Wpisy użytkownika Mrs. Potatosowa z dnia 17 lutego 2013

Liczba wpisów: 4

mrspotatoxdd
 
Z dedykacją dla Pauliny Rosińskiej <3 :**

Od kilku lat mieszkam z rodzicami w Afryce. Dlatego że mamy trochę więcej kasy niż przeciętni ludzie, zdecydowaliśmy się pomagać dzieciom w Ghanie. Nikt ze sławnych osób nie zainteresował się ich losem. Pomimo, że mam dopiero 17 lat chcę pomagać im. Są dla mnie jak bracia czy siostry...
Nie traktuję ich gorzej... bo nie są gorsi ! Są na równym poziomie ze mną.
Uwielbiam się bawić z Afrykańskimi dziećmi. Mają 468732647 pomysłów na minute.
Co prawda nie raz już zauważył to jakiś reporter... to, że pomagamy dzieciom i chciał rozgłośnić.
Każdy z nich mówił, że i on i my coś z tego zyskamy i te dzieci też.
Jednam moim rodzicom nie zależało na tym, by być sławnymi czy bogatszymi. A nam pieniędzy starczyło na to, by nakarmić wszystkie te dzieci. One również nie potrzebowały rozgłosu.
Moi rodzice byli przeciętnymi ludźmi. To, że mamy pieniądze to nie ich zasługa, lecz dziadka, który miał swoją firmę i mój tata ją odziedziczył.
A czy wy zastanawialiście się kiedyś jak to jest bawić się z dziećmi z Afryki ? Pewnie nie.
Powiem wam, że cudownie. Dla mnie jest to najcudowniejszy dar. Pomimo tego, że często nie miały co jeść ich twarze i tak promieniały radością.
Dla Ciebie te dzieci są pewnie obrzydliwe... bynajmniej dla coniektórych.
Dla mnie podanie im ręki, by mogło wstać to nic... dla nich człowiek, który choćby pomaga im wstać z ziemi jest jak super bohater. Na pewno wiele osób nie pojmie tego, ale cóż...
Uczę się tutaj. Nie boję się o przyszłość.
Słyszałam, że jutro ma przyjechać ktoś sławny do Ghany, by pomóc dzieciom.
Byliśmy trochę zmartwieni tym, że obcy ludzie będą chcieli opiekować się naszymi maleństwami po to, by jeszcze bardziej się podbić.
*Następnego dnia*
Rano z łóżka wyrwała mnie mała Lily. Jest to jedna z córek Aly, przyjaciółki rodziców. Oczywiście Aly jest z Ghany.
Lily : [T.I] wstań, wstań ! Zobacz kto przyjechał !
[T.I] : Już wstaje kochanie. Poczekaj.
Ledwo wyczołgałam się z mego łóżka. Ogarnęłam się z grubsza, złapałam Lily za rękę i wyszłyśmy na zewnątrz.
Mym oczom ukazała się piątka przystojnych chłopaków. Jeżeli się nie myle.. byli to chłopcy z 1D.
Podeszłam do chłopaka o blond czuprynie i pięknych lazurowych oczach.
J : Cześć. Nazywam się [T.I]. - rzekłam oschle
A ja Niall - uzyskałam odpowiedź.
Następnie przedstawili mi się po kolei Harry, Louis, Liam i Zayn.
Byli dosyć sympatyczni, ale nie dałam się zwieść. Nie miałam zamiaru być miła.
Koło mnie ciągle kręcił się ten blondyn - Niall. Wkurzało mnie to, jednak nie miałam na tyle odwagi, by powiedzieć, żeby sobie poszedł i nie kręcił się koło mnie.
Najpierw poszliśmy do specjalnego pomieszczenia gdzie odbywały się lekcje. Tam chłopcy śpiewali razem z dziećmi.
Ku mojemu ździwieniu był z nimi tylko jeden fotograf. Ale pomimo to czułam się trochę nie zręcznie.
Piosenki chłopców przypadły mi do gustu. Nuciłam sobie coś pod nosem.
W pewnym momencie blondynek podszedł do mnie. Chwycił za rękę i zaciągnął koło chłopaków.
Oni śpiewali, a ja klaskałam w rytm piosenek.
Gdy skończyli śpiewać robili sobie zdjęcia z dziećmi.
Podszedł do mnie znów Niall i zapytał czy chce z nim zdjęcie. Odrzekłam, że nie.
Niall : Dlaczego jesteś taka oschła ?
