• Wpisów:98
  • Średnio co: 19 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 16:38
  • Licznik odwiedzin:12 354 / 1917 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Część dla Weroniki Kwaśniewskiej <3 ; )))


Następną nie przyjemną rzeczą jaką zobaczyłam była kłotnia
Liama i Danielle.
Gdy weszłam do domu, ona wybiegła z płaczem. Starałam się
ją zatrzymać, ale nie wyszło. Weszłam więc do domu i
zapytałam Liama co tu do cholerki robi ?! I co się stało
odpowiedział, że Niall zaprosił wszystkich, bo się mu nudziło.
Oczywiście nie miałam nic przeciwko, ale rządałam
wyjaśnień co do kłótni.
Powiedział, że jakiś jego przyjaciel powiedział mu, że
widział Danielle całującą się z jakimś gościem.
Doradziłam mu, by ją przeprosił. On powiedział, że przeprosi,
ale jeżeli już to zostaną na chwilę dzisiejszą przyjaciółmi.
Wydawało mi się, że mnie kłamie, ale nie chciało mi się
już dociekać. Zapytałam gdzie Niall i Emila.
Dowiedziałam się, że Emila poszła na zakupy z kimś, a
Niall uznał, że jest za mało jedzenia i musi iść na zakupy.
Zayn poszedł do Moniki, Josh do Marty.
Li powiedział, że musi iść i poszedł. ZOstałam sama.
Włączyłam sobie laptopa, od razu TT, fb i yt.
Niestety, nie które z tweetów fanek mnie nie zachwyciły,
wręcz przeciwnie. Zasmuciły, przeraziły i poniżyły.
Pisali tam, np. że jestem s*ką, która leci na jego kasę.
Zaczęłam płakać. Nagle usłyszałam jakiś hałas w łazience, więc
poszłam sprawdzić.
Gdy weszłam do pomieszczenia ujrzałam zbite lustro...
A obok niego ducha tajemniczego mężczyzny, który za chwilę znikł.
Podeszłam, by pozbierać części rozbitego szkła.. gdy chwyciłam
pierwszą część..... miałam wizję. Ale nie tak jak wtedy.
Teraz był to tylko krótki fragment.
Ukazał mi się pewien chłopak... o znajomej sylwetce.
Trzymał w ręce duży, ostry kawałek zbitego lustra.
Wyglądało na to, że ten chłopak zabił tajemniczego mężczyznę,
a potem pociął jego twarz, ręcę i nogi fragmentem szkła.
Tylko tyle widziałam, ale nie wiedziałam o co chodzi...
Przecież to był jakiś mężczyzna... może Monika była jakoś
w to wmieszana... Nie miałam pojęcia o co mogło chodzić.
Zostawiłam rozbite kawałki i poszłam na kanapę, bo zrobiło mi się
słabo. Siedząc tak i rozmyślając.. niespodziewanie zasnęłam.
Obudził mnie mój słodziaśny chłopak.
Gdy się podniosłam ujrzałam chyba 6 wielkich toreb pełnymi zakupów.
J : Niall po co nam tyle jedzenia ?
Niall : No skoro mam być tu 5 dni.. to coś musi być, żebyś i ty
nie była głodna.
J : Hahhaha. No tak, ale... tylko 5 dni ?
Niall : No właśnie... bo... - w tym momencie usiadł.
J : Tak ?
Niall : Tak myślałem, że .. może zamieszkamy u mnie kiedy twoi
rodzice przyjadą i się zgodzą?
J : Ojeju Niall oczywiście ! Tylko...
Niall : Tak ?
J : Mieszkasz w Londynie... a moi rodzice ?
Niall : Obiecuję, że będziesz ich odwiedzała co najmniej 1 w tygodniu..
no ! Nie licząc tras.
J : No ok. To jak wrócą to z nimi pogadamy.
Niall : A kiedy wrócą ?
J : Za 4 dni.
Irlandczyk wstał z kanapy i poszedł przyrządzić coś na obiad, a ja
miałam wylegiwać się na kanapie. To rozkaz blondaska. Wieczorem miał
zabrać mnie na romantyczną kolacje.
Niall gotował jakoś godzinę. A potem zasiedliśmy i zaczęliśmy jeść.
Było pyszne. Podczas posiłku postanowiłam opowiedzieć Niallerkowi o
dzisiejszej sytuacji.
Trochę się wystraszył. Po zjedzeniu dania chłopak poszedł zmyć naczynia i
wynieść śmieci, a ja posprzątałam szkło z łazienki.
Po wykonanych czynnościach usiedliśmy na kanapie. Martwiłam się trochę o
EjBi, bo nie było jej dosyć długo...
Wykrakałam. Po chwili weszła dziewczyna cała w skowronkach..
J : Co się stało, że taka szczęśliwa jesteś ?
EjBi : Liam zaprosił mnie na kolacje dzisiaj.
Niall : O to dobrze, nie będziemy mieli poczucia winy, że Cię zostawimy.
EjBi : Co !?
J : Nie, nic kontynuuj.
EjBi : No więc byłam na zakupach i weszłam do jakiegoś tam sklepu
i spotkałam Liama i gadaliśmy, chodziliśmy po mieście, a on zaproponował
mi wyjście dziś wieczorem, najlepiej na kolacje. Więc się zgodziłam.
J : A no to dobrze. Dam Ci zapasowe klucze, bo ja i Niall wybywamy na
romantico kolacje dla dwoje. - uśmiechnęłam się i musnęłam ustami policzek
aparaciarza.
EjBi : No dobrze więc. A ja jutro wybywam do domu.
J : Ymm no, bo jest jeszcze jedna rzecz... bo ja i Niall prawdopodobnie
wyprowadzamy się do niego i ... możemy załatwić Ci mieszkanie w Londynie
i będziemy zabierać Cię w trasy.. co ?
EjBi : O jaa ! No cudownie ! Jesteście kochani.
Podeszła i przytuliła mnie i Niallera, po czym rzekła, że musi pogadać
jeszcze o tym z rodzicami i pobiegła na górę przebrać się na kolacje, a ja
poleciałam zaraz za nią, by uczynić to samo.
Emila wyglądała olśniewająco w swej kreacji.
Założyła małą czarną z zamkiem z tyłu obszytym fioletowym materiałem.
Następna nasza czynność to nałożenie makijażu i zrobienie fryzury.
EjBi uczesała się w wysoką kitkę i postawiła na tusz i czerwoną pomadkę.
A ja ? Ja ubrałam się w różową sukienkę bez ramiączek, czarne wysokie obcasy,
uczesałam w kokardę i pomalowałam oczy tuszem, a usta potraktowałam lekko
różową pomadką. Potem czas na dodatki. Oczywiście na mojej szyi pojawił się
piękny naszyjnik z jasno różową cyrkonią od Nialla. Świetnie komponował się
ze strojem.
Razem z Em zeszłyśmy na dół i usłyszałyśmy tylko gwizd kierowany w naszą stronę,
a dokładniej jakby komentujący nasz wygląd.
Liaś przyjechał po Emilię, a ta chwyciła zapasowe klucze i wyszli.
Zaraz po tym złapałam pięknie wystrojonego w spodnie od garnituru i białą
koszulę chłopaka za rękę i wyszliśmy.
Blondynek prowadził mnie w zupełnie nie znajome mi miejsce. Kiedy dotarliśmy
do restauracji oniemiałam. A gdy weszliśmy do środka i zajęliśmy nasze miejsca..
było jeszcze lepiej. Nasz stolik znajdował się na tarasie, pod gwiazdami.
Barierki tarasu były pięknie oświecone lampkami i przeplatane czerwonymi różami.
Stolik nakryty był czerwonym obrusem, a na środku stała świeczka. Kelner
przyszedł złożyć zamówienie.
Szybko się uwinęli, a dokładnie w nie całe 30 minut.
Po zjedzeniu kolacji Niall rzekł..........


KONIEC CZĘŚCI 23 ; )) xx
  • awatar Gość: Kiedy następna część ?? ;**
  • awatar Gość: kocham twoje imaginy!!! normalnie raz przeczytałam i potem nie mogłam znaleść ale znalazłam, plosze pisz dalej
  • awatar Gość: OMG pisz dalej biczz . ;D <3 <3 Kochaaam Cięę !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Trochę krótkie, ale jest ) xx


Niall : A no jo ! Zapomniałem !
J : No właśnie !
Niall : O kurde jutro casting kochanie !
J : O nie ! Ok. Zaśpiewam This is me z camp Rocka co ?
Emilia : Jaki casting ?
J : Do X-Factora. Bo przeszłam te pierwsze.
Emilia : Ooo gratuluje.
J : No dzięki.
Jeszcze trochę gadaliśmy, a potem poszliśmy spać, lecz przed tym zadzwoniłam
do mamy.
J : Gdzie jesteście ?!
Martyna : Będziemy dopiero za 5 dni.
J : CO?!
Maartyna : Noo. Jesteśmy w Polsce.
J : Aha. Pozdrówcie babcie.
Po zakończeniu rozmowy poszliśmy spać.
*Następnego dnia*
To juz dzisiaj. Denerwuję się jak nigdy. Ale cóż.. może coś osiągnę.
Już kiedy weszłam na początek wszyscy zaczęli rzucać pytania w strone
mnie i Nialla.. Mogłam się spodziewać.
Siedziałam w poczekaniu 30 minut. Nie długo. Weszłam na scene. Zaczęłam śpiewać.
Widziałam, że jurorzy dziwnie mi się przyglądają.
John : Cudownie. Od razu mówię, że jestem na tak.
Elajn : Świetnie. Ale mogę zadać Ci pytanie ?
J : Tak, oczywiście.
Elajn : Jesteś w ciąży ?
J : Taak.
Elajn : A kto jest tatuśkiem ?
J : Ym .. Niall. Niall Horan.
Elajn : Niall Horan z 1D ?!
J : Tak, jest tutaj.
Alan : Zapraszamy Nialla.
Blondynek wszedł na scene i widownia zaczęła świrować.
Poproszono nas, byśmy razem zaśpiewali. Oczywiście się zgodziłam.
Zaśpiewaliśmy piosenke Give me love Eda Sheerana.
Jurorzy powiedzieli, że przechodzę. Cieszyłam się tak bardzo !
Byłam już w ćwierć finałach !
A one odbywały się dopiero za 3 miesiące.
Przez najbliższe 16 dni miałam spokój. Ale wiedziałam, że to nie może trwać wiecznie.
Nie myliłam się, gdy poszłam do lekarza na kontrole powiedział, że dziecko
będzie miało nadprzyrodzoną moc, ale nie wie jaką... mam nikomu nie mówić. Nie
chodziło mu o władanie żywiołami, lecz jakieś jasnowidzenie lub coś podobnego.
Następną nie przyjemną rzeczą jaką zobaczyłam była kłótnia...........


KONIEC CZĘŚCI 22 ; DD <3
 

 
Część dedykowana Julii Lora, Agacie Kotewicz, Ani Nowakowskiej i Emili Bobryckiej ! <3


Przecież ona to EjBi !
Taa.. pewnie nikt nie wie o co chodzi.. Otóż gdy miałam 13 lat
byłam Directionerką... zostało mi do teraz. No więc byłam directionerka
i prowadziłam stronkę Polish Directioners z kolezankami. Założyłam
sobie blooga na którym umieszczałam imaginy o 1D. EjBi była moją stałą
czytelniczką. W końcu napisała do mnie na fb. Pisałyśmy i pisałyśmy.
Została moją internetową przyjaciółką. Ona mieszkała daleko ode mnie
i nie miałyśmy okazji się spotkać. Pewnego dnia pisałyśmy i wpadłyśmy
na pomysł, by jechać razem na kolonie lub obóz. Wybrałyśmy obóz w
górach... ale to nie był zwykły obóz. To był obóz wokalny.
Tak jak się umówiłyśmy pojechałyśmy na niego. Tak się cieszyłam...
w końcu mogę zobaczyć moja przyjaciółkę - pomyślałam.
Cały obóz dobrze się bawiłyśmy. Nikt nie wie, że kocham śpiewać
oprócz mojego taty i EjBi.
Nawet nie wspominałam o tym Niallowi.
Ale powróćmy to teraz.
Ej dziewczyny ja i EJb.. Emilia musimy się udac do toalety.
Marta : Ok. Jak coś czekamy w .. napiszę.
Złapałam za rękę zdezorientowana Emilię i zaciągnęłam w przesmyk w galerii.
J : EjBi jak się cieszę, że Cie widzę kochana !
Emilia : Ym ... Natalia ? Natalia Rutkowska ?
J : Taak mycho !
Obie zaczęłyśmy się drzeć jak głupie.
J : Myślałam, że już Cię nie zobaczę... tak tęskniłam.
Emilia : Ja też ! Nie no nie wierzę. Spotkałam
moją przyjaciółkę i w dodatku jest dziewczyną Nialla Horana
z którym jest w ciąży.
W tym momencie popłynęła jej łezka.
J : Ej mała. Nie płacz. Tak wiem... zniszczyłam Ci marzenia, to to ty chciałaś
być sławna...przepraszam.
Emilia : Nie, o to chodzi. Tylko o to, że boję się, że wyjdziemy z galerii i znowu
nigdy się nie zobaczymy.
J : Oj nigdy już Cię nie zostawie ! Może chcesz jechać do mnie ?
Emilia : Nie będę Ci się narzucać.
J : No co ty chora ? Jedziesz do mnie i koniec. Chociaż na weekend.
Emilia : No dobra. Niech Ci będzie.
wyszłysmy z przesmyku i napisałam do Marty gdzie są. Ona odpisała, że dzwonił Josh i musiała
wracać, a Monika nie chciała Cię szukać. Ja i EjBi zdecydowałyśmy jeszcze poszaleć.
Dzień zleciał nam fajnie, ale szybko...
Gdy wróciłam do domu z EjBi zastałam tylko Nialla.
J : Moi rodzice nie wrócili ?
Niall : Nie, jeszcze nie.
J : Aha ok. Kochanie poznaj EjBi moją przyjaciółkę z dzieciństwa.
Niall : Hej miło mi.. Niall jestem.
Emilia : Tak wiem.. directionerka. Odkąd znam się z Nati.
Poznałyśmy się na obozie wokalnym ona pięknie śpiewa...
Niall : ty śpiewasz?
J : Trochę .........


