Wpisy użytkownika Mrs. Potatosowa z dnia 7 lutego 2013

Liczba wpisów: 2

mrspotatoxdd
 
Bo  zobaczyłam swoich rodziców. Lecz nie mogłam trochę tego pojąć,
gdyż duchy zostają na ziemi tylko wtedy kiedy mają jakieś niezałatwione
sprawy. Spytałam ich o co chodzi. Oni nie chcieli przeciągać tej
akcji i powiedzieli, że mam iść na górę do ich sypialni i wyciągnąć
pudełko, które znajduje się pod łóżkiem, a następnie pożegnali się i
weszli w światło.
Tak jak mi kazano pobiegłam na górę i sprawdziłam tajemnicze pudełko.
Znajdowały się w nim zdjęcia moje i taty stare i nowe. I nawet zdjęcia
z Martyną były z moich urodzin !
A pod zdjęciami była jakaś gruba koperta z napisem " Dla Natalii - 18"
Tutaj chyba odkładali pieniądze, które miałam dostać na 18-stkę.
I nie myliłam się. Bardzo się ucieszyłam, ale nie, dlatego że dostałam
pieniądze tylko, dlatego że tata pamiętał o mnie cały czas. Bo po
ilości pieniędzy jaka była w kopercie nie sądze, żeby tata zbierał 1 msc.
Fakt faktem. Tata zarabiał dużo, a nawet bardzo, ale nigdy bym nie
przypuszczała, że on chce mi ofiarować taką sumę pieniędzy.
Usiadłam na łóżku. I przypomniało mi się jedno.
Że ja nie jestem pełnoletnia i będę musiała wrócić do matki !
W oczach stanęły mi łzy. I zaczęłam płakać.
Nagle do sypialni wszedł zaspany Niallerek.
N : KOchanie co się stało?
J : Bo wiesz... ja jestem niepełnoletnia i będę musiała wrócić na rok
do matki do Polski. Ja nie chcę ! Ja chcę zostać z Tobą !
N : Nie płacz skarbie. Ja wszystko załatwie.
Po tych słowach Irlandczyk mocno przytulił mnie. W jego ramionach czułam się
na prawdę bezpiecznie.
Na dole rozbrzmiał głośny dźwięk bitego szkła.
Od razu pobiegłam sprawdzić co się stało.
Ku mojemu ździwieniu zbiła się tylko jedna filiżanka. Nachyliłam się, by ją
sprzątnąć. Kiedy złapałam pierwszy kawałek Niall zdąrzył zejść. Dostałam wizję.
To była ta historia z duchem mężczyzny co ostatnio, lecz cała. Blondyn nie dotykał
mnie, gdyż wiedział, że miewam wizję.
No więc widziałam tego mężczyzne pociętego i teraz już wiedziałam kim był chłopak
i czemu chodzi o Monikę !
Ja i Josh spotykaliśmy się prkatycznie od 1 klasy gimnazjum, ale on musiał wyjechać.
Monika zawsze patrzyła na niegojakoś inaczej, ale była to moja przyjaciółka
i nic jej nie zarzucałam.
Jak się okazało tym mężczyzną był Josh, a obok niego stała przerażona Monika.
Nie obchodziło mnie to, że ona tam stała tylko to, że spotykała się z Joshem wtedy
co ja. I dobrze o tym wiedziała.
J : Czy to chciał mi pan przekazać ? Że Monika to wredna żmija?
Duch : Tak. Jesteś osobą bardzo sympatyczną i wrażliwą, przepraszam za straszenie,
ale chciałem Cię chronić. Przed nią... Teraz dam już wam spokój. Trzymaj się.
Po zwięzłej wypowiedzi mężczyzna tak jak i moi rodzice wszedł do światła.
Wstałam z podłogi i powiedziałam Niallowi. Poleciałam na górę do Moniki. Teraz
nie obchodziło mnie czy ma raka czy jest w ciąży czy nie wiem co ! Ma się stąd
