• Wpisów: 97
  • Średnio co: 18 dni
  • Ostatni wpis: 4 lata temu, 16:38
  • Licznik odwiedzin: 11 995 / 1766 dni
 
mrspotatoxdd
 
Gdy siadałam w oddali zobaczyłam jakiegoś przewracającego się mężczyznę. Podbiegłam szybko. Kiedy byłam w dobrej odległości, by zobaczyć twarz leżącego skapnęłam się, że to.. Louis!
Pobiegłam jeszcze szybciej i upadłam na kolana koło niego. Był przytomny. Miał głębokie rany na ręce. Rozglądałam się dookoła... nie było niczego czym mogłabym związać rane.
Zdjęłam bluzkę i obwiązałam kończyne Lou. Położyłam się koło niego i w płaczu zapytałam, dlaczego to zrobił... dlaczego chciał umrzeć.
Po związaniu ręki jego stan był w miare dobry, na tyle, że nie trzeba było jechać do szpitala.
L : Ja po prostu mam wszystkiego dość  !
J : Proszę powiedz mi...
L :  Hmm... no okej, ale proszę załóż moją bluzkę, widzę, że się trzęsiesz.
Szatyn zdjął z siebie swoją pasiastą bluzkę i wręczył mi ją. Wsunęłam ciuch na swoje chłodne ciało i oczekiwałam na wyjaśnienia chłopaka.
L : No więc... to jest tak, że ja.. ja nie kocham Ciebie... nie zakochałem się w Tobie... przepraszam. Ale ja kocham... a nie ważne... to nie ma sensu i tak mi nie pomożesz.
J : Powiedz mi ! Louis !
L : Ym... no, bo ja... ja ja nie będę owijał w bawełnę ! Ja kocham Harrego !
Z oczu chłopaka zaczęły wypływać łzy. Nie pojedyncze, lecz całe stada.
Mocno przytuliłam przyjaciela, nic nie mówiąc. Nie chciałam obiecywać mu, że pomogę, bo to nie jest pewne...
L : A jak mnie znalazłaś ?
J : Bo ja.. szukałam Ciebie wszędzie. Strasznie się bałam o Ciebie. Pokłóciłam się z Zaynem i.. jestem. Na prawdę mnie przestraszyłeś...
L : Przepraszam i przepraszam, bo to pewnie przeze mnie się pokłóciłaś z Zaynem.
J : Nawet jeśli z twojego powodu to nie ma znaczenia ! Pokazał, że jest palantem !
Po chwili siedzenia nad stawem, oboje podnieśliśmy się i zmierzaliśmy ku mojemu samochodowi.
Louis bez koszulki, a ja w jego bluzce.
Dojechanie do hotelu zajęło nam z max 5 minut.
Weszliśmy do pokoju. Ja chwyciłam tylko jakąś inną bluzkę i poszłam do łazienki. Przebrałam się i zaczęłam pakować swoje ciuchy.
Z : Co ty robisz ?
J : A co nie widzisz ?
Z : Jesteś nienormalna !
J : Ahh tak ? To nie będziesz musiał już mnie znosić.
Na początku starannie wkładałam ciuchy, ale potem upychałam się byle jak... byle już stąd wyjść.
Zatrzymać próbował mnie jeszcze Liam, Louis, Niall i Harry...
Tym razem byłam zmuszona odmówić Niallowi. Chociaż to bardzo bolałoo... ale ja tu nie jestem potrzebna.
Chwyciłam moją torbę i dałam buziaka w policzek każdemu oprócz Zaynowi.
Oczywiście trójka z nich pobiegła za mną, a mianowicie Niall, Louis i Harry. Liam i Zayn zostali.
Ci przez cały korytarz namawiali mnie żebym została, ale ja nie miała ochoty.
Włożyłam walizkę do bagażnika i jeszcze raz żegnałam się z chłopakami.
Siedząc już za kierownicą spoglądnęłam w okno pokoju. Stał w nim odwrócony tyłem Zayn, a przed nim Liam, który najwyraźniej na niego krzyczał.
Mulat odwrócił się i spojrzał na dół. Szybko odwróciłam wzrok... jednak nie na długo. Coś mnie podkusiło, żeby spojrzeć.
Zayn stał w oknie i patrząc na mnie ocierał łzy. Nie było mi go żal. To jego wina.
Przekręciłam kluczyk i pojechałam do domu.
Gdy weszłam ujrzałam Martę, która oglądała sobie telewizję.
Kiedy mnie zobaczyła strasznie się ździwiła, a jednocześnie ucieszyła.
Powitała mnie przytulaskiem i zapytała czemu tak wcześnie jestem. Opowiedziałam jej całą historię. Ona powiedziała tylko, że nie może mi nic poradzić.
Lekko zawiedziona usiadłam na kanapie obok Marty. W domu był mega porządek.
Czułam się upokorzona, zgardzona i osamotniona. Chociaż miałam pełno osób, które mnie kochają i lubią, ale... mi zależy tylko na tej jednej.
Rozważałam wyprowadzenie się stąd... Ale jak na razie postanowiłam ponownie wziąć prysznic.
Znów ubrałam się w piżamę i powiedziałam Marcie, że idę spać.
Ułożyłam się wygodnie na łóżku i... chowając głowę w poduszkę zaczęłam płakać...
Chciałam być silna, ale ja na prawdę pokochałam tego idiote...

~*~

Nie spałam calusieńką noc... Oczy miałam megaa spuchnięte i obolałe.
Nie miałam zupełnie chęci do życia. Podniosłam się, umyłam zęby, przemyłam twarz i ubrałam to
urstyle.pl/styl/Lolaa21/stylizacja/takiee-kolorowe-d/
Moje oczy cały czas były czerwone i spuchnięte. Marta jeszcze spała.
Była 08:00. Poszłam na dół i zrobiłam sobie płatki.
Gdy zasiadłam i planowałam je zjeść, zadzwonił dzwonek do drzwi.
Podeszłam zamulonym krokiem i otworzyłam. Za nimi klęczał Zayn.
J : Czego chcesz ?
Z : Ymm.. mogę wejść do mojego domu ?
J : Właź.
Poszliśmy do kuchni. Malik stał i patrzył się na mnie.
J : NO co chcesz ?!
Z : Przepraszam... - powiedział załamującym się głosem.
J : Pff.. znowu ?
Z : Proszę wybacz.
Tym razem już po jego twarzy spływały łzy. Moje serce się krajało, ale nie miałam najmniejszego zamiaru przyjąć przeprosin.
J : Mam dobrą wiadomość...
Z : Wybaczasz ? - zapytał z nadzieją.
J : Nie... wyprowadzam się z powrotem do rodziców.
Z : C-co ?
J : To co słyszysz !
Niestety teraz nie wytrzymałam. Odwróciłam się i zaczęłam płakać. Malik przytulił mnie delikatnie z tyłu, ale ja go odepchnęłam, a po chwili zrobiło mi się słabo i bezsilnie upadłam. Ostatnie co słyszałam to przeraźliwy krzyk Malika...

KONIEC CZĘŚCI 22 :) <3

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego