Wpisy użytkownika Mrs. Potatosowa z dnia 26 lutego 2013

Liczba wpisów: 1

mrspotatoxdd
 
Zupełnie nieogarnięta obróciłam się i zobaczyłam Martę !!
Podbiegłam do przyjaciółki, by ją utulić. Następnie powiedziałam, żeby usiadła, a ja i Mania pobiegniemy na górę się ogarnąć.
Ubrałam to
img847.imageshack.us/img847/968/beztytuubxt.jpg
Mania to
m.ocdn.eu/(…)1df53948018e803cfd2c502e7bdcdc2d.jpg…
Szybko rozczesałyśmy włosy i zeszłyśmy na dół.
Przyniosłam Marcie łyżeczkę i powróciłyśmy do zajadania się.
Było pyyyszne. Ale Mania jakoś krzywo na mnie patrzyła. Nie wiedziałam o co chodzi... Później zapytam.
Gadałam z Martą co tam u niej i wgl. Chociaż w większości wszystko wiedziałam.
Dostałam sms-a... od Zayna.

“ Hej to o której ? xx ”


Nie wiedziałam co mam zrobić. Marta zapytała kto to napisał. Odpowiedziałam, że jakaś durna reklama.
Po chwili rzekłam, ze muszę iść do toalety.
Chciałam się spotkać z Malikiem... musiałam. Napisałam, że o 15:00 pod kawiarnią "Brit".
Zgodził się. Wyszłam z łazienki. Mani już nie było.
Usiadłam koło Marty i ponownie zaczęłyśmy rozmowe.
Zbliżala się 14:30, a ja nie wiedziałam co mam powiedzieć Marcie, by została... a ja muszę wyjść.
J : Martuś, bo wiesz... dzisiaj umówiłam się z koleżanką i mam do niej pilną sprawę. Zostalabyś sama trochę ?
M : No jasne, a twoja mama o której wraca ?
J : Jutro o 10:00, bo idzie do cioci później.
M : No to spoko. Baw się dobrze.
J : No ok. Czuj sie jak u siebie.
Podeszłam do Marty dałam jej buziaczka w policzek na pożegnanie i wyszłam.
Całą drogę myślałam co ja mam zrobić. Co powiedzieć ?
Głupio mi się przyznać, ale jednak coś poczułam do tego ciemnookiego bruneta. Ale.. nie.. co ja gadam. Nie mogę skrzywdzić Marty.
Na miejscu byłam 3 minuty po 15:00.
Chłopak już tam stał. Wzięłam głęboki oddech i wolnym krokiem podeszłam do niego. Ten przywitał mnie przyjacielskim buziakiem w policzek.
Poszliśmy do parku i usiedliśmy na ławce.
J : Zayn.. słuchaj.
Z : Nie. To ty słuchaj. Ja już tak nie mogę. Nie mogę się z Tobą tylko przyjaźnić. Jesteś najwspanialsza na świecie. To głupie, bo znamy się średnio 3 dni + to co byłem z Martą, ale ja tak nie mogę funkcjonować...
J : Zayn ja.. ja nie mogę. Wybacz. Marta do mnie przyjechała.. ja nie mogę jej zranić. Ona Cię nadal kocha. Przepraszam.
Wstałam i poszłam w stronę domu, a z oczu wylewały mi się strumienie łez. Chłopak biegł za mną i w końcu mnie dogonił. Odwrócił w swoją stronę i namiętnie pocałował.
J : Zayn ! Nie rozumiesz słowa nie ?!
Z : Ale dlaczego ?
J : Mówiłam, że ja nie mogę zranić Marty !
Z : Jasne... pewnie, dlatego że po prostu nic do mnie nie czujesz.
J : Ja ?! Ja cholernie za Tobą szaleje idioto ! Ale nie rozumiesz, że nie jest dane nam być razem?! Dla mnie to również trudne, bo.. bo.. czuję to samo, ale.. wybacz.
Zdjęłam swoje szpilki i pobiegłam. Teraz chłopak już za mną nie biegł, nie szedł. Gdy odwróciłam się ujrzałam go siedzącego na ławce z głową wywieszoną w dół. Był z lekka oszołomiony zdarzeniem najwyraźniej.
Byłam już na swoim osiedlu, ale nie mogłam wrócić zapłakana do domu. Nie chciałam tłumaczyć się Marcie, a więc poszłam do Mani.
Mania : Boże mycha jak ty wyglądasz ?!
J : Bo.. bo.. ja spotkałam się z Zaynem i on p-powiedział, że chciałby ze mną b-być, ale j-ja nie mogę, b-bo Marta go kocha, ale ja za nim sz-szaleje.
Mania : Kochanie ogarnij się. Przemyj twarz. Wszystko będzie dobrze. Jutro przyjdę do Ciebie i wszystko wyjaśnimy ok ?
J : No dobra. Kocham Cię.
Mania : Wiem.
Poszła ze mną do łazienki. Obmyłam twarz. Oczy zrobiły mi się mniej spuchnięte...
Przed wyjściem zapytałam jeszcze co się stało na śniadaniu. Miała jakąś taką...dziwną minę.
Mania : A bo wiesz... to taka błachostka, ale to nasze śniadanie, my je wymyśliłyśmy...
J : Dobrze. Już nigdy nie dam nikomu naszego śniadania. Hehehe.
Pożegnałam przyjaciółkę buziakiem w policzek i poszłam do siebie.
Marta ucieszyła się na mój widok. Już zorganizowała nam reszte dnia.
Zaczęłyśmy od zrobienia naleśników z wszystkim co się dało.
Kilka było z dżemem, kilka z nutellą, kilka z sosem, kilka z żelkami (?)
Tak my mamy dziwne pomysły, pomimo tylu kalorii... zjadłyśmy wszystko. Uwielbiam jeść. Cóż na to poradzić.
Następnie w planach miałysmy obejrzenie horroru i jedzenie popcornu, lecz tę sielankę przerwał nam dzwonek do drzwi. Znowu... Otworzyłam je cała w mące, bo rozegrała się bitwa na mąkę przy robieniu naleśników. Byłam w szoku... za nimi ujrzałam............


KONIEC CZĘŚCI 4 ;)) <3