wynieść ! Nie obchodzi mnie gdzie pójdzie ! Wbiegłam na górę, zrzuciłam kołdre
z Moniki i krzyczałam, że ma się stąd wynosić. Wiem o Joshu i jej nienawidzę.
Ona wymigiwała się tym, że już z nim nie jestem, ale przecież wtedy byłam !!!
A ta szmata chciała mi go zabrać ! Nienawidzę jej. W końcu dziewczyna zdecydowała
się opuścić mój dom. Usiadłam na łożu i nie, nie płakałam, ponieważ nie było nad czym,
ale rozmyślałam nad tym, że ojcem dziecka może być Josh !
Na razie nic nie robiłam z tą sprawą, byłam ciekawa jak będzie wyglądać dziecko.
Zayn nie jest idiotą i będzie widział kiedy ono nie będzie podobne do niego.
Marta przerażona krzykami przybiegła i zapytała co się stało.
Powiedziałam jej wszystko, a następnie ona powiedziała, żebym się nie martwiła.
Nigdy nie lubiła Moniki, ale spotykała się z nią dla mnie, ponieważ nie chciała
miotać moim życiem i kazać wybierac między dwoma przyjaciółkami.
Przytuliłam ją i powiedziałam, że ona będzie dla mnie zawsze najważniejsza.
J : Mynia a co z Joshem ?
Marta : No, bo wiesz... jak na razie za krótko się znamy i oboje uznaliśmy, że jak
na razie zostaniemy przyjaciółmi i będziemy spędzać ze sobą dużo czasu i jeżeli
oboje uznamy, że nadejdzie odpowiedni moment to będziemy parą.
J : Aaa no ok. A wiesz co ? Martwie się o to, że Josh ten mój może być ojcem dziecka
Moniki, a nie Malik, ale po porodzie Maliczek się spotrzeże to nie idiota i nie
wmówić sobie jakiegoś kitu, a wtedy albo ona, albo ja powiem mu prawdę.
Nie chcę ranić Zayna, ale po pierwsze nie powinien żyć w kłamstwie, a po drugie
wiem, że przyczyną zerwania Jarty (Josha i Marty) nie była krótka znajomość, lecz
miłość Marty do Maliczka. Ona nie chciała być arogancką świnią, która podrywa
chłopaka przyjaciółki, więc dała sobie spokój, a Josh jej się podobał, nie chciała
się nim bawić czy coś. Ja wiem to wszystko stąd, że czytam jej w myślach. To moja
przyjaciółka prawie siostra. Wiem wszystko o niej nawet gdy mi czegoś nie mówi.
No miesiąc już zleciał zostały tylko 2 miesiące do ćwierć finałów !
Wzięłam trochę pieniędzy, które zostawili mi rodzice i wzięłam Martę na zakupy.
Marta : Kochanie ja mogę iść Ci tylko doradzić co masz kupić, bo jak wiesz ja
nie mam pracy, a to co dostałam od rodziców na podróż straciłam.
J : Oj niunia ja jak na razie kasy mam nadmiar. Rodzice zostawili mi sporą sumę,
a po za tym Niall... mi nie chodzi o jego kase, ale wiesz, że przez całe życie
nie pozwoli mi za siebie płacić taki już jest kochany. Wiem, że brzmi to trochę
jakbym chciała tylko jego kasy, ale tak nie jest !! Ja Ci kupię to co będziesz
chciała.
Marta : Ale ja tak nie mogę...
J : Ty nie, ale ja tak idziesz ze mną czy zostawić Cię tu ?
Marta : No idę.
J : Całkiem zapomniałam o Em!
Marta : Ale to miał być nasz dzień.
J : NO tak, ale chociaż powiem jej, że musiałam wyjść.
Tak jak powiedziałam zadzwoniłam do Emilii, by oznajmić jej, że razem z przyjaciółką
zrobiłyśmy sobie wspólny dzień i będę dopiero po południu. Niech z lodówki i nie tylko
bierze co chce.
Oczywiście Em nie obraziła się. Było to pewne, bo to bardzo kochana osoba.
No to wio! Poleciałyśmy z Martą do sklepów.
*Po zakupach*
Było super. Kupiłyśmy wszystko co chciałyśmy, a teraz zmierzamy w stronę KFC.
Kupie sobie coś lekkiego, by nie zaszkodziło małemu lub małej.
Ja kupiłam sobie legginsy galaxy, sportowe buty na koturnie, luźną bluzkę z tygrysem,
kurtkę skórzaną i szarą skórzaną spódniczką.
Marta zakupiła takie legginsy jak ja, różową sukienkę w czarne kropki, czarne koturny i
śliczną białą koszule bez ramiączek z ćwiekami na rękawach.
Nie którzy pomyśleliby, że ja jako dziewczyna Nialla Horana będę kupowała jakieś rzeczy
kosztujące koło 1000 zł. Ja czułam się jak zwykła nastolatka, która ma po prostu sławnego
chłopaka. To na mnie nie wpływało.
Doszłyśmy do restauracji i złożyłyśmy zamówienie. Zjadłyśmy szybko nasze dania i pojechałyśmy
do domu. 1D się nie rozpadło, a więc chłopcy byli na próbie. A Emilia napisała mi sms-a, że
musi już iść do domu.
Ja i Marta zaczęłyśmy szykować pogrzeb, który miał być za dwa dni. Zajęło nam to resztę dnia,
ale wszystko załatwiłyśmy.
*2 dni później*
Pogrzeb odbył się zgodnie z planem. Przyjechała nawet moja matka z którą nie zamieniłam ani słowa.
Co prawda to prawda bardzo płakałam, bo choć nie było ich już ze mną to wciąż nie mogłam tego
pojąć.
Na koniec pogrzebu matka zdecydowała się podejść.
Mama : No więc co do za dziecko?
J : Moja siostra. Lenka.
Mama : Który miesiąc?
J : Trzeci.
Mama : Wiesz, że będziesz musiała do mnie wrócić? I skończy się sielanka...
W tym momencie Niall podszedł i rzekł.
Niall : Pani się grubo myli ja i Natka jesteśmy zaręczeni. Dopóki nie skończy 18 lat postaram się
o to, bym był jej opiekunem prawnym. A gdzie pani widzi sielanke w tym życiu ?! Gdyby pani widziała
ile ona przeżyła i nie chodzi tylko o śmierć jej rodziców, lecz umarli również jej dwaj przyjaciele,
a ona zyskała dar o którym w życiu pani się nie dowie. Nie chcę być nie grzeczny, a Polska na panią
czeka.
Byłam zadziwiona postawą Nialla, ale nie gniewałam się na niego ponieważ należało się to mojej matce,
która po przemowie chłopaka opuściła cmentarz. Następnie reszta rodziny i przyjaciół i my pojechaliśmy
do restauracji na stype. Wszyscy wspominali miłe i złe chwilę z tatą.
Wszystko się skończyło rodzina pojechała do domów. A ja zabrałam Martę i Nialla i pojechaliśmy do domu.
*2 miesiące później*
To już dzisiaj ćwierć finały. Jestem trochę poddenerwowana. Już 5 miesiąc ciąży. I dowiedziałam się, że
będzie to chłopiec. Ja i Niall wspólnie stwierdziliśmy, że damy mu na imię Larry. Każda directionerka chyba
domyślała się o co chodzi.
Tak jak wcześniej pojechaliśmy, zaśpiewałam i dostałam się dalej.
Półfinały ! Wtedy będą już głosować widzowie. Byłam strasznie spięta, ponieważ to wydarzenie miało być już
za tydzień.......