KONIEC CZĘŚCI 21 ; ))
  • awatar Gość: dziękiii... =D
  • awatar Gość: Dawaj kolejna ale trochę wiecej kreatywne i niespodziewane może tym razem
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Część dla Marty Krajewskiej <3 ;* )


I nagle spadłam z nich. Dobrze, że byłam na prawie na podłodze, ale to
nie zmienia faktu, że upadek bolał i uderzyłam się w głowę.
Wczołgałam się na górę do pokoju i położyłam. Szybko zasnęłam.
Obudziłam się... nie było jak zawsze.. koło mnie nie było Nialla.
Jeżeli go nie było to czułam zapach naleśników, ale nie dziś...
Dziś był to zapach.. sosu?
Chwyciłam telefon z szafki, by sprawdzić godzinę.
O cholera ! 14:30 ! - krzyknęłam sama do siebie
Szybko zbiegłam na dół..
J : Niall złotko przepraszam Cię.
Niall : Za co ?
J : Że tak późno wstałam.
Niall : Oj daj spokój. Też masz prawo sobie pospać.
J : Kocham Cię.
Niall : Wiem. Ja Ciebie też.
J : Dzisiaj jadę na kontrolę o 160, a potem na zakupy z Monią, Martą i Dan
ok ?
Niall : No dobrze. A twoi rodzice ?
J : A oni ? Nie wiem. Mieli dzisiaj wrócić. Potem do nich zadzwonie.
Niall : Ok. Ej czekaj dam Ci jakieś pieniądze na zakupy.
J : Chyba zwariowałeś ! Ja mam swoje !
Niall : No proszę. weź je !
J : Nie ! Zamknij się.
Podeszłam do Nialla dałam mu buziaka i wyszłam.
Kontrola przebiegła pomyślnie. wszystko jest ok. Teraz jadę na umówione spotkanie.
*w galerii*
Z oddali widziałam Marte i Monie. Więc przyśpieszyłam krok.
J : Heeeeej ! Jak było ?
Marta : Super. Josh jest fajny.
Monika : Megaśnie. I wiecie co? Zamieszkuję z Zaynem !
J : No to wspaniale. A twoi rodzice ?
Monika : Gadałam już z nimi.
Na tym zakończyła się nasza rozmowa. Poleciałysmy na polowania. Było tyle świetnych
ciuchów !
*1,5 godz później*
Zwiedziłyśmy z 15 sklepów, oczywiście w każdym coś kupiłam. I dziewczyny też.
Gdy wyszłyśmy z H&M'u i chciałyśmy lecieć do Croppa zaczepiła mnie jakaś dziewczyna.
Dziewczyna : Hej jestem Emilia. Mogłabym prosić o autograf?
J : Chyba mnie z kimś pomyliłaś. - powiedziałam i uśmiechnęłam się
Emilia : Ależ nie.. jesteś dziewczyną Nialla Horana prawda ?
J : Ymm .. no .. chyba .. tak.
Emilia : Na pewno tak ! Sprawdzałaś TT ?
J : Yhm .. nie.
Emilia : Proszę masz sprawdź.
Dziewczyna podała mi swój telefon z Wi-fi. Ja podziękowałam i sprawdziłam TT.
Faktycznie zauważyłam wpis Nialla.
" Przepraszam moje żony, ale znalazłem dziewczynę swojego życia. Kocham ją.
Spodziewamy się dziecka. Proszę NOHATE dla niej ! Jeżeli jej stanie się krzywda
lub będzie smutna przez jakiekolwiek hejty odchodzę i 1D się rozpadnie. Przepraszam.
Kocham wszystkie directioners i jedną wyjątkową z nich @Natalaaxp * " Dodał moje
zdjęcie. Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Trochę byłam na niego zła... ale co ja
mam zrobic.
J : Tak to ja. Jestem dziewczyną Nialla Horana.
Emilia podeszła do mnie, przytuliła i powiedziała :
" Szczęścia. Pamiętajcie, że jestem zawsze z wami. "
Przytuliłam również dziewczynę i podziękowałam. Następnie dałam jej autograf i zrobiłam
sobie z nią zdjęcie.
Emilia chciała już odchodzić, ale złapałam ją za rękę i zaproponowałam wspólne zakupy.
Tak bardzo ucieszył mnie widok jej szczęsliwej twarzy.
Wyruszyłyśmy więc dalej.
Dowiedziałam się, że Emilia mieszkała w Polsce, ale się przeprowadziła tutaj.
Była bardzo podobna do mnie.. skąd ja ją kojarzyłam... Już wiem, przecież ona to ..............


KONIEC CZĘŚCI 20 ))
 

 
Część dedykowana Natalii Naty Hetmańskiej <3 )




Całującą się Martę z Joshem !
Nie miałam nic przeciwko temu, że im się chyba udało, ale mogłaby
bardziej uważać.
J : Ooo brawo. - usmiechnęłam się
Marta : Ym.. to nie tak jak... - przerwałam jej
J : To nie moja sprawa, a ja nawet go nie znam... więc rób co chcesz.
Ale Josh pamiętaj jak ją skrzywdzisz to ja Ciebie skrzywdzę. hahhaha.
Serio.
Josh : Hhaha. Ok.
Zeszliśmy wszyscy na dół.
Zayn : Ooo widzę, że się znalazły zguby..
J : Tak para zgub ! Dokładnie para !
Liam : No co wy ? Znacie się zaledwie 2 godzinki.
Marta : Noo... wiem, ale dajemy sobie szanse.
Monika : No dobrze więc...
Josh : Natalia moge na słowo ?
J : No oczywiście.
Poszłam z Joshem. Na twarzy Marty było widać zazdrość. No, ale to musiało
być ważne.
Josh : Natalia ja widziałem znowu tego mężczyzne. Ale on powiedział mi coś.
J : Co ?
Josh : Że między nami wszystkimi będzie bardzo źle. I, że lepiej jak Monika
opuści Zayna.
J : Ale jak to ? Ona nie może ! Ale jak będzie źle ?
Josh : Tego nie wiem.
Chciałam już wracać do pokoju, lecz w ostatniej chwili chłopak chwycił mnie
za ręke.
Josh : Wiesz co ?
J : CO ?
Josh : Odczuwam między nami jakąś więź... wiem, że jestem z Martą, a ty Niallem,
ale jesteś wspaniała. Jeżeli będziesz potrzebowała pomocy to ja Ci pomogę. Zawsze.
O każdej porze.
Oczywiście Josh bardzo mi się podobał. Znałam go raptem 2 godzinki, ale bardzo
kochałam Nialla. On był jedynym mężczyzną w moim zyciu. Z nim jestem w ciąży. Nie
mogę go zostawić.
J : Wiesz Josh... znamy się raptem 2 godziny, lecz ja nie mogę zostawić Nialla.
wierzę Ci, że mozesz zostać moim przyjacielem, ale nie wiem czy cos więcej. Owszem
krótko Cię znam, ale też czuję coś do Ciebie, ale to nie jest takie uczucie... jak do
Nialla. Przykro mi.
Josh : Jasne.
Szkoda zrobiło mi się Josha. Wydawał się bardzo przygnębiony. Chwilę staliśmy i
patrzeliśmy sobie w oczy. Nagle nasze twarzy były blisko siebie. Dzieliły je
dosłownie milimetry, aż nagle... pocałowaliśmy się, ale szybko lekko odepchnęłam
chłopaka.
Josh : Przepraszam !
J : Nic się nie stało. To również moja wina... po prostu nikomu nie mówmy ok ?
Josh : Ok.
Nie wiadomo kiedy przed oczyma stanęła nam postać ducha mężczyzny, którego dobrze
znamy od dzisiaj. Rzekł :
" Zaczyna się ! " - i znikł
Przerażona uciekłam z kuchni i wtuliłam się do Horana.
Niall : Ej mała co się stało ? Co tak długo robiliście?
J : Gadaliśmy... i znowu go widziałam.
Niall : Kogo ?
J : Potem Ci powiem. Jak wszyscy pójdą.
Niall : Dobrze.
Goscie posiedzieli jeszcze z 30 minut, a potem wszyscy sie zwinęli.
Nawet Marta i Monika. Monika do Zayna, a Marta do Josha. Chociaz
szła jakoś nie pewnie, ale cóż... jej wybór.
Moi rodzice mieli przyjść dopiero jutro z Lenką, bo jechali do cioci Haliny.
Umyłam sie i razem z Niallem ułozyliśmy się wygodnie w łóżku.
Niall : Co się dzisiaj stało kochanie ?
J : Kiedy Monika zbiła naczynia.. stał obok niej duch mężczyzny. Najpierw
powiedział mi on, że albo Monia albo dziecko będzie musiało umrzeć.
Potem dowiedziałam się, że Josh też widzi i rozmawia z duchami. Powiedział,
że ten duch powiedział mu, że lepiej by Monika zostawiła Zayna, bo między nami wszystkimi
będzie źle. Niall boję się. Boję się, że to może zepsuć nasz związek. Ja nie wiem
kto to jest i nie mam możliwości dowiedzenia się.
Niall : Kochanie, nie wazne co byś mi zrobiła, teraz będę wiedział, że to przez tego gościa
nie bój się. Ja Cię obronię przed wszystkim. Kocham Cię jak nikogo innego.
J : Ooo Niall ty to mi potrafisz poprawić humor. Kocham Cię.
Pocałowałam Irlandczyka namiętnie i poszliśmy spać... przynajmniej on. Mnie zrzerało poczucie
winy. Nienawidziłam się za to co zrobiłam.
Zeszłam na dół, by się napić. Nagle zadzwonił mój telefon. Jakiś nie znajomy numer.
Po odebraniu dowiedziałam się, że to Josh.
Josh : Spałas ?
J : Nie.
Josh : Jakoś nie mogę zasnąć. Nie mogę. Okropnie się czuję z tym zajściem w kuchni.
J : Ja też. Zżera mnie poczucie winy. On mnie tak kocha...
Josh : Ty jego też nie?
J : No tak.
Josh : Więc nie martw się. Ten pocałunek nic nie znaczył ok?
J : Ok. Zapomnijmy o nim.
Josh : No dobrze... dobranoc.
J : Dobranoc.
Starałam się zapomnieć o pocałunku z Joshem, lecz podczas niego coś poczułam... może nie takie
coś jak podczas pocałunku z Niallem, ale... nie no co ja gadam. Idiotka ze mnie !
Koniec ! Koniec z Joshem ! Nie myśl o nim idiotko ! - mówiłam sama do siebie.
Napiłam się i poszłam w stronę schodów. Gdy weszłam na 8 stopień ujrzałam tego mężczyzne.
Cofałam się do tyłu, gdyz bałam się go okropnie... i nagle...............


KONIEC CZĘŚCI 19 ))
  • awatar Gość: kiedy kolejny
  • awatar Gość: daleej <3
  • awatar Mrs.BadBoy: *-* pisz daleej . ;** <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Przepraszam, że takie krótkie, ale nie mam weny jakoś...

Część 18 dedykowana Kasi Gomoli <3

Ten duch podszedł do mnie i szepnął " Któreś z nich umrze ". Nie za bardzo zrozumiałam
przekaz, ale chyba chodziło o Monike i dziecko...
Byłam tak przerażona, że upadłam na podłogę.
Niall oczywiście zamast pomóc mi wstać zaczął panikować.
Zayn : Nic Ci nie jest ? - rzekł i pomógł mi wstać.
J : Nie, nie. To nic. Tylko słabo mi się jakoś zrobiło.
Oczywiście skłamałam, by ich nie martwić.
Niall zaprowadził mnie na kanape.
Cały czas myślałam o tajemniczym mężczyźnie... duchu. Kto to mógł być.
Przerażała mnie myśl, ze Monia lub jej dziecko może umrzeć.
Starałam się o tym zapomnieć i bawić się z nimi.
J : Miło mi Cię gościć Josh. A tak właściwie to opowiedz nam o sobie.
Niall : Oj kochanie niech się chłopak wyluzuje.
Josh : Nie no nie ma sprawy. Skoro już u was jestem powinniście cos o mnie wiedzieć. - powiedział
i uśmiechnął się
J : Dobrze. No więc opowiadaj.
Josh : Nazywam się Josh Devine. Na perkusji gram od 7 roku życia. Lubię też czasem pośpiewać.
Mam 20 lat i mieszkam pięć domów w lewo stąd.
J : Aha. Wydajesz się bardzo fajny i wyluzowany, a do tego przystojny.. - uśmiechnęłam się
Niall : No to ja was zostawiam samych... - powiedział z zawiedzeniem.
Wstałam za nim, podeszłam i powiedziałam, że dla mnie jest najprzystojniejszym i najsłodszym mężczyzną
na świecie, a potem zatopiłam się w jego ustach.
Wszyscy zaczęli bić brawo, jak to oni. Kiedy Niall poszedł usiąść to ja poszłam do kuchni się napić.
Za mną przyszedł Josh.
Josh : Wiesz.. wyglądasz na osobę wartą zaufania i mogę Ci powiedzieć, ale mówię to tylko Tobie...
J : No dobrze.
Josh : Pewnie mi nie uwierzysz, ale... ja... ja rozmawiam i widzę duchy.
J : Josh... ja też.
Josh : Ojej to świetnie ! Nie jestem sam.
J : A czy widziałeś dzisiaj tego ducha w kuchni ?
Josh : Taak. Nie mam pojęcia kto to może być.
J : Ja też nie.
Josh : Ok chodźmy do reszty.
Razem z Devinem wyszłam z kuchni i pomaszerowaliśmy do salonu.
Potem Liam puścił muzyczkę i tańczyliśmy. Ku mojemu zdziwieniu nie mogłam znaleźć Marty.
Poszłam na górę do swojej sypialni i... byłam zła, bo zobaczyłam tam całującą się Martę z...............

