Wpisy użytkownika Mrs. Potatosowa z dnia 3 marca 2013

Liczba wpisów: 2

mrspotatoxdd
 
Spytałam o co chodzi ona powiedziała mi, że przespała się z Harrym.
Gwałtownie się podniosłam i krzyknęłam "CO  ?! "
Z jej oczu poleciało kilka łzek. To jej życie, ale ona zna go nie cały tydzień...
M : No, bo ja.. nie wiem jak to się stało, ale... stało.
J : Dobra mniejsza z tym. A zabezpieczyliście się chociaż ?!
Marta nic nie odpowiedziała.
J : NIE ?! Zwariowałaś ?!
Dziewczyna rozpłakała się na dobre. Przeprosiłam i poprosiłam, by usiadła na moim łóżku.
Przytuliłam ją mocno i powiedziałam, że będzie dobrze. Że musi iść po test ciążowy. Najgorsze było to, że już pojutrze musi wracać do domu.
Przyjaciółka pobiegła do apteki i wróciła z dwoma testami i poszła do toalety.
Wyszła. Chwile czekałyśmy na wyniki.
Na obu pojawiły się dwie kreski. Marta wybuchnęła płaczem. Powiedziała mi, że musi wracać do domu, a tam ją zabiją za to co zrobiła. Harry ją znienawidzi i zostawi i zostanie sama.
Trudem namówiłam ją, by powiedziała Harremu, on pomoże. Nie wyglądał na chama. Zadzwoniła i przyjechał. Poprosiła mnie żebym to ja powiedziała.
H : Co się stało ?
J : Siadaj i słuchaj. - powiedziałam delikatnie.
Ten posłusznie usiadł i wsłuchiwał się w każde moje słowo.
J : Marta i ty... będziecie rodzicami. Nie wiem jak na to zareagujesz, ale za nic nie dam Ci jej skrzywdzić. Nie oczekuje od Ciebie żadnych pieniędzy ani nic, bo ma mnie - swoją siostrę. Oczujemy tylko tego, że będziesz odwiedzał dziecko.
H : Słuchaj... masz mnie za idiote ?! Pomimo młodego wieku rozumiem konsekwencje tego co zrobiłem i zamierzam zająć się obiema istotami. Marta może zamieszkać nawet za mną.
Postawa chłopaka mnie ździwiła. Był bardzo czuły. Postanowiłyśmy, że powiemy jej rodzicą, że zostaje u mnie, a tak na prawde zamieszka z Harrym. Chłopak potem podszedł do niej i pocałował namiętnie. To było takie piękne.
Powiedziałam im, by poszli się przejść i pogadać o zaistniałej sytuacji.
Oni wyszli, a ja zostałam sama. Myślałam nad tym co będzie ze mną i Zaynem. Czy również będziemy mieć kiedyś takiego maluszka... a może się rozstaniemy...
O wilku mowa. Spojrzałam w stronę drzwi i ujrzałam tylko głowę chłopaka, który mnie podglądał (?)
Rzekłam, by wszedł do pomieszczenia. Tak też zrobił. Wszedł i zza pleców wyjął czekoladki i wielki bukiet czerwonych róż. Wzruszyłam się na ten widok.
Podarował mi je i usiadł koło mnie i zaczął śpiewać piosenke, którą zaprezentuje jutro w programie.
Przepięknie mu wyszło. Po zaśpiewaniu usiadł koło mnie i pocałował. Gorąco, namiętnie i delikatnie.
Bez wątpienia kocham tego gościa ! W tej chwili chciałam wykrzyczeć to całemu światu. On jest cudowny. Dba o mnie jak o największy skarb świata. Nie wiem czy postępuje tak z każdą, ale w każdym razie byłabym kolejną naiwną. W sumie przy nim czuję się wyjątkowo. Jak najpiękniejsza i najlepsza kobieta na świecie.
Brunet posiedział ze mną jeszcze chwilkę i poszedł. Ale nie z własnej woli... ja go wygoniłam. Jutro miał przecież występ. Musiał być wypoczęty, czarujący i pięknie śpiewający.
Zostałam sama, ale nie na długo. Znowu przyplątali się goście. Nie miałam nawet czasu pomyśleć nad swoją przyszłością.
Tym razem przyszła Mania z Louisem.
J : Louis wyjdź ! Wracaj do domu ćwiczyć piosenkę ! Nie obchodzi mnie czy umiesz ! Masz wypaść wspaniale ! Już ! Biegnij !
Chłopak pocałował Kasie i wykonał obrót o 360 stopni i z śmiejąc się wyszedł.
Kaśka podeszła do mego łóżka i podarowała mi moje ulubione chrupki czekoladowe i paczkę żelek.
J : Ooo dzięki. - uśmiechnęłam się i pocałowałam przyjaciółkę w policzek.
Mania : Nie ma za co. A te piękne róże to od  ?
J : Zayna. Był tutaj nie dawno, ale kazałam mu iść ćwiczyć.
Mania : Aaaa.
J : Noo typowo.
Potem sobie gadałyśmy do końca dnia. Przerwała mi moja rodzinka która przyszła w odwiedziny.
J : Koleeeejni - rzekłam z uśmiechem na twarzy.
Koło mnie usiadł mój brat i przytulił mówiąc, że tęskni za mną. Że nie ma kto czytać mu bajek i takie tam.
Zrobiło mi się smutno. Wzruszyłam się. Kochałam mojego braciszka. Był jak moje dzieciątko.
Przytuliłam go mocno i powiedziałam, że jeszcze tylko troszeczkę.
Zeskoczył z mego łóżka. I ponownie przyszedł Zayn. Tym razem szepnął coś wszystkim dookoła i wyszli.
Usiadł koło mnie.
Malik : Ym... muszę powiedzieć Ci coś ważnego...
  • awatar gość: suuper ;* już się nie moge doczekać następnej części ;>
  • awatar Mrs.BadBoy: Dalejj !!!! <3
  • awatar Mrs.Carrot: Dalej ; D Bo ja muszę wiedzieć co on ci chce powiedzieć ! muszę wiedzieć ! ;D
Pokaż wszystkie (3) ›
 

