Wpisy użytkownika Mrs. Potatosowa z dnia 15 lutego 2013

Liczba wpisów: 3

mrspotatoxdd
 
Gdy tak siedzieliśmy poczułam, że... rodzę. Skurcze były silne. To nie było chwilowe.
Powiedziałam Marcie, by pojechała ze mną do szpitala. Oczywiście nic nie wspominałam przy Niallu.
Dojechałam na miejsce i faktycznie zaczęłam rodzić. Byłam już na porodówce.
Marta poszła zadzwonić po Nialla podczas mych męczarni. Może i męczarni, ale wiedziałam, że dzięki temu dwie nowe istotki zyskają życie, a ja i Niall będziemy mieć nasze dwa cudowne skarby.
Chwilunie później Nialler i Marta byli ze mną.
*5 godzin później*
Na rękach trzymam już Larrego, a Nialler trzyma Jade. Oczywiście ciocia Marta nie mogła się powstrzymać, więc dałam jej na ręce Larrego. To był poród przedwczesny, ale dzieci były całe i zdrowe.
Bałam się jednak powikłań związanych z moim darem.
Po trzech dniach wróciłam do domu. Z owiele mniejszym brzuchem co bardzo mnie cieszyło.
Lecz moje dni wyglądały tak, że albo karmiłam Larrego albo Jade i tak na przemian.
Oboje zdecydowaliśmy, że ochrzcimy ich w Londynie. Wyprowadzamy się za tydzień.
Dom wystawiliśmy na sprzedarz i jutro miała przyjść pierwsza zainteresowana kupnem osoba.
Rzecz jasna do Londynu wyjeżdżałam z Martą, Zaynem, Liamem, Dan. Niestety rodzice EjBi nie zgodzili się na razie na jej wyjazd. Jak będzie mogła to dołączy do nas.
Larry i Jade poszli spać, a ja poszłam do pokoiku Lenki i wzięłam ją na ręce po czym pokazałam jej siostrę i brata.
Była maluśka, bo miała dopiero 6 miesięcy. Ale była naprawdę inteligentna. Poruszyła mnie dziś po raz kolejny. Larry i Jade dostali swoje własne pseudonimy od Lenki. Aly i Ejd.
Mój kochany skarbek rzekłam do niej, po czym maleńka się do mnie przytuliła. Wyszłam z pokoju, by nie obudzić maluszków i razem z Lenką usiadłam na kanapie i dałam jej gerberka, oglądając telewizje.
Dołączył się do nas tatusiek. A następnie ciotka Marta.
Niestety długo sobie nie posiedziałam, bo Jade się obudziła, a zaraz po niej Larry. Nie mogłam karmić obu od razu, dlatego Niall kupił spejalne mleko i on karmił Larrego, a ja Jade i na zmiane. Czasem pomagała też Marta.
*Następnego dnia*
Jak na razie nic dziwnego się nie dzieje z dziećmi jeżeli chodzi o dar. Ale jeszcze nic nie wiadomo.
Ubrałam się, Niall także, następnie ubraliśmy dzieci i czekaliśmy na kupca. Postanowiliśmy, że zostawimy wszystkie meble prócz rzeczy z pokoju dzieciaków.
*Godzina 16:00*
Zadzwonił dzwonek do drzwi. Za nimi stał człowiek, który być może zakupi nasz dom. Wszedł do środka i Nialler oprowadzał go po domu, a ja zostałam na dole pilnując dzieci.
Mężczyzna i Niall zeszli na dół. Facet był zachwycony domem i okolicą. Zapytał o cenę.
Niall : Pieniędzy nam nie brakuje, dlatego też sprzedamy go za 500.000 $.
Mężczyzna : Ooo widzę, że bardzo się opłaca i z wyposażeniem... kupuję go.
Niall : Dobrze. To pan sobie usiądzie, a ja pójdę przygotować dokumenty.
Facet usiadł i zaczął ze mną rozmawiać. Wydawał się naprawdę sympatyczny.
Dowiedziałam się, że pracuje w banku.
Podziwiał mnie za to, że opiekuję się tyloma dziećmi i przejęłam opiekę nad siostrą.
Zawstydziło mnie jednak pytanie o wiek. Oczywiście nie kłamałam i powiedziałam, że 17.
Był z lekka zdziwiony. Ale nie zmienił swego tonu ani nie zrobił się ponury.
Wszedł Niall z dokumentami i zaczęli podpisywać różne rzeczy.
Gdy już wychodził pogratulował nam dzieci. I to dziwne.. ale powiedział, że zazdrości Niallowi dziewczyny. Dziwne, ponieważ facet był trochę starszy około 50-tki miał.
Niall przekonany o mej miłości i wierności do niego i tak był z lekka zirytowany. I starał się jak najszybciej zbyć gościa.
Ah.. kochany zazdorśnik. Położyłam Jade i Larrego w łóżeczkach i wróciłam do pokoju gdzie stał Niall i siedziała Lenka, która oglądała bajeczki.
Podeszłam do Nialla i namiętnie pocałowałam. I powiedziałam, że nigdy go nie zostawie. Nie musi być zazdrosny.
Powiedział, że nie jest, ale ja tam wiem swoje.
Dzień minął szybko, dlatego też poszliśmy spać. Kilka razy budziłam się do dzieci... i wtedy wiedziałam, że powikłania z darem się pojawiają, ponieważ..........