KONIEC CZĘŚCI 18 )
 

 
Część dedykowana Julii Lora <3


Lekarz : Nie chcę, by pani się martwiła, więc powiem od razu. Jest pani w 2 miesiącu ciąży.
J : Co ?!
Lekarz : Tak. Gratuluję.
Mężczyzna wyszedł z sali, a zaraz za po jego odejściu wszedł Niall.
Siedziałam przygnębiona, bo nie wiedziałam co będzie jak mu powiem. Bałam się, że.. że mnie zostawi.
Niall : Zaraz będą. Kochanie co się stało ?
J : Niall pamiętasz jak mówiłeś, że zostaniesz ze mną na zawsze bezwzględu na wszystko?
Niall : Tak, a co? Jesteś chora ?
J : Nie zupełnie...
Niall : A więc ?
J : Jestem w ciąży.
NIall : O matko... no to suuper ! Ale pewna jesteś, że to moje dziecko?
J : Tak. Nie robiłam tego z Harrym.
Nagle obok mnie stanął Harry i Louis. Harry nachylił się i dał mi buziaka, którego nie czułam i
pogratulował. Louis tylko mi pogratulował. Harry powiedział, że obiecał mi, że będzie zawsze ze mną.
Ale gdzie nie pójdzie widzi światło. Nie ma już do załatwienia tutaj. Więc musi odejść... Ostatnie
co widziałam to idącego Louisa i Harrego razem w strone światła. Przy blasku Harold odwrócił się i
pokiwał mi. Czułam się strasznie, bo straciłam dwóch przyjaciół.
Przyjechali rodzice. Martyna usiadła na łóżku obok mnie, a tata stał.
J : Muszę wam coś powiedzieć. Ale musicie mi coś obiecać.
Martyna : Co ?
J : Że zostaniecie ze mną i nie zostawicie samej.
Martyna : Oczywiście słońce. Co się stało?
J : Ja.. ja jestem w ciąży.
Tata : W tym wieku ?!
J : Przepraszam...
Tata : Ależ kochanie.. pomożemy Ci. Stało się..
J : Dziękuję wam.
Martyna : Dziewczynka czy chłopak ?
J : Hahaha. Nie wiem jestem dopiero w drugim miesiącu.
Martyna : Jak dziewczynka to jak dasz jej na imię ?
J : Luiza lub Roksana.
Tata : A jak chłopak ?
J : Harry lub Narry.
Martyna : Ładne.
Tata : No kochanie musimy wracać do pracy. Trzymaj się.
Martyna i tata dali mi buziaka i poszli. Został ze mną Niall. Cały czas rozmawialiśmy o tym jak
nazwiemy dziecko, jak zrobimy pokój i takie tam. Jutro miałam wyjść ze szpitala. Całą noc oglądałam
filmy z Niallem.
*Następnego dnia*
Wstałam, spakowałam się i poszłam się wypisać.
Wróciłam do domu, a tam czekała na mnie niespodzianka przyszykowana przez przyjaciół.
Zorganizowali dla mnie przyjęcie. I wszyscy gratulowali mi.
Monika : Który miesiąc ?
J : Drugi.
Monika : Ja teeż !
J : Może razem się urodzą. - zaśmiałam się.
Zayn : Dobra ! Musimy opić nowych członków rodziny. Dla was dziewczyny soczek ?
Marta : Ja nie jestem w ciąży kurde !
Zayn : No ok. Dla Ciebie drinka. - uśmiechnął sie
Liam : Ej nie macie nic przeciwko, że zaprosiłem naszego nowego perkusiste ?
Oczywiście nikt nie miał nic przeciwko.
*20 minut później*
Zadzwonił dzwonek. Zapewne był to perkusista. Liam poszedł otworzyć. Tak jak mówiłam to perkusista.
Wszedł i przedstawił się. To wysoki brunet. Bardzo przystojny tylko miał na imię Josh... jedyna jego wada.
No, ale cóż. Marta była nim najwyraźniej zainteresowana.
Wszyscy gadaliśmy. Monika powiedziała, że idzie do kuchni dolać sobie picia. Nagle rozległ się dźwięk
rozbijanego szkła i krzyk Moniki. Od razy wszyscy pobiegli tam.
Zayn : Kochanie nic Ci nie jest ?!
Monika : Nie... ale to nie ja!
Zayn : Jak to ?
J : To nie ona.
Przy szafkach z których spadły naczynia stał jakiś mężczyzna, a raczej jego duch.........


KONIEC CzĘŚCI 17 )
 

 
Część dla EjBi ! <3 Jesteś wspaniała :3 ;*




Zabójca Hazzy był ubrany w bluzkę w paski, szelki i rurki... tak to był Louis !
Wstałam z krzykiem. Niall jak poparzony wstał.
Niall : Co się stało kotku ?!
J : Zabójcą Hazzy jest Louis !
Niall : Co ?!
J : Taak ! Zabierz mnie to niego !
Niall : Kochanie jest 3:24 !
J : Nie, obchodzi mnie to ! Zabiję tego gnoja !
Niall : Kochanie, ale on śpi.
J : Skoro nie pojedziesz to sama pojadę !
Niall : Nie no co ty. Już wstaję.
Wstałam ubrałam się, uczesałam i pojechałam. Po chwili byliśmy na miejscu.
Louis zostawił otwarte drzwi, weszłam do nich bez pukania. Spał na kanapie.
Pdleciałam do śpiącego Louisa i szarpnęłam nim krzycząc.
J : To ty to zrobiłeś ! Ty zabiłeś Harrego !
Louis : Co ?! Co Ci odbiło odwal się ode mnie szmato !
Niall : Nie mów do niej szmato gnojku ! To ty zabiłeś Hazze !
Louis : Nie udowodnicie mi !
J : Nie ? Ja mam dowód ! Sam Hazza mi to mówi !
Louis : Pff.. wariatka...
J : Tak ? Ten dar dostałam w dniu pogrzebu Hazzy, rozmawiam i widzę zmarłych.
Louis : Akurat ... udowodnij. Jest jedna rzecz, którą Hazza powiedział tylko mi... jeśli tu
jest to niech Ci powie i przekaż mi.
Harry : Powiedziałem mu, że mój pluszowy miś jest ze mną odkąd pamiętam i to mój najlepszy przyjaciel.
J : Harry powiedział Ci o swoim pluszowym misiu...
Louis : Ty naprawdę z nim rozmawiasz ?
J : Tak, więc powiedz czemu to zrobiłeś !? Czemu go zabiłeś ?!
Louis : Bo.. bo ja go kochałem !
J : Tak.. my wszyscy go kochaliśmy, ale nikt z nas go nie zabił !
Louis : Ale ty nie rozumiesz ! ... Ja kochałem go... ale nie jak przyjaciela, ja... jestem ... gejem.
J : Co ?!
Louis : Tak. Ale po za Niallem nikt tego nie wie.
J : Jak to ? A ja ?
W tym momencie chłopak rzucił się na mnie z nożem, a ja zaczęłam krzyczeć. Niall próbował mi pomóc
i pobiegł, po patelnie. Zanim Horan uderzył Louisa, ten zdąrzył mnie kilka razy dźgnąć. Pamiętam tylko,
że upadłam na ziemię, a Niall zadzwonił po karetkę, czułam jego łzy na swojej twarzy... a potem ... zasnęłam.
Obudziłam się w szpitalu... tak jakby obudziłam... moje ciało leżało bez ruchu na łóżku szpitalnym, a
moja dusza stała obok Horanka, który był zmartwiony jak nigdy.
Niall : Dopiero teraz zdałem sobie sprawę z tego, że mogę stracić Cię na prawdę. Proszę nie zostawiaj mnie.
Zostać ze mną. Obiecuję, że już nigdy Ci się nic nie stanie...
Moja dusza była tutaj... lecz serce nadal biło w ciele. Kiedy próbowałam wejść w swoje ciało... jakaś siła trzymała
mnie tutaj. To był Louis próbował pozbawić mnie życia, gdyż wiedział, że jeżeli nie wejdę w swoje ciało w ciągu 3 minut
już nigdy nie wrócę. Ale co on tu robił ? Chyba cios zadany patelnią był śmiertelny, ale nie obchodziło mnie to...
Maszyna do której byłam podłączona zaczęła wariować Niall przerażony zawołał lekarzy... reanimowali mnie.. miałam ostatnie
30 sekund. Odepchnęłam chłopaka z całej siły i weszłam w swoje ciało. Tuż po reanimacji obudziłam się. Lekarz wyszedł.
Niall wszedł do sali... gdy zobaczył mnie żywą.. to było nie do opisania jeszcze nigdy nie widziałam tak szczęśliwego
Horanka. Oczywiście nie obyło by się bez buziaka. Poprosiłam Nialla o zadzwonienie do moich rodziców.. by przyszli
tutaj. Kiedy Niallerek wyszedł zadzwonić przyszedł lekarz...
Lekarz : Nie chcę, by pani się martwiła, więc powiem to od razu...........


KONIEC CZĘŚCI 16. ))
 

 
15 część jest wyjątkowo krótka, ponieważ bardzo boli mnie głowa. Przepraszam : c



Widziałam w nim śmierć Harrego i był tam człowiek, który go zabił, ale nie widziałam jego twarzy.. ani
nic.. wszystko było zamazane. Widziałam tylko jak zabójca zepchnął Hazze w wieżowca na, którym siedział
Szybko się obudziłam. Obok siebie ujrzałam Hazze i śpiącego Nialla.
J : Harry miałam okropny sen..
Harry : Tak było na prawdę.
J : Co ty robiłeś na tym wieżowcu ?
Harry : Kiedy powiedziałaś, że nie chcesz być ze mną ani z Niallem, pojechałem tam... w tym miejscu
zawsze mogę się zrelaksować... nie wiem czemu.. Nagle podszedł do mnie ktoś... i zepchnął mnie.
J : Kto to był ?
Harry : Powiem Ci tylko.. nie ufaj nawet najbliższym... Tobie również grozi niebezpieczeństwo.
Po tych słowach Harry zniknął.. tak bardzo się bałam.. ktoś bliski nam. Byłam przekonana, że to
ktoś z chłopców, ale wiedziałam, że na pewno nie Niall.
Całą noc nie mogłam zasnąć. W końcu zasnęłam... znowu śnił mi się ten koszmar, ale trochę wyraźniejszy
chociaż wciąż nie było widać twarzy...
*1 tydzień później*
Jestem już w domu.. nadal dręczy mnie ten sen. Jest coraz to wyraźniejszy. Dzisiaj ja i Niall idziemy
na grób Harrego.
Gdy dotarliśmy na miejsce... to było okropne... wieńce były rozwalone, znicze potłuczone... A Harry klęczał
przy swoim krzyżu...
J : Harry ty to zrobiłeś?!
Harry : Nie !
J : A kto ?
Harry : Ten który mnie zabił... - ponownie zniknął.
Niall : Co tu się do cholery dzieje ?!
J : Powinnam Ci powiedziec wcześniej, ale słuchaj.. kiedy byłam w szpitalu miałam sen... i Harry ze mną rozmawiał
powiedział, że to ktoś z najbliższych mi i jemu osób go zabił.. zepchnął z wieżowca. Nie mogła być to moja rodzina
ani Monika czy Marta, ponieważ one bliskie są tylko mnie... wydaję mi sie, że chodzi o któregoś z chłopców.
Niall : No chyba zwariowałaś !
J : Niee.. nie zwariowałam.
Razem z Niallem posprzątaliśmy grób i poszliśmy do mnie. Od razu poszłam się położyć i zasnęłam... znowu ten sen...
Ale tym razem dostrzegłam coś.. zabójca Hazzy ubrany był w..........