J : Ponieważ nie wiem czy robicie to dla dzieci czy dla siebie...
Niall : Robimy to dla dzieci. Na prawdę chcemy im pomóc. Osobiście mam dość sławy i nie chcę zyskać jej więcej. A po za tym ja też nie mam pewności, że ty nie robisz tego, by stać się sławną...
J : Słucham ?! Ja mieszkam z nimi tutaj już 5 lat ! Każdemu reporterowi, który chce nas uczynić sławnym odmawiamy, bo chcemy im pomagać, a nie sobie. A tu proszę... przyjedzie taka gwiazdunia i powie mi prosto w twarz takie coś ?! Lepiej już jedźcie... poradzimy sobie sami...
Odwróciłam się od bezczelnego chłopaka i zmierzałam w stronę domu. Nagle poczułam szarpnięcie z tyłu i gwałtownie się obruciłam.
Nie zdąrzyłam nic powiedzieć, gdyż blondyn mnie pocałował. Rzecz jasna odepchnęłam go.
J : Co ty robisz ?!
Niall : Przepraszam za tamto i... to. Wcale nie sądze, że robisz to, by się wzbić. Proszę uwierz mi, że chcemy tylko pomóc.
J : A co Ci tak zależy ?
Niall : Bo jesteś osobą wrażliwą na cudzą krzywdę, wspaniałą, bo pomagasz biedniejszym od siebie i... śliczną.
Zarumieniłam się. Niall złapał mnie za rękę i poszliśmy z powrotem do dzieci.
Wzięłam na ręcę Lily i zrobiłyśmy sobie obie zdjęcie z Niallerkiem, a potem z resztą.
Potem mieli czas wolny mogli się bawić z dzieciakami itd. Ja wzięłam Nialla i grupkę dzieci, a następnie pokazywaliśmy mu w co i jak się bawimy. Było świetnie. Przekonałam się do chłopaków. Teraz już wierzyłam, że to co robią to nie dla... sławy tylko moich siustr i braci.
Nie mam rodzeństwa, a te maluchy zastępują mi to... Wiem, że to nie możliwe, ale chciałabym zostać z nimi na zawsze.
Następnie wzięłam Nialla i dzieci i pokazaliśmy mu naszego Lewka. Oswoiliśmy go i nazwaliśmy Teri.
Niall był pod wrażeniem nigdy nie myślał, że można oswoić lwa !
Dobiegał koniec naszego spotkania. Dzieci bawiły się z resztą chłopaków, a Niall wziął mnie w ustronne miejsce.
Niall : Wiem, że to... trochę śmieszne, ale.. podobasz mi się.
J : Haha. No faktycznie śmieszne, ale ty mi też... Ale co z tego skoro dzielą nas kilometry...
Niall : Mógłbym Cię zabrać ze sobą w trase. Przylatywalibyśmy tutaj.
J : Po pierwsze jestem nie pełnoletnia, a po drugie nie mogę ich tutaj zostawić.
Niall : Odwiedzalibyśmy ich no proszę... a niepełnoletność to nie problem...
J : No dobra, ale jak będę miała was dosyć to mnie tu z powrotem przylecicie !
Niall : Hahaha okej.
Poszłam do rodziców opowiedzieć im o pomyśle Nialla. Nie byli zachwyceni, ale nie wykluczali tego, ponieważ mogłabym iść na studia itd. Zapewnić sobie jeszcze lepszą przyszłość. No więc się zgodzili. Spakowałam wszystkie swoje rzeczy. Zabrałam zdjęcia z dziećmi. I walizki zaniosłam Niallowi.
Podleciała do mnie Lily. Zapłakana.
J : Co się stało cukiereczku ?
Lily : Ty mnie zostawiasz prawda ?
Nie miałam serca jej mówić, że tak.
J : Nie.. ja do Ciebie wrócę nie długo...
Lily : Obiecujesz ?
J : Tak, ale nie płacz już dobrze ?
Lily się uspokoiła i poszłam razem z nią pożegnać się z resztą. Wzruszyło mnie to, że nikt nie chciał bym wyjeżdżała. Czułam się taka kochana.
*2 lata później*
Związek mój i Nialla wciąż się rozwija. Mieszkamy w Londynie i często latamy do Ghany. Zdecydowaliśmy zaadoptować Lily i jest teraz naszą małą kochaną córeczką.
Wszystko jest wspaniałe... nigdy nie myślałam, że opuszczę Ghane, a jednak...

