Wpisy użytkownika Mrs. Potatosowa z dnia 30 stycznia 2013

Liczba wpisów: 2

mrspotatoxdd
 
Część dla Weroniki Kwaśniewskiej :* <3 ; )))


Następną nie przyjemną rzeczą jaką zobaczyłam była kłotnia
Liama i Danielle.
Gdy weszłam do domu, ona wybiegła z płaczem. Starałam się
ją zatrzymać, ale nie wyszło. Weszłam więc do domu i
zapytałam Liama co tu do cholerki robi ?! I co się stało
odpowiedział, że Niall zaprosił wszystkich, bo się mu nudziło.
Oczywiście nie miałam nic przeciwko, ale rządałam
wyjaśnień co do kłótni.
Powiedział, że jakiś jego przyjaciel powiedział mu, że
widział Danielle całującą się z jakimś gościem.
Doradziłam mu, by ją przeprosił. On powiedział, że przeprosi,
ale jeżeli już to zostaną na chwilę dzisiejszą przyjaciółmi.
Wydawało mi się, że mnie kłamie, ale nie chciało mi się
już dociekać. Zapytałam gdzie Niall i Emila.
Dowiedziałam się, że Emila poszła na zakupy z kimś, a
Niall uznał, że jest za mało jedzenia i musi iść na zakupy.
Zayn poszedł do Moniki, Josh do Marty.
Li powiedział, że musi iść i poszedł. ZOstałam sama.
Włączyłam sobie laptopa, od razu TT, fb i yt.
Niestety, nie które z tweetów fanek mnie nie zachwyciły,
wręcz przeciwnie. Zasmuciły, przeraziły i poniżyły.
Pisali tam, np. że jestem s*ką, która leci na jego kasę.
Zaczęłam płakać. Nagle usłyszałam jakiś hałas w łazience, więc
poszłam sprawdzić.
Gdy weszłam do pomieszczenia ujrzałam zbite lustro...
A obok niego ducha tajemniczego mężczyzny, który za chwilę znikł.
Podeszłam, by pozbierać części rozbitego szkła.. gdy chwyciłam
pierwszą część..... miałam wizję. Ale nie tak jak wtedy.
Teraz był to tylko krótki fragment.
Ukazał mi się pewien chłopak... o znajomej sylwetce.
Trzymał w ręce duży, ostry kawałek zbitego lustra.
Wyglądało na to, że ten chłopak zabił tajemniczego mężczyznę,
a potem pociął jego twarz, ręcę i nogi fragmentem szkła.
Tylko tyle widziałam, ale nie wiedziałam o co chodzi...
Przecież to był jakiś mężczyzna... może Monika była jakoś
w to wmieszana... Nie miałam pojęcia o co mogło chodzić.
Zostawiłam rozbite kawałki i poszłam na kanapę, bo zrobiło mi się
słabo. Siedząc tak i rozmyślając.. niespodziewanie zasnęłam.
Obudził mnie mój słodziaśny chłopak.
Gdy się podniosłam ujrzałam chyba 6 wielkich toreb pełnymi zakupów.
J : Niall po co nam tyle jedzenia ?
Niall : No skoro mam być tu 5 dni.. to coś musi być, żebyś i ty
nie była głodna.
J : Hahhaha. No tak, ale... tylko 5 dni ?
Niall : No właśnie... bo... - w tym momencie usiadł.
J : Tak ?
Niall : Tak myślałem, że .. może zamieszkamy u mnie kiedy twoi
rodzice przyjadą i się zgodzą?
J : Ojeju Niall oczywiście ! Tylko...
Niall : Tak ?
J : Mieszkasz w Londynie... a moi rodzice ?
Niall : Obiecuję, że będziesz ich odwiedzała co najmniej 1 w tygodniu..
no ! Nie licząc tras.
J : No ok. To jak wrócą to z nimi pogadamy.
Niall : A kiedy wrócą ?
J : Za 4 dni.
Irlandczyk wstał z kanapy i poszedł przyrządzić coś na obiad, a ja
miałam wylegiwać się na kanapie. To rozkaz blondaska. Wieczorem miał