KONIEC CZĘŚCI 35 ;))) <3

_____________________________


Trochę bez sensowny ;/// Ale może wam się spodoba ;D :*
  • awatar gość: proszę cię napisz jeszcze dzisiaj następną część ;**
  • awatar gość: daleeej <3333
Pokaż wszystkie (2) ›
 

mrspotatoxdd
 
Imagin o Liamie dla Natalii Placek ;** <3


Jutro ten okropny dzień... WALENTYNKI. Nienawidzę ich. Uważam, że to sztuczne święciątko, w którym ludzie udają, że się kochają. To bez sensu, ponieważ kochać powinno się codziennie, a nie raz do roku...
Siedziałam w szkole w ławce z moją przyjaciółką. Lekcje starsznie się dzisiaj dłużyły...
Doczekałam się tego cudownego jednoznaczącego dzwonka. Czekałam na niego 7 godzin. I wreszcie jest.
Dzisiaj po Anitę (moją przyjaciółkę) przyjechała mama, bo jechała do dziadków. A ja włożyłam do uszu słuchawki i pomknęłam w stronę domu.
Tam czekał na mnie pyszny obiadek...
Po zjedzeniu dania poszłam na górę do swojego pokoju. Mieszkam w niewielkim domku w centrum Bradford. W Wielkiej Brytanii mieszkam od 7 roku życia czyli od jakiś 9-ciu lat. Pochodzę z Polski, ale moja mama zażyczyła sobie wyjechać no to jestem tutaj. Nie miałam nic przeciwko przeprowadce, ponieważ szłam do pierwszej klasy i nie miałam tam jakiś wielkich przyjaźni. O wiele trudniej byłoby mi się pożegnać gdybym była, np. w piątej klasie.
Dzisiaj postanowiłam zrobić sobie kącik One Direction nad biurkiem. Tak, tak. Jestem Directioners. Szczerze nie obchodzi mnie zdanie innych, ale nie tylko pod tym względem. Nie obchodzi mnie też to czy ktoś szanuje mój styl czy nie. Jak mu się nie podoba to jego problem. Nie jestem łatwowierna i nie łatwo wyprowadzić mnie z równowagi. W głębokim poważaniu mam to jak, np. ktoś krytykuje moją osobę. Dlatego też w szkole uważają mnie za twardą. Nawet nie którzy za emo... choć to bez sensu, ponieważ emo to styl życia.. ludzie,  którzy uważają że nie mają po co żyć, a ja ? Ja mam swój sens życia.
Jestem jaka jestem, przez pewną osobę. A mianowicie..
Moja mama rozwiodła się z tatą, gdy miałam 5 lat. Nie dlatego, że się nie rozumieli tylko, dlatego że tata miał dla nas mało czasu. I przez kilometry, które ich dzieliły ich miłość wygasła. Tata pracował za granicą i rzadko przyjeżdżał. Tak zostało do dziś. Moi rodzice są najlepszymi przyjaciółmi. To wspaniałe, że się nie kłócą. Lecz nie chodzi o to. Po rozwodzie moja mama poznała jakiegoś typka.. od samego początku mi się nie podobał. I nie myliłam się.. lecz kiedy się do nas wprowadził pokazał prawdziwego siebie. Pewnego razu moja mama nie chciała przynieść mu browara, a ten wstał uderzył ją w twarz i popchnął, krzycząc oczywiście. To się powtarzało.. miałam wtedy 14 lat. Jednego razu mój tata miał zadanie do wykonania akurat w Bradford. Miał być tu tydzień to wspaniale. Siedziałam sobie z mamą w pokoju. I przyszedł Mark (były partner mamy). Nie pracował tylko wrócił z jakiejś biby u kolegów. Nawalony rzecz jasna.
