• Wpisów: 97
  • Średnio co: 18 dni
  • Ostatni wpis: 4 lata temu, 16:38
  • Licznik odwiedzin: 11 995 / 1766 dni
 
mrspotatoxdd
 
Siema odebrałam. łat du ju łont ode mnie ? - powiedziałam znudzonym głosem, po odebraniu telefonu od nieznajomego numeru.
Dopiero po chwili zorientowałam się, że to Harry Styles !
Pewnie zastanawiacie się skąd on ma mój numer, a po za tym po co do mnie dzwoni ?!
O tuż byłam wczoraj na ich koncercie i miałam vipa i przepustkę za scenę.
Byłam jak zawsze ostatnia w kolejce, a po za tym nie chciałam się zachowywać jak reszta... Dzikie, szalone, nieogarnięte. To była jakaś masakra. Jedna pchała drugą... lol.
Jako ostatnia podeszłam po zdjęcie i autografy. A potem chłopcy mieli chwilę wolną, a Harry chciał sobie porozmawiać ze mną w ten wolnej chwili. I tak gadaliśmy sobie i poprosił mnie o numet, a więc mu podałam.
Szczerze nie miałam żadnej nadziei na, że zadzwoni... a jednak.
H : No mówiłem, że zadzwonie. Spotkamy się... dzisiaj ?
J : Jasne. Czemu nie. O której i gdzie ?
H : Hmm.. może być o 15:00 koło... Nando's ?
J : Okok.
H : Będę ubrany w kombinezon zapięty po sam czubek głowy i będe siedział na trzeciej ławce o drzwi Nando's.
J : Dobra. To ja się idę szykować. Narka.
Rozłączyłam sie i w panice pobiegłam szukać sobie ubrań. Z moich ust wypływało tylko " Nie, to nie, tamto nie, to za brzydkie, to za długie, to za krótkie, to za małe, to nie na okazje " itd.
W końcu znalazłam ciuchy idealne na randkę. A mianowicie
i2.pinger.pl/pgr93/b1bdd1e9002bc2e04e342e08/4.jpg
Uszykowana wyszłam z domu i podąrzyłam w stronę restauracji... Gdy byłam na miejscu rozejrzałam się dookoła. Po chwili dostrzegłam na trzeciej ławce od Nando's chłopaka w kombinezonie po sam czubek głowy. Podeszłam do niego. I zapytałam niepewnie czy to... Harry. Odpowiedział twierdząco, po czym wstał i chwycił mnie za dłoń.
Ciągnął mnie do jakiegoś cichego, odosobnionego parku.
Tam odpiął troche swój kombinezon, bynajmniej było widać mu głowę.
Jeszcze raz grzecznie się przedstawiłam. Harry chciał, żebym opowiedziała mu o... sobie.
No więc zaczęłam.
J : No więc mam 18 lat i mieszkam sama tutaj. W Londynie. Dwa dni po skończeniu osiemnastych urodzin wyprowadziłam się, ponieważ nie chciałam stanowić zbędnego ciężaru dla taty. Dosyć, że chce i wysyła mi pieniądze. Bardzo go kocham. Zawsze mnie wspiera. Mieszkałam z nim odkąd skończyłam 13 lat, bo moja mama wcale o mnie nie dbała. Byłam jej potrzebna wtedy kiedy nie miała z kim zostawić młodszej siostry lub samej nie chciało jej się sprzątać.
Wiem, że to normalne, ale u mnie było tak, że robię to co chce młodsza siostra, a moje zdanie tak jak to mama powiedziała " Twoje zdanie w dupie ! ".
Uczyłam się wspaniale, cały czas miałam paski i wyróżnienia. W całej podstawówce miałam zaledwie dwie jedynki, które migusiem poprawiłam. Siostra w drugiej klasie nic nie umiała miała same jedynki, ale i tak była najlepsza...