KONIEC CZĘŚCI 15 )
  • awatar Gość: super pisz dalej bo się doczekać nie mogę następnej części ;*
  • awatar PaulaGomez: Dalej, błagam :D Odświeżam co minutę z nadzieją, że jest kolejna część :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Był tam ten mężczyzna. Tylko, że młodszy. Zaprowadził mnie na jakąś łąkę.
Tam bawiły się dzieci. Była to moja mama.. właśnie z nim.. ale jako dzieci.
Kim ty dla niej byłeś ? - zapytałam. Nic nie odpowiedział.
Za chwilę usłyszałam ich rozmowę.
Mama : Braciszku podasz mi łopatkę ?
Braciszku ?! Przecież ona nie ma rodzeństwa ! Kłamała mnie ! Ale czemu umarłeś?
Duch - wuj powiedział tylko, że mam patrzeć dalej.
Zrobiło się ciemno. Była noc. Mama i jej brat poszli już spać. Dostrzegłam , że do domku
zmierza jakiś mężczyzna z siekierką. Potem zobaczyłam, że wyprowadza wuja z domu i mówi
by był cicho, bo zabije jego siostrę - moją mamę. Więc milczał. On zaprowadził go do lasu.
Duch prowadził mnie za nimi. Poszli do jakiejś chatki. Tam było pełno ciał dzieci bez
głów. Chory psychicznie mężczyzna posadził mego wuja na łóżku i powiedział, że ma się
nie ruszać to nie zaboli. I nagle... widziałam tylko jak głowa mojego wuja przyturlała
się pod moje nogi. Rozpłakałam się, a duch przytulił mnie do siebie. I pocałował w głowę.
Następnie powiedział, że mam przekazać mamie i babci, że nie uciekł od nich tylko został
uprowadzony i zabity. Oczywiście zgodziłam się. Mój wuj zobaczył jakieś światło.
Nie wiem skąd, ale wiedziałam co to za światło. Powiedziałam mu, że ma przez nie przejść
ono pozwoli żyć mu w spokoju. Tak więc zrobił. A ja ? Ja obudziłam się. Ale nie w domu tylko
w białej sali.. a obok mnie siedział na krześle trzymający mnie za rękę i płaczący Niall.
Niall : Gdybym nie wyszedł po to cholerne picie.. może by Ci się nic nie stało... A teraz ?
Teraz możesz się już nigdy nie wybudzić. Już nigdy do mnie nie wrócić. Nigdy.... - przerwałam mu
J : Niall zamknij się i mnie pocałuj !
Niall : Tyy .. ty żyjesz !!! - zaczął krzyczeć, a następnie obdarował mnie soczystym buziakiem.
J : Kiedy mnie wypuszczą opowiem Ci co się stało. A teraz skocz mi po picie ok?
Niall : Już lecę.
Chłopak wyszedł. Na sali byłam sama.. tak jakby. Stał koło mnie duch Harrego.
J : Czemu Cię ze mną tam nie było ?!
Harry : Nie mogłem tam być. Twój wuj musiałby mnie tam zabrać.
J : Harry.. głupio mi to mówić, ale ja nie wiem jak umarłeś.. Co się stało ?
Harry : Napewno nie był to wypadek i nie obwiniaj za to siebie. Sam sobie krzywdy też nie zrobiłem...
Chłopak oddalił się i zobaczyłam jak po policzku płyną mu pojedyncze łzy.. a potem zniknął.
Niall : Kochanie mam dla Ciebie picie !
J : Niall skarbie.. był tutaj Harry.. rozmawiał ze mną...
Niall : I co powiedział?
J : Że jego śmierć to nie wypadek.. ale sam siebie nie skrzywdził..
Niall : Czyli, że .. ktoś go zabił ?
J : Tak .. - odpowiedziałam i rozpłakałam się.
Niall : Nie płacz kochanie. Ale kto go zabił ?
J : Nie wiem, nie powiedział.
Niall : Kochanie dowiemy się choćby nie wiem co ! Obiecuję Ci to. Ale proszę nie płacz już.
Na prośbę chłopaka wytarłam sobie oczy i przestałam płakać. Po czym wzięłam łyk wody i zasnęłam.
Miałam sen... okropny sen... Widziałam w nim ........



KONIEC CZĘŚCI 14 )
 

 
A on zdenerwowany powiedział, że kiedy poznałam go z Moniką to... w między czasie się przespali... i
Monika jest w ciąży.
J : CO ?!
Zayn : Ja nie wiem co mam robić, bardzo się cieszę, ale rodzice...
J : Kochany, rodzice powinni zaakceptować twój wybór.. powiedz im jak najszybciej.
Zayn : A rodzice Moniki ?
J : Ja ich znam. Oni są w porządku nie powinni być bardzo źli. Gdzie ona jest ?
Zayn : W sypialni.
Pobiegłam na górę do sypialni Zayna. Po zachowaniu Zayna myślałam, że zobaczę płaczącą i rozpaczającą
Monike. Ale gdy weszłam zastałam ją siedzącą przed komputerem i oglądającą ciuszki dziecięce..
J : Hej kochanie... słyszałam, że jesteś w ciąży.
Monika : Taaak. Tak bardzo się cieszę.
J : A czemu Zayn ..... - przerwała mi
Monika : A on panikuje odkąd się dowiedział. Powiedziałam mu, że jeżeli nie chce to nie musi być ze mną i
nie musi opiekować się dzieckiem, nie będę wymagała od niego alimentów. Ale on nic nie powiedział i poszedł na dół.
J : On się cieszy, ale nie wie jak zareagują jego i twoi rodzice.
Monika : Na prawdę się cieszy ?
J : Taak.
Odwróciłam się w kierunku drzwi, by zawołać Zayna, lecz moim oczom ukazał się jakiś duch.. Chciałam do niego
podejść, lecz zniknął. To był duch mężczyzny.. wysokiego o czarnych włosach.
Widziałam już gdzieś go, ale nie wiedziałam gdzie. Zignorowałam to zdarzenie i poszłam po Zayna.
J : Monika myśli, że chcesz od niej odejść. To jest jej jedyne zmartwienie, ona bardzo się cieszy z dziecka.
Idź do niej.
Zayn : Nooo... dobra.
Zayn poszedł do Moni, a ja i Niall poszliśmy do mnie. Tajemniczy mężczyzna nie dawał mi spokoju. Cały czas myślałam kto to
może być.
W końcu byliśmy już u mnie. Oznajmiłam rodzinie, że wróciłam i idę do siebie.
Usiedliśmy z Niallem na moim łóżku i opowiedziałam mu o tym gościu, który nawiedził mnie u Moni.
Nie myślałam, że Niall będzie takim dobrym słuchaczem. Czułam, że mogę mu się zwierzyć ze wszystkiego.
Po opowiedzeniu mu mrocznej historii włączyłam lapka, a on poszedł po picie dla nas.
On wyszedł, a ja usłyszałam ciszy szmer za mną. Nie odwracając się zapytałam.
J : Kochanie zostawiłeś coś?
Nikt mi nie odpowiedział odwróciłam się i ujrzałam tajemniczego mężczyznę. Kim ty jesteś ?! - Zapytałam.
On odpowiedział, że mam mu podać rękę. Tak też zrobiłam. Poczułam jakąś dziwną siłe, która przenika przez całe moje ciało,
a potem ? Potem ukazała mi się jakaś historia... wtedy nie było mnie jeszcze na świecie. To co było w niej zawarte
bardzo mnie przeraziło. Był tam ...............


KONIEC CZĘŚCI 13 ))
 

 
Widziałam pełno bladych twarzy wokół mnie.. byli to zmarli ludzie. Harry stał
koło mnie.
J : Niall...
Niall : Tak ?
J : Czy ty też widzisz tych wszystkich ludzi ?
Niall : Tu nikogo nie ma..
J : Ależ są, są tu wszyscy zmarli...
Niall : Po tym zjawisku.. mogę Ci... ale nie.. to nie możliwe !
J : Chwyć mnie za rękę, a Ci pokażę.
Chłopak złapał mnie za rękę. Ogromny strumień światła wyszedł mu z oczu. Znaczyło to,
że on wszystko widzi... Puściłam jego dłoń.
J : Widziałeś?
Niall : Ale jak to?
J : Widziałeś?
Niall : Tak, obok nas stał Harry.
J : Tak.. ja widzę go cały czas. Mogę z nim rozmawiać i nie tylko z nim.. z każdym zmarłym.
Niall : Nie mówmy nikomu o tym dobrze ? Powiemy tylko najlepszym przyjaciołom ok?
J : Tak..
Niall : Chodźmy do restauracji..
J : Ale ja nie chcę.
Niall : No więc chodźmy do domu.
Bez wachania chwyciłam chłopaka za rękę i poszliśmy do niego.
Przy Horanie czułam się bezpiecznie, ale nie byłam pewna co do jego uczuć.
Choć Harry cały czas chodził za mną i mówił, że on mnie na prawdę kocha nie wiedziałam co zrobić.
Gdy dotarliśmy na miejsce obejrzeliśmy kilka filmów. A potem.... zasnęłam. Czułam tylko jak
ktoś przenosi mnie i kładzie delikatnie na łóżku i słyszałam zamykanie drzwi. A potem usnęłam, ale
jak się okazało nie na długo. Obudził mnie Harry. Który szeptał mi do ucha moje imię. Zapytałam go
o co chodzi, a on powiedział, że mam iść za nim tak, by nikt mnie nie usłyszał. Szłam powoli z
chłopakiem.. prowadził mnie do sypialni Nialla. Blondyn miał lekko uchylone drzwi. Harry cały czas
stał ze mną. Tak jak kazałm mi Hazza zerknęłam na Horanka. Widziałam jego zapłakaną twarz i słyszałam jego
szlochanie. Myślałam, że to z powodu utraty przyjaciela. Ale wsłuchałaś się w to co mówił chłopak w szlochu.
" Gdybyś wiedziała.. gdybyś wiedziała jak bardzo Cię kocham... nigdy bym Cię nie zostawił. Jesteś moim
szczęściem. Dlaczego muszę być tak beznadziejny ?! "
Hazza szepnął mi do ucha, bym weszła do pokoju Nialla i z nim pogadała. Tak więc zrobiłam. Otworzyłam drzwi i
powoli weszłam.
J : Wcale nie jesteś..
Horanek szybko wytarł oczy.
Niall : Słyszałaś wszystko ? - zapytał zmartwiony
J : Taak. Ale nie mam pojęcia o kogo chodzi.
Niall : O Cie... Nadię. Pamiętasz mówiłem Ci o niej.
J : Niall kłamiesz mnie.
Niall : Wcale nie..
Chłopak trzymał w ręku zdjęcie do, którego szlochał. Podeszłam do niego zdecydowanym krokiem i wyrwałam zdjęcie
z rąk.
J : Niall ! Przecież to moje zdjęcie !
Niall : Tak.
Weszłam na łóżko blondyna i namiętnie go pocałowałam.
J : Niall możesz mi coś obiecać?
Niall : Co ?
J : Nie zostawisz mnie ?
Niall : Nigdy, przenigdy !
Wtuliłam się w chłopaka i tak zasnęliśmy. Wcześnie rano obudził nas telefon od Malika, który powiedział, że
mamy jak najszybciej przyjechać. Oczywiście szybko się ubraliśmy i zjedliśmy byle co. I pojechaliśmy do Zayna.
Weszliśmy bez pukania do jego domu i zapytaliśmy o co chodzi. A on zdenerwowany powiedział, że .........


KONIEC CZĘŚCI 12 )
 

 
Monika : Bo.... nie byłaś na necie ostatnio ?
J : Nie ! Mów co się stało !
Monika : Ja nie mogę. - Rozpłakała się
J : Niall o co chodzi do cholery ?!
Niall : Chodź usiądziemy.
Wraz z chłopakiem usiadłam na kanapie.
Niall : Bo Harry.. on.. miał wypadek...
J : Co ?! Gdzie on jest ?!
Niall : Już go nie ma...
Wybuchnęłam płaczem i wtuliłam się w Niallerka. Dziewczyny przytuliły się do mnie.
Nie mogłam pojąć myśli, że jego już nie ma. I nigdy nie będzie...
W tę noc zostałam u Niallera, oczywiście poinformowałam o wszystkim tatę.
*2 dni później*
Dzisiaj jest ten dzień.. ten dzień pełen mroku.. dzień w którym panuje czerń.
Ostatnie pożegnanie z jednym z najlepszych przyjaciół...
Narzuciłam na siebie czarną spódniczkę, rajstopy, top, marynarkę i buty.
Niall chwycił mnie za rękę i powiedział, że już czas.. już czas pożegnać się.
Na mszy zachowałam kamienną twarz.. następnie pojechaliśmy na cmentarz.
Wtedy zupełnie puściły mi nerwy. Nie mogłam wyobrazić sobie tej szarej przyszłości
bez tego kochanego zboczonego loczka.
Wszyscy przynieśli piękne wieńce. Znalazły się również fanki. Nie takie namolne,
lecz normalne, które kochają 1D i chcą być w tej okropnej chwili z nami...
Poproszono mnie o wypowiedzenie przemowy. Więc zaczęłam :
" Harry.. Harry Styles osoba uczuciowa, miła, romantyczna, kochana, oddana.
Nie mogę znieść miśli, że ten młody chłopak już nigdy nie będzie mógł powiedzieć
komuś "Kocham Cię". Boli mnie to, że przed tym strasznym wydarzeniem tak bardzo
go skrzywdziłam... Chciałabym cofnąć czas i... zostać z nim... Składam szczere
kondolencje jego rodzinie i przyjaciołom. "
Wróciłam na miejsce koło Nialla. Oczywiście płacząc, tak jak i wszyscy.
Następnie wszyscy pojechali na tak zwaną stypę. A ja ? Ja zostałam na cmentarzu.
Siedziałam na ziemi koło krzyża mężczyzny, którego kochałam... Nawet nie wiem jak zginął.
I nie chcę się dowiedzieć. To on uczynił mnie szczęśliwą i przekonał, że warto ufać. A teraz ?
A teraz on nie żyje !
Niall pojechał do restauracji, nawet nie wiem czy pamiętał o mnie lub czy zauważył moją nieobecność.
Siedziałam przy świeżo pochowanym Harrym i rozmawiałam z nim... wyglądałam jak wariatka. Siedziałam
sama i rozmawiałam z powietrzem..
Nagle usłyszałam, że ktoś wywołuje moje imię. To był Niall.
Niall : Natalia ! Myślałem, że pojechałaś z kimś do restauracji...
J : Niall boję się...
Niall : Czego ?
J : Ja .. wyczuwam tu obecność Harrego..
Niall : Co ?
Nagle wszystko zrobiło się ciemne.. czułam tylko jak unoszę się w powietrzu. Gdy patrzyłam przed siebie
widziałam tylko światło, które ze mnie wyciekało.. Widziałam też zamurowanego i zrospaczonego Nialla.
Było mi go tak żal, ale nie wiedziałam co mam robić. Sama byłam zdezorientowana i nie wiedziałam co się
dzieje. Nagle... moja dusza wyszła z ciała i stanęła obok Nialla. A moje ciało spadło w dół Niall podbiegł
do niego. A ja ? Ja podeszłam do grobu Harrego. Stał tam właśnie on.
Harry : Kochanie. Teraz będę już zawsze z Tobą. A teraz proszę wejdź w swoje ciało jeszcze chwila i już
w ogóle nie będziesz mogła wrócić. - podszedł do mnie i mnie pocałował.
Nie zrozumiałam pierwszego zdania. "Już zawsze będę przy Tobie"... Ale posłuchałam go i wstąpiłam
w swoje ciało.
Myślałam, że to tylko sen, ale po przebudzeniu zobaczyłam zrozpaczonego Nialla, któremu z oczu wypływają
strumienie łez. Klęczał i trzymał mnie na rękach właśnie na cmentarzu koło grobu Harrego. Pokazałam
Niallowi, że żyję. Ucieszył się bardzo. I ja też, ale kiedy wstałam, widok był przerażający. Widziałam.......