zabrać mnie na romantyczną kolacje.
Niall gotował jakoś godzinę. A potem zasiedliśmy i zaczęliśmy jeść.
Było pyszne. Podczas posiłku postanowiłam opowiedzieć Niallerkowi o
dzisiejszej sytuacji.
Trochę się wystraszył. Po zjedzeniu dania chłopak poszedł zmyć naczynia i
wynieść śmieci, a ja posprzątałam szkło z łazienki.
Po wykonanych czynnościach usiedliśmy na kanapie. Martwiłam się trochę o
EjBi, bo nie było jej dosyć długo...
Wykrakałam. Po chwili weszła dziewczyna cała w skowronkach..
J : Co się stało, że taka szczęśliwa jesteś ?
EjBi : Liam zaprosił mnie na kolacje dzisiaj.
Niall : O to dobrze, nie będziemy mieli poczucia winy, że Cię zostawimy.
EjBi : Co !?
J : Nie, nic kontynuuj.
EjBi : No więc byłam na zakupach i weszłam do jakiegoś tam sklepu
i spotkałam Liama i gadaliśmy, chodziliśmy po mieście, a on zaproponował
mi wyjście dziś wieczorem, najlepiej na kolacje. Więc się zgodziłam.
J : A no to dobrze. Dam Ci zapasowe klucze, bo ja i Niall wybywamy na
romantico kolacje dla dwoje. - uśmiechnęłam się i musnęłam ustami policzek
aparaciarza.
EjBi : No dobrze więc. A ja jutro wybywam do domu.
J : Ymm no, bo jest  jeszcze jedna rzecz... bo ja i Niall prawdopodobnie
wyprowadzamy się do niego i ... możemy załatwić Ci mieszkanie w Londynie
i będziemy zabierać Cię w trasy.. co ?
EjBi : O jaa ! No cudownie ! Jesteście kochani.
Podeszła i przytuliła mnie i Niallera, po czym rzekła, że musi pogadać
jeszcze o tym z rodzicami i pobiegła na górę przebrać się na kolacje, a ja
poleciałam zaraz za nią, by uczynić to samo.
Emila wyglądała olśniewająco w swej kreacji.
Założyła małą czarną z zamkiem z tyłu obszytym fioletowym materiałem.
Następna nasza czynność to nałożenie makijażu i zrobienie fryzury.
EjBi uczesała się w wysoką kitkę i postawiła na tusz i czerwoną pomadkę.
A ja ? Ja ubrałam się w różową sukienkę bez ramiączek, czarne wysokie obcasy,
uczesałam w kokardę i pomalowałam oczy tuszem, a usta potraktowałam lekko
różową pomadką. Potem czas na dodatki. Oczywiście na mojej szyi pojawił się
piękny naszyjnik z jasno różową cyrkonią od Nialla. Świetnie komponował się
ze strojem.
Razem z Em zeszłyśmy na dół i usłyszałyśmy tylko gwizd kierowany w naszą stronę,
a dokładniej jakby komentujący nasz wygląd.
Liaś przyjechał po Emilię, a ta chwyciła zapasowe klucze i wyszli.
Zaraz po tym złapałam pięknie wystrojonego w spodnie od garnituru i białą
koszulę chłopaka za rękę i wyszliśmy.
Blondynek prowadził mnie w zupełnie nie znajome mi miejsce. Kiedy dotarliśmy
do restauracji oniemiałam. A gdy weszliśmy do środka i zajęliśmy nasze miejsca..
było jeszcze lepiej. Nasz stolik znajdował się na tarasie, pod gwiazdami.
Barierki tarasu były pięknie oświecone lampkami i przeplatane czerwonymi różami.
Stolik nakryty był czerwonym obrusem, a na środku stała świeczka. Kelner
przyszedł złożyć zamówienie.
Szybko się uwinęli, a dokładnie w nie całe 30 minut.
Po zjedzeniu kolacji Niall rzekł..........


KONIEC CZĘŚCI 23 ; )) xx
  • awatar JUlia : Super .! Czekam Na 24 :D
  • awatar Wiktoria W. ;D : OMG pisz dalej biczz . ;D <3 <3 Kochaaam Cięę !
  • awatar aga: kocham twoje imaginy!!! normalnie raz przeczytałam i potem nie mogłam znaleść ale znalazłam, plosze pisz dalej
Pokaż wszystkie (4) ›
 

mrspotatoxdd
 
Imagin dla Wiktorii Wesołek <3 : * <Dupcia:*>



Piękna, zgrabna, śmiała, zabawna... tak właśnie to jest zupełne
przeciwieństwo mnie. Nazywam się Wiktoria i mam 17 lat i mieszkam
w Polsce. Dokładnie w Inowrocławiu... a raczej mieszkałam. Jakiś
rok temu przeprowadziłam się tutaj. Do Londynu. Straciłam
przyjaciół.. tutaj nikt nie jest taki jak ja... W mej szkole
jest pewien uczeń... nazywa się Louis Tomlinson. Jest przystojny,
bystry, miły... Tak to jest ideał każdej dziewczyny, także mój.
Ma też świetny głos. Nie raz słyszałam jak śpiewa, ale po kryjomu.
Ma piękną barwę głosu. Chciałabym, żeby kiedyś zaśpiewał dla mnie...
ale cóż to są tylko moje denne marzenia. Szansa na to, że będę z
nim jest mniejsza niż to, że spotkam Lady Gagę...
Za tydzień jest bal. Dziewczyny nie mogą zapraszać chłopaków,
więc każda robić coś, by Lou ją zaprosił.. każda, ale nie ja.
Ja byłam inna. Po pierwsze wstydliwa, a po drugie nienawidziłam
takich dziewczyn. To musiało być takie denerwujące.
Kiedy szłam szkolnym korytarzem do szafki, by spakować książki
i móc w końcu iść do domu.. wpadłam na kogoś. Na moje nieszczęście
był to Louis.
- Przepraszam. - rzuciłam.
- Nic się nie stało. A może.. chcesz gdzieś dzisiaj
wyjść wieczorem?
Byłam pod wielkim wrażeniem i szokiem. Ale jakimś cudem
udało mi się wydukać, że tak.
Chłopak rzekł tylko, że będzie czekał na mnie o 18:00 koło
reastauracji Nando's, a potem podał mi swój numer telefonu.
Podążając do szafki myślałam tylko o dzisiejszym wieczorze.
Tak bardzo się cieszę, taki ktoś jak on.. zaprosił mnie na
kolacje ! Jestem cholerną szczęściarą. - rzekłam sama do siebie.
Po spakowaniu książek wyszłam ze szkoły i szłam do domu.
Tam oczywiście czekała na mnie mama z pysznym obiadem.
Opowiedziałam jej o dzisiejszym dniu, zjadłam obiad, a następnie
pobiegłam do swojego pokoju, gdyż chciałam zdążyć pogadać chwilę z
Natalią bądź Moniką.
Tak jak się spodziewałam obie były dostępne na skype, więc zadzwoniłam
do nich.. zrobiłam konfe.
Im również opowiedziałam o dzisiejszym wieczorze.
Natalia cieszyła się tak samo jak ja, po czym rzekła, że w nowej
szkole jest bardzo przystojny Dominic. I bardzo jej się podoba, a
na dodatek zaprosił ją na bal. Monika chodziła z Natalią do jednej
klasy, a więc powiedziała, że jej podoba się chłopak, który chodził
z nami do podstawówki - Wiktor, a więc idzie z nim.
Nic dziwnego dziewczyny były śmiałe, więc miały powodzenie u chłopaków.
Przy nich.. byłam zupełnie inna. Śmiała, szczęśliwa.
Wszystko się zmieniło po wyjeździe, ponieważ z nie których spraw
nie zwierzę się mamie, a ich nie ma ze mną. Boli mnie to... że nie mogę
ich przytulić, pożegnać się z nimi jak zadawnych lat, ale nie na lata,
lecz na najwyżej 1 nie cały dzień. Wcześniej nie doceniałam tego... no
cóż... Zbliżała się godzina spotkania. Rozmawiając z dziewczynami
przebierałam w ciuchach. One jak one nawet przez kamerkę pomogą mi
wybrać. Gdy założyłam na siebie ciuchy dziewczyny oniemiały... ale
nie wiedziałam czy ze zniesmaczenia czy, dlatego, że się im podoba.
Po chwili Natalia rzekła, że wyglądam cudownie, a Monika, że ładnemu
we wszystkim ładnie, przecież. Ale jak to ja.. zaprzeczyłam wszystkiemu,
choć przyznać muszę, że nie wyglądałam najgorzej.
Miałam na sobie miętową krótką spódniczkę, czarne buty na koturnie,
różowy top i szarą marynarkę.
Zrobiłam sobie luźnego koczka i wyszłam.
Byłam koło restauracji na umówioną godzinę. Nando's było dosyć
duże i nie wiedziałam w którym miejscu mam czekać. Po 15 minutach
stania w jednym miejscu, postanowiłam przejść się dookoła, ale
niestety nigdzie nie ujrzałam chłopaka.
No tak.. co taki ktoś miałby robić ze mną... na co ja liczyłam. - rzekłam
sama do siebie.
Odeszłam już kawałek od restauracji. Zawiedziona kierowałam się
w stronę domu.
Nagle usłyszałam za sobą moje imię, które wybrzmiewało z ust Louisa.
Louis : Czekam tu i czekam.. chyba z 30 minut.
J : Ja tak samo.. ale nigdzie Cię nie widziałam.
W tym momencie oboje zaczęliśmy się śmiać, ponieważ najprawdopodobniej
oboje chodziliśmy w kółko restauracji szukając siebie nawzajem. To
było trochę zabawne.
Gdy już skończyliśmy się śmiać, poszliśmy do parku na spacer.
Podczas niego wiele dowiedziałam się o Louisie. Następnie
podążyliśmy w stronę restauracji przy której się spotkaliśmy.
Zjedliśmy jakieś fast-foody i wyszliśmy.
Nie zamierzałam iść jeszcze do domu, najwyraźniej chłopak też nie.
Więc poszliśmy usiąść na najbliższą ławkę.
Chwilę siedzieliśmy w ciszy, ale nie była to niezręczna cisza.
Po chwili chłopak zaczął.
Louis : Pewnie wiesz, że wiele dziewczyn chce iść ze mną na bal prawda ?
J : No tak.. więc z kim idziesz ?
Louis : A z taką jedną, a ty ?
J : Ja.. nie idę w ogóle. Myślałam, że nie umówiłeś się jeszcze z nikim..
Louis : No tak.. do teraz.
J : Co ?
Louis : Pójdziesz ze mną na bal ? - uśmiechnął się.
J : Tak, oczywiście, ale przecież mówiłeś, że idziesz już z kimś.. nie
rozumiem Cię.
Louis : No tak.. bo chciałem się przekonać, że jesteś wolna.
J : Hahaha głupek.
Siedząc tak patrzyliśmy sobie w oczy.. jakiś dziwnym cudem nasze twarze dzieliły
milimetry, aż w końcu.. stało się. Nasze usta złączyły się w pocałunku. Długim i
namiętnym. Kiedy oderwaliśmy się od siebie zapytałam go czy jest pewien tego co
robi... przecież ja.. jestem zwykłą szarą myszką, a nie tak jak dziewczyny ze
szkoły odważne, piękne, śmiałe... Jestem inna - rzekłam.
Louis odpowiedział, że on nie chce mieć dziewczyny idealnej.. inna nie znaczy gorsza.
I choć znamy się nie za dobrze, lecz dosyć długo chciałby ze mną być. Bynajmniej
spróbować.
Oczywiście zgodziłam się na propozycje Louisa.
*Kilka dni później*
Dzisiaj jest bal. Przez ostatni czas nie okzywałam tego z Louisem, że jesteśmy
parą. Chcieliśmy ujawnić się dopiero dzisiaj.
Dzień szybko zleciał, więc pozostało mi tylko przygotować się na bal.
Dzięki Louisowi nabrałam pewności.
Na bal założyłam sukienke ze wzorem w kwiaty, bez ramiączek, z zamkiem na plecach.
Do niej założyłam szpilki pod jej kolor.
Uczesałam się w starannie robionego kłosa, powiedziałam mamie, żeby na mnie nie
czekała i wyszłam przed dom, gdzie czekał na mnie Louis.
Przywitałam się z nim buziakiem jak na pare przystało.
Gdy jechaliśmy jego samochodem panowała cisza. On prowadził, a ja rozmyślałam nad
tym jak zaraagują dziewczyny kiedy wejdę na salę z Louim.
W końcu nie zaprosił żadnej ubiegającej się o to dziewczyny.. tylko mnie.
Weszliśmy do szkoły.. przemierzając szkolny korytarz kierowaliśmy się w stronę
sali, gdzie odbywał się bal.
Tak jak myślałam... po wejściu na salę wszystkie oczy zostały skierowane na nas.
Słyszałam tylko dziewczyny, które szeptały ciche uwagi, co do mojego stroju lub
osobowości. Wyczuwałam zazdrość i nienawiść skierowaną do mnie.
Louis szepnął tylko, że mam się nie przejmować, a następnie zaprosił mnie
do tańca.
Czas spędzony na balu.. był wspaniały.
*Kilka miesięcy później*
Ja i Lou nadal jesteśy parą. Ostnimi czasy przekonałam go, że jego
głos jest niesamowity, tak samo powiedziała moja mama.
Poznałam taką jedną Caroline.
Całkiem spoko dziewczyna.
Wracając do Louisa.
Kiedy przekonał się o swoim talencie postanowił zgłosić się do X-Factora.
Teraz czekamy na wyniki. Nasze życie jak na razie pięknie się toczy.
Mam nadzieję, że zostaniemy razem do końca życia... ; )


KONIEC ! <3
  • awatar Wikiii: O boziuuuuuuuu ! ;D <3 Słooooooodkie . ;D <3 :*
Pokaż wszystkie (1) ›