Nasi rodzice nie byli razem i pewnego dnia gdy tata przyjechał, by wziąć mnie i siostre na weekend... coś we mnie pękło. Kiedy byłam z nim sama, powiedziałam mu wszystko, że mam ich dosyć, że nigdy nie ma czasu i pieniędzy na mnie, a na Zuzę zawsze. Tata zawalczył o moje prawa i.. wygrał. Siostra mieszka z mamą, a ja sama. Nie chciałam po prostu ciążyć taty, tym bardziej, że ma już swoją narzeczoną i córeczkę.
H : Ooo trochę smutne, ale to fajnie, że jesteś samodzielna.
J : Czy ja wiem czy takie smutne ? Teraz mam lepsze i to o wiele życie.
H : No w sumie... to może skończmy ten temat i chodźmy na shake w ukryciu ok ?
J : Eh.. w ukryciu ? To ja wolę iść do domu.
H : Ej no... chodź..
J : Czy to ma jakiś sens ?
H : No dobra. Nie w ukryciu. Ale chodź.
Ponownie złapał mnie za rękę i poszliśmy w głąb parku. Tam stała jakaś mała budka z lodami i shake'ami itd.
Nie wiem czemu, nie wiem skąd, nie wiem po co, ale stała. Poszliśmy do niej zamówiliśmy shaky i usiedliśmy na polanie.
Wsam raz na zachód słońca. Chłopak przysunął się do mnie i cały czas nie odrywając wzroku od słońca z uśmiechem na twarzy objął mnie jednym ramieniem. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Harry to bardzo miły gość. Nie wydaje sie być taki jak mówią.. podrywacz, bezczelny, chamski... jest zupełnie na odwrót.
Potem Hazzold odprowadził mnie do domu, ale nie chciałam zostać sama tak więc zapytałam czy mógłby do mnie jeszcze wejść.
Powiedział, że owszem, bo mają wolne aż pięć dni.
No więc weszliśmy do środka. Powiedziałam, że się przebiorę i przyjdę, a on może się rozsiąść i włączyć telewizor.
Pobiegłam na górę założyć coś wygodniejszego, czyli to
www.facebook.com/photo.php…
Przebranie się zajęło mi średnio 15 minut. Zeszłam na dół. Loczuś oglądał sobie jakiś serial, a ja poszłam do kuchni przygotować coś do jedzenia.
Na szybko przyrządziłam naleśniki z truskawkami i bitą śmietaną. Gwałtownie odwróciłam się z talerzem naleśników w ręce i wpadłam na Hazze. O mało co nie straciłam tych pyszności.
H : Przepraszam.. chciałem pomóc, ale chyba się spóźniłem. Wybacz...
J : Nie no spoko to ty tu jesteś gościem.
Uśmiechnął się i odebrał ode mnie talerz, a ja chwyciłam kubki z kakao.
Usiedliśmy na kanapie i włączyliśmy... jakich komedio dramat.
Miło się oglądało, tym bardziej w obięciach przystojnego i mega utalentowanego chłopaka z wielkim serduszkiem.
Nawet nie zauważyliśmy kiedy wybiła godzina 22:00.
J : Ojć przepraszam nie powinnam Cię tak tu trzymać.
H : Nie no spoko. Nic się nie stało. I tak nie mam co robić. - uśmiechnął się.
J : No to w takim razie może zostaniesz... na noc ? Tak trochę głupio mi pytać, bo widzimy się drugi raz, ale czuję, że jesteś... fajny.
H : W sumie nie szkodzi mi. Ty raczej psychofanką nie jesteś. No więc okej. Będzie fajnie. - ponownie wysłał mi swój zniewalający uśmiech.
To trochę głupie, bo nie znam Harrego zbyt dobrze... znaczy ja jego dobrze, bo jestem Directioner, ale on mnie prawie wcale.
No cóż.. raz się żyję.
Poszliśmy na górę do pokoju w którym śpią goście, gdy do mnie przyjeżdżają.