mrspotatoxdd
 
Szłam samotnie ulicami dobrze znanego nam parku. Szara rzeczywistość otaczała mnie.
Wspominałam jak było nam razem dobrze... a teraz ? Teraz ty ułożyłeś sobie życie... Znalazłeś kobiete, która ma tego czego ja nie mam. Pozostawiłeś mnie. Jestem jak wrak Titanica. Zupełnie zapomniana. Najgorsza jest pustka w mym sercu. Nie uleczone rany.
Wciąż pamiętam jak to było od początku. Razem jako dzieci, nastolatkowie, dorośli.
Nigdy nie podejrzewalibyśmy, że będziemy razem. Nigdy również nie przypuszczaliśmy, że będziemy sobie zupełnie obcy. A teraz wszystko jest inne. Ty nie chcesz mnie nawet widzieć. Ja tęsknie za Tobą jak za nikim innym. Ty uważasz, że jestem do niczego. Nie przydatna. Ja wciąż za Tobą szaleję. Cały czas jesteś tym samym zabawnym, kochanym, troskliwym, wrażliwym i przystojnym chłopakiem. Pomimo tych głębokich ran w moim pustym i zaniedbanym sercu nadal Cię kocham. Nie wiem za co, ale kocham.
Jednak życie nauczyło mnie, że słowo "kocham" wypowiadane z ust mężczyzny nie znaczy "na zawsze razem".
Nie lubię być nieproszonym gościem, ale bardzo chciałabym Cię zobaczyć. Chciałabym zobaczyć twoje słodkie dołeczki w policzkach, twój uroczy uśmiech który zwala mnie z nóg, twoje loki, które są przepiękne i twoje oczy w które mogę wpatrywać się godzinami.
Chciałabym jednego spotkania i jednego słowa od Ciebie. Słowa "przepraszam". Czy to tak wiele?
Jedno słowo, które wywoła uśmiech na mojej twarzy, ulgę w mym sercu? Najwyraźniej to na prawdę dużo.
Dni spędzam w moim... naszym pokoju. Samotnie. Cztery ściany otaczają mnie. Czuję się jakby z każdym mym ruchem ściany zwężały się. Pokój zamieniał się w małą klitkę z której wyjść można tylko przez spełnioną miłość. Jednak ja takiej nie miałam.
Park w którym się znajduję przywołuje tyle wspomnień... Te dobre i te złe. Na przykład wtedy gdy latem spacerowaliśmy tutaj za ręce, patrzyliśmy sobie w oczy, podziwialiśmy piękne widoki. I wtedy gdy kłóciliśmy się kto kogo kocha bardziej.
Dookoła mnie same zakochane pary, które są szczęśliwi jak my kiedyś.
Z daleka mym oczom ukazała się postać mężczyzny. Siedział na ławce, samotnie. Głowę miał spuszczoną w dół, a ręce założone na kark.
Podeszłam bliżej i usiadłam koło niego. Ten nie uniósł nawet głowy do góry.
Pomimo jego niegrzecznego zachowania zapytałam co mu się stało.
Ten odpowiedział, że boli go serce, ale to nie choroba... to miłość. Rzekł, że właśnie uświadomił sobie, że stracił osobę, która znaczyła dla niego bardzo wiele. Że zdecydował się na kogoś co miał "to coś". A teraz tego żałuje. Ta kobieta tak na prawdę mało wiedziała o życiu. On był dla niej jednym z wielu. A on myślał, że to ta jedyna. Niestety potem przekonał się, że ona tak na prawdę nie znaczy nic. Jest pustą lalą i nikim więcej. Świadomość, że stracił kogoś kto kochał go pomimo wszystko i jest prawie pewny, że nadal go kocha pomimo tego co jej zrobił, ale nie ma odwagi spotkać się z nią. Powiedział, że czuje się jak ostatni cham i palant. Według niego słowo "przepraszam" to za mało.
Powiedziałam mu, że na słowo "przepraszam" nigdy nie jest za późno. Kobieta wybaczy pomimo wszystko, ponieważ kocha nad życie... no chyba, że jest kimś takim jak ta twoja druga. To powodzenia.
Poklepałam go w plecy i powoli uniosłam się ku górze i odeszłam.
Przez całą naszą rozmowę nie widziałam jego twarzy, włosów. Słyszałam tylko głos, który zagłuszony był cichym szlochem.
Wróciłam do swoich pustych czterech ścian. Zasiadłam na kanapie i rozmyślałam o dzisiejszym zdarzeniu.
Z przemyśleń wyrwał mnie dźwięk dochodzącego sms-a. Był od... no nie wierzę. Od Ciebie.

