dzisiaj ja i Niall idziemy
na grób Harrego.
Gdy dotarliśmy na miejsce... to było okropne... wieńce były rozwalone, znicze potłuczone... A Harry klęczał
przy swoim krzyżu...
J : Harry ty to zrobiłeś?!
Harry : Nie !
J : A kto ?
Harry : Ten który mnie zabił... - ponownie zniknął.
Niall : Co tu się do cholery dzieje ?!
J : Powinnam Ci powiedziec wcześniej, ale słuchaj.. kiedy byłam w szpitalu miałam sen... i Harry ze mną rozmawiał
powiedział, że to ktoś z najbliższych mi i jemu osób go zabił.. zepchnął z wieżowca. Nie mogła być to moja rodzina
ani Monika czy Marta, ponieważ one bliskie są tylko mnie... wydaję mi sie, że chodzi o któregoś z chłopców.
Niall : No chyba zwariowałaś !
J : Niee.. nie zwariowałam.
Razem z Niallem posprzątaliśmy grób i poszliśmy do mnie. Od razu poszłam się położyć i zasnęłam... znowu ten sen...
Ale tym razem dostrzegłam coś.. zabójca Hazzy ubrany był w..........

KONIEC CZĘŚCI 15 :))
  • awatar PaulaGomez: Dalej, błagam :D Odświeżam co minutę z nadzieją, że jest kolejna część :D
  • awatar anonimek ;>: super pisz dalej bo się doczekać nie mogę następnej części ;*
Pokaż wszystkie (2) ›
 

mrspotatoxdd
 
Część dla EjBi ! <3 Jesteś wspaniała :3 ;*




Zabójca Hazzy był ubrany w bluzkę w paski, szelki i rurki... tak to był Louis !
Wstałam z krzykiem. Niall jak poparzony wstał.
Niall : Co się stało kotku ?!
J : Zabójcą Hazzy jest Louis !
Niall : Co ?!
J : Taak ! Zabierz mnie to niego !
Niall : Kochanie jest 3:24 !
J : Nie, obchodzi mnie to ! Zabiję tego gnoja !
Niall : Kochanie, ale on śpi.
J : Skoro nie pojedziesz to sama pojadę !
Niall : Nie no co ty. Już wstaję.
Wstałam ubrałam się, uczesałam i pojechałam. Po chwili byliśmy na miejscu.
Louis zostawił otwarte drzwi, weszłam do nich bez pukania. Spał na kanapie.
Pdleciałam do śpiącego Louisa i szarpnęłam nim krzycząc.
J : To ty to zrobiłeś ! Ty zabiłeś Harrego !
Louis : Co ?! Co Ci odbiło odwal się ode mnie szmato !
Niall : Nie mów do niej szmato gnojku ! To ty zabiłeś Hazze !
Louis : Nie udowodnicie mi !
J : Nie ? Ja mam dowód ! Sam Hazza mi to mówi !
Louis : Pff.. wariatka...
J : Tak ? Ten dar dostałam w dniu pogrzebu Hazzy, rozmawiam i widzę zmarłych.
Louis : Akurat ... udowodnij. Jest jedna rzecz, którą Hazza powiedział tylko mi... jeśli tu
jest to niech Ci powie i przekaż mi.
Harry : Powiedziałem mu, że mój pluszowy miś jest ze mną odkąd pamiętam i to mój najlepszy przyjaciel.
J : Harry powiedział Ci o swoim pluszowym misiu...
Louis : Ty naprawdę z nim rozmawiasz ?
J : Tak, więc powiedz czemu to zrobiłeś !? Czemu go zabiłeś ?!
Louis : Bo.. bo ja go kochałem !
J : Tak.. my wszyscy go kochaliśmy, ale nikt z nas go nie zabił !
Louis : Ale ty nie rozumiesz ! ... Ja kochałem go... ale nie jak przyjaciela, ja... jestem ... gejem.
J : Co ?!
Louis : Tak. Ale po za Niallem nikt tego nie wie.
J : Jak to ? A ja ?
W tym momencie chłopak rzucił się na mnie z nożem, a ja zaczęłam krzyczeć. Niall próbował mi pomóc
i pobiegł, po patelnie. Zanim Horan uderzył Louisa, ten zdąrzył mnie kilka razy dźgnąć. Pamiętam tylko,
że upadłam na ziemię, a Niall zadzwonił po karetkę, czułam jego łzy na swojej twarzy... a potem ... zasnęłam.
Obudziłam się w szpitalu... tak jakby obudziłam... moje ciało leżało bez ruchu na łóżku szpitalnym, a
moja dusza stała obok Horanka, który był zmartwiony jak nigdy.
Niall : Dopiero teraz zdałem sobie sprawę z tego, że mogę stracić Cię na prawdę. Proszę nie zostawiaj mnie.
Zostać ze mną. Obiecuję, że już nigdy Ci się nic nie stanie...
Moja dusza była tutaj... lecz serce nadal biło w ciele. Kiedy próbowałam wejść w swoje ciało... jakaś siła trzymała
mnie tutaj. To był Louis próbował pozbawić mnie życia, gdyż wiedział, że jeżeli nie wejdę w swoje ciało w ciągu 3 minut
już nigdy nie wrócę. Ale co on tu robił ? Chyba cios zadany patelnią był śmiertelny, ale nie obchodziło mnie to...
Maszyna do której byłam podłączona zaczęła wariować Niall przerażony zawołał lekarzy... reanimowali mnie.. miałam ostatnie
30 sekund. Odepchnęłam chłopaka z całej siły i weszłam w swoje ciało. Tuż po reanimacji obudziłam się. Lekarz wyszedł.
Niall wszedł do sali... gdy zobaczył mnie żywą.. to było nie do opisania jeszcze nigdy nie widziałam tak szczęśliwego
Horanka. Oczywiście nie obyło by się bez buziaka. Poprosiłam Nialla o zadzwonienie do moich rodziców.. by przyszli
tutaj. Kiedy Niallerek wyszedł zadzwonić przyszedł lekarz...
Lekarz : Nie chcę, by pani się martwiła, więc powiem to od razu...........


KONIEC CZĘŚCI 16. :)))