Loczkowi się spodobało. Miałam jakąś koszulkę taty, a więc dałam ją chłopakowi i miałam jakieś spodenki do spania.
Były trochę za duże na Harolda i wyglądał z lekka śmiesznie, ale ładnemu we wszystkim ładnie.
Ja włożyłam moją ulubioną piżamę, czyli o taką :
images.sklepy24.pl/(…)bawelniana-pizama-damska-z-my…
Harry przyszedł do mojej sypialni i ułożyliśmy się na łóżku, a potem włączyliśmy telewizor.
Leciał fajny film, ale niestety reklamy... tak więc wzięłam laptopa i Hazz wszedł na TT i dodał twitta.
" Nocka z przyjacielem płci przeciwnej. xx Kocham ! "
Na widok posta uśmiechnęłam sie do siebie.
Film się zaczął i odlożyliśmy kompa na bok. Jednak po obejrzeniu filmu znów weszliśmy na TT.
Ale nigdzie nie było twitta.
H : Eh.. znowu modest. Jak oni mnie kontrolują... - zesmutniał.
J : A Larry to...to prawda czy...
H : Nie to nie prawda. Haylor to też nie prawda i to z Caroline też. Po prostu robię co mi karzą. Tylko proszę nie mów nikomu, że Ci powiedziałem.
J : Dobrze. Nie martw się.
By pocieszyć chłopaka przytuliłam się do niego i wróciliśmy do oglądania filmu.
Moje oczy robiły się ociężałe... coraz gorzej mi się oglądało program.
Nagle... zasnęłam.
*Następnego dnia*
Obudziłam się z głową na torsie Hazzy. Najwyraźniej wczoraj i on zasnął.
Delikatnie i powoli wstałam, by nie obudzić chłopaka, a jednocześnie chciałam się ogarnąć za nim się obudzi i zrobić śniadanie.
Chwyciłam moje ubrania i na palcach szłam do łazienki. Nagle za mną usłyszałam lekko zachrypnięty głos loczka.
H : A buziak to mi się nie należy ?
J : A za co ?
H : Za to, że wstałem !
Zaczęłam się śmiać i podeszłam wolnym krokiem do loczka i podarowałam mu buziaka w policzek, a następnie oberwał z poduszki. Niestety nie zdąrzył mi oddać, gdyż szybko wbiegłam do łazienki i się zamknęłam. Ubrałam to
fbcdn-sphotos-e-a.akamaihd.net/(…)66970_21795075168…
i czekałam, aż Harry skończy czatować na mnie.
W końcu odpuścił.
Wszedł do łazienki, a ja poszłam zrobić nam śniadanie.
Zjedliśmy je i Harry nalegał, abym pojechała z nim do niego.
Poszłam wziąć przysznic, włożyłam z powrotem mój ubiór i razem z Harrym udałam się do jego pięknej willi.
Wysiedliśmy z auta. Chłopak zamknął je i... uciekł. Zaczęłam biec za nim.  Jednak nie zdąrzyłam, bo utrudniały mi to szpilki.
Weszłam do willi. Po kociarzu ani śladu. Ale za to pełno karteczek dookoła. A na nich strzałeczki, którymi się kierowałam.
W końcu doszłam do celu. A mianowicie ogordu... w nim obok basenu, leżał wielki bukiet róż.
Chwyciłam je i stanęłam obok stoliczka na, którym położyłam bukiet.
Ni stąd ni zowąt nadleciał Harold i w mgnieniu oka oboje bylismy w basenie.
Najpierw po wynużeniu zaczęłam się śmiać, a potem pocałowałam loczka. Ale nie w policzek...
H : To znaczy...
J : Tak.. codziennie, aż Ci się nie znudzi będziesz dostałam buziaczki na powitanie dnia.
Oboję zaczęliśmy się śmiać i ponownie złączyliśmy nasze usta w namiętnym pocałunku...


KONIEC <3

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego