Wpisy użytkownika Mrs. Potatosowa z dnia 20 lutego 2013

Liczba wpisów: 1

mrspotatoxdd
 
       Królewna Śnieżka - moja historia


Za wieloma górami i wieloma rzeki mieszkam.... ja. Zwykła dziewczyna, pochodzenia Polskiego zamieszkująca z Londynie.
Mój tata umarł podczas ratowania dziecka, gdy było trzęsienie ziemi. Oczywiście ta mała istotka przeżyła, ale mój tata nie.
Był on związany w zapatrzoną w siebie kobietą. Tata miał pieniądze, był przystojny... wszystko czego potrzebowała.
Gdy tata umarł nie napisał testamentu i... wszystko dostała ona.
Dom, pieniądze i to z czego cieszyła się najmniej... mnie.
Mieszkałam z nią jako jej nie wolnica. Nie miała córek.. tak więc dbała tylko o siebie.
Nasza rodzina była najpopularniejszą w mieście. Ale nikt mnie nigdy nie widział odkąd skończyłam 9 lat.
Wszyscy zawsze mówili, że ona jest najpiękniejsza, najcudowniejsza itd.
Dzisiaj wykonałam wszystkie moje czynności, więc miałam dzień wolny.
Zapytałam czy mogę wyjść. Ku mojemu ździwieniu zgodziła się, lecz z lekką pogardą rzekła, że mam wrócić za max 2 godziny.
Ubrałam się w to
m.ocdn.eu/(…)8aac5cbecbde9ff2dc24210544198c4e.jpg…
i wyszłam.
Choć dawno nie wychodziłam z domu (uczyłam się w nim) to pamiętałam wszystkie miejsca.
Byłam w jakiejś restauracji, zwiedziłam park... normalka dla ludzi wolnych, ale nie dla mnie. Ja uwarzałam to za coś warte uwagi, przepiękne i niesamowite.
*Następnego dnia*
Dzisiaj zostałam obudzona przez gosposie. Rzekła, że macocha jest wściekła, ale nie wiedziałam o co chodzi.
Ubrałam to
3.bp.blogspot.com/(…)zestaw.bmp…
i zeszłam na dół.
Zapytałam grzecznie co się stało. A ta poddenerwowana kazała mi siąść koło niej.
Tak też zrobiłam, a on włączyła telewizor. W wiadomościach mówili o mnie, np.

“ Pasierbica piękniejsza niż macocha " lub " Po wielu latach wyjawia się nasza piękność ”


