Wpisy użytkownika Mrs. Potatosowa z dnia 18 lutego 2013

Liczba wpisów: 4

mrspotatoxdd
 
Ich I znowu to samo... - pomyślałam leżąc na łóżku.
Znów ta okropna grypa. Jeszcze dzisiaj... a jutro koncert ROOM 94. Tak bardzo chciałam na niego pojechać, a ta cholerna choroba musiała mnie dopać.
Poszłam do mamy, by ubłagać ją. Po długich namowach rzekła, że mogę jechać, ale muszę się ciepło ubrać. Była wiosna.. dosyć ciepła, ale pomimo to miałam założyć coś na szyję.
Na koncert jechałam z moją najlepszą przyjaciółką, dlatego też, bo jutro mam urodziny i zabieram ją na pizze. Jedziemy pociągiem, bo żaden z rodziców nie był chętny, by nas zawieźć, ale ktoś musiał po nas przyjechać.
Teraz czekam, aż [I.T.P] przyjdzie. Zostaje u mnie na noc, żeby jutro się nie spóźnić, bo mamy zamiar jeszcze iść na zakupy do Warszawskiej galerii.
Siedziałam i czekałam na nią 30 minut. W końcu dotarła. Jeszcze dzisiaj ustalałyśmy co jutro na siebie założymy.
*Następnego dnia*
Budzik zadzwonił. Jest godzina 5:00 mamy godzinę, by się przygotować i wyjść.
Same szłyśmy na pociąg, dlatego też wyrolowałam mamę i ubrałam się normalnie, a nie jak.. stara babcia.
Ja to s.bravo.pl/(…)434179012922351658655620.jpg…
A [I.T.P] to pozytywniezakrecona.bloa.pl/(…)03d0487b002122f0503b…
Obie super wyglądałyśmy. Po ubraniu poszłyśmy przemyć twarze i umyć zęby, a następnie zjeść śniadanie.
Po posiłku cicho się wymknełyśmy, rzecz jasna zostawiłam liścik.
Droga na PKP zajęła nam nie całe 45 minut. Na pociąg nie czekałyśmy zbyt długo. Pojawił się punktualnie o 6;10.
Wsiadłyśmy do niego i zajęłyśmy nasze miejsca. Podróż miała trwać 5 godzin, dlatego zabrałam ze sobą jedzenie.
W przedziale byłyśmy same, jednak zmieniło się to gdy pociąg zatrzymał się na trzeciej stacji.
Do naszego przedziału wsiadło dwóch przystojnych chłopaków... chyba w naszym wieku. Czyli średnio 19 lat.
Ich rysy twarzy i sylwetki były mi dosyć znajome, lecz rozpoznanie postaci utrudniło mi to, że na głowie miał czapkę.. oboje i okulary przeciwsłoneczne.
Przywitałam się grzecznie i zapytałam gdzie jadą. Równocześnie spojrzeli się na siebie...
Chwilę później skapnęłam się, że są oni z zagranicy. Tak więc powiedziałam po angielsku.
Zrozumieli i odpowiedzieli, że jadą na koncert do Warszawy. Zapewne na ten sam co my.
Ich głosy były mi znane, ale nie mogłam skojarzyć skąd...
W końcu nie wytrzymałam. Wstałam udając, że idę do łazienki i całkiem "niechcący" potknęłam się i strąciłam jednemu z nich okulary i czapkę.
To.. to.. to.. to był Niall Horan ! A obok niego siedział Zayn Malik.
Podniosłam się i usiadłam z powrotem na miejsce, gdyż byłam w lekkim szoku.
Zaczęłam z nimi rozmawiać.. nie obeszło się bez autografów.
Chłopcy byli sympatyczni, można powiedzieć, że zaprzyjaźniłam się z nimi. Podczas podróży trochę zgłodniałam, więc wyjęłam sobie drożdżówkę z torby...
