Wpisy użytkownika Mrs. Potatosowa z dnia 11 lutego 2013

Liczba wpisów: 1

mrspotatoxdd
 
Imagina dla Wiktorii W :*


Straciliście kiedyś kogoś bliskiego ? Tak ? Ja też. Ale ból jaki odczuwam... jest nie do wyobrażenia. To nie był ktoś zwyczajny... tylko osoba, której mogłam powiedzieć wszystko. Dosłownie.
Mówi się, że najlepszy przyjaciel to skarb prawda ? Ja... ten skarb straciłam.
Wcześniej nie docieniałam tego co dla mnie robiła, lecz teraz kiedy wiem, że nigdy przenigdy nie będzie już jej ze mną rozumiem jak bardzo poświęcała się dla mnie... wspólne pasje, te same upodobania... Tęsknie za naszymi dobrymi jak i złymi chwilami.
Byłam z nią do ostanich chwil. Miała raka.. niestety za późno się zorientowali.
W dniu tego okropnego zdarzenia siedziałam z nią.. właśnie ja. Gdy była w śpiączce, trzymałam ją za rękę. Opuściłam się w nauce, bo nie mogłam znieść myśli, że ktoś taki jak ona może odejść... Nie chodziłam do szkoły, bo... chciałam mieć te szanse pożegnania się z nią.
Tak więc siedziałam na krzesełku nie opodal łóżka szpitalnego trzymając Natalię za rękę. W pewnej chwili otworzyła oczy i ostatnimi siłami powiedziała :

“ Dziękuję za wszystko, będę z Tobą już zawsze. Nie zapominaj o mnie. Obiecuję, że nic złego Ci się nie stanie. ”


Następnie ponownie zamknęła zamknęła oczy, ale... nie na jakiś czas.. na zawsze.
Najgorsza chwila.. chwila tej bolesnej rozłąki.
Nazajutrz odbywał się pogrzeb. Nadal nie mogłam pojąć, że już jej nie ma...
*Następnego dnia*
Wstałam wcześnie zjadłam śniadanie, po czym poszłam na górę i włożyłam na siebie ponurę, czarnę ubrania. Gdy dokańczałam się czesać do mego pokoju weszła mama i rzekła, że już czas.
Tak.. już czas iść i raz na zawsze się pożegnać.
Gdy byliśmy już na miejscu ku mojemu ździwieniu dużo osób składało kondolencje zarówno mi, jak i rodzicą Natki. W sumie nie dziwię się. Każdy kto nas widział to zazwyczaj razem lub w drodzę do siebie. Nie pamiętam dnia, którego nie spędziłybyśmy razem. To było wspaniałe.
Przyjaźń do końca. Zbyt wczesnego końca.
Pogrzeb się zaczął, moim zadaniem było powiedzieć krótką mowę. Tak też zrobiłam.

“ Natalia... wspaniała przyjaciółka, kochana córka i pomocna wnuczka.. Kochana przez wszystkich, warta zaufania każdej, nawet nie znanej osoby. Ktoś kto pomimo tego, że ma górę swoich problemów nie zostawi Cię z twoimi. Ja nie mogę pojąć tego, że już jej nie ma.. to okropne. Stracić jedną z najważniejszych osób w życiu...”


Nie kontynuowałam mej mowy, ponieważ emocje mną miotały. Przedarłam się przez tłum osób i poszłam w odosobnione miejsce na cmentarzu.
Stałam z wzrokiem wbitym w ziemię. Słone łzy spływały mi po policzkach niczym strumienie.
Nagle ktoś z tyłu złapał mnie za ramię mówiąc, że ona nie odeszła, jest cały czas z nami... i nie chce, bym płakała.
Kiedy obróciłam się w stronę głosu ujrzałam wysokiego, przystojnego szatyna o niebieskich oczach.
Po mojej gwałtownej reakcji chłopak się przedstawił. Dowiedziałam się, że na imię mu Louis.
J : Skąd to wiesz ? Skąd wiesz, że tu jest ?!
Louis : Bo.. bo ja ją widzę i mogę z nią rozmawiać...
J : C.. co? Ej gościu masz przed sobą idiotkę ?!
Louis : Ale na prawdę...
J : Tak to udowodnij !
Louis : Jak?
J : Niech powie Ci kto to jest Freksi.
Louis : Hmm... to jest... twoja maskotka z którą nigdy się nie rozstajesz.. dostałaś ją właśnie od Natalii.
J : Skąd wiesz !?
Louis : Mówię, że rozmawiam z Natalią.
J : Woow.
Louis : Nie jest Ci za chłodno ? Zaczęło trochę wiać, a ty w samym sweterku ? Trzymaj. - powiedział wręczając mi swoją marynarkę.
J : Dziękuję.
Chłopak chwycił mą dłoń i wprowadził w tłum bliskich Natalii.
Gdy pojechaliśmy do restauracji na tak zwaną stypę rozmawialiśmy przez dłuższy.
Louis nie mógł uwierzyć, że tak długo się przyjaźniłam z Natalią. Gdy opowiadałam mu nie które z naszych przygód myślałam, że nie przestanie się śmiać. Rzecz jasna siedzieliśmy na tarasie.
Nawet nie wiem kiedy, ale zapadła cisza. Louis głęboko patrzył w moje oczy, a ja w jego.
Czułam obecność Natalii koło nas.. tak jakby coś nas do siebie zbliżało i.. w końcu nasze usta się złączyły.
Mało wiedziałam o Louim, dlatego było to dla mnie trochę niezręczne, lecz nie starałam się przerwać pocałunku.. czułam, że coś mi nie pozwala. Wiedziałam, że to Natalia. Gdy w końcu odsunęliśmy się od siebie zapytałam Louisa czy to.. Natalia on odpowiedział, że tak.
Ja i Louis utrzymywaliśmy ze sobą kontakt. Dowiedziałam się, że to kuzyn Natalii, który tak jak ja nie miał szczęścia w miłości. Jej mama powiedziała mi, że chciała mnie z nim poznać... ale nie zdąrzyła.
Ale to nie ważne. Wiem, że Natka cały czas jest ze mną i mnie pilnuje tak jak obiecała. Louis jest naszym bezpośrednim przekazywaczem. Mogłam rozmawiać z Nati, może nie jak kiedyś, ale zawsze coś... Dziękuję jej za wszystko. I za to, że pomogła mi zbliżyć się z Louisem. Kocham ją jak zawsze kochałam i nigdy nie przestanę. W końcu do niej dołącze i będzie jak zadawnych lat...


KONIEC <3


url.jpg
  • awatar marida011: Dobry wpis. <33 marida011.pinger.pl/ Jeśli masz czas, to proszę wejdź, jeśli przeciwnie nie masz, to proszę nie wchodź i nie obrażaj.
Pokaż wszystkie (1) ›