Bez żadnego powodu podszedł do mamy chwycił ją za szyję i pchał w stronę ściany. Nie wiedziałam o co mu chodzi przerażona siedziałam na kanapie. Jednak gdy znowu uderzył moją mamę w twarz nie wytrzymałam. Zaczęłam go wyzywać od najgorszych i przeklinać. Hańbił mną, matką i jej pracą. Podeszłam i uderzyłam go z całej siły. Ten niezrównoważony człowiek popchnął mnie i się wywróciłam, a on kopnął mnie w brzuch z całej siły. Przez chwilę nie mogłam oddychać. Zaczęłam płakać. Jednak gdy poczułam się na siłach doczołgałam się do stołu gdzie leżała moja komórka. On dalej znęcał się nad mamą, a ja chwyciłam telefon i wybrałam numer do taty. Ten przyjechał i siłą wyrzucił wariata z mieszkania. Oczywiście pare razy go uderzył. Gdy pozbył się już śmiecia podszedł do kanapy gdzie siedziałam ja i mama wtulone w siebie i szlochające. Usiadł koło nas i przytulił mówiąc, że on nigdy już nie wróci i bardzo nas obie kocha. Wzruszyło mnie to, że pomimo rozstania moi rodzice bardzo się kochają. To się nie zdarza często. Jednak nie chcieli do siebie wrócić. Mark przyszedł tylko raz, by zabrać swoje rzeczy. Więcej się w naszym życiu nie pojawił. Od tamtego czasu nie ufam już żadnemu mężczyźnie oprócz memu tacie. Tamta sytuacja jest również powodem dzięki któremu wszystkich facetów traktuję z góry.
Jednak one direction... to jest obiekt moich westchnień.. nie tylko moich zresztą. Jeśli miałabym zaufać jakiemuś mężczyźnie prócz taty to byłaby ta piątka. Chociaż nie znam ich osobiście, ale wiem, że na pewno są wspaniali.
Zabrałam się za naklejanie wycinków z gazet na ściane. Miałam ich baaardzo dużo.
*1 godzine później*
Mama wyszła do pracy, a ja nakleiłam już połowę wycinków. Słuchałam radia.. specjalnego. W którym leciało tylko 1D. Mówili coś o 1D i walentynkach, ale nie wiedziałam o co chodzi. Olałam to, bo nawet jeśli byłby to jakiś konkurs czy coś to i tak bym nie wygrała.
Po krótkiej przerwie wróciłam do nalepiania wycinków.
Naklejałam je przez następną godzinę, a było ich jeszcze fuul. Postanowiłam skończyć jutro.
Usiadłam do lapka i czatowałam z Anitą. Oczywiście dalej słuchając radia. Czatowałam z nią około 1 godziny i dowiedziałam się, że pewien chłopak z mojej klasy chce jutro mnie zapytać o chodzenie. Lubiłam go baardzo, ale to był mój przyjaciel... nie wyobrażałam sobie go jako mojego chłopaka. Nie chciałam go zranić, ale nie wiedziałam co powiedzieć, dlatego postanowiłam, że nie pójdę jutro do szkoły.
Była dopiero 18:00, więc postanowiłam się wykąpać i zrobić sobie kolacje, a następnie obejrzeć filmik.
Tak też zrobiłam. Zajadałam się pysznymi kanapkami, popijając kakałko i oglądałam " LOL ".
Zaisty film. Po obejrzeniu położyłam się spać. Jutro piątek.. to fajnie, bo tuż po nim weekend.
*Następnego dnia*
Wstałam o 9:00. Poprzedniego dnia powiedziałam mamie, że nie pójdę do szkoły, bo źle się czuję i mam gorączke. No trochę było w tym prawdy.
Zeszłam na dół przygotować sobie śniadanie i ciepłą herbatkę z cytryną. Na blacie leżał liścik od mamy :
" Kochanie dzisiaj pracuję wyjątkowo dłużej. Zrobiłam Ci śniadanie, więc się nie wysilaj. Kanapki są na talerzu przykrytym miską. Zostawiłam Ci 100 $. Idź sobie coś kup ładnego. Obok masz oddzielną kase na obiad. Zjedz na mieście. Jak chcesz zaproś kogoś, ale nie całą szkołe. Jutro odwiedzi nas tata.
Kocham Cię. Mama xx "