KONIEC CZĘŚCI 11 )
 

 
Część Dla mojej drogiej EjBi ! <3 ;*

J : Wiesz chyba ... chyba na razie odpuszczę sobie każdego z nich. Nie chcę, by panowała
złość u was.
Liam : Jak uważasz, ja nie będę mówił Ci co masz robić.
Zeszłam na dół wszyscy siedzieli nie odzywając się. Stanęłam na środku pokoju.
J : Harry wiem, że jesteś zazdrosny, Niall wiem, że mnie kochasz. Ja .. kocham was oboje.
Lecz nie chcę, by między wami panował gniew. Na razie nie będę z rzadnym z was. Wybaczcie mi.
Harry i Niall pogodzili się. I przytulili mnie. Jednak wiedziałam, że to się tak łatwo
nie skończy.
*2 dni później*
W moim życiu jest jakoś dziwnie idealnie. Byłam zdziwiona, ale wiedziałam, że to się w końcu
zepsuje.
Dzisiaj obiecałam Marcie i Monice, że zabiorę je do domu Nialla, a potem do Zayna. Ponieważ
Marta jara się Zaynem od kiedy pamiętam, a Monia Niallem.
Ubrałam moje ulubione rurki, top i vansy. Zjadłyśmy śniadanie i poszłyśmy do Nialla.
Pukałam do drzwi, ale nikt nie otwierał. Nagle dostałam sms-a od Nialla :
" Nie mogę otworzyć. Wejdź są otwarte. " Otworzyłam drzwi i weszłyśmy. Przy samym wejściu
leżała jakaś kartka "Do Natalii". Dziewczyny poszły usiąść na kanapie, a ja nie wiedziałam co sie dzieję.
Chwyciłam kartkę i przeczytałam zawartość.
" Widzisz płatki róż ? Tak ? Kieruj się nimi. "
Tak jak mi kazano szłam śladem płatków. Powoli szłam schodami do góry. Prowadziły do pokoju Nialla.
Weszłam tam i moim oczom ukazał się klęczący Niall z ogromnym bukietem róż, który prawie przysłaniał
jego całego.
Podeszłam do niego wzruszona.
J : Niall... to dla mnie ?
Niall : Tak ! Kocham Cię !
J : Ale Niall.. ja.. ja nie wiem ... Doceniam to co robisz.. jesteś kochany, ale ja nie wiem.. przemyślę to ok ?
Niall : No dobrze, ale weź chociaż różę.
J : No dobrze.
Blondyn podszedł do mnie i podarował mi wielki bukiet. Stał przede mną i patrzył mi głęboko w oczy..
Nasze twarze zbliżały się do siebie. Dzieliły je milimetry.. w końcu nasze usta spotkały się.. Przez pierwsze 5 sekund
nie próbowałam tego kończyć, lecz opamiętałam się i lekko odepchnęłam chłopaka.
Niall : Ja .. ja.. ja przepraszam.. nie powienienem. Wybaczysz ?
Z oczu popłynęły mi łzy, ale nie miałam odwagi uciec chłopakowi.
Niall : Pzepraszam..
Z jego oczu również popłynęły pojedyncze łzy.
J : Niall już dobrze. Wybaczam.
Podeszłam i przytuliłam się do chłopaka. Razem zeszliśmy na dół.
Monika : I co udało się ? - skierowała pytanie do Nialla.
J : Co się miało udać.. o nie.. wy razem to planowaliście ?!
Marta : Ale się nie gniewasz ?
J : Nie no co wy.. to było słodkie, ale ja nie wiem.. nie chcę robić chaosu między chłopakami.
Monika, Marta i Niall zpojrzeli się na siebie jakby ze zdzwieniem..
Marta : To ty nie wiesz ?
J : Czego nie wiem ?
Monika : Bo........


KONIEC CZĘŚCI 10
 

 
Zaczął John.
John : Hmm .. więc to był ... najlepszy występ tego dnia !
Alan : Żadko zgadzam się z moim przedmówcą, ale teraz się zgodzę.
Elajn : Piękna barwa głosu, chciałabym zobaczyć Cię dalej. Więc przejdźmy do rzeczy. Jestem na Tak.
John : Tak.
Alan : Tak.
Bardzo się cieszyłam. Najpierw zaczęłam skakać i piszczeć, potem poszłam uścisnąć jurorów i poszłam
do swoich. Uściskali mnie i pogratulowali. Wszyscy poszli ze mną do domu uczcić to.
Po powrocie do domu tylko tata nie wiedział o co chodzi. Oczywiście Martyna mu wszystko opowiedziała.
Chociaż był zlekka zdezorientowany to bardzo się cieszył i pogratulował mi. Harry zadzwonił po
reszte. Wszyscy przyjechali.
Louis : Czy ja dobrze słyszałem ?! Przeszłaś dalej ?! Gratuluję ! - uściskał mnie
Pozostali uczynili to samo, prócz Nialla.
Niall : Gratuluję. - powiedział ze sztucznym uśmiechem i musnął moje usta
Nie wiedziałam o co chodzi. A Harry patrzył na Nialla jakby z obrzydzeniem, ale i zmartwieniem.
Liam nadal nie powiedział mi tego co miał, ale nie pytałam. Nie chciałam psuć sobie dnia.
Postanowiłam zapytać go później.
Martyna puściła muzykę i tańczyliśmy. Harry nie odstępował mnie na krok. Ale w końcu się zmęczył i
poszedł usiąść. Akurat zaczęła się wolna piosenka. Podszedł do mnie Niall, objął w pasie i bujaliśmy
się w jej rytmy. Wtuliłam się w niego. Było cudownie. Ale .. Harry był najwyraźniej zazdrosny.
Nawet nie wiem kiedy podszedł do nas. Odepchnął ode mnie Nialla. I uderzył go z całej siły w policzek.
Oczywiście stanęłam w obronie blondaska. Zasłoniłam go, by Hazza nie mógł go uderzyć. Martyna wyłączyła
muzykę, a chłopcy wzięli Harrego. Pod wpływem nerwów uciekłam na górę. Za mną poleciał Liam.
Usiadłam na łóżku. Obok mnie Liam, który przytulił mnie.
J : Nie rozumiem. To był tylko taniec...
Liam : Ale to nie przez sam taniec.
J : A co ?
Liam : Powinienem powiedzieć Ci to wcześniej.. przepraszam...
J : Ale co ?!
Liam : Bo Niall.. kocha Cię. I to bardzo. A podejżewam, że Harry o tym wie.
Momentalnie osunęłam się od chłopaka.
J : Co ?! Ale jak to ?! Muszę Ci coś powiedzieć, ale mówię to tylko Tobie.
Liam : Ok.
J : No, bo ja .. też kocham Nialla, ale i Hazze. On jest taki czuły, dba o mnie.
Liam : Kieruj się sercem tylko ono wie co masz robić...
J : Wiesz chyba.......

KONIEC CZĘŚCI 9 ) xx
  • awatar ja150300: czekam na następny ;**
  • awatar Gość: <3 kocham kiedy 10 ?? :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Napisali, że ja i Niall to para. Że ja to potwierdziłam. Ale, przecież to nie prawda !
Szybko wskoczyłam na łóżko i zaczęłam po nim skakać i krzyczeć wstawaj kocie, wstawaj kocie !!
H : Co.. co się dzieję !?
Złapałam go za rękę i ledwie przytomnego zawlokłam do kompa, pokazując artykuł.
J : Wierzysz w to ?!
H : Ymm .. no.. nie wiem ....
J : Co ?! Nie ufasz mi ?!
H : No jasne, że ufam, ale.. Niall dziwnie się zachowuje odkąd jestem z Tobą.
J : Pff.. czyli mi nie ufasz..
Wyłączyłam laptopa i położyłam się na łóżko nie zważając na Hazze.
*Następnego dnia rano*
Obudziłam się. Harrego nie było. Bałam się, że sobie poszedł. Nagle otworzyły się drzwi do mojego pokoju..
A przez nie wbiegły moje dwie niunie... Monika i Marta. Wskoczyły na mnie i się witały.
Wariatki ! - krzyknęłam śmiejąc się
J : Ej dziewczyny wiecie może czy Hazza jest na dole ?
Monika : Ja go nie widziałam.
Marta : Ja też.
Szybko zbiegłam na dół. Ulżyło mi Hazza stał w kuchni. Wykrzyczałam jego imię, chłopak się odwrócił, a ja
z rozbiegu rzuciłam się mu na szyję.
J : Tak się martwiłem, że poszedłeś.
H : Nie no skądże. Przepraszam za wczoraj. Ufam Ci.
J : Ja też przepraszam.
Chłopak zbliżył się do mnie i namiętnie pocałował.
J : Mmm całkiem miłe rozpoczęcie dnia.
Harry się tylko uśmiechnął i wrócił do poprzedniego zajęcia, czyli pichcenia.
J : Co gotujesz ?
H : Hmm .. niespodzianka.
J : Hehe. No okej. A gdzie moja rodzinka ?
H : Pani Martyna i twój tata poszli na zakupy, a Lenka siedzi w salonie i ogląda bajkę.
J : Jesteś wspaniały dziękuję Ci za wszystko.
Marta&Monika : Ejj. My też tu jesteśmy..
J : No wiem.. Hazza niech gotuje, a my chodźmy do maludy.
Razem z dziewczynami zasiadłyśmy na kanapie i włączyłyśmy jakiś film. Monika trzymała na kolanach Lenkę, której
bardzo pasowało towarzystwo dziewczyn.
Do salonu wszedł mój ukochany z trzema tależami i mlekiem dla Lenki.
J : Oj niuniek nie trzeba było sama bym przyniosła. A po za tym ty nie będziesz jadł ?
H : Gospodarz je zawsze ostatni. - uśmiechnął się
Marta : O ja.. zazdroszczę Ci.
Monika : Takiego chłopaka ze świecą szukać.
J : Nie .. wystarczy jechać na koncert. Hahhaa.
Wszystkie się śmiałyśmy, a potem Harry oświadczył nam, że musi iść. No cóż.. szkoda, ale wstałam. Pożegnałam się z nim
i dałam mu buziaka.
O 140 były przesłuchania, a była 110. Poszłam więc na górę się ładnie ubrać, umalować i uczesać. A potem zadzwoniłam
po Martynę. Ona ma się zaraz zjawić, ale nie wiedziałam co z Hazzą. Dobrze wiedział, że przesłuchania już dziś.. no cóż
najwyraźniej nie ma ochoty przyjść. Szkoda.
Martyna przyszła.. była już 13:30. Na szczęście miejsce przesłuchań było blisko. Tata nie wiedział gdzie idziemy, ale
trudno. Dowie się jak przejdę. Chociaż wątpie, że przejdę dalej..
Chwilę później ja, Marta, Monika i Martyna byłyśmy już na miejscu. Czekałam dwie godziny na swoją kolej. W końcu wyczytali
moje nazwisko. Wszystkie poszły ze mną, ale tylko ja weszłam na scenę. Nie znałam jurorów.. mówił tylko tak zwany John.
John : Jak się nazywasz ?
J : Natalia Rutkowska.
John : Co nam zaśpiewasz ?
J : Skyscraper.
John : Okej zapraszamy.
Na sali słyszałam tylko oklaski,a następnie początek melodii. I zaczęłam.
Skys are crying i am watching....
Skończyłam śpiewać. Modliłam się tylko, by przejść dalej....

KONIEC CZĘŚCI 8 )
  • awatar raandall: Dobry wpis ♥ Zapraszam ;) + Jesli ci sie spodoba dodaj do obserwowanych bądź znajomych .;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Ta część imaginu jest dedykowana Natalii Nat Hetmańskiej.