Gdy się nią zajadałam widziałam jak Horanek patrzy na mnie błagalnym wzrokiem.
J : Chcesz kawałek ?
Niall : Nie no co ty..
J : Widzę, że chcesz albo bierzesz albo się na mnie nie gap ! - powiedziałam (po ang.) uśmiechając się.
Niall : No dobra jak już tak nalegasz to wezmę kawałek.
Wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
Podróż minęła nam szybko, a nawet baardzo.
Po wyjściu z pociągu zapytałam chłopaków gdzie idą, oni odpowiedzieli, że nie wiedzą, bo nie mieli innego pociągu i muszą czekać.
Pomyślałam, że mogą iść z nami do galerii. I [I.T.P] i oni się zgodzili tyle, że oni byli przebrani.
Nie miałam nic przeciwko temu.
Na zakupach spędziłyśmy 4 godziny. My nadal pełne energii, a chłopcy wykończeni.
Poszliśmy coś zjeść. Ja stawiałam w ramach moich urodzin. Te były najlepsze jakie kiedykolwiek miałam.
Ja kupiłam sobie to
www.faslook.pl/(…)5ac52b2b92a5079dbb18f5ace5935db7.…
bi.kotek.pl/bloxlite/f640x640/64/00/66a289246c.jpg
2.bp.blogspot.com/(…)DSCN8620.JPG…
i tanecznepasje.pl/(…)sweatshirt-rose.jpg…
A [I.T.P] to
bi.gazeta.pl/(…)z11885641Q,Bluza-z-kolekcji-Aloha-F…
www.butyk.pl/image_19533_Botki_z_cwiekami_botki_…
3.bp.blogspot.com/(…)zayn.jpg…
Chłopcy jakieś buty i bluzy. Poszliśmy do KFC, a następnie opuściliśmy galerie i szliśmy w stronę
klubu w którym miał odbywać się koncert.
Do koncertu mieliśmy jeszcze 3 godziny, więc się nam nie śpieszyło. Szliśmy wolnym krokiem i oglądaliśmy wszystko dookoła. Robiliśmy zdjęcia i takie tam.
Gdy byliśmy koło klubu była już godzina 17:50.
Daliśmy więc bilety i weszliśmy do środka.
Zanim zaczął się koncert była puszczana jakaś muzyka, no więc Malik i [I.T.P] poszli tańczyć, a ja stałam w kącie samotna.
Pytanie gdzie Niall ? A gdzie może być ? Przy barku z jedzeniem.
W końcu podszedł do mnie i zapytał czy zatańczymy. Zgodziłam się, chociaż było można wyczuć u mnie lekką nie chęć. Ponieważ ja nie umiem tańczyć.
No w każdym razie nie było najgorzej, a w ręcz przeciwnie.
W końcu zaczął się koncert. Ja i [I.T.P] tańczyłyśmy w rytm piosenki Tonight, gdy nagle podszedł Malik i zapytał czy [I.T.P] pójdzie z nim na spacer. No cóż.. poszła taka okazja może się już nie trafić.
Ja zostałam sama z Niallem. Ale on nie był najwyraźniej mną zainteresowany. Tańczył ze wszystkimi laskami oprócz mnie.
Stałam w kącie i bujałam się w rytm piosenek ze smutkiem na twarzy.
Gdy koncert dobiegał końca usłyszałam swoje imię i krótki opis mnie. To Kieran rzekł, że mam wejść na scenę.
No więc poszłam.
Kieran : Czemu taka śliczna panna stoi sama ?
J : Ym.. no moja przyjaciółka wyszła z kolegą... i zostałam sama powiedziałam jeszcze bardziej zdołowana
Kieran : Oj nie przejmuj się. Dean przejmujesz inicjatywe !
Dean podniósł się i podszedł do mikrofonu tym razem to on śpiewał.. wolny kawałek, a ja i Kieran tańczyliśmy pod sceną.
Super się tańczyło. Kieran cały czas patrzył mi w oczy. Niemal zapomniałam, że nie umiem tańczyć.
Na całe szczęście nie miałam żadnej wpadki. Bujaliśmy się dalej w rytm wolnej piosenki.
Nie daleko widziałam Niallerka. Stał i wpatrywał się we mnie i Kierana.
Niestety piosenka się skończyła, a Kieran musiał wrócić na scenę zaśpiewać ostatnią piosenkę. Jednak przed tym rzekł, żebym przyszła po koncercie zrobić sobie z nim zdjęcie. Bo on chciałby je mieć.
zaśmiałam się i ruchem głowy pokazałam, że OK. Zostałam pod sceną i wsłuchiwałam się w ostatnią piosenkę.
Nagle podszedł do mnie ktoś z tyłu objął w pasie i zaczął kołysać.
Byłam trochę zdezorienotwana i wystraszona. Jednak gdy ujrzałam, że osoba za mną to Niall.. wszystko stało się lepsze.
Po koncercie tak jak obiecałam poszłam sobie zrobić zdjęcie z Kieranem i całym zespołem.
Następnie wyszliśmy przed klub z Niallem i czekaliśmy na Zayna i [I.T.P].
J : O co Ci chodzi ?
Niall : O nic.
J : No jak to nie?! Najpierw olewasz mnie przez cały koncert, a potem przychodzisz i tańczysz ze mną...
Niall : No tak, a co?
J : Jesteś zazdrosny ?!
Niall : Nieee...
J : Haaa ! Jesteś zazdrosny.. umc umc umc. lol. Mój idol jest o mnie zaz.... - przerwano mi.
Przerwano mi, lecz nie wejściem w słowo tylko przesłodkim pocałunkiem.
Niall : Tak jestem zazdrosny, o swoją fankę. - uśmiechnął się.
Potem się do niego przytuliłam.
Nagle zadzwonił telefon.. to mama.
M : Kochanie wybacz, ale nie mam jak po Ciebie przyjechać, tata w pracy, a rodzice [I.T.P] wyjechali w sprawach służbowych. Co zrobicie ?!
J : Poradzimy sobie. Nie martw się.
M : No skoro tak.. to dobrze, ale rano po was przyjadę. Będę o 9;00 na PKP.
J : Dobrze. papa.
Po rozmowie spuściłam głowę na dół. Nie wiedziałam gdzie ja i [I.T.P] przenocujemy.
Niall : Co się stało ?
J : Niic.
Niall : No chyba widzę...
J : No, bo moja mama nie ma jak po nas przyjechać i... ja i [I.T.P] nie mamy gdzie przenocować.
Niall : Ja i Zayn wynajęliśmy pokój w hotelu, może zatrzymacie się z nami ?
J : NIe no co ty..
Niall : No weź..
J : No dobra.
Niall : Chodź moja dziewczyno poszukamy naszych przyjaciół.
J : Dziewczyno ?
Niall : No tak, a co ?
J : A nic..
Chwyciłam Irlandczyka za rękę i poszliśmy w poszukiwaniu przyjaciół. Znaleźliśmy ich koło pobliskiej fontanny. A raczej.. w fontannie. Stali w jej środku i całowali się. Słodkie... ale mokre.
Podeszliśmy do nich.
J : A wy gdzie się szwędacie ?!
Zayn : A tutaj.
Ni się obejrzałam również wylądowałam w fontannie. Na szczęście moje zakupy został po za nią.
Bawiliśmy się świetnie.. wiem, że się powtarzam, ale to są moje najlepsze urodziny ever !
Tak zaczął się mój związek z mym idolem...

