Wpisy użytkownika Mrs. Potatosowa z dnia 14 lutego 2013

Liczba wpisów: 1

mrspotatoxdd
 
Część dedykowana Julii Lora ;** ;)))

Za nimi ujrzałam Josha. Był okropnie wściekły. Podbiegł do mnie łapiąc mnie za szyją i pachając w tył lekko dusząc i krzyczeć. Niall widząc to rzucił się na chłopaka i oderwał ode mnie grożąc policją.
Następnie ten rzekł, że właśnie policja była u niego. Przeszukali mu cały dom i będzie toczony proces przeciwko niemu...
Ja zupełnie nie wiedziałam o co chodzi po za tym o policji, chociaż i to nie do końca, bo do mnie nikt.... - rozmyślenia przerwał mi właśnie telefon
W słuchawce usłyszałam niski głos posterunkowego.
Rzecz jasna po jego wypowiedzi, zwięźle opowiedziałam mu zaistniałą sytuacje. A Niall wyrzucił z domu nie miłego gościa.
Po rozmowie usiadłam na kanapie i zaczęłam płakać. Obok mnie usiadł Niall i powtarzał, że będzie dobrze. Wkurzyło mnie to i wrzasnęłam na niego żeby się zamknął, bo nie będzie. Ten odskoczył ode mnie i z wzrokiem wbitym w podłoge poszedł do pokoju Lenki.
Uświadomiłam sobie, że źle postąpiłam, a więc poszłam na górę, gdzie stał Niall.
Gdy znalazłam się na miejscu, cicho podeszłam do lekko zdołowanego chłopaka, przytuliłam od tyłu i przeprosiłam.
Niby mówił, że nie ma mi tego za złe, lecz na jego twarzy pojawił się promienny uśmiech.
Biorąc na ręce Lenke odwrócił się do mnie przodem i rzekł, że nie może doczekać się kolejnej dwójki naszych dzieci.
Wiedziałam, że on będzie najlepszym tatą pod słońcem... takim jakim był mój.
Mój choć musiał wyjeżdżać w głupią delegacje... to i tak starał się ze mną spędzać jak najwięcej czasu.
Ale mniejsza o to. Josh sobie najwyraźniej poszedł, a my by rozluźnić atmosferę poszliśmy na planowany spacer.
Szliśmy pięknym parkiem. Oczywiście nie obyło się bez autografów, ale tym razem nie tylko Niall, ale i ja musiałam dawać je. To było fajne, lecz nigdzie nie mogliśmy spokojnie wyjść. Nienawidziłam ochroniarzy, tak więc dałam im wolne, przecież oni nie są mymi nie wolnikami, tak samo jak nie są też sługami Nialla.
Fanki poszły i mieliśmy chwilę spokoju. A więc pognaliśmy na naleśniory. Ja wzięłam sobie wielkiego ze snikersem... ja mogę, bo jestem w ciąży. hahahhaa. A Niall jakiegoś tam... chyba z kebabem czy coś, a potem jeszcze z nutellą.
To było z lekka obrzydliwe..
Niunia kończy jutro 8 miesięcy, a więc uznałam, że może zjeść sobie już małego naleśniczka. Zamówiłam jej zwykłego i zabłysnęłam pomysłem, by posmarować go gerberkiem... wiem. Geniusz.
Oczywiście spróbowałam i było pyszne. Sama bym zjadła, ale niunia też była pewnie głodna.
Po zjedzonym obiadzie pojechaliśmy do domu, pod naszymi drzwiami stali Marta i Zayn.
J : Heej ! Długo tu czekacie ?
Z : Nie, chwileczkę. A wy gdzie się podziewaliście ?
N : A na spacerku i w naleśnikarni, więc na obiad nie macie co liczyć. Hahaha.
M : Ahh .. to szkoda. hahaha.
Wszyscy weszliśmy do środka i usiedliśmy na kanapie. Nie obyło się bez mojej opowieści o poranku.
Gdy tak siedzieliśmy poczułam, że.................



KONIEC 34 CZĘŚCI ;)) <3
  • awatar Mrs.BadBoy: Dalejj !!! < 333
  • awatar gość: daleej ! <3
  • awatar gość: extra :D
Pokaż wszystkie (5) ›