Liam : Bo wiesz .... - przerwał mu Lou, który powiedział, że dzwoniła Dan
Liam : Przepraszam muszę odebrać.
J : No ok.
Li chwilę rozmawiał z Dan. Potem wrócił lekko zmartwiony i oświadczył, że musi iść.
J : Nie dokończysz ?
Chłopak śpiesząc się powiedział, że kiedy indziej i wyszedł. Była 00:10 i tata był trochę zdenerwowany,
że chłopcy są do tak późnej godziny.
J : Chłopcy.. bo wiecie mój tata jest trochę zirytowany...
Lou&Zayn : Nie no ok. Chodź Hazz.
H : Ale ja u niej nocuję.
Zayn : Ahaaaaaa. - uśmiechnął się zadziornie.
J : Zayn ty zboczeńcu ! hahaha.
Lou : Mam kolejny powód do zazdrości. - Odwrócił się obrażony
Podeszłam do chłopaka i wtuliłam się w niego i powiedziałam, że nie odbiorę mu Hazzy.
Wiedziałam, że odkąd zaczęłam spotykać się z Hazzem Loui za mną nie przepadał. Ale nie odepchnął mnie
wręcz przciwnie przytulił i spytał czy mu to obiecuje. Oczywiście odpowiedziałam twierdzącą.
H : Dobra koniec przytulania !
Z : Uuu Hazzuś jest zazdrosny.
H : Wcale nie...
L : Nie no wcale.. hahaha.
H : To nie jest śmieszne.
J : Dobra chłopcy do jutra.
Oni poszli, a ja powiedziałam Harremu, żeby nie był tak zazdrosny.. przecież to jego przyjaciel..
Niall poszedł zaraz po rozmowie z Li co mnie zasmuciło, ale cóż...
H : To ja będę spał na podłodze.
J : Nie no coś ty ?!
H : A gdzie ?
J : Noo myślałam, że ze mną, ale jeżeli Cię to krępuje to ja mogę spać na podłodzę.
H : Nie .. mnie to nie przeszkadza.
J : No to idź się umyć, potem ja pójdę i idziemy spać ok ?
Hazza poszedł się myć, a ja weszłam na skype. Oczywiście Monika była. Więc zadzwoniłam do niej.
Monika : Heeej. Dzisiaj jest u mnie Marta na noc !
J : Aaa. to fajnie, a u mnie.... - przerwała mi Marta
Marta : Heej. Kochanie nie obraź sie, ale nie możemy gadać, bo musimy wcześnie wstać, gdyż robimy koleżance
niespodziankę.
J : No to już macie na moje miejsce ?
Marta : Nieee.. to stara przyjaciółka..
Monika : Jeszcze chwilę będziemy.
J : no ok.
Z łazienki wyszedł Hazza w samych bokserkach i podszedł do mnie pytając co robię.
Marta : Czy ... czy to jest Harry Styles ?! W samych bokserkach ?!
J :Ymm .. no tak. Dzisiaj u mnie śpi, a co ?
Monika : Coo ? Ty się pytasz co ??
J : No mówiłam wam o 1D.
Marta : No tak, ale nie mówiłaś, że się z nimi przyjaźnisz aż tak.
J : Ymm .. ja jestem z Harrym.
Marta : Parą ?!
J : Noo.. tak, ale jak na razie nie mamy zamiaru ujawniać się medią.
Monika : A noo ok. No to my spadamy. Baajbajki.
J : No paaa.
Dziewczyny się rozłączyły, a ja poszłam się umyć. Miałam nadzieję, że Harry na mnie czeka..
Gdy się wykąpałam zobaczyłam, że Harry śpi, a mój komputer jest wyłączony chociaż miał z niego skorzystać.
Włączyłam go więc i przejrzałam historię. Nie mogłam uwierzyć w to co widzę... głupie plotki !
Napisali, że ...............



KONIEC CZĘŚCI 7 ))
 

 
Tę część imagina dedykuję Kasi Gomole i Julii Loran.

2 godziny ćwiczyłam piosenkę z Martyną, a potem wróciłyśmy do swoich codziennych obowiązków.
Pomogłam jej poodkurzać, zmyć naczynia, umyć podłogi, a potem miałam czas wolny. Więc
pobiegłam na górę i włączyłam laptopa. Na skype była Marta, ale nie Monika.. no cóż szkoda.
Zadzwoniłam do Marty. gdy odebrała okazało się, że Monika jest u niej. Opowiedziałam im o
1D i X-factor. Powiedziały, że przyjadą jak najszybciej, bo chcą być ze mną na przesłuchaniu.
Lecz powiedziałam, żeby nie mówiły o niczym tacie i nikomu.. tylko Martyna jest wtajemniczona.
Marta była ździwiona, bo nie wiedziała, że umiem śpiewać, z resztą ja też nie wiedziałam.
Gadałam z nimi kilka godzin, a potem znowu musiałam iść ćwiczyć z Marti, bo tata za godzinę
kończy pracę.
Wychodziło mi coraz to lepiej. Bardzo się cieszyłam, chociaż nie wieżyłam w to, że mam
jakiekolwiek szanse, przecież jest o wiele więcej wybitniejszych ludzi ode mnie. No cóż
warto spróbować. Nadszedł czas końca próby. Zaprosiłam do siebie Harrego. Powiedziałam
mu, że będę śpiewać Skyscraper - Demi Lovato. Potem zaśpiewałam i jemu. Bardzo mu się
podobało. Ten fakt mnie niesamowicie ucieszył. Następnie gadaliśmy o róóżnych rzeczach.
Było już dosyć późno, więc zapytałam taty czy może u nas przenocować Harry. Oczywiście się
zgodził. Harry też nie miał nic przeciwko przenocowania u mnie, chociaż czuł się trochę
skrępowany. Zabrałam go do małego pokoiku mojej siostrzyczki Lenki. Akurat nie spała, więc
wzięłam ją do siebie. Ja włączyłam komputer, a Haroldzina bawił się z niunią. To był taki
słodki widok... Chociaż nie byłam pewna swoich uczuć do Harrego to... wydawało mi się, że jest inny
niż wszyscy, ale nadal czułam, że bardziej kocham Nialla. Pff.. co z tego ? On przecież jest
zakochany po uszy w jakiejś Nadii. Nie będę psuła naszej znajomości. Chciałabym się z nimi
zaprzyjaźnić. Choć skoro zaproponował mi Harry jeżdżenie z nimi w trasę to musiał zapytać resztę.
J : Harry?
H : Tak ?
J : Powiedziałeś chłopcą o swoich pomyślę, że będę z wami w trasie ?
H : Ymm .. no nie. Ale zaraz im powiem.
J : Ok. To niech tu przyjdą. A powiedziałeś swojemu menago ?
H : Ym .. no nie.
J : Haarry !!
H : Haha no, przecież żartuję. On wie.
J : Ok no to dzwoń po chłopców.
Wszyscy zjawili się w dość szybkim tępie. Zaprosiłam ich do góry. A Harry zaczął swoją przemowę.
H : No jak wiecie ja i Natalia jesteśmy parą... i chciałem zapytać czy nie mielibyście nic
przeciwko gdyby Natka jeździła z nami w trasy ?
W tym momencie Niall trzaskając drzwiami wyszedł.. Liam przeprosił i poszedł za Niallem.
Reszta chłopców się zgodziła, ale była zmartwiona zachowaniem Nialla. Liam wrócił i poprosił mnie
bym porozmawiała z nim na osobności.
Liam : Bo wiesz...................

KONIEC CZĘŚCI 6 ))
 

 
Część dedykowana Emilii Czarneckiej <3

H : Bo wiesz.. Odkąd Niall Cię przyprowadził to.. byłem jakiś nie przytomny. Jesteś taka śliczna i...
to dzieję się tak szybko i dopiero co zerwałaś z chłopakiem, ale proszę daj nam szanse.
J : Harry. Wiesz, że mam szkołe. A wy trasy.
H : Wiem. Załatwie Ci nauczyciela, który będzie razem z nami jeździł w trasy...
J : No .. dobrze. Więc jesteśmy parą. - uśmiechnęłaś się
Czułam się fantastycznie, chociaż nie byłam do końca pewna czy to właściwa decyzja.
Harry zbliżył się do mojej twarzy i pocałował mnie. Nie próbowałam się wywinąć w końcu to mój
chłopak. Za nami usłyszałam głośne " Uuuuu " to był Zayn. Zaprzestaliśmy się całować. A następnie podszedł
Lou.
Lou : Czy mam czuć się zazdrosny ?! He's mine !!
Wszyscy zaczęli się śmiać łącznie z Marti i tatą. Jedyna osoba, która stała jakby zmartwiona w kącie to
Niall... no tak. Nadal go " kochałam ", ale wiedziałam, że on mnie nie.. a Harremu chyba na mnie zależy.
Tata : No moja mała córcia wcale nie jest już taka mała. Szczęścia kochani.
J : Ojj tato.. wiesz, że jesteś mężczyzną, którego kocham najbardziej !
Tata : Ojj no tak.
Martyna : Noo tylko Ci pozazdrościć... młoda, zgrabna, piękna, cudowny chłopak..
J : A co najważniejsze mam cudownych rodziców. - uśmiechnęłam się
Liam : No to wszyscy zaśpiewajmy sto lat młodej parze ! hahah.
Harry : Liam zamknij się !
Wszyscy się śmiali, a Harry i Liam zaczęli się "bić". Tylko.. nie widziałam Nialla. Poszłam do ogródka..
tam blondasek siedział sam, zmartwiony, huśtając się na bujawce. Żal mi go było, ale nie wiedziałam o co
chodzi. Podeszłam i usiadłam koło niego.
J : Niall co się stało ?
Niall : Nic ważnego.
J : Widzę, że jednak coś ważnego.
Niall : No, bo... taka dziewczyna nazywa się N...Nadia i bardzo mi się podoba, ale poderwał ją taki koleś.
J : Aaa .. to, to zmartwienie. Będzie dobrze zobaczysz.. znajdziesz lepszą, a teraz chodź, bo się obrażę.
Coś cicho wybełkotał i poszedł za mną.
Weszliśmy do środka i wszyscy się pytali co się Niallowi stało, a on odpowiedział, że zgubił klucze.
Niestety było już późne po południe i chłopcy musieli iść. Ja pomogłam sprzątać Martynie i poszłam do siebie.
Weszłam do pokoju i nie mogłam uwierzyć .... na środku pokoju stał piękny fortepian. Uwielbiałam grać na
fortepianie, lecz mój został w starym mieszkaniu. Wrzsnęłam na cały głos. Od razu przyleciał tata.
Tata : Co się stało ?
J : To moje ?
Tata : Ym .. taak. znaczy nie wiem. Martyna kochanie !
Martyna pędem przyleciała do mojego pokoju.
Martyna : Co ?
Tata : Ymm .. fortepian ?
Martyna : A no tak.. to ode mnie. Wspominałeś, że Natka lubi grać, więc jej kupiłam.
Tata : Ale ..
Martyna : Cicho niech się cieszy !
J : Ojeju nie trzeba było ! Kocham Cię... was !
Rodzice zeszli na dół, wykonywać swoje poprzednie czynności. A ja? A ja usiadłam i zaczęłam komponować.
Miałam wenę. Kiedy miałam jakieś zmartwienie pisałam. Teraz akurat martwiłam się o Nialla.
Napisałam więc piosenkę o niespełnionej miłości. Nie, nie chodzi o rzekomą Nadie.. tylko o mnie.
Kochałam go, ale on niestety mnie nie. Kochałam też Harrego z którym byłam. Gdy skończyłam pisanie
zaczęłam ją śpiewać. Lubię śpiewać. Kiedy skończyłam śpiew, otworzyły się drzwi mojego pokoju, a za nimi
stała Martyna.
Martyna : Woow. Kochanie ! Ty masz talent ! Idź do jakiegoś programu X - Factor lub Mam Talent.
J : Ooo nie wiedziałam, że słuchasz. - powiedziałam zawstydzona.
Martyna : Pięknie śpiewasz ! Idź do X-Factora !
J : Martyno wierzę Ci, ale nie uważam, że jestem tak dobra jak mówisz.
Martyna : No dobra.. to teraz tak. Idziesz z własnej woli czy mam Cię zabrać tam siłą.
J : Hahah. No dobra pójdę, ale ty pójdziesz ze mną i ani słowa tacie na razie.
Martyna : Okej obiecuje.
J : I pomóź mi wybrać piosenkę.
Martyna : To potem...
Mama poszła na dół, a ja zadzwoniłam do Harrego, by przyszedł do mnie. Bo mam mu coś ważnego do powiedzenia.
Loczuś wyrobił się dosyć szybko. I wpadł do mojego pokoju jak poparzony.
Harry : Co się stało ? Zrywasz ze mną ? Czemu ? Co zrobiłem źle ? Dlacze....
Przerwałam chłopakowi namiętnym całusem.
Harry : A jednak nie zrywasz ?
J : Nie. Głupi ? - uśmiechnęłam się
Harry : No więc o co chodzi ?
J : Chciałam Cię zapytać jak jest w X - Factorze.
Harry : No.. panują emocje, są wspaniali ludzie.. i ten ..
J : Aha.
Harry : A co startujesz ?
J : Ymm .. no .. mama mnie namówiła.
Harry : A zaśpiewasz mi coś?
J : No oczywiście.
Zasiadłam do pianina. Zdecydowałam, że zagram i zaśpiewam mu Little Things.
Hazza siedział i ze zdziwienia nie mógł nic powiedzieć. Nie wiem czy mu się podobało czy nie...
J : I jak ? Nadaję się?
Harry : Wooow. To było supeer !
Wstał obiął mnie i pocałował.
*Kilka dni później*
Przesłuchania już pojutrze. Denerwowałam się jak nigdy. Uzgodniłam z Marti, że zaśpiewam Skyscraper - Demi Lovato.......


