Wpisy użytkownika Mrs. Potatosowa z dnia 4 lutego 2013

Liczba wpisów: 1

mrspotatoxdd
 
Proszę macie trochę dłuższy :)) <3


Był to mój tata. Wyjąkał tylko, że bardzo mnie kochali i
żebym zajęła się Lenką. Mieli wypadek i się nie zobaczymy.
Chciałam coś powiedzieć, ale nie zdąrzyłam, bo sygnał się
urwał.
Usiadłam na kanapie i zaczęłam płakać. Czekałam tylko na
telefon od lekarza, który powie mi, że oni żyją, że jest
dobrze.
Emilia zeszła na dół i zakłopotana zapytała się co się stało.
No więc opowiedziałam jej o duchu i telefonie od taty.
Potem siedziałam razem z nią i w końcu zadzwonił telefon.
Tak jak myślałam był to lekarz. Jednak po drugiej stronie
słuchawki nie usłyszałam tego co chciałam.
Lekarz : Rozmawiam z panią Natalią Rutkowską?
J : Tak.
Lekarz : Pani rodzice... mieli wypadek śmiertelny...
proszę o szybki przyjazd do szpitala. Na prawdę
współczuję pani straty.
J : Dziękuję. Ale gdzie ten szpital ?
Lekarz : Kolonia w Niemczech.
J : Dobrze będę jak najszybciej.
Lekarz : A skąd pani jest ?
J : Nordhorn.
Lekarz : Dobrze, ale jest jeszcze jedna sprawa, którą
omówimy gdy pani będzie na miejscu.
Na tym rozmowa dobiegła końca. Powiedziałam Emilii,
że musimy udać się do Kolonii. Następnie zadzwoniłam do mego
narzeczonego, który rzekł, że jedzie ze mną. Na początku
zwątpiłam... ale lepiej, żeby był koło mnie ktoś kto mnie
wspiera.
Niall był chwilkę po moim telefonie. Zabrałam to co potrzebne i
wraz z Niallem i EjBi pojechaliśmy do szpitala.
Byłam załamana. Czułam w sercu pustkę, choć w koło siebie miałam
cudownych przyjaciół i narzeczonego. Lecz nikt nigdy nie zastąpi
mi taty i dziś już mogę powiedzieć, że mamy.
Ostatniego czasu nie kochałam tak mojej biologicznej mamy jak
Martyny. Marti była dla mnie jednocześnie mamą i najlepszą przyjaciółką.
Śmiem powiedzieć, że inni mogą sobie tylko pomarzyć o takim kimś jak ona.
Całą drogę myślałam co teraz będzie...
Dojechaliśmy na miejsce. Pobiegłam to pierwszego lepszego lekarza i
powiedziałam o co chodzi i kim jestem.
Od razu zaprowadzili mnie do ciał... ale... nie było tam Lenki.
Wyszłam i zaczepiłam pierwszego lepszego lekarza.
J : Przepraszam, ale z nimi była jeszcze moja mała siostra...
Gdzie ona jest ?
Lekarz : No właśnie to jest ta sprawa.
Po tych słowach spostrzegłam, że jest to właśnie ten lekarz z którym
rozmawiałam przez telefon.
Lekarz : Proszę się pożegnać z rodzicami, a następnie wyjść na korytarz
i czekać tutaj na mnie.
Wykonałam polecenie.
Powróciłam na salę.
Odkryłam ich twarze. Umarli chyba w szpitalu, ponieważ ich ręcę były
złączone. A ich twarze skierowane tak jakby patrzeli na siebie.
Choć zabrzmi to dziwnie było to wg mnie romantyczne.
Pożegnałam się z nimi raz na zawsze i z płaczem opuściłam salę.
Siedziałam na tym krześle, a obok mnie Niallerek i Emilia.
Em powiedziała, że nie może patrzeć na mój ból, lecz nie może również
przestać mi płakać... więc wyszła.
Podszedł do nas lekarz.
Lekarz : Więc pani siostra prawdopodobnie jutro zostanie oddana do domu dziecka,
ponieważ pani jest niepełnoletnia i nie możemy dać dziecka pod pani opiekę.
J : Tak, rozumiem, ale... do domu dziecka ?!
Wtuliłam się w Niallerka zanosząc się od płaczu. Kocham tę małą istotkę jak
moją własną malutką córeczkę, zresztą i moja będzie nie długo na świecie.
No właśnie ! W tym momencie przypomniało mi się, że nie mogę się denerwować.
No, ale cóż... nie mogłam zapanować nad tym.
Nie mogąc nic poradzić wyszłam z Niallem ze szpitala. Po drodzę zgarnęliśmy EjBi
i wsiedliśmy do samochodu.
Nagle Niall powiedział, że musi jeszcze iść do łazienki, więc cofnął się do szpitala.
Czekałyśmy na niego i czekałyśmy...
Jaki normalny człowiek załatwia się 20 minut ?!
Po chwili ujrzałam blondaska, który wolnym krokiem szedł do samochodu.
Widziałam, że trzyma coś na ręcach.
Otworzył drzwi i poprosił mnie bym wysiadła, gdyż ma dla mnie niespodziankę.
Gdy stanęłam już na prostych nogach zauważyłam, że na rękach Niallerka śpi moja mała
Lenka.
Niall : No to właśnie ta niespodzianka. Powiedziałem, że chciałbym ją adoptować,
ponieważ jestem już pełnoletni i proszę.. mamy naszą pierwszą córunię.
J : Ojeju kocham Cię słodziaku. - krzyknęłam i pocałowałam Irlandczyka
Odebrałam malutką z rąk mego wybawcy i zpowrotem wsiadłam do auta i pojechaliśmy.
Lenka spała całą drogę do domu. Niall prowadził rzecz jasna, a ja i EjBi gadałyśmy o
sms-ie od Liama, którego otrzymała przed chwilą.
Napisał, że chciałby się z nią spotkać, ponieważ za pierwszym razem go oczarowała.
Oczywiście cieszyłam się z jej szczęścia i Liama tak samo.
Dojechaliśmy do domu.
Tuż po wejściu ujrzałam Marte i Monikę. Opowiedziałam im o wszystkim.
Ja i Niall postanowiliśmy, że zostaniemy tutaj aż do końca X-Factora,
następnie sprzedamy dom i wyjedziemy do Londynu.
Rozmawialiśmy na razie o pogrzebie. Najgorsze było przygotowanie, ale potem już z górki.
Wszyscy mi pomagali.
*Następnego dnia*
Dziś wstałam wyjątkowo wcześnie, ponieważ zrobiło mi się okropnie nie dobrze.
Zrobiłam sobie herbatę i usiadłam na kanapie.
Nienawidziłam mego "daru" widzenia z duchami, ale teraz cieszyłam się, że dostałam tą szanse,
bo................


KONIEC CZĘŚCI 25 :)) <3
  • awatar aga: super! wydaj ksiażkę :D
  • awatar Mrs. Potatosowa: @aga: Kiedy skończę imagina, miałam zamiar pisać :D Hahahhah :D Co tam, że skończę za 6 msc jak nie więcej ;D Ale uwielbiam pisać opowiadania *-* :D I cieszę się, że podobają się czytelniką :D
  • awatar gość: kiedy następna część ??
Pokaż wszystkie (3) ›