KONIEC ;)) xx



O ja Cię.jpg
  • awatar gość: Fajne :D
  • awatar gość: TO JEST EXTRAAAA !!!!!!
Pokaż wszystkie (2) ›
 

mrspotatoxdd
 
Imagin dla Kasi G - Maniusi ;*** <3


Pewnego zwyczajnego popołudnia otrzymałam telefon od jakiejś tajemniczej osoby.
Podała mi swój adres i powiedziała, że potrzebuje mojej pomocy.
Wzięłam więc swą torbę z papierami i pojechałam na dany mi adres.
Nazywam się Katarzyna. Jestem psychologiem.. słynnym psychologiem. Pomimo młodego wieku bardzo dużo osiągnęłam dzięki swej ambicji. Mam nie spełna 22 lata, a pomagałam już mn. i.
Taylorowi Lautnerowi, Maciejowi Maleńczukowi, Dorocie Rabczewskiej.
Z pochodzenia jestem Polką, lecz dzięki mej karierze mogłam wyjechać na studia za granice. Wybrałam Wielką Brytanie.
Tak więc podążałam w stronę ulicy na której znajdował się dany mi adres.
Gdy byłam na miejscu ujrzałam piękną, dużą wille.
Podjechałam do bramy wjazdowej i powiedziałam ochronie, by mnie wpuścili.
Musiałam dać im swoje dokumenty, nie zdziwiło mnie to. Lecz nadal nie wiedziałam komu pomagam.
Ja nie jestem zwykłym psychologiem. Mam swój własny dar. Może to zabrzmi dziwnie... a raczej bardzo dziwnie, ale widzę.. i rozmawiam z duchami. Ale nie ze wszystkimi.
Nie które osoby mają problem właśnie przez to, że duchy bliskich osób przeszkadzają im w życiu codziennym. Jestem jakby przekźnikiem ze świata żywych do umarłych.
Lecz nie pomagam tylko żywym, by zaspokoić ich codzienność. Ludzie którzy odeszli z tego świata zazwyczaj mają jakieś nie załatwione sprawy na naszym świecie.
Pomagam im je wyjaśnić, a następnie osobą tym ukazuje się światło przez, które przechodzą, by zaznać spokoju.
Wjechałam przez bramę i podjechałam pod rezydencje.
Kiedy zapukałam drzwi otworzył dobrze mi znany Louis Tomlinson. Zabrzmi to może śmiesznie, ale jestem wielką fanką zespołu w którym śpiewa chłopak.
Spotkanie ich.. go zawsze było moim marzeniem i właśnie się ziściło.
Weszłam do środka pięknego domu i razem z gwiazdorem zasiadłam na fotelach.
Siedział on naprzeciwko mnie. Przyszła jego gosposia. Zapytała czy zechciałabym coś do picia. Poprosiłam kawę on tak samo.
Gdy przyniosła kawe zaczęliśmy rozmowe.
J : No więc z czym ma pan problem ?
Louis : Proszę mów mi Louis. I wiesz.. czuję się obserwowany.
J : Czy wydarzyło się ostatnio coś dziwnego ?
Louis : Ymm.. gdy siedziałem sobie w ogrodzie. Nocą. Wszystkie światła nagle zgasły. Czułem, że ktoś stoi koło mnie, ale nikogo nie widziałem. Nie było na tyle ciemno, bym nie zauważył człowieka.
J : Czy ktoś zginął ostatnio z Twojej rodziny lub jakiś inny bliski ?
Louis : Ostatnio nie. Ostatnim razem jak ktoś zginął z mojej rodziny to... Lottie.
J : Jak zginęła ? - trochę głupio mi było pytać, lecz było mi to bardzo potrzebne.
Louis : Miałem 14 lat. Zostałem sam z Lottie w domu. Zapomniałem zamknąć drzwi na klucz.
Zamknąłem się w pokoju, a Lottie chciała oglądać telewizje więc została w pokoju rodziców. Siedziałem u siebie już 2 godziny. A Lottie była coś cicho. Poszedłem więc sprawdzić co robi.
I wtedy ujrzałem moją siostrzyczkę... całą we krwi.. z podciętym gardłem. Był to dla mnie najgorszy widok w całym życiu. Nie wiedziałem co mam robić. Zamknąłem drzwi na klucz i rozejrzałem się po całym domu, dzwoniąc do rodziców. Nikogo nie było. Mama odebrała i z przerażeniem w głosie powiedziała, że zaraz będą.