Mamusia znalazła sobie dobrą pracę, dlatego też od czasu do czasu zostawiła mi kase na jakieś zakupy. Jednak gdy szłam sobie coś kupić, zawsze kupiłam również coś mamie, ponieważ ona rzadko miała czas, by gdzieś wyjść. Zawsze trafiałam w dziesiątke. To dobrze. Zjadłam moje śniadanie, poszłam się ubrać i uczesać, puściłam sobie muzyczkę i powróciłam do oblepiania ściany w 1D.
Od pracy oderwał mnie dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć. Za nimi stał... sam Liam Payne !
Nie krzyczałam jak wariatka... Stał on w ręku z czekoladkami i kartką walentynkową.
Zapytałam czy wejdzie i liczyłam na to, że powie NIE. Jednak wszedł. Był on moich ulubieńcem z One Direction. Usiadł na kanapie, a ja przyniosłam ciastka i zrobiłam kakałko. Potem usiadłam koło niego i zaczęliśmy rozmowe.
J : A... co Cię tu sprowadza ?
Liam : Nie słyszałaś o konkursie walentynkowym ?
J : Nie ...
Liam : Każdy z nas pojedzie do jakiegoś miasta w Wielkiej Brytanii i wejdzie do pierwszego lepszego domu i wręczy walentynkę. Oczywiście jeżeli to nie będzie jakiś świr. Hehe.
J : A noo tak. Czyli musisz iść ? - zapytałam zawiedziona
Liam : N-nie.
J : Na prawdę?
Liam : Tak. Mogę zostać na chwilkę.
J : Ooo to świetnie... A-a.. mogę z Tobą zdjęcie ?
Liam : Jasne.
Zrobiłam sobie zdjęcie z idolem, a następnie oprowadziłam go po domu. Trochę byłam zawstydzona gdy weszliśmy do mojego pokoju.
Liam : Wooow. Ile tu.... nas.
J : Ymm .. no tak. Chodźmy już.
Liam : Nie.. czekaj chcę zobaczyć. To świetne.
J : Dzięki. Jeszcze nie skończyłam. Ktoś mi przerwał...
Liam : KTO !? ZABIJĘ GO ! BO CI PRZERWAŁ ! - powiedział zabawnym tonem
J : Hahaha ty mi przeszkodziłeś.
Liam : aaa. No to powiedzmy, że tego nie było. haha.
Oboje zaczęliśmy się śmiać Liam był super. Jednak nadszedł czas na to, by opuścił mój dom. Jednak powiedział, że chciałby mnie poznać i nie pójdzie stąd dopóki nie dam mu swojego numeru telefonu. Bez zastanowienia dałam chłopakowi numer.
Gdy ten już poszedł.. ja ubrałam się i poszłam na zakupy z Anitką.
*4 godziny później*
Jestem w końcu w dooomu. Kupiłam wiele rzeczy i cieszę się z ich zakupu, ale trwało to wieki. Anita przyszła do mnie, więc zrobiłam obiad.
Zjadłyśmy go przy 1D. Ona też jest Directioner. Omal zapomniałam jej powiedzieć o Liamie.
Gdy jej to opowiedziałam nie uwierzyła mi, jednak gdy zobaczyła zdjęcie.. to się przekonała.
Cieszyła się ze mną. Dzień spędziłyśmy na oglądaniu telewizji i jedzeniu.
Moja mama wróciła z pracy o 18:00. Była stasznie zmęczona, więc ja i Anita zrobiłyśmy jej obiado kolacje, a ona odpoczywała na kanapie. Nasze mamy również się przyjaźniły.
Gdy mama zajadała się obiadem ja pobiegłam do swojego pokoju po sukienke, którą jej kupiłam.
J : Maaaamo ! - Krzyczałam biegnąc po schodach.
Mama : Co się stało ?
Ja biegłam po schodach jak szalona z sukienką w rękach, gdy nagle.... buum ! Spadłam z ostanich trzech schodów. Tak to śmieszne, ale nie przejęłam się tym i wstałam jakby nigdy nic. A następnie podleciałam do mamy pokazując jej suknie.
Mama : Ojeju śliczna jest ta sukienka, dziękuję. Ale to były pieniądze dla Ciebie.