KONIEC CZĘŚCI 26 ;))) <3
 

mrspotatoxdd
 
Imagin dla Nikoli Marceliny Pietrzak <3 ;D


Dzisiaj, jak zawsze normalny dzień... choć nie całkiem.
Ja i setki innych dziewczyn - Directionerek spamują TT akcją, by sprowadzić
1D do Polski. Tak może uznacie, że to trochę bezsensu, ale jakoś tam
zabłysnęłyśmy. My. Polish Directioners mamy miano najbardziej
rozpoznawalnych Directioners na świecie. To trochę zabawne, ale cóż...
To niesamowite akcja w trends utrzymuje się już drugi dzień.
Wczoraj gdy spamowałam poznałam Directionera. Niestety nie wiem
jak on wygląda, ale co z tego. Liczy się wnętrze... nie?
Jak na razie jest całkiem sympatyczny i... o jest właśnie !
Poznałam go na TT, ale specjalnie dla mnie założył fb, by poczatować.
Ja jestem Polką, ale mieszkam w Niemczech. Moje przyjaciółki są
Directioners i bardzo im zależy na koncercie, więc czemu nie pomagać?
U mnie były już koncerty 1D, a Polska też na niego zasługuje.
Chłopak, którego poznałam nazywa się John i mieszka w Londynie.
No to zaczynamy czatowanie. - pomyślałam.
Tak mi zleciała noc. Pisałam z chłopakiem caaalusieńką noc.
Dowiedziałam się, że będzie w Niemczech za 3 dni. I idzie na
koncert 1D. Zaproponował mi spotkanie. Zgodziłam się oczywiście.
Umówiliśmy się przed areną na, której miał być grany koncert.
Tylko nie wiedziałam jak go poznam.
Napisałam mu to i odpisał, że musimy mieć jakieś znaki szczególne.
Uznaliśmy, że najlepiej będzie jak oboje założymy koszulki z 1D i
będziemy krzyczeć jak Indianie. Tak.. to zabawne, ale lepsze niż nic.
Łoo kurczę 23:42, muszę kończyć, bo nie wstanę do szkoły.
Pożegnałam się z Johnem i wyłączyłam lapka.
*Następnego dnia*
Ledwo wstałam. Tak mi się nie chce iść do szkoły. No, ale cóż.
Zdążyłam się umyć, ubrać i uczesać, a już mama krzyczała, że
mam zejść na śniadanie. Do szkoły jak i na codzień nie malowałam się,
ponieważ stawiałam na naturalność chyba, że są jakieś imprezy czy coś.
Zjadłam śniadanie i wyszłam z domu. Nienawidziłam poranków.
W końcu dowlokłam się do szkoły i dzień minął mi jak zawsze. Monotonnie i
powoooli.
*6 godzin później*
W końcu doczekałam się tego upragnionego końca lekcji !
A już jutro sobota i spotkanie z tajemniczym Directionerem ! Ależ się cieszę.
Wróciłam do domu i weszłam na TT. Zobaczyłam wpis Nialla :

“ Jutro koncert i spotkanie...:> ”