J : Rozumiem. Przepraszam, że musiałam Ci to wszystko przypominać, ale to mi bardzo potrzebne do pracy.
Louis : Co się dzieje proszę.. powiedz mi.
J : Wiesz.. ja rozmawiam i widzę duchy. Podejrzewam, że to Lottie jest z Tobą cały czas.
Nie jestem pewna, ale myślę, że ona jako mała dziewczynka chce się zemścić na Tobie. Na starszym bracie.
Louis : Ale.. ale jak to. Ja ją tak kochałem. Nie chciałem, by stało jej się coś złego.
Wstałam, by rozejrzeć się po rezydencji, a dokładniej poszukać jakiś rzeczy, które pomogłyby mi w rozwiązaniu kłopotu idola.
Na jednej z półek barku stało zdjęcie rodzeństwa. Przejechałam po nim opuszkiem palców i.. wizja.
Ukazał mi się obraz z dzieciństwa Louisa. Siedział on zamknięty w pokoju. Drzwi były zamknięte. Film Lottie się skończył i dziewczynka była bardzo znudzona. Zauważyła, że pod oknem się ktoś kręci. Podeszła do okna i ta osoba powiedziała, że jest kolegą taty i zostawiła coś u nich poprzednim razem. Naiwna Lottie wpuściła mężczyzne. Ten chwycił dziewczynkę zasłonił usta tak, by nikt nie słyszał jej krzyku. Następnie do rąk wziął nóż i zabił dziewczynkę. Potem opuścił dom. Reszta, była taka jak Louis opowiadał.
J : Louis.
Louis : Tak?
J : Drzwi otworzyła Lottie.
Louis : Ale jak to ?
Opowiedziałam niebieskookiemu piosenkarzowi całą historię. Ten nie mógł wyjść z podziwu. Następnie mym oczom ukazała się dorosła postać Lottie. No.. prawie dorosła. Rzekła, że właśnie to chciała przekazać Louiemu, ale nie miała jak. Chciałaby go przeprosić za te wszystkie nie przyjemności. I powiedzieć jak bardzo go kocha. Oczywiście wszystko przekazałam Louisowi.
Lottie ujrzała dziwny promień. Powiedziałam, że tam będzie jej dobrze. Dziewczyna weszła i zniknęła.
J : Noo. Już nigdy nie będziesz miał tego problemu.
Louis : Dziękuję.. to ile płacę ?
J : Oj dla Ciebie ma praca to czysta przyjemność. Nic.
Louis : A mogę zaprosić Cię na lody czy coś ? Ale nie wzamian zapłaty.. tylko... randki ?
J : No jasne. Czemuu nie.
*Miesiąc później*
Ja i Louis ciągle się spotykamy.. nie jesteśmy parą, ale to nic. Ostatnio stało się coś dziwnego.
Louis otrzymał dar rozmowy z umarłymi... to musi być przeznaczenie.
Właśnie idę na spotkanie z nim.
Ooo ! Właśnie go widzę. Dzisiaj idziemy na piknik.
Chłopak, gdy tylko mnie ujrzał podleciał i mocno uściskał. Po czym pocałował...w usta po przyjacielsku.
Całą drogę do parku przegadaliśmy. Codziennie mieliśmy 3929843789423 nowych tematów do rozmów.
Kiedy byliśmy już na miejscu rozłożyłam koc, a Lou wyciągnął z koszyka nasze przekąski.
Gdy już ciedzieliśmy na kocu i się zajadaliśmy Louis popatrzył na mnie i powiedział...
Louis : Wiesz.. od pewnego czasu podoba mi się taka dziewczyna...
Nie wiem czemu, ale jakoś tak zabolało mnie serducho.
J : Tak ?
Louis : Tak. I ma na imię Kasia i.... - chłopak wyjął z koszyka, który sam pakował pudełeczko.
Louis : I... czy chciałaby zostać moją dziewczyną ? - rzekl otwierając pudełeczko w którym znajdował się piękny wisiorek i kolczyki.
J : Jasne, że chciałaby. Ale bez prezentu też by się obyło kocie.
Louis : Oj tam..
Nasze usta złączyły się w długim i namiętnym pocałunku... następnie oberwałam z tosta, ale.. szybko oddałam chłopakowi... hahahaha. I żyliśmy długo... i zwariowanie. Koniec.
 

mrspotatoxdd
 
Dziękuję wszystkim czytelnikom tego, jakże długiego opowiadania.
To już ostatnia część. Dziękuję wszystkim, którzy wytrwali tyle części :)))


I wtedy on zapytał czy Em pójdzie z nim do kawiarni. Ona była nie zdecydowana.
Szturchnęłam ją lekko i pokiwałam głową na tak.
Em więc się zgodziła i razem z chłopakiem zniknęli w tłumie. Zostałam sama z Martą.
Na całe szczęście bliźniaki miały wspólny wózek, a Lenka osobny. Ciocia Marta chwyciła
wózek z dziewczynką, a ja z bliźniakami i poszłyśmy na lody.
Lence kupiłam wafelka, a bliźniaki dostały butelkę. Ja i Marta skusiłyśmy się na podwójne lody miętowo czekoladowe.
Po dłuugim spacerze zdecywałyśmy się wrócić do domu. Do mnie.
Niallerek i Zayn siedzieli u Zayna no, a ja z Martą tutaj.
Siedziałyśmy sobie tak z dziećmi, gdy nagle Marcie zrobiło się nie dobrze. Poleciała do łazienki cała blada.
Kiedy wróciła wyglądała jak kupka nie szczęścia. Nie czekając ani chwili włożyłam buty, wzięłam dzieci i razem z Martą pojechałyśmy do szpitala. Ja czekałam przed, żeby mi dzieci się nie rozchorowały.
Po 15 minutach (tak wiem, krótko) Marta wyszła uradowana.
J : Co się stało ?
Marta : Too. - rzekła z uśmiechem na twarzy, pokazując mi USG.
J : Czyli, że maluszki będą mieć kuzynkę/kuzyna ?!
Marta : Mhm. Tylko... - nagle zesmutniała.
J : Tylko co ?
Marta : Nie wiem jak powiedzieć Zaynowi. On mnie znienawidzi...
J : No co ty ?! Nawet tak nie mów !
Wsiadłyśmy do samochodu i pojechałyśmy do Malikowej willi. Całą drogę rozmawiałyśmy o dzieciach. Był to już 6 miesiac... więc to nie żarty.
Dojechałyśmy do domu Malika i weszłyśmy do niego.
Bez pukania otworzyłam drzwi. Zayn podleciał i wziął Larrego na ręcę.
Zayn : Ojoj taki słodziak jestem ? taki ? Jak wuja Zayn no nie ? Jeju sam by chciał mieć takiego małego słodkiego bobaska.
W tym momencie spojrzałyśmy na siebie z Martą równocześnie i zaczęłyśmy się śmiać.
Marta : No to za 3 miesiące będziesz miał swojego słodkiego bobaska.
Zayn : Hyy ?
J : Marta jest w ciąży idioto !
Malik szczęśliwy podleciał do Marty i namiętnie ją pocałował. Było świetnie.
*24 maja*
W naszym życiu świetnie się układa. Jutro jest mój i Nialla wielki dzień. To cudowne.
Sukienke, zaproszenia i sukienki druhen już wybrałam...Dzieci też już pięknie ubrane.
Marta zzaokrąglonym brzuszkiem...
W między czasie dużo się nam narobiło.
Dzieci ochrzczone. Larry Harold Horan i Jade Luiza Horan. Ślicznie co ?
Emilia odnalazła swój ideał w Joshu, a okazało się, że dziecko Zayna (Moniki) to tak na prawdę dziecko Josha... tak tego złego Josha.
I pomyśleć, że ja... byłam tylko fanką...