KONIEC CZĘŚCI 5 ))
  • awatar Mrs. Potatosowa: @Jednokierunkowa: Ale to się jeszcze nie kończy, a nikt nie wiedział, że ona się podoba Niallowi :)) xx Dzisiaj napiszę chyba 2 części :D
  • awatar ja150300: Szczerze powiem nienawidze w opowiadaniu czegos takiego ze hazz odpiera niallowi dziewczyne i wgl. Tak za szybko sie to dzialo. No ale jest ok
  • awatar Mrs.BadBoy: *-*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Szliśmy przez jakieś korytarze. W końcu weszliśmy do jakiegoś ogromnego pomieszczenia w którym byli chłopcy.
Myślałam, że będzie gorzej, ale chłopcy byli mili.
Liam : A co się stało tej pięknej pani?
Niall : Były chłopak się stał..
Zayn : Biedna. A skąd się wzięłaś ?
J : Ja byłam na waszym koncercie. Miałam bilet z vipem...
Lou : A no tak już Cię kojarze.
Niall : Chłopaki dzisiaj Natalia przenocuje u nas w hotelu ok ? Bo ona miała pokój z byłym ...
H : Okej. Ale śpi ze mną !
W tym momencie wszyscy wybuchnęli śmiechcem, a ja stałam jak wryta nie wiedząc co powiedzieć i jak się zachować.
Niall powiedział, że już idziemy.. no więc poszłam z nimi. Byli bardzo mili, zabawni... Myślałam, że to koszmar,
który zmienił się w piękny sen. Wsiedliśmy do czarnej limuzyny i wyruszyliśmy. Okazało się, że chłopcy mają
rezerwacje w tym samym pokoju co miałam mieć z Joshem, ale gdy spytałam w recepcji czy jest rezerwacja na jego
nazwisko, jednak powiedzieli mi, że była, ale gość odwołał. Zdziwiłam się, ale machnęłam ręką i poszłam za
chłopcami. Ich pokój znajdował się na 4 piętrze. Wszyscy mieszkali w jednym, ponieważ był duży.
Harry : No to witaj w naszych królestwie tymczasowym. - uśmiechnął się
Louis : No to z kim śpisz ?
Liam : Louis zamknij się nie bądź niegrzeczny !
Niall : Natalia śpi sama !
Zayn : Ale mamy 5 łóżek.
Niall : Ja będę spał na kanapie.
J : Nie Niall. Ja będę spała na kanapie ! I tak za dużo mi pomagacie !
Niall : Nie, nie będziesz spała na kanapie !
J : Będę !
Kłóciłam się o to z Niallem jeszcze dobre 20 minut. On wygrał.
Była godzina 220, więc poszłam się umyć i przebrać w piżamę. Po czym położyłam się na łóżku.
Łoże na którym spałam było najbliżej kanapy, więc ukradkiem patrzyłam jak Niall się męczy na niej. Zrobiło mi się
go żal.
J : Niall. - szepnęłam
Niall : Tak ?
J : Łóżko jest duże. A nie mogę patrzyć jak się męczysz na kanapie. Może położysz się ze mną ?
Niall : A nie będziesz się czuła nie zręcznie ?
J : Nie no coś ty ! A ty ??
Niall : No ... nie. - uśmiechnął się
Blondasek zaspany podszedł do łóżka i nie pewnie się położył koło mnie. On na jednym końcu, a ja na drugim zasnęliśmy.
*rano*
Obudziłam się wtulona do Niallerka. Wzrokiem szukałam reszty chłopców lecz nigdzie ich nie było. Pewnie poszli na śniadanie
do restauracji na dół. Powoli wysunęłam się z obięć blondynka. Chwyciłam rzeczy i cicho przemknęłam do łazienki. Wzięłam
zimny prysznic, ubrałam się, uczesałam i umalowałam. Gdy wyszłam z łazienki Horan jeszcze spał. Zeszłam więc na dół i
zamówiłam mu naleśniki, ale w restauracji nie widziałam chłopców. Może poszli na spacer... Wzięłam zamówione naleśniki i
poszłam do pokoju. Po drodze spotkałam... Josha. Szedł z walizką. Podszedł do mnie.
Josh : Natka.. przepraszam Cię..
J : Skończ i odsuń się.
Josh : Przepraszam poniosły mnie nerwy... a z kim ty jesteś ?
J : Gówno mnie to obchodzi ! Odsuń się !
Josh : Z kim tu jesteś?!
J : Z moimi idolami tak się składa, że oni mi pomagają!
Josh : Jak ich potem spotkałaś?
J : Jeszcze się pytasz ? Twoje uderzenie było tak mocne.. że zemdlałam.
Josh : Przepraszam... Nie mam gdzie się podziać. Proszę pomóż mi.
J : CO ?! A gdzie ty byłeś jak ja nie miałam gdzie się podziać, co jeść i byłam cała obolała ?
Na to pytanie nic nie odpowiedział... ominęłam go i poszłam do pokoju. Horan nie spał.
J : Przyniosłam Ci naleśniki. - powiedziałam i sztucznie się uśmiechnęłam
Niall : Dziękuję. Nie trzeba było. Ale widzę, że jesteś zmartwiona. Co się stało ?
J : No... spotkałam mojego byłego w hotelu.
Niall : Jak to ?! Co on tu robi ?! Jak go spotkam .... !
J : Nie Niall. Nie warto.
Niall : A co Ci powiedział ?
J : Prosił o pomoc, ale się nie zgodziłam..
Niall : I dobrze.
Chłopak zjadł naleśniki i powiedział, że za chwilę wyjeżdżamy. Więc pomogłam się mu spakować. I zadzwoniłam
do taty, że wracam. Fajnie jechało się z chłopakami. Niall był taki troskliwy. Kiedy się uśmiechał czułam motylki w brzuchu,
ale wiedziałam, że to tylko krótkie zauroczenie. Całą drogę rozmawialiśmy wszyscy o wszystkim. Tematów nie brakowało.
W końcu dotarliśmy na miejsce, a chłopcy weszli ze mną do domu.
Przywitałam się ze wszystkimi. Przedstawiłam chłopaków, a potem tata zapytał co mi się stało.
Opowiedziałam mu i Martynie o Joshu, o tym, że Niall o chłopcy mi pomogli. Tata bardzo im podziękował.
Powiedział, że tej sprawy z Joshem tak nie zostawi.
Tata : Może zadzwonie do jego rodziców ?
Martyna : Co ? Do rodziców ? Nie bądź ciota ! Ja się z nim rozprawie !
J : Haha. Nie Martyno lepiej, żeby tata zadzwonił, ponieważ nie chcę by groziła Ci jakaś odpowiedzialność karna za tego gnojka.
Martyna : To moja córka cierpi, a ja mam to zostawić ?!
Niall : Mówisz do mamy po imieniu ? - zapytał zdziwiony
Ja i Martyna spojrzałyśmy na siebie z uśmiechami.
J : Nie .. moi rodzice się rozwiedli, a to wybranka mojego taty.
Niall : Ooo ..
Chłopcy byli u nas 2 godzinki. Liam i mój tata dobrze się dogadywali. Zayn i Louis rozmawiali z Martyną o modzie.
Niall poszedł do toalety, a ja zostałam sama z Harrym.
H : Natalia.. bo wiesz.. może chciałabyć przyjść na nasz koncert ?
J : Taak chętnie, ale ...
H : Tak ?
J : Wątpie, żeby były jeszcze bilety.
H : Ja Ci dam !
J : No jak chcesz. - uśmiechnęłam się
H : A i jeszcze jedno. - powiedział zmartwiony
J : Tak ?
H : Booo ...........

KONIEC CZĘŚCI 4 ))
  • awatar Gość: super ;> pisz następne
  • awatar Gość: dajesz dalej bo nie mogę się doczekać, takie zajebiste <3
  • awatar Gość: Bardzo Fajny .! :D CZekam na natsępny .!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Był to bilet na koncert 1D z vipem ! Bez słowa rzuciłam się mu na szyję.
J : Kocham Cię skarbie !
Josh : Ja Ciebie też.
Monika : Co dostałaś?!
Byłaś tak szczęśliwa, że się popłakałaś. Bez słowa, wtulona w chłopaka podałaś Moni prezent.
Omal nie zemdlała. Wszyscy zaczęliście się śmiać. Przerwał to twój tata, który wołał, że wszystko już gotowe.
Nie widziałam swojego tortu, dlatego pragnęłam go zobaczyć. Zeszłam na dół razem z gośćmi i zobaczyłam duży
tort na, którym były napisane teksty od każdego :
Tata :" Najlepsza córcia na świecie <3 "
Monika : " Jesteś dla mnie jak siostra, kocham Cię. xx "
Marta : " Tęsknie, kocham, lubię, uwielbiam, siostroo ! <3 "
Josh : " Najładniejsza, najlepsza, najsłodsza dziewczyna na świecie ! xx "
Najbardziej wzruszył mnie wpis Martyny : " Najlepsza pasierbica... córka na świecie! Kocham Cię jak własne dziecko! xx "
J : O jezuu.. jesteście kochani. Wszystkie teksty są wzruszające i piękne. Ale najbardziej poruszył mnie Martyny. Dziękuję Ci. Też Cię kocham.
Po tych słowach przytuliłam się do Martyny. Ona też się wzruszyła. Szczerze mówiąc nie liczyłam na to, że ja i Martyna się od razu
pokochamy, a nawet polubimy, ale jest inaczej. Jest wspaniała ! Zastępuje mi mamę.
Całe przyjęcie śmialiśmy się, wygłupialiśmy, śpiewaliśmy, tańczyliśmy itd.
Dziewczyny zostały ze mną jeszcze 4 dni, a potem wracały. Było mi tak bardzo smutno, ale ważne, że koło siebie miałam jeszcze takie osoby jak
tata, Martyna, Lenka czy Josh.
*21 maj. dzień koncertu*
Tyle czekałam na ten dzień... Koncert miał być we Włoszech, dlatego mieliśmy nocować tam w hotelu. Cieszyłam się niesamowicie. Lecieliśmy samolotem.
Tylko ja i Josh. To co było mi potrzebne spakowałam do małej torby, ponieważ jechałam tam tylko na jedną noc. Torbę brałam ze sobą na koncert,
ponieważ do hotelu mieliśmy się udać dopiero po koncercie. Wzięłam więc rzeczy i poszłam ma dół. Czekał tam już na mnie Josh. Podeszłam do taty.
J : Tato już czas.. muszę iść. Obiecuję, że wrócę cała. Josh o mnie zadba. Kocham Cię.
T : Dobrze kochanie. Ufam Tobie, a temu młodzieńcowi ... nie do końca, ale cóż. Kocham Cię. Zadzwoń do mnie jak dojedziecie.
J : Dobrze, a gdzie Martyna ?
T : Martyna ! Kochanie chodź na chwilę !
M : Co ?
J : Chciałam się tylko z Tobą pożegnać. Na długo nie wyjeżdżam, ale ...
M : No to cześć. Będę tęsknić przez te dwa dni. Tylko dzwoń do mnie często dobrze ? Żebym się nie martwiła. Kocham Cię.
J : Dobrze obiecuję. Paa. Też Cię kocham mamo ! Ymm .. znaczy przepraszam Martyno.
M : Nie.. możesz mówić mamo. - uśmiechnęła się.
Ostatni raz uścisnęłam wszystkich, dałam buziaka Lence i wyszłam z Joshem.
Josh : Kochanie wszystko ok ?
J : Taak. Tylko przykro mi ich zostawiać.
Josh : Wyjeżdżamy tylko na 2 dni.
J : No wiem, ale...
Josh : Oj nie marudź.
Nim się obejżałam byliśmy już na lotnisku. Weszliśmy do swojego samolotu i zasiadliśmy na miejscach. Bardzo się cieszyłam, ale też niepokoiłam.
Lot minął mi szybko, ponieważ zasnęłam prawie przy samym starcie. Koncert miał być o 180, a my na miejscu byliśmy o 160 poszliśmy więc,
najpierw coś zjeść do MCdonalda, a potem do hotelu zarezerwować pokój do, którego nie weszliśmy, bo szliśmy zwiedzić miasto. Spojrzałam na zegarek,
a tu już 17:30, a my nie wiemy gdzie miejsce koncertu. Zaczęłam panikować, ale Josh wszystko opanował i dotarliśmy na miejsce o czasie.
Weszliśmy na arenę, a ja omal nie zemdlałam. Poszliśmy na swoje miejsca. Przy każdym słowie chłopców jarałam się.
Koncert niestety jakoś minął szybko, ale jeszcze miałam wejściówke za kulisy. Chłopcy właśnie spiewali ostatnią piosenkę - Kiss you.
Po niej Niall powiedział kilka słów i zeszli ze sceny. Wraz z Joshem poszliśmy za kulisy. On powiedział, że zaczeka, bo nie chce autografu, a ja
poszła ustawić się w kolejce najpierw po zdjęcie, a potem autograf. Nadeszła moja kolej. Nogi miałam jak z waty.
Niall : Dla kogo ?
J : Dla ... Nat.. Nata.. Natalii.
Niall : Dla Nat Nata Natalii tak ? - uśmiechnął się.
J : Haha taak. A tak właściwie Natalii.
Niall : Ok.. Dla Na... taa.. lii.. naj..śli..cznie...jszej fanki na świ..ecie. Gotowe !
Zarumieniona wydukałam podziękowania i poszłam, ponieważ Niall podpisywał ostatni. Oczywiście to on jest moim ulubieńcem.
Nawet nie spojrzałam na to co wpisali chłopcy.. szukałam wzrokiem mojego chłopaka i ... w końcu go znalazłam. Stał z jakąś dziewczyną... i całował się z nią.
Podbiegłam do niego i szarpnęłam krzycząc.
J : Co ty robisz ?!
Josh : Nie czarp mnie ! I się nie drzyj !
J : Co ty robisz ?! Kochałam Cię palancie !
Josh : Ja Ciebie też..
J : I nie kochasz ?
Josh : Nie wiem.
J : Jesteś zwykłą świnią ! Nienawidzę Cię idioto !
Nagle po wypowdzianych słowach Josh uderzył mnie w twarz z całej siły.
Josh : Powiedziałem, że masz nie krzyczeć.
Nie zwarzając na to jak wrócę do domu odbiegłam od niego, trzymając dłoń przy policzku.
Chciałam opuścić kulisy, lecz uderzenie chłopaka było tak mocne, że zakręciło mi się w głowie i usiadłam opierając się o jakąś ścianę. I... zasnęłam, a raczej
zemdlałam.
Obudził mnie ktoś kropiąc wodą moją twarz. Otworzyłam oczy i ujrzałam Nialla Horana.
Niall : O matko nic Ci nie jest ?
J : Nie.. wszystko dobrze.
Niall : Kto Ci to zrobił ? - zapytał, przyglądając się mojej twarzy.
J : Ależ co ?
Wyjęłam lusterko z torebki i gdy w nie spojrzałam miałam siły policzek.
J : A to.. nic.
Niall : Powiedz kto Ci to zrobił.
J : No.. mój chłopak.. były chłopak...
Niall : Aha. Mam z nim pogadać ?
J : nie ! znaczy nie. Muszę go przeprosić..
Niall : Za co ? Przecież to on się całował z jakąś dziewczyną i na dodatek Cię uderzył.
J : Taak, a skąd wiesz, że się całował z jakąś laską ?
Niall : Widziałem. Ale powiedz, za co chcesz go przepraszać ?
J : Nie zrozumiesz.
Niall : Zrozumiem. Powiedz mi !
J : To on mnie tu przywiózł. Jestem z NordHorn i nie mam jak wrócić !
Niall : Ja Cię zawiozę !
J : Nie, to zbyt duży kłopot.
Niall : Wcale nie ! Jutro wraz z chłopakami jedziemy na koncert do Niemiec, który odbędzie się pojutrze w Kolonii.
J : No skoro tak ...
Niall : A masz gdzie się zatrzymać ?
J : Niee. Znaczy miałam z nim, ale..
Niall : Przenocujesz u mnie, znaczy ze mną w hotelu.
J : Nie ! Nie mogę !
Niall : Ależ możesz.
Chłopak pomógł mi wstać i ruszyłam z nim do reszty.........