KONIEC :))) <3
 

mrspotatoxdd
 
Część dedykowana Oliwii Greszkiewicz <3 :))


Ne mogłam uwierzyć... to jest.. Emilia !
Rzuciłam jej się na szyję i zapytałam co się stało. Ona odpowiedziała, że uciekła rodzicom.
J : CO ?!
Emilia : Żartuję. Przekonałam ich. Hahaha.
J : To nie jest śmieszne.
Emilia : Dobra spokojnie pokaż mi me dzieciątka lepiej.
Razem z EjBi poszłyśmy do maluchów. Trochę głupio było mi powiedzieć, że wybrałam już chrzestnych i to nie będzie ona... ale ja nie wiedziałam, że ona przyjedzie do nas...
Emilia : A kto będzie chrzestymi ?
J : No, bo wiesz... nie wiedziałam, że przyjedziesz do nas i... Larrego Liam i Marta, a Jade Zayn i Dan.
Emilia : Aaa... nie no ok. To i tak moja wina. Bo się wam wtrążalam.
J : Ej.. nawet tak nie mów. Wiesz, że bardzo bym tęskniła...
Emilia : No wiem. hahaha.
Zeszłyśy na dół gdzie siedział Irlandczyk samotnie. Obie usiadłyśmy koło niego i pokazałam Emilii sukienke mą i druhen i... zaprosiłam nieoficjalnie na ślub. Jak już tak siedzieliśmy w trójkę to... poszukaliśmy wzoru zaproszeń.
cms.nadzwyczajki.pl/(…)zaproszenie-slubne-srodek-kw…
To tylko wzór, bo inaczej będą brzmieć nasze imiona i nazwiska rzecz jasna. Byliśmy już trochę zmęczeni, więc Niall pokazał Emilii jej pokój, a my poszliśmy do siebie. Na całe szczęście jakimś dziwnym cudem maluchy się nie budziły.
Gdy zasnęłam już wiedziałam dlaczego. Dzieci przekazywały mi swoje sny.
W tym śnie była jakaś mała dziewczynka.... w tle leciała kołysanka. Jej głowa kiwała się to w prawo to w lewo. W pewnym momencie spojrzała na mnie.. i gwałtownie przyleciała. Zaczęłam krzyczeć to był jakiś koszmar. Sama nie mogłam się obudzić. Ze snu wybudził mnie Niall.
Niall : Mysia... mysiaaa ! Ejj !
J : Co ?!
Niall : No jak to co ? Co Ci się śniło strasznie krzyczałaś.
J : To co naszym dzieciom.
Opowiedziałam chłopakowi mój koszmar. Ten poleciał zrobić mi herbaty.
Kiedy wypiłam ciecz wtuliłam się w chłopaka. Czułam się tak bezpiecznie... W jego uścisku już żaden koszmar nie mógł mnie obudzić.
Reszta nocy zleciała miło.. obudziłam się wyspana. Zerknę na zegarek.
Osz kurde ! 11:50. Przecież Niall nie poradzi sobie sam z trójką dzieci !
Dzisiaj planowałam iść z EjBi, Martą i EjBi na spacer po Londynie. Od dziecka chciałyśmy go zwiedzić.
W piżamie zeszłam na dół. Mym oczom ukazał się piękny obraz cioci Em i tatuśka Nialla.
Bawili się z dziećmi.. to tak słodko wyglądało.
Niall : O księżniczka już wstała. Śniadanie czeka..
J : Dziękuję tatuśku.
Zjadłam śniadanie, a następnie poszłam się ubrać. Założyłam to
blog.aletrendy.pl/(…)pastel2.jpg…
Pomogłam wybrać Emilii ciuchy. Ona ubrała się tak
blog.aletrendy.pl/(…)festiwal.jpg…
Następnie ubrałyśmy dzieci Lenke w to
ecsmedia.pl/(…)cool-club-komplet-dziewczecy-rozmiar…
A  bliźniaków jakoś ciepło. Niall poszedł z nami, gdyż miał iść do Zayna.
Szliśmy sobie ulicami Londynu, aż doszliśmy na miejsce. Marta wyszła elegancko ubrana
blog.aletrendy.pl/(…)pastel1.jpg…
Jako jedyna miałam obcasy, ponieważ byłam najniższa.
Chodziłyśmy caaaały dzień. Nie byłyśmy zmęczone, bo robiłyśmy sobie przerwy. Ja byłam przyzwyczajona do obcasów także było ok.
Zwiedziłyśmy muzeum figur woskowych, zobaczyłyśmy London Eye, a teraz zmierzamy w stronę Big Bena.
W drodze spotkałyśmy Josha. Tego co gra na perkusji to chyba jasne. I wtedy on.........


KONIEC CZĘŚCI 39 ;)) <3
  • awatar EjBi!?: Masz pisac dalej ! :** kocham cie <3
  • awatar gość: pisz dalej ! To jest super :D
  • awatar Mrs.BadBoy: Dalej < 333
Pokaż wszystkie (3) ›
 

mrspotatoxdd
 
Imagin dla Roksany Bieleckiej :)) <3

Stoję na krawędzi mego balkonu. Za mną rodzice i terapeuta. A na dole moi... idole (?). Czyli
ROOM 94. Zaraz zamierzam skoczyć... zakończyć ten beznadziejny żywot, gdy nagle...
* WSTAWAJ, WSTAWAJ, WSTAWAJ, WSTAWAJ !!! - mój budzik.
No tak.. to był sen. Chociaż nie raz miałam dziką chęć skoczyć z balkonu lub z dachu...
Po prostu mam dosyć swojego życia, tej beznadziejnej codzienności.
W domu zapach alkocholu i papierosów.. w szkole zapach nienawiści i pogardy.
Nie mam przyjaciół. Nie staram się ich szukać na siłę. Lecz zamierzam coś w sobie zmienić.
Nigdy nie ma pieniędzy, ponieważ mój tata jest alkocholikiem i razem z mamą palą nałogowo.
Postanowiłam się wyprowadzić do babci. Oczywiście rozmawiałam o tym z mamą i ona również uznała, że tak będzie lepiej.
Na codzień ubierałam się tak
img57.imageshack.us/img57/4365/zestaw7ns11wa4.png
Ani mi ani nikomu ze szkoły nie podobał się ten styl. Ale nie miałam kasy, żeby kupić sobie coś nowego.
Wyprowadziłam się do babci. Pracuję na czarno i mam trochę pieniędzy. Dzisiaj postanowiłam iść na zakupy. Już nigdy nie wróci ta stara Roksana... - Bo tak mam na imię.
*Następnego dnia*
Kupiłam sobie wiele rzeczy. Dzisiaj ubrałam to img.szafa.pl/(…)1284576813.jpg…
zrobiłam lekki makijaż, zrobiłam sonie kłosa, zjadłam śniadanie, pożegnałam się i chwytając torbę z książkami wyszłam z domu babci.
Droga do szkoły zajeła mi nie całe 20 minut.
Gdy przekroczyłam jej mury wiele osób spoglądało na mnie jakoś dziwinie. Większość nie wiedziała czy to ja czy nie...
Nie obchodziło mnie to i nie zależało mi na tym, by ktoś się ze mną zaprzyjaźnił... zakolegował czy cokolwiek. Po prostu chciałam zrobić coś dla siebie.
Tak więc w nowej stylizacji przemierzałam korytarze szkoły.
Do niej uczęszczał również pewien Harry. Wiem, że pracował dorywczo w piekarni. Był to dosyć wysoki brunet z burzom loków na głowie i zielonymi oczyma. Był meega przystojny, lecz jego reputajce burzyło to, że lubi się uczyć.
Przez to wszyscy mają go za ofermę. Bardzo mi się podoba, ale nie mam odwagi zagadać.
O ! Właśnie idzie. Jego wzrok zmierzył mnie dokładnie. Powiedział "cześć" i jak codzień się uśmiechnął, a następnie zniknął w tłumie.
Podszedł do mnie Rick. Najprzystojniejszy chłopak w szkole... no może nie dla mnie ja wolałam Harrego.
No, ale podszedł do mnie i zapytał czy gdzieś z nim wyskoczę.
Uśmiechnęłam się i.... opryskliwie rzekłam NIE.
A następnie odeszłam. Chłopak najwyraźniej był zdiwiony, bo kto, by odmówił... a tak. JA !
Nie żal mi było tego frajera. Cwaniaczkowaty sportsmen. Lol.
Weszłam do klasy gdzie miałam pierwszą lekcje, czyli fizykę.
Do naszej klasy przepisała się jakaś nowa. Na moje nie szczęście usiadła właśnie koło mnie !
Więc zaczęłam z nią gadać. Okazało się, że nie jest taka zła. Też ubóstwia ROOM 94 i też
nie jest zbyt lubiana.
Postanowiłam wyskoczyć z nią gdzieś po szkole. Może na lody albo do parku na spacer...
Fizyka minęła zadziwiająco szybko... zresztą tak jak reszta lekcji.
Teraz jest ostatnia... w-f. Moja ulubiona lekcja. Dzisiaj gramy w siatke. To moja bajka.
Gdy tak sobie grałyśmy.. nagle do sali wszedł Harry. Usiadł na ławce i obserwował jak gramy. I chyba coś rysował.
Gdy lekcja dobiegała końca trener kazał się iść nam przebrać. Podszedł do mnie Harry.
H : Hej. Ym.. może... gdzieś wyjdziemy później ?
J : Hej. Wiesz... jestem umówiona z Martą tą nową...
M : Niech idzie z nami ! - krzyknęła z tyłu.
J : Haha no to idziesz z nami ?
H : No jasne. Masz mój nr. Zadzwoń gdzie i o której.
J : No spoko.
Poszłam do szatni przebrać się. Gdy wyszłam ze szkoły podeszła do mnie Iza... szkolna "pięność".
I : Cześć. Fajna stylówa.. wyskoczysz gdzieś z nami ?
Popatrzyłam na nią... uśmiechnęłam się i odpowiedziałam.
J : Z wami ? .... Nigdy. - Wywróciłam oczyma i poszłam.
Za chwilę dołączyła do mnie Marta. Powiedziała, że dobrze jej tak. Oczywiście się zgodziłam.
Paniusia myślała, że jak podejdzie to będę srała ze szczęścia ? Nigdy.
Zadzwoniłam do Hazzy i powiedziałam, że ma być o 16:30 koło lodziarni "Arctik".
Marta przyszła do mnie o 15:30 i czekała aż się uszykuję. Włosy i makijaż zostawiłam bez zmian.
I włożyłam na siebie to
fbcdn-sphotos-a-a.akamaihd.net/(…)303237_4477469152…
*1 godzinę później*
Jesteśmy już na miejscu. Harrego też nie brak. Kupiliśmy sobie lody, a następnie poszliśmy na spacer po parku.
Niestety Marta musiała wrócić wcześniej do domu. A ja zostałam sama z Harrym.
H : Ślicznie wyglądasz...
J : Dziękuję.
H : Ej, bo wiesz... już dawno chciałem Ci to powiedzieć, bo...
J : Tak ?
H : Lubisz żelki ?
J : Eh.. tak. - powiedziałam lekko zirytowana.
H : Nie no żartuję chodzi o to, że od dłuższego czasu mi się podobasz.. trochę mało gadaliśmy, ale.. chciałabyś zostać... no wiesz.. moją dziewczyną ?
J : No jasne.
*5 lat później*
Ja i Harry jesteśmy wciąż parą. On zgłosił się do X-Factor gdzie połączyli go z 4 chłopaków.
Niallem Horanem, Zaynem Malikiem, Liamem Paynem i Louisem Tomlinsonem. Tworzą zespół One Direction dziś znany na całym świecie.
Ja.. zgłosiłam się do Mam Talent za namową Harrego i chłopaków i... wygrałam. Oni zajęli 3 miejsce w X-Factor.
Nie mogę w to uwierzyć... szkolne ofermy.. teraz znane na całym świecie...


KONIEC ;) :*
Pokaż wszystkie (2) ›
 

mrspotatoxdd
 
Imagin dedykowany drogiej memu sercu Mani ;P <3 :*


Jestem Kasia. I jestem Directionerką. Przez to jestem często obrażana, ale czego nie zrobi się dla 1D. Pewnego dnia gdy siedziałam sobie przy komputerze i przeglądałam nowe wiadomości o ulubionym zespole z pokoju rodziców, którzy oglądali Teleexpres usłyszałam One Direction. Szybko wybiegłam z pokoju i usiadłam koło rodziców. Mówili o tym, że chłopcy zbierają pieniądze na dzieci w Ghanie. Wiedziałam o tym wcześniej, lecz chciałam dowiedzieć się szczegółowo jak im pomóc. Reportaż o akcji przygotował Maciej Orłoś. Dowiedziałam się, że by pomóc zbierać pieniądze, należy , np. wysłać sms-a pod numer 70005. Napisałam kilka, kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt sms-ów. Nie robiłam tego tylko, dlatego, że to chłopcy to organizują, ale dlatego że wiem. że Ci ludzie naprawdę potrzebują naszej pomocy. Pisanie sms-ów mi nie wystarczało. Postanowiłam zorganizować akcje w swoim mieście. Opowiedziałam rodzicom o tym. Oni mnie poparli, gdyż również chcieli pomóc ludziom z Ghany. Zaczęliśmy od tego, że ja i kilka moich koleżanek rozdawałyśmy ulotki o tym, żeby wysyłać sms-y. Następnie wpadłyśmy na pomysł, by zbierać pieniądze, a następnie wysłać je do 1D, którzy przekażą je na cele charytatywne. Tak też zrobiłyśmy miałyśmy 2 tygodnie na zbieranie. Mieszkałam w ogromnym mieście, dlatego wiedziałam, że uzbieramy nie małą kwotę.  Jednak po przeliczeniu okazało się, że pieniędzy jest naprawdę duużo. Było tam ponad 850.000 zł.
Następnego dnia wysłałyśmy już pieniądze. Czekałyśmy trochę na znak, że doszły, lecz ten znak przekroczył nasze oczekiwania. Na mój adres przyszedł list od prezydenta miasta, a drugi list był od samych One Direction !
Napisali w nim, że bardzo dziękują za zebrane pieniądze. Zdecydowali, że zorganizują dla nas koncert. Miał być to koncert charytatywny. Prezydent miasta napisał, że bardzo dziękuje za zorganizowanie tej akcji, ponieważ miasto zasłynęło dobrem i wrażliwością. Napisał również, że chciałby się spotkać ze mną i mą rodziną. Termin spotkania zaproponował nazajutrz. Pasowało nam, tak więc o godzinie 14:00 następnego dnia byliśmy gotowi na spotkanie.
Ubrałam to pozytywniezakrecona15.dibu.pl/(…)77e142c000273d9850…
Następnie wyszliśmy z domu i jechaliśmy w kierunku miejsca spotkania. Byliśmy punktualnie na miejscu. Prezydent miasta ucieszył się, że jednak przyjechaliśmy. Pogratulował mi osiągnięcia i chwilę rozmawialiśmy. Powiedział, że koncert 1D odbędzie się za 5 dni. Prosił mnie również o pomoc w rozgłoszeniu tego. Dla mnie to była drobnostka.
*5 dni później*
Dzisiaj w naszym mieście mają zawitać moi idole. Nie mogę się doczekać. Tylko boję się trochę rozmowy z nimi. Na koncert postanowiłam założyć to
aletrendy.static.idego.pl/(…)65.jpg…
Gdy szykowałam się do wyjścia ktoś zapukał do mych drzwi. Ku memu wielkiemu ździwieniu był to Niall Horan. Jego piękne niebieskie oczy były jeszcze piękniejsze na żywo. Zamurowało mnie. Stałam jak wryta i wpatrywałam się w chłopaka. W końcu on zapytał czy może wejść. Zrobiło mi się trochę głupio i wpuściłam chłopaka. Ten powiedział, że przyszedł podziękować mi w imieniu chłopców. Cały czas się uśmiechał. Nie wiem czy sztucznie czy nie... Zapytał czy chciałabym udać się z nim na koncert. Rzecz jasna miałam zapewnione miejsce za kulisami , ale nie cieszyło mnie to, aż tak jak to, że ja.. zwykła dziewczyna zdołałam zdziałać tak wiele, za pomocą przyjaciół i rodziny. To wspaniałe uczucie.
Podczas koncertu dziewczyny szalały. Wszystkie były pięknie ubrane, ślicznie uczesane i pomalowane... Miło było patrzeć na to jak inni cieszą się z tego co właśnie TY zrobiłaś.
Po koncercie blondyn zaprosił mnie na kawę. Zgodziłam się oczywiście i poszliśmy do pobliskiej kawiarni.  Mieliśmy 389457893468 tematów do rozmów, lecz zbyt mało czasu. Chłopak dał mi swój numer i powiedział, że zatrzymają się tutaj na jakiś czas.
Przez cały ten czas spotykałam się z Irlandczykiem. Niestety nadszedł czas pożegnania. Właśnie wtedy zaproponował mi związek. Przez pierwsze 2 lata było nam trudno zorganizować spotkanie. Jednak nasza miłość wytrwała, a później... po ukończeniu szkoły razem z Niallem przemierzałam wielki świat.
J : Właśnie tak moje drogie skarby poznałam waszego tatę.
Emily : Ooo to jest lepsze niż bajka mamusiu. Byłaś.. jesteś wspaniała.
Lily : Też chciałabym znaleźć sobie takiego męża jak tata.
Niall : No cała prawda o nas. A teraz zmykajcie spać dzieci. Bo jutro przyjeżdżają dziadkowie.
Gdy dzieci poszły ja i mój mąż pogłębiliśmy się w namiętnym pocałunku...

KONIEC ;)) :*
  • awatar mania: zajebisteee <3 Dziękuję ;*** ale wiesz, Gdy dzieci poszły ja i mój mąż pogłębiliśmy się w namiętnym pocałunku...I poszliśmy robić im braciszka :D dziękuję;**
  • awatar gość: To jest suuuuuper ;)
  • awatar AnitkaMalutka21: Super! Właśnie wygrałam bilet na koncert Justina Biebera! >> BiletyDarmowe.pl <<
Pokaż wszystkie (3) ›