KONIEC ;))) <3
  • awatar mrs.Stylesowa ^^: cudowne <3 szkoda, że koniec :/ może zaczniesz coś noewgo równie wspanialego i ciekawego :D już nie moge sie doczekac :* pozdrawiam mrs.Stylesowa ^^
  • awatar One Band- my story: super :)
  • awatar Mrs.Carrot: Świeeetne . ;D <3
Pokaż wszystkie (3) ›
 

mrspotatoxdd
 
Imagin dla Emilii B :)) <3


Typ osoby osamotnionej ? Tak, to ja. Samotna może, dlatego że mam inne upodobania niż inni.
Inni lubią spacery po parku.. ja wolę nocne przechadzki po cmentarzu w samotności. Inni słuchają Rock'a, rapu itd.. ja słucham One Direction. Dziewczyny lubią rushoffy, a ja natomiast wolę niebieski.
Nie, nie jestem emo ani nic w tym stylu... po prostu mam swoje upodobania. Nie którzy myślą, że jeżeli lubię nocne spacery po cmenrarzu to jestem emo... to żałosne. Bo emo to styl życia ludzi, którzy nie mają jego sensu... a ja ? Wręcz przeciwnie mam po co żyć i dla kogo. Nie chodzi mi o rodzinę... bo ich nienawidzę banda naćpanych kretynów, którzy myślą, że całe życie to tylko trawka i alkochol. To właśnie oni mnie zepsuli.. jestem z nimi na siłę. Chodzi mi o mój zespół. To zabrzmi idiotycznie, ale to dzięki ich piosenką wierzę, że nie jestem najgorsza.. mam po co żyć.
Dzisiaj pierwszy dzień wakacji. Jak prawie na codzień zamierzam wybrać się na spacer po cmentarzu, lecz ten jest inny. Zazwyczaj chodzę tam o 21;00-22;00. Dzisiaj postanowiłam iść nie wcześniej niż o 00:00. Rodziców i tak nie obchodziło to czy jestem czy mnie nie ma... Często ubierałam się na czarno, ale od tych wakacji wszystko się zmienia. Ogółem w tym roku skończyłam technikum, a na studia nie mam kasy, czyli jestem wolna.
Założyłam to
m.ocdn.eu/(…)9c5f3e4eae5c2ae2b4ff1363a7362d3a.jpg…
I wyszłam z domu.
Na miejscu byłam jakoś 15 - 20 minut po wyjściu. Nie powinno nikogo być.
Myliłam się. Przechadzając się wokół grobów w oddali ujrzałam postać jakiegoś starszego mężczyzny, a obok niego jakiegoś Indianina ? Wykopywali grób.. jeden z nich miał nóż.
Wystraszyłam się i schowałam za pierwszy lepszy grobowiec.
Patrzyłam tylko czy nie idzie w moją stronę. Nagle ktoś zapukał mnie w plecy z przerażeniem odwróciłam się i ujrzałam jakiegoś chłopaka.
J : Chcesz żebym dostała zawału ? - szepnęłam.
Niall : Przepraszam. Nie chciałem.
Jego głos wydawał mi się bardzo znajomy, ale nie mogłam skojarzyć, a światło nie świeciło w naszą stronę, dlatego nie mogłam zobaczyć jego twarzy.
Oboje skuliliśmy się pod grobem i czekaliśmy, aż sobie pójdą.
To na nic... wykopali trumne, ale najwyraźniej jeszcze długo nie mieli zamiaru znikać.
Dużo rozmawiałam, a raczej szeptałam.. z chłopakiem. Wydawał się bardzo sympatyczny.
Nie chciało mi się już siedzieć na tym cmentarzu. Chwyciłam chłopaka za rękę i powoli uniosłam się razem z nim do góry. Powoli i cichutko weszliśmy na środek chodnika, który pomagał nie zgubić się na cmentarzu. Następnie poszliśmy na drógą stronę i mieliśmy zamiar wyjść przez płot.
Niestety mój wzrost na to nie pozwalał i chłopak musiał mi pomóc.
Następnie sam przeszedł przez płot.