Oj nie tylko ty Niallerku masz spotkanie. - pomyślałam
Z dołu usłyszałam wołanie swojego imienia. To mama. Już obiad.
Zeszłam na dół i zjadłam. Mama wiedziała, że jutro koncert i, że wychodzę,
więc nie musiałam się jej mówić.
Z powodu wczesnej godziny wyszłam na dwór z koleżanką ze szkoły.
Poszłyśmy na lody i Mc'a i na zakupy... fajnie było.
Wróciłam jakoś o 20:00. Na czacie nie było ani moich przyjaciółek z Polski,
ani Johna. Więc poszłam spać.
*Następnego dnia*
Ten upragniony dzień ! To dzisiaj ! Dzisiaj spotkam się z Johnem !
Jaram się tym jak nie wiem !
Koncert dzisiaj miał być wyjątkowo wcześnie, bo o 16:00, a więc
ubrałam się w koszulkę z 1D jak obiecałam, szorty jeansowe i sportowe
koturny. Zrobiłam sobie warkocza i aż się pomalowałam. Ni się obejżałam,
a był już obiad czyli godzina 14:30, a o 15:00 wychodzę.
Obiadek był pyszny miałam klusecki ziemniacane. Uwielbiam.
Dobra mniejsza z tym. Wyszłam z domu i kierowałam się w stronę areny.
Na miejscu byłam o 16:38, a więc w samą porę, gdyż trzeba zając jeszcze miejsca.
Wstydziłam się krzyczeć jak Indianin, więc zrezygnowałam. Nigdzie nie widziałam
chłopaka w koszulce z 1D, który krzyczy, a więc lekko zawiedziona poszłam wolnym
krokiem do środka. Nagle ktoś za mną zaczął krzyczeć jak Indianin. Tak, to był John.
Podleciałam do niego i nie patrząc na jego twarz przytuliłam go... po przyjacielsku.
Ale gdy się od niego odsunęłam zamarłam. Nie, dlatego że był brzydki czy coś, ale...
to nie był żaden John tylko Niall ! Niall Horan.
J : O maj gat.
N : Noo tak.. przepraszam, że nie powiedziałem, ale wiesz...
J : Dobrze rozumiem Cię.
N : Ale dzięki temu wiem, że nie spotkałaś się ze mną tylko, dlatego, że jestem sławny.
J : A no racja.
N : Musimy już wchodzić gdzie masz miejsca ?
J : W pierwszych rzędzie + vip.
N : A to dobrze się skałada, chodź wejdziesz ze mną tyłem.
J : Ok.
Poszłam za chłopakiem i weszliśmy na arenę. Było cudownie, ale nadal nie wierzyłam, że
to prawdziwy Niall Horan. Cuda się zdarzają. Ale, że takie ?!
Blondyn zaproponował, bym została za kulisami, on to załatwi. Zgodziłam się. Powiedział również,
że chciałby się spotkać po koncercie. Bez wątpienia zgodziłam się.
Całe 1D super śpiewało. Wszystko było idealne.
Po koncercie poznałam resztę chłopców, zrobiłam sobie z nimi zdjęcia i wzięłam autografy.
Następnie tak jak obiecałam chłopakowi poszłam z nim na spacer.
Jest świetnie. Cały czas o czymś rozmawiamy.
Jestem szaleńcze zakochana w Niallu, ale nie jako idolu. Tylko jako Johnie.
Ale jednak nie zaproponuje mi związku po 2 dniach czatowania i jednym spotkaniu.
N : Ej, a może doradziłabyś nam gdzie mamy zagrać następny koncert ?
J : Polecam Polskę. Tam fanki czekają na was. Wiem to. Sama mieszkałam kiedyś w Polsce
i bardzo chciałam, abyście przyjechali.
N : Ooo no to porozmawiam z chłopakami.
J : A słyszeliście o akcji na TT od Polski dla was ?
N : Nie...
J : No to chodź !
Zaciągnęłam chłopaka to pobliskiej restauracji z wifi i włączyłam TT. Jego mina po zobaczeniu akcji była bezcenna, oczywiście wszystkie Polskie tweety mu tłumaczyłam.
Był poruszony i powiedział, że bezwzględu na to co powiedzą chłopcy i menago i tak chce tam
pojechać.
Cieszyłam się. Ponieważ czułam, że docenia Polskę i Polish Directioners za ich starania.
N : A może zaśpiewasz coś ze mną.
J : No ok. Czemu nie, ale ostrzegam nie umiem śpiewać. Zaśpiewamy... Little Things ?
N : No jasne.
J : Ale ja mam twoją zwrotkę !
N : No niech Ci będzie.
Po zaśpiewaniu piosenki chłopak był w szoku. Chyba mu się podobało.
N : A może chcesz jechać z nami w trase ? Byś śpiewała zawsze 2 piosenki na rozpoczęcie ?
J : No nie wiem... a reszta ?
N : Przekona się ich.
J : Ok. A szkoła ?
N : Hmm.. będzie jeździć z nami nauczyciel.
J : NO dobra. Pogadam jeszcze z rodzicami.
Nasze spotkanie dobiegło końca. Do jutra miałam dać odpowiedź co do koncertów.
Na pożegnanie chłopak ofiarował mi buziaka w policzek. Byłam w siódmym niebie !
*3 msc później*
Już  jutro koncert w Polsce zaśpiewam na początek 2 piosenki, jeszcze nie wiem jakie.
Niall po 2 msc znajomości zaproponował mi związek i bum ! Jesteśmy Nikiall Hietrzak.
Hahaha zawsze się z tego śmieje. Jest cudownie chłopcy są dla mnie jak bracia.
Każdej Directionerce życzę takiego szczęścia jakie ja miałam. Nie zapominajmy, że jeszcze
Haroldzina jest wolny. :)


KONIEC IMAGINA :)) <3