J : No i co, ale Tobie też się coś należy.
Wstała i pocałowała mnie w czoło. Kiedy zakończyła konsumpcje obiadu zabrałam talerz i zmyłam naczynia.
Potem usiadłam z Anitą koło niej i we trzy oglądałyśmy filmy i plotkowałyśmy. Anita została u mnie na noc. Ale następnego dnia rano musiała się niestety zbierać.
*Następnego dnia*
Anitka już poszła, a mama ma wolne dzisiaj. Zjadłam razem z nią śniadanie i ubrałyśmy się.
Ja założyłam różową sukienkę z czarnym kołnierzykiem, a mama sukienkę, którą wczoraj zakupiłam. A mianowicie była ona we wzór z kwiatami. Dopasowała do niej jeansową krótką kurtkę i kremowe szpilki.
Wyglądała ślicznie.
Nie długo potem przyjechał tata. Chciał porozmawiać z mamą na osobności. Oczywiście zgodziłam się, lecz nie obeszło się bez podglądania. Nic nie słyszałam, ale widziałam jak tata obdarowuje mamę pięknymi kolczykami, a następnie się tulą.
Zauważyłam, że wychodzą z kuchni, dlatego szybko pobiegłam na kanapę i usiadłam jakby nigdy nic pytając o co chodzi.
Tata : Możesz być na nas trochę zła, ale... chcemy do siebie wrócić.
J : AAAAAAAA !! To świetnie.
Podbiegłam do rodziców i uściskałam ich.
J : A będziesz miał dla nas więcej czasu ?
Tata : Tak, dostałem tu prace na stałe.
Było wspaniale, a ponad to napisał do mnie Liam czy możemy się dzisiaj spotkać. Bez wątpienia się zgodziłam.
Nadeszła godzina spotkania. Stoję pod mym domem i czekam na mojego idola.. dziwne co ?
W końcu przyjechał... zabrał mnie na lody. Liam jak Liam nie pozwolił mi nawet za siebie zapłacić.
Cały dzień spędziliśmy ze sobą. I.... z fankami. Udało się nam jednak uciec w ustronne miejsce. Nawet nie miałam pojęcia o jego istnieniu. Był to piękny i zaciszny skrawek jakiegoś parku.
Usiedliśmy sobie na ławeczce i zaczęliśmy śmiać z zaistniałej sytuacji.
W pewnym momencie nastała cisza. Ja i Liam patrzyliśmy sobie w oczy. Nasze twarze powoli się do siebie zbliżały.... i w końcu nasze usta złączyły się w długim namiętnym pocałunku.
Liam odprowadził mnie do domu i znów pocałował na pożegnanie. I odjechał.
Weszłam do domu i opisałam mamie cały mój dzień. Cieszyła się tak samo jak ja. Bardzo ją kocham. Rozumie mnie doskonale. Jest jak moja najlepsza przyjaciółka.
Poszłam do góry. Do pokoju i sprawdziłam twittera.
Miałam 1953 follow'ersów. Niestety podczas randki uchwycił nas jakiś reporter i fotki są w necie.
Sprawdziłam konto Liama. Widniał tam nowy wpis, a mianowicie :
Dziękuję za to spotkanie. Mam nadzieję, że to nie nasze ostatnie :*
I oznaczył mój profil.. głuptas - pomyślałam.
*Miesiąc później*
Tata już się do nas wprowadził, a ja utrzymuję stały kontakt z Li. Czasem wyjeżdża na koncert, ale to co. Nie długo ma trasę.. jakoś przeżyjemy. Na pewno będę na jakimś koncercie z trasy.
Gdy ukończę studia i będziemy się jeszcze spotykać to będę jeździła z nimi w trasy... ja zwykła dziewczyna, która dzięki zaangażowaniu spełniła swoje marzenia. Oczywiście nagle w szkole miałam 238643785t874237 przyjaciół... to było idiotyczne no, ale cóż. Pomimo związku z Li nie zmieniłam się i jestem jaka jestem. Dzięki mojemu charakterowi radzę sobie z hejtami, bo... mam je w dupie. To tyle.