KONIEC CZĘŚCI 3 ))
  • awatar Gość: Super <3333 hah zbyt leniwa aby się zalogować :D
  • awatar Miśka ♥: Jeeej, Niall <3 Fantastyczne <3 Już nie mogę doczekać się następnej części <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

ja150300
 
mrspotatoxdd
 
Kocham cię ;**
  • awatar Gość: weź mi nie odbieraj chłopaka ! :D
  • awatar ja150300: Kto ?
  • awatar Gość: hej ile masy lat
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
T : Więc chcę, żebyś miała cudowne życie i pragnę powiedzieć Ci, że po zakończeniu sprawy wyjeżdżamy do Londynu !
J : Ale jeszcze nie wiadomo czy zostanę z wami.
T : Wiadomo !
J : A ty Martyno nie będziesz miała nic przeciwko ?
M : No jasne, że nie. Jesteś w końcu córką mojego męzczyzny. Obiecuję, że będę Ci jak matka.
J : Kocham was na prawdę.
Wszyscy się przytuliliśmy. Cała w skowronkach wróciłam do swojego pokoju. Włączyłam komputer i weszłam na facebooka.
Pisałam z Martą i Monią. Napisałam im, że raczej zostanę z tatą i bardzo będzie mi ich brak. I, że raczej wyprowadzamy się do Londynu.
Nie były zachwycone, ale cóż.. nic nie poradzę.
*1 rok później*
Sprawa się w końcu skończyła.. Trwała wieki. Mama nie rezygnowała. Na ostatniej rozprawie zapytano mnie z kim chcę mieszkać. Odpowiedziałam,
że z tatą i Martyną. Sąd przyznał prawo tacie. I mieszkam z nim. W tym roku kończę 16 lat, a moja mała siostrzyczka 1 roczek.
16 - stkę kończę za 2 dni. Nadal mieszkamy w Nordhornie. Do Londynu przeprowadzimy się za rok. Wtedy tam będę mogła iść na studia.
Czasem odwiedzam moje przyjaciółki. Jutro przyjeżdżają na moje urodziny. Akurat wypadają w Wielkanoc, ale one poświęciły się dla mnie i
zamiast z rodziną, spędzą święta ze mną i moją rodziną. Bardzo się cieszę z tego powodu. Martyna i tata chyba nie pamiętają o urodzinach, ale nie mam im
tego za złe, bo mają na prawdę dużo pracy.
* Następnego dnia *
Wstałam szczęśliwa z łóżka. Dziewczyny miały być o 140 była 120 więc ubrałam się, zeszłam na dół i o 13;00 miałam zamiar iść po dziewczyny na PKP.
Tata ani Martyna nie wspomnieli nic o moich urodzinach nawet życzeń. Zrobiło mi się trochę przykro, ale cóż.. Oznajmiłam im, że wychodzę po dziewczyny i poszłam.
Na miejscu byłam o 13:45. Usiadłam na ławce dla czekających na kogoś lub swój pociąg. Te 15 minut strasznie mi się dłużyły. W końcu w głośnikach usłyszałam
" Na peron trzeci podjedzie zaraz pociąg Warszawa - Nordhorn - Kolonia." Energicznie wstałam i co sił w nogach pobiegłam na trzeci peron. Widziałam, że pociąg już stoi.
Zwolniłam i szłam. W oddali zobaczyłam dwie dziewczyny. Które zupełnie nie wiedzą co się dzieje i gdzie iść. Tak, to była Marta i Monika. Podbiegłam do nich i zaczęłyśmy
się drzeć i witać, a następnie złożyły mi życzenia. Tak bardzo za nimi tęskniłam. Moje kochane wariatki. Całą drogę powrotną rozmawiałyśmy o nowościach w życiu.
Powiedziałam im, że znalazłam sobie tuchłopaka i poznają go na przyjęciu. One znowu mi powiedziały, że fajnie jechało się w pociągu, że nie mają nowości. Potem rozmawiałyśmy
o studiach. Powiedziałam, że ja będę studiowała dziennikarstwo w Londynie. A one, że nie mają pomysłu. W końcu doszłyśmy do domu. Dziewczyny odeszły na bok położyć swoje
walizki. A mnie złapał ktoś z tyłu założył opaskę na oczy. To była Martyna. Powiedziała, że razem z tatą mają dla mnie niespodziankę. Prowadziła mnie do ogródka. Tata rzekł
żebym zdjęła opaskę. Gdy ją zdjęłam ujrzałam nowego kabrioleta.
T&M : Wszystkiego najlepszeeeego!
J : O jezu dziękuję, ale nie trzeba było.. a po za tym nie mam prawa jazdy.
M : Jeszcze .. za miesiąc zdajesz !
J : Na prawdę ?! Dziękuję wam kochani jesteście !
Podeszłam i przytuliłam się do taty i Martyny.
J : Martuś mogłabym pokazać Lenkę moim przyjaciółką ?
M : Oczywiście tylko cicho, bo śpi.
Zabrałam dziewczyny do góry do swojego pokoju gdzie położyły walizki. To na chwilę, bo później pokażę im ich pokój. Weszłyśmy do pokoju obok, czyli do pokoju Lenki.
J : Patrzcie to moja siostra.
Mar : Awww. Jaka fajna.
Mon : Jejku jaka słodka.
J : Dobra koniec zachwycania. Chodźmy do mnie po walizki i pokażę wam wasz pokój.
Monika i Marta spojrzały się na siebie jakby nie wiedziały o co chodzi i poszły za mną. Zaprowadziłam je do pięknego i dużego pokoju dla gości. A potem powiedziałam, że
pójdziemy do mnie pogadać.
Usiadłyśmy wszystkie na łóżku i zaczęłyśmy gadać.
Monika : O jaa Cię. Zazdroszczę Ci masz na prawdę super dom.
J : Dziękuję. I nie ma czego zazdrościć. I bardzo was przepraszam, że macie jeden pokój na was dwie.
Marta : CO ? On jest super. Nam starczy !
J : No to się cieszę.
Rozmowę przerwał nam dzwonek do drzwi. Zeszłam na dół. To był mój chłopak.
J : Heej Josh !
Josh : Noo hej solenizantko ! Wszystkiego najlepszego.
Dał mi buziaka i wręczył prezent. W sumie to byli wszyscy, bo nie chciałam więcej osób. Zaprosiłam go na górę i powiedziałam tacie, że są już wszyscy goście i zawołał nas
jak wszystko będzie gotowe. Weszliśmy na górę. Dziewczyny były zamurowane.
J : Heej. To jest mój chłopak Josh. Josh to moje najlepsze przyjaciółki Monika i Marta.
Josh : Hej miło poznać.
Monika&Marta : I nawzajem.
J : Josh ma 16 lat i gra na perkusji.
Josh : Oj wiesz, że nie lubię się chwalić, że gram no nie ?
J : No dobra cicho..
Josh : A nie otworzysz prezentów ?
Monika&Marta : No właśnie !
J : Oj no dobra.
Od Marty dostałam piżamę, kolczyki, bransoletkę i bluzę z 1D, od Moniki dostałam zegarek na ścianę, torbę i naszyjnik z 1D, a kiedy otworzyłam prezent od Josha... zaniemówiłam
był to ...................


KONIEC CZĘŚCI 2 ))
  • awatar Miśka ♥: Jak zobaczyłam imię Josh to od razu pomyślałam o perkusiście 1D :D Świetny rozdział :D
  • awatar Gość: super ;) czekam na następną część ;>
  • awatar Gość: Super <3 czekam na 3 :) ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Mam 13 lat. Nazywam się Natalia... Natalia Rutkowska. Najcenniejsze co mam to moje 2 najlepsze przyjaciółki.. Marta i Monika. Są wspaniałe. Zawsze mogę na nie liczyć. Chociaż mam dopiero 13 lat.. to wiem jak to jest mieć najlepsze przyjaciółki. To może się wydawać śmieszne, wiem. Ale swoje w życiu przeżyłam. Rozwód rodziców.. śmierć jednej z najbliższych mi osób... Niektórzy myślą, że rozwód rodziców oznacza więcej prezentów, fajnych partnerów obu stron... A jeszcze niektórzy myślą, że jeżeli się obrażą na jednego to pójdą do drugiego. Wcale nie.. W moim przypadku jest tak, że jeżeli zdenerwuję się na mamę trudno.. idę do swojego pokoju i zostaję sama, samotna... Jedyny kto jest ze mną to cudowna rodzina directioners. A mój tata ? Mój tata mieszka co najmniej 500 km ode mnie.. Co prawda nie olewa mnie, bo przyjeżdża co 2 miesiące i nigdy nie przyjeżdża z pustymi rękoma, ale co z tego? Skoro widzę go tylko 2 dni. Moim największym wsparciem są dla mnie Marta i Monika dzięki nim moje życie jest kolorowe. Gdyby nie one dostałabym co najmniej depresji. Siedziałabym zamknięta w moim pokoju i czuła samotność. Ale po za dziewczynami wspierają mnie moi bracia i siostry - directioners ! Tak, jestem directionerką od 6 miesięcy.
Tak mijały mi lata.. monotonne lata... nauka, dom, przyjaciele, nauka, dom, przyjaciele... Mam 15 lat. Nadal jestem directionerką i nadal przyjaźnie się z Martą i Moniką. Pewnego dnia gdy wróciłam do domu moja mama była wnerwiona. Podeszłam do niej i zapytałam co się stało. Krzycząc na mnie powiedziała, że przeze mnie zostawił ją Marek. Mieszkaliśmy w Warszawie, a mój tata przeprowadził się do Nordhorn w Niemczech. No więc wrzeszczała na mnie, że to przeze mnie, bo powiedział, że zachowuję się nie stosownie i w niczym im nie pomagam. Zaczęłam krzyczeć na nią, że to przecież on mnie olewa, w niczym mi nie pomaga i tylko po nim sprzątałam ! Kiedy wypowiedziałam te słowa ona uderzyła mnie w policzek. Wyszłam z kuchni krzycząc, że mam ich dosyć i się stąd wyprowadzę. Coś krzyczała, ale ja nie słuchałam i zamknęłam się w swoim pokoju, podłączyłam słuchawki do kompa, odpaliłam go i włączyłam fb i yt. Słuchałam moich idoli.. ich muzyka podnosi mnie na duchu. Pisałam z moimi przyjaciółkami im mogłam się wyżalić. Kiedy tak siedziałam nagle mama krzyknęła, że ona i Zuza wychodzą w domu. Gdy wyszły zadzwonił mój telefon. To był tata. Odebrałam. Starałam się ukryć żal w głosie wychodziło mi, aż zapytał jak tam z mamą.. Wtedy się rozpłakałam. Zapytał co się stało, więc powiedziałam mu o dzisiaj. Powiedziałam, że mam ich dosyć i, że ich nienawidzę. Powiedział, że mam zatrzymać się u koleżanki i nic nie mówić mamie. On przyjedzie po mnie jutro. I jak będziemy u niego to zadzwoni do mamy. Napisałam wszystko Marcie i Moni. Marta jutro szła do babci, a Monia napisała mi, że u niej mogę się zatrzymać. Spakowałam się i wyszłam. Nie zostawiłam listu ani nic. Moni powiedziałam, żeby nie mówiła mojej mamie, że jestem u niej. A ona powiedziała swojej mamie. Trudno było przekonać jej mame, ale jakoś się udało. Następnego dnia pożegnałam się z Monią... strasznie było mi przykro, bo nie wiedziałam czy kiedyś jeszcze tu wrócę. Wiedziałam gdzie mieszka babcia Marty, więc poszłam tam i się z nią pożegnałam, po czym zadzwoniłam do taty, że czekam na niego na PKP. Czekałam na niego 20 minut. W końcu przyjechał i pojechaliśmy.. w trakcie jazdy zadzwonił do mamy i powiedział jej wszystko. Wytoczy o mnie walkę w sądzie. Moja siostra była córką Marka więc tata miał tylko mnie i swoją córkę w domu. Kiedy dojechaliśmy pierwszy raz widziałam moją siostrę i macochę. Siostra jest słodka, a macocha - mama kochana, miła, serdeczna. Nie miała nic przeciwko mnie ! Od razu ją pokochałam. Byłam u taty już 2 godziny, aż w końcu mnie zawołali. Tata zaczął :
T : Kochanie raczej zostaniesz z nami.. rozumiesz ?
J : Taak.
T : Więc chcę, żebyś miała cudowne życia i pragnę Ci powiedzieć, że ............

KONIEC CZĘŚCI 1 )
  • awatar Miśka ♥: Świetny ♥ Też jestem Directionerką =] Mogłabyś mnie informować na priv o NN ?? Będę wdzięczna =]
  • awatar Gość: <3 kiedy nastepny? ?:D
  • awatar ja150300: No w takim momencie skończyć ? Dobra może to trochę moja wina troche cię popędzałam hehe. Czekam na kolejny :* <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›