Macocha zawsze była uważana za najpiękniejszą i najlepszą, a teraz to się zmieniło.
Zamarłam, a ona powiedziała, że już nigdy nie wypuści mnie z domu.
Tym razem przegięła. Z udawanym płaczem pobiegłam na górę i spakowałam moje rzeczy... które były ładne, ale nie było ich dużo.
Następnie jakimś cudem wyszłam przez okno i opiściłam niezauważalnie teren willi.
Pomknęłam do lasu, by nikt mnie nie widział.
*Kilka godzin później*
Błąkam się bez celu. Zrobiło się ciemno, a więc założyłam bluzę z kapturem i poszłam do restauracji coś zjeść.
Potem nie wiedziałam gdzie pójdę.
Po zjedzeniu ochydnego fast-foodu poszłam na opuszczoną stacje benzynową.
Usiadłam na krawężniku obok i siedziałam. Dookoła nie było żywej duszy.
Zrobiło mi się trochę chłodno, a więc wstałam i poszłam się przejść.
Obok mnie przejechał jakiś samochód miałam nadzieję, że mnie nie zauważyli... a jednak.
Kilka metrów dalej się zatrzymał. Z niego wysiadł jakiś chłopak o blond włosach...
Zapytał co ja robię w takie zimno... rzekłam, że to nie jego sprawa i nie jego problem.
On zatem odpowiedział, że albo pojadę z nim, albo zostanie tu ze mną.
Dziwnym cudem ufałam chłopakowi, lecz nie wiedziałam kto to. Powiedziałam, że ja tu zostaje i usiadłam na krańcu ulicy, a on obok mnie.
Siedzieliśmy okołu pięciu minut i chłopak się przedstawił. Nazywa się Niall. Nie odpowiedziałam na to i siedzieliśmy tak kolejne 10 minut.
Niall : A ty jak się nazywasz ?
J : [T.I]
Niall : Ładnie.
Chłopak przysunął się powoli i przytulił mnie mówiąc, że pewnie mi zimno. Niestety on nie miał ani bluzy ani nic.
Nie odsunęłam chłopaka, bo faktycznie było mi cholernie zimno, ale nie przyznałam się do tego.
Ten poprosił mnie, żebym z nim pojechała, bo nie chce żebym się zaziębiła.
Po wielu namowach zgodziłam się.
Jego willa znajdowała się nie daleko.
Niall : Jakby coś mieszkam z pięcioma przyjaciółmi... mam nadzieję, że Ci to nie przeszkadza.
J : Nie no co ty i tak już dosyć, że mnie sobą zabrałeś.
Niall : Drobiazg.
Gdy dojechaliśmy do willi i weszliśmy do niej chłopak przedstawił mnie swoim przyjaciołom.
Niall : To jest [T.I]
J : Heeej.
Harry : No cześć Harry jestem, ale mów mi Hazz złotko.
Liam : Dzień dobry dane mi imię to Liam.
Louis : Witaj Louis jestem. Masz może marchewki ? - uśmiechnął się szczerze
J : Nie.. wybacz.
Zayn : Heeej. Jestem Zayn.
Zayn wpatrywał się we mnie chwilę następnie tak jak reszta chłopaków zasiadł na kanapie.
Niall powiedział, bym przyłączyła się do nich.. bez wachania podeszłam do kanapy i zasiadłam obok po lewej Zayna, a po prawej Louisa.
Leciał jakiś horror. To było dosyć zabawne, bo Louis i Harry siedzieli śmiesznie w siebie wtuleni, a ja chowałam się za ręką mulata i... zasnęłam.
Obudziłam się w łóżku... a wokół mnie były same zielone ściany... i zdjęcia Nialla, więc chyba to pomieszczenie należało do Nialla.
Zeszłam na dół, by zobaczyć czy ktoś jeszcze śpi. Okazało sie, że wszyscy oprócz mnie spali, a na kanapie na dole na której wczoraj oglądaliśmy film męczył się biedny Nialler. Podeszłam do niego i pocałowałam w czoło, szepcząc " dziękuję ". Odwróciłam się, by go i zamierzałam przygotowac chłopcą śniadanie, jednak za mną rozległ się niski i jakby zmęczony głos chłopaka, który mówił " Nie ma za co ".  Nie odwracając się uśmiechnęłam się sama do siebie i poszłam zrobić... naleśniki i kanapki.
Obudziłam chłopców i Niallera, by zjedli, sama nie byłam głodna.
Gdy chłopcy zajadali zapytałam czy mogę obejrzeć wiadomości. Oczywiście sie zgodzili.
W domu byłam zupełnie odizolowana od współeczesnych wiadomości.
Po włączeniu telewizora ujrzałam znajome mi twarze... chłopców. Byli oni ze słynnego zespołu One Direction. Tak jak mówiłam u siebie nie mogłam oglądać telewizji, a raczej nie miałam na to czasu.
Odwróciłam się i ze ździwieniem w głosie rzekłam :
J : Jesteście sławni ?
Louis : No tak, a ty nie wiesz ?
J : O boże, jaka ze mnie durnota.
Zayn : Wcale nie... nie twoja wina, że nie wiesz..
J : No tak, ale to przez macoche ona mnie odizolowała od świata... wredna jędza.
Niall : A może nam opowiesz o wszystkim ?
J : No zgoda.
Chłopcy dalej jedli i wsłuchiwali się w moją opowieść.
Louis : Aaa. Biedna. Szkoda mi Ciebie, ale nie powinnaś wrócić ? Chociaż myślę, że możesz tu zamieszkać, fajnie jest wstać, zejść na dół i... oo takie pyszne śniadanie przygotowane przez tak urodziwą osobę. A tak właściwie to wiedziałaś, że lubie marchewki i zrobiłaś naleśnika z marchwią skąd wiesz ?
J : No.. zapytałeś mnie wczoraj czy mam marchew, a więc pomyślałam, że je lubisz.
Louis : Sprytna... A i najważniejszy powód... a już nie ważne.
Liam : Ej chłopcy my mamy próbe...
Niall : Nie obrazisz się jak zostaniesz ? Bo nie możemy nikogo brać. - zesmutniał.
J : Nie no co wy. Posprzątam trochę. - uśmiechnęłam się.
Zayn : Głupia ?!
J : Tej.. nie dość, że mnie przenocowaliście to jeszcze pozwalacie mi do końca dnia zostać, a więc pomogę coś.
Zayn : Do końca dnia ? A nie możesz na dłużej ?
Louis : No właśnie, kto mi zrobi pyszne marchewkowe śniadanie ?
Harry : Louis ogarnij się... tu nie chodzi o jedzenie ! Zachowujesz się jak Niall !
Niall : Ej ja się tak nie zachowuję !
I zaczęli się kłócić...
J : Ej cisza ! Niestety Zayn, nie mogę się wam narzucać. Zmykajcie już, bo się spóźnicie.
Zayn : Jak obiecujesz, że zostaniesz...
J : Dobra, ale idźcie, bo będą na was źli !
Chłopcy kolejno stanęli pod drzwiami do każdego podeszłam i pożegnałam buziakiem w policzek, życząc miłego dnia.
Chłopcy wyszli, a więc zostałam sama.
Chwyciłam odkurzacz i odkurzyłam, następnie pomyłam podłogi i wytarłam kurze. Willa jest wielka, dlatego zajęło mi to około 3 godzin. Wykończona poszłam wziąć prysznic i ubrałam się w to
m.ocdn.eu/(…)a400ecfa3827add0c433c36273d511f37.jpg…
a następnie usiadłam na kanapie i włączyłam telewizor.
Ni się obejrzałam chłopcy wrócili. Zayn trochę zły. Usiadł koło mnie.
J : Coś się stało ?
Zayn : A ty coś dzisiaj jadłaś ?!
J : No... nie... ale nie chcę się rządzić.
Zayn : A w pape chcesz ? - zapytał i uśmiechnął się.
J : Nieee.
Zayn : Za karę Niall zrobi Ci jedzenie.
J : A to źle ?
Harry : Zobaczysz.
Po 15 minutach do pokoju wszedł z Niall z ogormnym talerzem mięsa i ziemniaków.
Niall : Jedz.
J : Chyba was pokręciło !
Louis : Zayn ostrzegał... hahhaha. A teraz jedz !
Zjadłam nie całą połowe dania i powiedziałam, że nie dam rady...
Niall : Pomóc ?
J : Tak, proszę.
Niall usiadł koło mnie i razem zjedliśmy obiad.
Po zjedzeniu podeszłam do Louisa i poprosiłam go żeby porozmawiał ze mną na osobności.
J : Louis jaki jest najważniejszy powód ?
Louis : No wiesz... podobasz się Zaynowi. -rzekł uśmiechając się
J : Serio ?
Louis : Noo.
Uśmiechnięta opuściłam kuchnie, zostawiając tam Louisa. Bynajmniej miałam taki zamiar, ale po drodze minęłam Nialla, który chciał ze mną pogadać.
J : No to co byś chciał ?
Niall : Bo wiesz.. czy... lubisz... chciałabyś... kebaba?
J : Kebaba ?
Niall : Idiota ze mnie... chodzi mi... czy chciałabyś zostać.. no wiesz.. moją dziewczyną?
J : Ymm.. Niall.. bo wiesz... jestem Ci bardzo wdzięczna za pomoc, ale... musze to przemyśleć, bo... doszły mnie słuchy, że... no podobam się Zaynowi. I wiesz... chyba będę z nim.
Niall : Aaa.. rozumiem. - spuścił głowę w dół i odszedł, a następnie Zayn został siłą wepchnięty koło mnie.
J : O co znów chodzi?
Zayn : Bo oni mi kazali ! Chciałem zapytać czy...
J : Tak zostanę twoją dziewczyną bejb.
Zayn : Serio ?
J : Noo. - powiedziałam uśmiechając się.
Tak właśnie ja i Zayn zostaliśmy parą.
Zamieszkałam u chłopców tymczasowo. Niall ciągle był dziwinie przygnębiony. Wiedziałam, że to przeze mnie, ale nie potrafiłam nic zrobić.
Chciałam być z Zaynem. Chociaż w sumie do Nialla też coś czułam, ale mi i Zaynowi dobrze się układało...
Dzisiaj chłopcy znów muszą iść na próbę, bo nie długo mają koncert. Jak zawsze zostaje sama.
Siedziałam i sprawdzałam nowości w necie.
Niestety to, że mieszkam u chłopaków się wydało, ale mojej macosze chyba nie sprawiło to zakłopotania.
Mniejsza z nią gdy tak siedziałam ktoś zapukał do drzwi. Myślałam, że raczej nikt nas nie odwiedza.
Otworzyłam i ujrzałam jakąś starszą panią nie wiedziałam jak się tutaj dostała i nie miałam zamiaru jej wpuszczać do domu. Ona chciała bym kupiła od niej jabłko, by się jej zbyć kupiłam, było bardzo ładne. Nie lubiłam być nie grzeczna, lecz chłopcy byliby źli na mnie.
Kobieta poszła, a ja wróciłam do wykonywanych wcześniej czynności.
Zgłodniałam, więc postanowiłam zjeść jabłko. Ukryzłam je i nagle zrobiło mi się słabo po czym zemdlałam.
*Oczami Nialla*
W końcu możemy wracać do domu. Jestem wykończony. Ciekawe jak tam [T.I] się czuje.
Chociaż nie jesteśmy razem to i tak chciałbym spędzać z nią każdą chwilę. Ona jest taka ciepła, troskliwa... i niestety ufna.
Ta ostatnia cecha doprowadzała mnie do szaleństwa, bałem się, że przez to może się jej coś stać.
Gdy wszedłem do domu moje obawy okazały się słuszne.
[T.I] leżała nie przytomna na łóżku z jabłkiem w dłoni. To durne, ale podejżewałem, że to przez to jabłko.
Chłopcy chcieli dzwonić po pogotowie, ale ja rzekłem by poczekali.
Sprawdziłem puls.. nie miała go. Była martwa. Lecz ja się nie poddawałem.
J : Zayn pocałuj ją.
Zayn : Zwariowałeś?! W co ty wierzysz ?!
J : Chociaż spróbuj. Ten kogo ona kocha na prawdę ją wybudzi.
Zayn : W bajki wierzysz ?! Niech Ci będzie spróbuję.
Chłopak pocałował dziewczynę, ale to nic nie dało.
Zayn : Widzisz mówiłem Ci.
Louis : A-a-a... może Niall ty ją pocałuj.
Zayn i ja krzywo na niego spojrzeliśmy....
Louis : No co? Ciebie też lubi.
Podszedłem więc do biednej [T.I] i pocałowałem ją.
Po chwili dziewczyna budząc się wykrzsztusiła kawałek jabłka. Podbiegłem do niej i przytuliłem mocno tak jak i reszta.
[T.I] była lekko zszokowana. Zupełnie nie wiedziała co się stało.
Opowiedziałem więc jej.
*Oczyma [T.I]*
Obudziłam się w objęciach Nialla. Nie wiedziałam co się działo. Chłopak mi opowiedział.
Zayn : Czyli mnie nie kochasz ?
J : Kocham, ale...
Zayn : Bardziej kochasz Nialla ?
J : Żywię do niego większe uczucia. Proszę nie obrażaj się na mnie.
Zayn : Nie no co ty. Serce nie sługa. - uśmiechnął się
Podeszłam do chłopaka i przytuliłam go.
Harry : Tylko więcej nas tak nie strasz !
Louis : No właśnie... ta myśl, że mogę stracić kogoś kto robi mi tak dobre śniadania i obiady i wszystko... - chłopakowi z oczu popłynęła pojedyncza łezka.
Wszyscy zaczęli się śmiać, ja też, ale podeszłam do Lou'iego i mocno przytuliłam uspokajając.
Liam : Kochamy Cię wiesz ?
J : Ja was też.
Liam : W końcu ktoś odpowiedzialny ! Teraz macie mamuśke i tatuśka ! Haaa !
Liam oczywiście mówił o sobie jako tatuśku, ale chodziło mu o to, że jest odpowiedzialny. Teraz oboje zajmujemy się chłopakami.
Liam nie raz też potrzebuje pomocy...
Ich menago zgodził się, bym przychodziła na próby z chłopakami i jeździła z nimi w trasy.
Moja macocha się w ogóle nie odzywała. Jednego dnia postanowiłam pojechać do niej po resztę moich ciuchów.
Z pogardą w puściła mnie bez przywitania.
W moich rzeczach znalazłam jakiś papiurek. A w nim był testament taty.
Wynikało z tego, że ten dom, majątek i wszystko co miał jest... moje.
Ten dom był wielkości domu chłopców, ale lepiej umieszczony. (w lepszym miejscu)
Tak więc pokazałam go macosze i kazałam jej się wynieść. Zagroziłam jej policją i wyprowadziła się.
Chłopcy sprzedali swój dom u mnie zrobiliśmy mały remont, oni wzięli swoje rzeczy i zamieszkaliśmy u mnie.
Ja i Niall byliśmy już razem na zawsze.
I w szóstkę... no jak na razie żyliśmy sobie dłuuugo i pokręcenie.


KONIEC :D <3

____________________________
Imagina tego dedykuję Mani, ponieważ gdy go pisałam nie wiem czemu, ale myślałam o Tobie ;D Hhahaha :*
  • awatar Mrs.BadBoy: *-*
  • awatar One Band- my story: super :)
  • awatar Dem. : Kocham tego bloga!!! imagin genialny! <3
Pokaż wszystkie (4) ›