Ponownie chwyciłam go za rękę i udaliśmy się na pobliską stacje benzynową.. a raczej obok niej.
Usiedliśmy razem na krawężniku i mówiliśmy o tym jak ledwo uszliśmy z życiem. Oczywiście śmialiśmy się z tego.
Spojrzałam na twarz nastolatka pod światło i.. doznałam szoku.
Był to jeden z pięciu mych drogich idoli ! Niall Horan !
Szczerze nie miałam zamiaru drzeć papy jak robią to inne ich faneczky. Bynajmniej większość.
J : Ooo widzę, że ty to .. Niall.
Niall : No tak. Mam nadzieję, że to Cię nie krempuje.
J : Nie no co ty. Może się przejdziemy ?
Niall : No dobra i tak nie chcę mi się wracać do domu.
Wstaliśmy z zimnego krawężnika i podążyliśmy w stronę parku... tak to do mnie nie podobne, ale jak z Niallem to mogę iść nawet na koniec świata. Ubóstwiałam tego gościa.
Podczas rozmowy dowiedziałam się, że chłopaki są na imprezie u Zayna, a po pierwsze Niall nie lubi alkocholu, a po drugie nie może świętować, bo tydzień temu umarła mu babcia. Źle by się czuł z faktem, że umarł ktoś bliski, a on się dobrze bawi.
Ja opowiedziałam mu swoją historię, po czym zapytał czy chciałabym się udać do niego na kawę/herbatę...
Zgodziłam się, bo robiło się zimno, a po za tym nie chciałam zostawać sama.
Całą drogę rozmawialiśmy na 328469428734884736587 różnych tematów. Czasem płakaliśmy ze wzruszenia, czasem ze smutku, a czasem ze śmiechu.
Do rezydencji pana Horana szliśmy nie spełna godzinę.
Po dojściu do jego domu zrobił on ciepłą herbatkę, włączył telewizor i oboje usiedliśmy pod cieplusim kocykiem. Leciała jakaś komedia romantyczna.
Podczas oglądania powoli odpływałam. Starałam się kontrolować to, by nie zasnąć, ale to było silniejsze ode mnie.
*Następnego dnia*
Otworzyłam oczy zamulająco, nade mną wisiał szczęśliwy Horanek.
- FUCK ! - krzyknęłam.
Niall : Co się stało ?
J : No, bo.. spałam u.. no co się kurde stało ?! No to się stało, że spałam u swojego kurde idola !
Niall : No i co ? I tak jesteś śliczna...yyy.. znaczy się to nic.
J : Powiedziałeś, że jestem śliczna ? - zapytałam uśmiechając się szeroko.
Niall : Wcale nie.
Chłopak się powoli odsunął, a ja rzuciłam w niego poduszką krzycząc, że powiedział.
Ten rzucił się na mnie i zaczął łaskotać.
Błagałam żeby przestał, ale ten nie reagował.
Zepchnęłam Niallerka z łóżka, niestety on pociągnął mnie za sobą. Skończyło się tak, że siedziałam na nim.
Oboje patrzyliśmy sobie w oczy. Niespodziewanie Nialler podniósł głowę do góry i mnie pocałował. Gwałtownym ruchem wstałam i zeszłam na dół. Już chciałam wychodzić, lecz blondasek złapał mnie za rękę i powiedział, że mam zaczekać.
Usiedliśmy oboje na kanapie. Naprzeciwko siebie. On rzekł, że nie chciałby zrywać ze mną kontaktu.
Niall : Co prawda to za wcześnie, by zostać parą, ale zawsze możemy się spotykać no nie ?
J : Oczywiście, że możmy.
I tak zaczęła się moja znajomość z gwiazdorkiem. Następnie poznałam resztę chłopaków.
Było świetnie.
*2 miesiące później*
Ostatnimi czasy ostro pokłóciłam się z rodzicami i zamieszkałam u Niallerka, który pełni teraz rolę mego chłopaka.
Wiedziałam, że ta znajomość przerodzi się w coś więcej...

KONIEC ;)) <3