“ Chciabym się spotkać. Najlepiej jeszcze dzisiaj. O godzinie 19:00 w naszym parku przy jeziorku. Proszę. ”


Odpisałam zdanie w którym twierdziłam, że nie mamy po co się spotykać. Jednak po kolejnym smsie od niego poczułam, że jakoś mu zależy na spotkaniu.
Zebrałam siły w sobie, ubrałam to
www.mojeciuchy.pl/(…)56758.jpg…
Następnie zakluczyłam drzwi i wyszłam. Do godziny 19:00 miałam godzinę.
Po drodze na miejsce spotkania zapaliłam papierosa. Z każdym zaciągnięciem wspominałam te słowa, które powiedziałeś mi, gdy odchodziłeś. A mianowicie "Czasami Miłość trwa,
ale czasami zamiast tego rani".
One chodziły mi po głowie całe miesiące... tygodnie od naszego rozstania.
Męczyły mnie dniami i nocami. W końcu zapomniałam... nagle pojawiasz się ty i koszmar powraca.
Chciałam pokazać Ci, że już nie jestem tą starą [T.I]. Zmieniłam się i to bardzo.
Nie nabieram się na słodkie słówka...
Skończyłam palić i przyśpieszyłam kroku. Moje czarne szpilki nie ułatwiały mi tego.
W końcu znalazłam się na miejscu. Było chwilę po 19:00. Ciebie nie było. Nie chcę się narzucać. Nie napiszę sms-a. Dochodzi 19:20, a Ciebie nie ma.
Pff.. co ja sobie myślałam? Że tak nagle się pojawisz i znów będziesz wszystko dobrze ? - jestem idiotką.
Po policzku spłynęła mi pojedyncza łza, którą od razu przetarłam i kierowałam się z powrotem do domu.
Nagle ktoś chwycił mnie za rękę. Tak to ty.
Jesteś zdenerwowany. Nie wiem co się dzieję. Zaprowadziłeś mnie na pobliską ławkę na której zasiedliśmy.
Wpatrywałeś się we mnie. Panowała cisza. W końcu zacząłeś. Powiedziałeś, że uważasz siebie za totalnego idiote. Że źle postąpiłeś. Że nadal mnie kochasz i, że przepraszasz. Dla mnie to nie miało, żadnego sensu. Kocham Cię.. owszem. Ale nasz związek nie ma przyszłości. Skoro raz już mnie zraniłeś i zostawiłeś samą sobie to czemu nie masz zrobić tego drugi raz ?
Twoje słowa Cię pogrążały. Jestem tylko trochę przekonana co do twoich uczuć. Cały czas mam odwróconą głowę. Nie wiem czemu, ale coś nakłania mnie do spojrzenia w twe oczy, na twoją twarz. Spojrzałam więc. Twoja twarz... cała spuchnięta od łez, którymi się dławisz.
Właśnie teraz zrozumiałam, że na prawdę Ci zależy.
Patrzysz na mnie błagalnym wzrokiem... co ja mam zrobić ? Nic innego mi nie pozostaje...
Powoli przysunęłam się do Ciebie i pomogłam naszym ustą się spotkać. Złączyć w namiętnym pocałunku.
Twoje twarz rozpromieniła się, a mój świat nabrał kolorów. I to tylko przez jeden gest. Czyż to nie cudowne ?
Dam Ci tę szanse. Jedną jedyną, osatnią. Wierzę w Ciebie. Nie zepsuj tego. - te słowa wypowiedziałam do Harrego.
Ucieszyłeś się. Mam nadzieję, że teraz nie skrzywdzisz mnie ani siebie. Mam nadzieję, że przetrwamy do samego końca... bo kocham Cię...