KONIEC ;))) :*
Pokaż wszystkie (1) ›
 

mrspotatoxdd
 
Część dedykowana mojej stałej czytelniczce Julii Lora ! :* :)
Dziękuję za wszystko Julko. xx


i wtedy wiedziałam, że powikłania z darem się pojawiają, ponieważ dzieci budziły się z okropnym krzykiem, a co najgorsze ja budziłam się wtedy co one i to nie przez ich płacz. Podejżewam, że ich straszne sny śnią się również mi. W śnie była jakaś dziewczynka, która prosiła o pomoc, ale nie wiedziałam kto to jest. Pewnie nic poważnego.
Wzięłam Jade na ręce i zawołałam Nialla, by uspokoił Larrego.
Dość szybko się uspokoili i poszli spać. Potem zaczęła płakać Lenka. Więc wzięłam ją do nas do łóżka i spaliśmy w trójkę.
Następnego dnia dnia wstaliśmy trochę nie wyspani. Zjedliśmy śniadanie. Dzisiaj chłopcy mieli ostatni koncert w Niemczech. Termin przeprowadzki zmieniono nam na jutro, ponieważ za 4 dni chłopcy muszą wystąpić w Bradford.
Uszykowałam rzeczy na jutro, a resztę wpakowałam do walizek, a Niall dzwonił po gości, którzy przewiozą nasze meble i sprzęty elektryczne.
Wszystko zostało zorganizowane do godziny 14:00. Danielle, Liam, Marta i Zayn spali dzisiaj u nas, by rano nie było zamieszania.
Mieli być dopiero o 18:30. Tak, więc zrobiłam obiad, a następnie ciepło ubrałam dzieci i poszliśmy na spacer. Chodziliśmy tylko 30 minut, by najmłodsi się nie przeziębili.
Musieliśmy wybrać chrzestnych.
Larry - Danielle i Zayn
Jade - Marta i Liam
Tak jakoś fajnie pomieszanie. Chrzestni Lenki to ciocia i wujek z Polski, więc raczej często ich nie będzie u nas.
Cały dzień nie mieliśmy co robić. Ja chodziłam po domu sprawdzałam czy wszystko spakowane, a Niall co chwila coś jadł. Po godzinie znudziło mi się szwędanie po domu, tak więc usiadłam i poczełam robić to co Niall, gdyż dzieci spały.
W końcu byliśmy już całkiem zapchanie. Najpierw się przytulaliśmy no, a potem zaczęliśmy całować. Do niczego nie doszło, bo w każdej chwili mógł wejść do nas ktoś z przyjaciół lub obudzić się, któreś z dzieci.
W końcu przyszli goście i wszyscy rozmawialiśmy o wszystkim. Postanowiliśmy zrobić sobie taki śmieszny wieczór.
Dzieci obudziły się przed przyjściem gości, ale nie długo potem znowu zasnęły i nie budziły się do rana.
A więc ja, Marta i Dan siedziałyśmy w mym pokoju, a Liam, Zayn i Niall w sypialni moich rodziców.
Wymyśliliśmy takie coś, że z każdego pokoju wyjdzie jedna osoba. I powie drugiej osobie co się jej najbardziej w niej podoba, a co się najbardziej nie podoba.
Pierwsi wyszli Marta i Niall.
Niall : Podoba mi się poczucie humoru, a nie podoba nadmierna ilość gadania. haha.
Marta : Podoba mi się podejście do życia, a nie podoba to, że dużo jesz. hahaha.
I weszli następni Danielle i Zayn.
Dan : Podobają mi się włoski i oczy, a nie podoba to, że ciągle patrzysz w lustro.
Zayn : Podobają mi się twoje lokersy i taniec, a nie podoba.. hmm.. wszystko jest spoko. haha.
I weszli. Widziałam trochę zazdrości na twarzy Marty, ale to szybko minęło. Na koniec wyszłam ja i Liam.
Liam : Podoba mi się twoje podejście do życia, odwaga i to, że się nigdy nie poddajesz, a po za tym jesteś bardzo ładna. A nie podoba mi się to, że.. ym.. a nie ważne teraz ty.
J : Podoba mi się w Tobie to, że opiekujesz się wszystkimi dookoła i nie zostawisz nikogo w potrzebie, a nie podoba, że nie chcesz mi powiedzieć czego we mnie nie lubisz...
Liam : Może kiedy indziej.
I wróciliśmy do pokoi. Cały czas myślałam o tym co Liam miał na myśli...
Byliśmy trochę zmęczeni więc położyliśmy się spać. Gdy już zasypiałam, a dziewczyny spały dostałam sms-a od.............


KONIEC CZĘŚCI 36 ;)) <3

_____________________________

Krótkie, ale jest ;* :)
  • awatar Directionerka: Daaaalej! :)) a o co chodzi z tym darem?
  • awatar Mrs. Potatosowa: @Directionerka: Było w poprzednich częściach :D To o duchach :*
  • awatar gość: Daalej ;D
Pokaż wszystkie (3) ›